Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Forum o podróżach po Ukrainie. Podobnie jak powyższe forum o Rosji przeznaczone jest ono do rozmów na tematy związane z turystyką.
Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » śr 10 maja, 2017 20:59

Obrazek

czyli degustacja dzisiejszego wieczoru...
Czernichów się pokłonił ...
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

mmgg
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 65
Rejestracja: ndz 18 wrz, 2016 18:03
Kontakt:

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: mmgg » śr 10 maja, 2017 23:31

Fajna relacja a btw ja też jestem motorniczym:)
www.stacjabalkany.pl

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » czw 11 maja, 2017 16:29

Obrazek

Przed pijalnią w Morszynie.
Центральний бювет мінеральних вод.
Trochę cieplej dzisiaj się stało...
Ale i tak jeszcze nie do końca pogoda może satysfakcjonować...
Jest dość nowoczesna jak na swoje czasy budowy i funkcjonowania.

Trochę więcej ją opiszę ale jak zwykle później.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

boc
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: śr 03 maja, 2017 23:17

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: boc » czw 11 maja, 2017 17:34

Świetna relacja. Czekamy na ciąg dalszy.

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » czw 11 maja, 2017 20:20

Trudno mi utrzymać się chronologii wydarzeń.
Ale nie mam specjalnego wyboru.
Jak tylko dopada mnie wena – wtedy zasiadam do klawiatury.
Zatem do rzeczy Mocium Państwo.
Co nas kuracjuszy najbardziej interesuje ?
Wiadomo – ZABIEGI …
I cała kuracja.
Więc po kolei ale nie wszystko na raz.
Jadąc do Morszyna a raczej wybierając go czyli przedkładając go nad Truskawiec mocno zgłębiłem się w lekturę – historię i aktualia …
Wiedziałem, że Morszyn specjalizuje się w kurowaniu układu trawiennego przede wszystkim.
No i co z tego – jak dojechaliśmy to Maryla zaczęła grymasić, że źle dobrałem kurort bo nam zależy na sprawach ruchowych.
Zawinąłem ogon pod siebie i wziąłem na przeczekanie grymaśnicy.
Finalnie dostaliśmy przydziały:
1. Wanny mineralne z dodatkiem perełek,
2. Laser,
3. Magnetoteriapię,
4. Ozokerytoteriapię,
5. Wody pitne.
Zacznijmy od wanien.
Bo od nich zaczęliśmy kursowanie do zakładu balneo – fizytoterapii.
Budynek pamiętający na pewno czasy Nikity ( Chruszczowa ) – teraz przeżywający drugą młodość.
Na razie cząstkowo, bo tylko część kondygnacji pozyskała nowy wyraz twarzy.
A jeśli już to na europejskim poziomie.
Fotki będą – nie bójta się roztomili ludkowie.
Wcześniej – przed kąpielami pozyskaliśmy wiedzę, że do tych kąpieli trzeba przychodzić z gatkami a panie z figami – biusthaltery niewymagalne.
Jak do tej pory – w krajowych wannach ( Lądek i Goczałkowice ) moczyliśmy się na golasa.
Panie kąpielowe napuszczały wodę i dyskretnie ulatniały się za zasłony na pogaduszkę do koleżanek.
W Morszynie zaś zasłon nie było, pani kąpielowa po wpuszczeniu mnie do kabiny upewniła się czy mam gatki.
Dopuściła wody do fula i poszła sobie a ja wlazłem.
Usiadłem i pępek wyszedł mi na powierzchnię wody.
Przypomniałem sobie, że u nas mocno zanurkowałem z basiorem.
Wyjaśnienie przyszło szybko – „bąbelkowanie” perełek uzyskiwane było z panelu wstawionego na dno wanny.
I pierwsza ważna obserwacja – odliczanie czasu kąpieli.
Nie było żadnego zegara – była klasyczna – historyczna klepsydra.
Klepsydra – jako przyrząd pomiaru czasu zaczęła towarzyszyć nam także w korzystaniu z innych zabiegów.
Jeszcze przed zakończeniem moczenia ciała pani kąpielowa pouczyła mnie, że gatki należy wykręcić wychodząc z wanny i to do niej samej, znaczy się do wanny.
CDN.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pt 12 maja, 2017 15:30

Obrazek

Akurat Maryli udało się sfocić swoją wannę.
Załapała się do obiektywu pani sprzątająca.

Obrazek

A to wanna przed zanurzeniem się.
Maryli w kąpieli nie ujrzycie.

A pro po pań sprzątających.
Tutaj mam obiekcje, bo w bardzo nowocześnie już wyposażonych obiektach widywałem sprzątanie miotłą z czasów Króla Ćwieczka...
Widać do mopów muszą dojrzeć.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Kshyhu
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 553
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 23:12
Lokalizacja: Lublin

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: Kshyhu » pt 12 maja, 2017 15:42

Eeeno ta pani ewidentnie trzyma mopa... :wink: 8) :lol:
"Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany
poglądów, bez podawania przyczyny".

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pt 12 maja, 2017 16:50

Kshyhu pisze:Eeeno ta pani ewidentnie trzyma mopa... :wink: 8) :lol:
Dokładnie.
Ale w części wannowej nie było innej możliwości zbierania rozchlapanej wody.
Natomiast na korytarzach jeździły baby jagi na miotłach.

:P :P :P
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

lukaszb1986
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 141
Rejestracja: ndz 28 cze, 2015 16:52

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: lukaszb1986 » pt 12 maja, 2017 18:28

Obrazek

Pewnie o taką miotłę chodzi. Na Ukrainie to bardzo popularny przedmiot służący do utrzymania czystości :)

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pt 12 maja, 2017 19:00

lukaszb1986 pisze: Pewnie o taką miotłę chodzi. Na Ukrainie to bardzo popularny przedmiot służący do utrzymania czystości :)
Dokładnie tak.
Ale u nas przepisy unijne postanowiły nie akceptować tego sprzętu.
...
No to jadziem dalej Panie Zielonka...
...
Jeszcze w tym samym dniu – dosłownie za kilkanaście minut udaję się na laseroterapię.
Bardzo mi zależało na tym zabiegu, ponieważ pozytywne skutki jego oddziaływania są nadzwyczaj odczuwalne.
A w swoim regionie NFZ muszę odczekiwać na realizację w ramach NFZ około roku.
Melduję się zatem na „laserach” i dość szybko zostaję zawołany na zabieg.
Trochę zostałem zaskoczony, że będzie to w opcji tak zwanej „punktowej” tutaj bodajże zwanej „toczkową”.
Liczyłem a raczej zostałem w ostatnich latach przyzwyczajony w kraju do lasera w opcji strumieniowej której ja nadałem nazwę „lampowej”.
Według pozyskanych opinii jest laser punktowy wyżej oceniany jako dokładniej trafiający do miejsc przeznaczenia.
Pani zabiegowa błyskawicznie mnie przeszkoliła jak mam się „masować” ową latareczką – bo taki kształt miała i jako czasomierz wskazała – znów klepsydrę.
Po jednej klepsydrze na każde kolano.
Po dwóch dniach zaprowadzono mnie do bardziej zaawansowanej aparatury posiadającej własny zegarek.
Ostatni raz miałem laser punktowy wykonywany w kraju dobrych kilka lat temu i wykonywała go sama szefowa fizykoterapii.

Trochę przeskoczę w czasie.
Maryla za późno się zorientowała, że i jej przydałyby się lasery na kosteczki i stawy piąsteczek.
Więc po kilku dniach na wizycie kontrolnej poprosiła panią doktor o uzupełnienie. Okazało się jednak, że musiałoby się to wiązać z zamianą z innymi zabiegami w ramach pakietu.
Jednak nie chciała z nich zrezygnować.
Wybraliśmy zatem opcję płatną która i tak wymagała przepisania przez lekarkę. Uczyniła to w formie zapisu w książce kurortowej.
Zajrzeliśmy do kasy uzdrowiska i sprawdziliśmy ile nas to będzie kosztować. Wyszło na to, że będzie to na poziomie ca 50% cen obowiązujących w kraju i to przy uwzględnieniu zniżki, jaką możemy otrzymać na podstawie karty Seniora.

Oj, uczy się człowiek uczy.
Kiedyś zafunkcjonowało przysłowie – „podróże kształcą” – teraz zamieniamy je na „kuracje kształcą”.
CDN.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

kig
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 29
Rejestracja: pt 28 kwie, 2017 18:50

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: kig » pt 12 maja, 2017 21:03

Super fajne opisy.
Tak z innej beczki :
Czy płacenie kartą jest droższe niż wymiana w kantorze i płatność hrywnami papierowymi ? Po kilku dniach blokady na koncie można chyba sobie zobaczyć ostateczną wysokość jaką bank nam potrącił i co jest korzystniejsze
?

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pt 12 maja, 2017 21:37

kig pisze:Super fajne opisy.
Tak z innej beczki :
Czy płacenie kartą jest droższe niż wymiana w kantorze i płatność hrywnami papierowymi ? Po kilku dniach blokady na koncie można chyba sobie zobaczyć ostateczną wysokość jaką bank nam potrącił i co jest korzystniejsze
?

Praktykuję to od ponad 9 lat - głównie na bałkańskim szlaku.
Dyferencja kursowa (kantorowa) i prowizje bankowe są minimalne.
Wg mojej oceny - kwestia ryzyka sprowadza się do funkcjonowania ściany płaczu.
Praktykuję podchodzenie do ściany płaczu jedynie, gdy w oddziale banku są żywe istoty.
Nie zamartwiam się kwestią czy zapłacę 3 % w kantorze czy 4 % w ścianie płaczu.
Przecież nie dokonuję rozliczeń na poziomie biur podróży z tytułu przemieszczenia 200 osób...
Praktykę z Bałkanu przeniosłem na UA...
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » sob 13 maja, 2017 15:11

Obrazek

Zaczynamy okłady. Prawa noga.

Obrazek

Lewa noga raz.

Obrazek

Lewa noga dwa.

Obrazek

Zawijanie.

Obrazek

Po opatuleniu.

Obrazek

Około dwudziestu kilku minut wylegiwania i wchłaniania ozokerytu.
Po zabiegu nie można przez 2 godziny myć nóg.
Maryla ma okłady ozokerytu na ręce - nadgarstki.

Zabiegi wykonuje przesympatyczna młoda dziewczyna mówiąca po polsku ze śpiewnym akcentem, zaskakuje nas zawsze przywitaniem "Dzień dobry".
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pn 15 maja, 2017 14:54

Obrazek

Ikonostas w klasztorze Jasna Góra - pod Goszewem - kościół grekokatolicki

Obrazek

Kopia obrazu Czarnej Madonny w bocznej kaplicy.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pn 15 maja, 2017 23:06

Obrazek

Wydaje mi się że naprawiłem obróbkę fotek.
Zatem raz jeszcze startujemy z parkingu przed klasztorem.
Przed nami spacer w mieszance historii i współczesności religijnej społeczności grekokatolickiej na Ukrainie liczącej ca 1,5 miliona wyznawców.
Tłumów nie było ale małe grupki pielgrzymów indywidualnych były naprawdę przeżywające te chwile.
...
Teraz jest tylko próbka fotograficzna, samych fotek będzie więcej.
Tekstu w necie o klasztorze Jasnej Góry też trochę znalazłem.
A to był jeno przypadek.
W niedzielne popołudnie zaczęła bardzo szybko poprawiać się pogoda - więc po przymiarce do wycieczki do Truskawca znalazłem na mapce googla takie ciekawe nakierowanie.
To tyle na dzisiaj, bo i tak sporo się działo.
Zaliczyłem wreszcie pierwszy masaż - półgodzinny - połączony z wymianą ciekawych informacji a kosztujący w przeliczeniu na plny - ca 13,-
Pozdrawiam Czytelniczki i Czytelników.
cdn.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » wt 16 maja, 2017 17:20



Zabiegowo i z życia sanatorium.

Okazało się, że Maryla musiała zrezygnować z zabiegu magnetoterapii na żylaki.
Nota bene, nie zetknęliśmy się z takim zabiegiem w krajowych sanatoriach.
Ale wykonała sobie dwa i klops. Poczuła bóle. Jednak jest to jakieś działanie elektryczne a niestety zabronione przy endoprotezach stawów biodrowych.
Zgłosiła to zabiegowej przed trzecim zabiegiem, ta skierowała ją do dyżurnej lekarki – specjalistki od fizykoterapii a ta skreśliła jej te zabiegi.
Poszliśmy zatem na lasery a ponieważ była sobota, to załapała się na laser rąk – wg płatnego zlecenia sanatoryjnej lekarki. Opłaty nie można było wnieść więc zabiegowa odnotowała wykonanie.
W poniedziałek szybka wizyta u lekarki i zamiana magnetu na laser plus dokładka laseru na kręgosłup.

A teraz z życia sanatoryjnego.
Wracamy wczoraj wieczorem z spaceru a tu biegnie do nas zadyszany ochroniarz.
Bardzo szybko wrzuca lawinę słów i dopiero po chwili łapiemy o co biega.
Prowadzi nas na parking przy sanatorium a tam nasze autko z otwartym oknem.
Ścierpła mi skóra na karku.
Powoli sobie układamy.
Przy samym budynku jest parking tak zwany tymczasowy na ca 10 pojazdów.
Jak przyjechaliśmy to podczas przemieszczania bagaży zapytałem się recepcjonistki, czy mogę tu zostawić autko i uzyskałem pozytywną odpowiedź.
I sobie stało cały tydzień – nie używane.
Wcześniej wyczytałem w necie, że jest płatny parking sanatoryjny według stawki ca 3 złocisze za dobę – i zapomniałem.
Po kilku dniach przyuważyłem ogłoszenie na drzwiach sanatorium, że sanatorium nie ponosi odpowiedzialności za auta na tym – tymczasowym parkingu. Dało mi to do myślenia ale na razie bez konsekwencji.
Po tygodniu w niedzielę wybraliśmy się na wycieczkę do klasztoru Jasna Góra a po powrocie parkując otworzyłem okno z prawej strony dla lepszej komunikacji z Marylą – chciałem mieć jej odmierzanie odległości do krawężnika z przodu – jeszcze nie do końca wyczuwam nowość autka a kamerka cofania jest w zadku.
Po zaparkowaniu zapomniałem zamknąć okno.
I tak sobie stało.
Całe 25 godzin.
Dobrze, że nie było deszczu i złych ludzi.
Ochroniarz wykonał bardzo gorliwy obchód i przyuważył.
Widząc PL rejestrację namierzył nasz pokój za pośrednictwem medsiestry, nie zastał nas w pokoju bośmy akuratnie zaliczali sesję przy źródle Matki Bożej.
Chłopak namierzył nas wracających i nawiązała się dodatkowa pogaducha.
Właściwie to oferta – ma do dyspozycji studio w domku niedaleko sanatorium i to w odległości ca 20 minut od sanatorium.
Oferta cenowa i warunki – interesujące.
Umówiliśmy się na oględziny w czwartek.
Zresztą jeszcze przed przyjazdem przyuważyłem oferty zamieszkania w prywatnych domostwach ale nie zauważyłem tych gwarantujących parking lub garaż.
A u ochroniarza – imieniem Oleg – są takowe uwarunkowania.
Relacja będzie.
PS – gratyfikacja dla Olega – przygotowana.


Jeszcze tego wieczoru zajechałem z autkiem na strzeżony parking i od razu zapłaciłem za pobyt do końca.
Parking na noc zamykany – przy wejściu budka a tam leżanka dla strażnika tudzież dobry tv set.
CDN.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » wt 16 maja, 2017 22:13


Obrazek

Dwakroć zachodziliśmy do cerkwi...
Nie tylko żeby poprawić fotografie.

Obrazek
Zbliżony fragment ikonostasu.

Obrazek
Dla "wtajemniczonych" wiele mówiąca inscenizacja.

Obrazek
Przyciągała nas Czarna Madonna.
Pierwsza poszła pokłonić się Maryla.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » czw 18 maja, 2017 14:51

Obrazek

Krótki wypad bo nie wycieczka - na godzinkę do Truskawca.
Czekaliśmy trochę na otwarcie pijalni aby napić się Naftusi.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » czw 18 maja, 2017 21:38

Z życia sanatorium.

Dobiega końca zwolna nasza Morszyńska kuracja.
Od niedzielnego popołudnia nastąpiła istotna poprawa pogoda więc staramy się coraz więcej czasu przebywać na świeżym autentycznie powietrzu a dzieje to się ze stratą dla wypracowań na rzecz netu.
Od poniedziałku zaczęło przybywać osób ale też ubyły znajome cyferblaty.
I tak sobie zacząłem analizować strukturę kuracjuszy i kuracjuszek.
Oczywiście przeważają ale nie za bardzo roczniki 60+.
Widać jednakże osoby w przedziałów 50+, 40+, 30+ a także 20+.
Znajduję także rodziny w składzie np. młode małżeństwa z dzieckiem lub dziećmi, babcie ( z dziadkami ) i wnukami.
Obserwacje czynione są na zgrupowaniach w jadalni oraz w zakładzie balneo-fizykoterapii.
Skład narodowościowy – głównie lokalnie ale widać i słychać mowę polską.
Na parkingu rejestracje polskie, czeskie, białoruskie a nawet italiańska.

Czynimy przegląd innych opcji pobytowych.
Od 3 dni poddaliśmy ostrej analizie tutejsze byłe sanatorium wojskowe, teraz już jako państwowe.
Sporo informacji.
Tak pod kątem kolejnej kuracji.
Tamże dowiedzieliśmy się od dobrze poinformowanej osoby z personelu, że aktualnie przebywa u nich 10 obywateli znad Wisły.

Wczoraj podczas łazikowania po truskawieckim spacerniaku dołączyliśmy się do grupki ca 20 osób spacerujących z polskojęzycznym przewodnikiem.
Zasłyszeliśmy, że są grupą przybyłą do hotelu kurortowego „Leśna piosenka” ( Lisovaja pisnia ) na tygodniowy pobyt ale w tym tygodniu tamtejszy urząd meldunkowy odnotował 2.000 „pobytowiczów” podczas gdy w okresie przed sezonem bywało ich jeszcze niedawno ponad kilkanaście tysięcy a w szczycie sezonu Truskawiec może ugościć nawet ponad 40.000.

Zajrzeliśmy też wczoraj w Morszynie do pensjonatu blisko owego sanatorium wojskowego.
Ponoć też tam bywają nasi krajanie.
Kompleksowa kalkulacja kosztowa raczej nie wykazała wyższości opcji pensjonatowej – oczywiście przy uwzględnieniu wszystkich elementów. Mogą jedynie wygrać w segmencie wyżywienia które choć też dietetyczne to zbliżone jest do domowego.

Dzisiaj byliśmy na przedmieściach Morszyna oglądając studio – czyli lokum nad wolnostojącym garażem.
Komplet wyposażenia dla dwojga osób – brakuje tylko klimatyzacji.
Cena zastanawiająca – w wysokim sezonie odpowiednik 40,- pln za dobę, poza sezonem ca 32,- plny.
Tyle, że to raczej dla dysponujących własnym pojazdem, bo odległość do zabiegów to ca 3 km.

I to tyle na dzisiaj.
Uf, ale ciepło się stało.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pt 19 maja, 2017 20:37

Obrazek

Malowidło ścienne ( fresk ) w przedsionku.

Obrazek

Pielgrzymująca młoda rodzina składa kwiaty przed figurą Matki Bożej na placu klasztornym.

====

Wracam do zwiedzania klasztoru Jasna Góra.
Posługuję się osobiście wykonanym ( przy pomocy tłumacza Google ) tłumaczeniem z języka ukraińskiego historii i aktualności tekstem zasięgniętym ze strony www klasztoru.
Mam nadzieję, że nie uczynię zbyt wiele przekłamań.


„Pierwsza historyczna wzmianka o goszewskim ( hoszivskim ) klasztorze sięgają 1509 roku, kiedy klasztor został wpisany do rejestru Metropolii ( odpowiednik archidiecezji ? ) Kijów.
Pierwotna lokalizacja klasztoru przewidziana była w miejscowości Czarny Diłok.
Na przełomie lat 70-tych i 80-tych XVII wieku klasztor został przeniesiony na Jasną Górę w Goszewie.
05 sierpnia 1737 roku w klasztornym kościele zaczęto czcić cudowną ikonę.
Jednakże dopiero pod koniec XVIII wieku w dziejach klasztoru odnotowano 117 cudów za wstawiennictwem Matki Bożej Goszewskiej.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » sob 20 maja, 2017 21:17

Obrazek

Morszyn przywitał nas chłodem prawie zimowym i deszczowym.
Żegna nas ciepełkiem letnim.
W tle Marmurowy Pałac czyli przedwojenny ( luksusowy do tej pory ) Dom Zdrojowy ( ? ).

:mrgreen: :mrgreen:
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pn 22 maja, 2017 00:45

Wróciliśmy po 10,5 godz. na trasie z Morszyna do domku.
Na pogranpunkcie Krakoviec / Korszowa - ca 5 godzin w plecy.
Wkrótce detale.
Totalna wtopa polskich służb granicznych i celnych.
Teraz się relaksujemy domowo po jeździe.
Narka.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

mentalist
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 206
Rejestracja: sob 18 cze, 2016 02:53
Lokalizacja: Kozi Gród

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: mentalist » wt 23 maja, 2017 16:14

Czekamy, czekamy na relację z powrotu... ;)

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » wt 23 maja, 2017 20:19

Jeden - jedyny raz tranzytowałem przez Ukrainę w 2006 w drodze do BG.
Wracałem przez Romkowo.
Byłem co prawda służbowo w 1995 w Użgorodzie - autkiem firmowym ale organizatorzy konferencji załatwili mi powrót przez granicę kanałami służbowymi ( transport i spedycja ).
Wyjeżdżając - rozpracowałem przejazd z PL do UA - i załapałem się na korytarz dla UE - tylko 1 godzina.
Przed wyjazdem wysłałem zapytanie o obsługę powrotną - i to poczynając od strony UA - do UC w Przemyślu.
Zostało przekierowane do naszej Straży Granicznej.
Stamtąd otrzymałem odpowiedź, że po stronie polskiej są zielone i czerwone korytarze.
Ponowiłem zapytanie, ze proszę o info, jak to wygląda poczynając od strony ukraińskiej.
Otrzymałem odpowiedź, żeby w tej sprawie zwrócić się do ukraińskich urzędów.
Spychotechnika.
Dojeżdżamy do granicy.
Widzę tablicę informującą, że po polskiej stronie są poczynając od lewej strony dwa pasy niebieskie, dwa zielone i trzy czerwone.
Widzę dwie kolejki - przedzielone ogrodzeniem i jedną krótszą - po prawej stronie.
Najpierw ustawiam się pośrodku a potem za innym autkiem przechodzę na skrajny prawy.
Policjant ukraiński dwakroć puszcza dwa korytarze od lewej, ten skrajny z prawej stoi,
Ludziska i ja idziemy z reklamacją.
Puszcza nas w trzeciej kolejności.
Rondo.
Wjeżdżam na UA posterunki pośrodku myśląc, że załapię się na szansę doboru polskiego korytarza.
Przekraczamy granicę na stronę polską.
A tam mur, ląduję na skrajnym ale po prawej stronie - tam tylko 3 czerwone.
Jest otwór na przemieszczenie się na lewą stronę - gdzie są zielone korytarze.
Ale jest tylko jeden a nie dwa niebieskie i dwa zielone.
Strażnik mi tego zabrania.
Na moją uwagę, że brak właściwego oznakowania - odpowiada, abym udał się do naczelnika.
Rzuca na odchodne abym ustawił się do skrajnego - czerwonego korytarza.
Czekamy, odnotowuję - przede mną 5 autek było obsługiwanych trochę ponad godzinę.
Załapuję się na kolejną piątkę - też godzina.
Złapię oddech i napiszę do Straży Granicznej i UC o nieprawidłowości w obsłudze.
Mam trochę żal, że bywający na tym forum a przekraczający często granicę nie udzieli mi pomocy.
Pytałem się - i zero podpowiedzi.
Trudno się mówi - mleko się wylało.
A wystarczyło tylko postawić szyld po stronie UA, żeby do zielonego korytarza trzymać się cały czas lewej strony.
Albo mi to napisać.
Zasadniczo na tym forum zawieszam - kończę swoją relację.
Dla zainteresowanych ciągiem dalszym - informacja o kontynuowaniu - na forum <<nasze-sanatorium.pl>>
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

mentalist
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 206
Rejestracja: sob 18 cze, 2016 02:53
Lokalizacja: Kozi Gród

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: mentalist » wt 23 maja, 2017 21:56

jacky6 pisze:
Totalna wtopa polskich służb granicznych i celnych.
Mm pytanie co do samego przebiegu kontroli celnej. Czy w stosunku do poprzednich wyjazdów było inaczej - dokładniej, skrupulatniej?

lukaszb1986
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 141
Rejestracja: ndz 28 cze, 2015 16:52

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: lukaszb1986 » wt 23 maja, 2017 23:26

jacky6 pisze:
Dojeżdżamy do granicy.
Widzę tablicę informującą, że po polskiej stronie są poczynając od lewej strony dwa pasy niebieskie, dwa zielone i trzy czerwone.
Widzę dwie kolejki - przedzielone ogrodzeniem i jedną krótszą - po prawej stronie.
Najpierw ustawiam się pośrodku a potem za innym autkiem przechodzę na skrajny prawy.
Policjant ukraiński dwakroć puszcza dwa korytarze od lewej, ten skrajny z prawej stoi,
Ludziska i ja idziemy z reklamacją.
Puszcza nas w trzeciej kolejności.
Rondo.
Wjeżdżam na UA posterunki pośrodku myśląc, że załapię się na szansę doboru polskiego korytarza.
Przekraczamy granicę na stronę polską.
A tam mur, ląduję na skrajnym ale po prawej stronie - tam tylko 3 czerwone.
Jest otwór na przemieszczenie się na lewą stronę - gdzie są zielone korytarze.
Ale jest tylko jeden a nie dwa niebieskie i dwa zielone.
Strażnik mi tego zabrania.
Na moją uwagę, że brak właściwego oznakowania - odpowiada, abym udał się do naczelnika.
Rzuca na odchodne abym ustawił się do skrajnego - czerwonego korytarza.
Czekamy, odnotowuję - przede mną 5 autek było obsługiwanych trochę ponad godzinę.
Załapuję się na kolejną piątkę - też godzina.
Złapię oddech i napiszę do Straży Granicznej i UC o nieprawidłowości w obsłudze.
Mam trochę żal, że bywający na tym forum a przekraczający często granicę nie udzieli mi pomocy.
Pytałem się - i zero podpowiedzi.
Trudno się mówi - mleko się wylało.
A wystarczyło tylko postawić szyld po stronie UA, żeby do zielonego korytarza trzymać się cały czas lewej strony.
Albo mi to napisać.
Zasadniczo na tym forum zawieszam - kończę swoją relację.
Dla zainteresowanych ciągiem dalszym - informacja o kontynuowaniu - na forum <<nasze-sanatorium.pl>>
Po ukraińskiej stronie są oznaczone tylko ich pasy. Zmieniła się nieco tam organizacja ale niebieskich pasów nigdy tam nie było. Są ale niebieskie tablice informacyjne jaki pas zająć skrajny lewy jest dla UE i all Passport następny dla MRG. Poza tym przed bramami jest tablica z oznaczonymi pasami. Zielony to nic do oclenia, czerwony jeśli mamy coś do oclenia. Po polskiej stronie z ilością pasów bywa różnie spotkałem się z sytuacją gdy otwarte były tylko 2 pasy dla zielonego korytarza reszta była dla tych z czerwonego jak i było tak że 5 pasów odprawiało auta z zielonego korytarza.

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » śr 24 maja, 2017 11:06

mentalist pisze: Mm pytanie co do samego przebiegu kontroli celnej. Czy w stosunku do poprzednich wyjazdów było inaczej - dokładniej, skrupulatniej?

Jak napisałem wcześniej - jedyny poprzedni powrót zaliczałem 22 lata temu i to jako lekko uprzywilejowany więc nie mam osobiście punktu odniesienia.
Teraz już będąc w Morszynie dowiedziałem się od lokalnego taksówkarza, że ukraiński MRG kupuje u nas autka i jeżdżąc na polskich blachach korzysta ze swoistych udogodnień.
W kolejkach do oc dominowały totalnie rejestracje PL ale kierowcy ich tudzież pasażerowie rozmawiali z sobą po ukraińsku.
Polska kontrola celna była dość skrupulatna, musiałem otworzyć wszystkie kuferki i torby podróżne.
Ale tylko spoglądał na wierzch bagażu, nie grzebał w zawartości.
Natomiast w samochodzie przede mną macał podsufitkę a jeszcze innemu podglądał obudowę wewnętrzną tylnej klapy.
Same oględziny trwały krótko ( ca 10 minut ) ale niezrozumiale długo ( ca 50 minut ) siedział zamknięty w kantorku.
Jak mnie wezwano do okienka to zapytał się mnie ile mam litrów paliwa w baku. Odpowiedziałem, że na trasie z Lwowa dolałem do fula - więc będzie ca 30 literków. Po co była mu ta wiedza ?
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

lukaszb1986
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 141
Rejestracja: ndz 28 cze, 2015 16:52

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: lukaszb1986 » śr 24 maja, 2017 11:55

jacky6 pisze:
mentalist pisze: Mm pytanie co do samego przebiegu kontroli celnej. Czy w stosunku do poprzednich wyjazdów było inaczej - dokładniej, skrupulatniej?

Jak napisałem wcześniej - jedyny poprzedni powrót zaliczałem 22 lata temu i to jako lekko uprzywilejowany więc nie mam osobiście punktu odniesienia.
Teraz już będąc w Morszynie dowiedziałem się od lokalnego taksówkarza, że ukraiński MRG kupuje u nas autka i jeżdżąc na polskich blachach korzysta ze swoistych udogodnień.
W kolejkach do oc dominowały totalnie rejestracje PL ale kierowcy ich tudzież pasażerowie rozmawiali z sobą po ukraińsku.
Polska kontrola celna była dość skrupulatna, musiałem otworzyć wszystkie kuferki i torby podróżne.
Ale tylko spoglądał na wierzch bagażu, nie grzebał w zawartości.
Natomiast w samochodzie przede mną macał podsufitkę a jeszcze innemu podglądał obudowę wewnętrzną tylnej klapy.
Same oględziny trwały krótko ( ca 10 minut ) ale niezrozumiale długo ( ca 50 minut ) siedział zamknięty w kantorku.
Jak mnie wezwano do okienka to zapytał się mnie ile mam litrów paliwa w baku. Odpowiedziałem, że na trasie z Lwowa dolałem do fula - więc będzie ca 30 literków. Po co była mu ta wiedza ?
Kontrole nie są bardziej restrykcyjne. Dokładniej sprawdzane są dokumenty podróżnych. Z paliwem chodzi o spuszczanie z baków i sprzedaż paliwa ze wschodu. Był przez moment nawet taki przepis że paliwo można było przywieżć raz w tygodniu, obowiązuje zasada pozwalająca na 10 kursów w miesiącu jednak nie częściej niż co 72 godziny. W przypadku Ukrainy jest to słaby biznes, bardziej Rosja i Białoruś

mentalist
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 206
Rejestracja: sob 18 cze, 2016 02:53
Lokalizacja: Kozi Gród

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: mentalist » śr 24 maja, 2017 15:04

jacky6 pisze:
Polska kontrola celna była dość skrupulatna, musiałem otworzyć wszystkie kuferki i torby podróżne.
Ale tylko spoglądał na wierzch bagażu, nie grzebał w zawartości.
Natomiast w samochodzie przede mną macał podsufitkę a jeszcze innemu podglądał obudowę wewnętrzną tylnej klapy.
Same oględziny trwały krótko ( ca 10 minut ) ale niezrozumiale długo ( ca 50 minut ) siedział zamknięty w kantorku.
Jak mnie wezwano do okienka to zapytał się mnie ile mam litrów paliwa w baku. Odpowiedziałem, że na trasie z Lwowa dolałem do fula - więc będzie ca 30 literków. Po co była mu ta wiedza ?
Myślę zatem, że kontrola sprawiała jedynie wrażenie skrupulatnej, a w istocie była pobieżna. Wszakże wystarczyło przykryć to co kuje w oczy np garderobą czy ręcznikami i już świat staje się lepszy. Eh te moje dywagacje. :mrgreen:
W każdym razie Pan z małżonką, z racji swojego sędziwego wieku i długiej przerwie w wizytowaniu UA raczej nie sprawialiście wrażenie osób podejrzanych.
lukaszb1986 pisze: Kontrole nie są bardziej restrykcyjne. Dokładniej sprawdzane są dokumenty podróżnych. Z paliwem chodzi o spuszczanie z baków i sprzedaż paliwa ze wschodu. Był przez moment nawet taki przepis że paliwo można było przywieżć raz w tygodniu, obowiązuje zasada pozwalająca na 10 kursów w miesiącu jednak nie częściej niż co 72 godziny. W przypadku Ukrainy jest to słaby biznes, bardziej Rosja i Białoruś
Dokładnie. zaostrzyła się kontrola dokumentów. Sprzedaż, nie sprzedaż - jest to dość opłacalny proceder, zwłaszcza jeśli mamy pojazd klasy bus, choćby vw transporter i założoną instalację gazową do tego. Wtedy cała rodzina w komplecie może jeździć na tańszym paliwie. A dla oszczędniejszych stary passacik i dzień dobry UE. ;) Dlaczego uważasz to za słaby biznes? Wacha na Białorusi i W Rosji tańsza niż na UA?

kniazix
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 106
Rejestracja: śr 04 sty, 2006 13:18

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: kniazix » śr 24 maja, 2017 17:08

cena 95 podchodziła z ciekawości jak patrzyłem kilka dni temu w przeliczeniu na ok. 4PLN więc raczej tira trzeba zatankować ;) - Na Ukrainie
Białoruś i Rosja ma na pewno tańsze paliwo za 95 zakładam, że gdzieś w granicach 2.5-3PLN

ODPOWIEDZ