Tadżykistan - Góry Fan 2014

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
Szulik
Administrator
Posty: 1853
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Szulik » śr 30 lip, 2014 18:03

Zapraszam do przeczytania nowej relacji na naszej stronie. Tym razem relacja z czerwcowej podróży po Tadżykistanie:
http://www.rosjapl.info/relacje-z-podro ... y-fan.html

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2168
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: buba » sob 02 sie, 2014 13:07

Szulik pisze:W przeciwieństwie do lotu z Berlina, ten z Petersburga był już znacznie ciekawszy. Choć linia lotnicza ta sama (Rossiya Airlines, uboższa, piterska filia Aerofłotu) to samolot i pasażerowie już nie tacy sami. Wchodząc na pokład wysłużonego samolotu odór przypominał, że dla linii lotniczej jest to kierunek drugiej, a może nawet trzeciej kategorii. Stewardzi mieli chyba podobny staż jak samolot, a ich przepocone koszule idealnie wpisywały się w atmosferę lotu Petersburg - Duszanbe. Każdy z pasażerów wiózł po kilka pakunków, zapewne wracając z pracy w Rosji do ojczyzny większość paczek stanowiły prezenty. Dominowały sprzęty AGD i RTV. Turystów na pokładzie nie dostrzegliśmy, choć później okazało się, że poza nami był jeszcze jeden turysta z Francji. Było za to kilku Europejczyków jadących do pracy, po niektórych z niejasnych powodów zgłoszono się już na płycie lotniska.

W pewnym momencie lotu wydawało się niemożliwym by smród unoszący się od pasażerów (zrozumiały, gdyż byli to zmęczeni gastarbeiterzy) i samolotu (również zrozumiały, gdyż pewnie nie pierwszy raz wykonywał ten rejs) stał się jeszcze większy. Ale jednak okazało się, że nie ma rzeczy niemożliwych. Serwowana przez stewardów ryba dodała dodatkowej nuty zapachowej. Wtedy ostatecznie zrozumiałem, że przez kolejne 2 tygodnie zmysł powonienia będzie przekleństwem. Dodam, że alternatywą dla ryby były parówki. Ktoś widocznie uznał, iż Tadżycy, stanowiący ponad 90% pasażerów, jako prawowierni muzułmanie pałają miłością do przemielonej wieprzowiny z dodatkiem psa i jego budy.
Czyli takie samoloty jeszcze istnieja?? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Zawsze bylo moim marzeniem takim wlasnie poleciec, takim jak sie nasluchalam od rodzicow jak latali po ZSRR w latach 70 i 80 tych.. Zapach benzyny, ryby, worek ziemniakow pod siedzeniem i babcia z koza na kolanach. Myslalam ze juz wszystko stracone a samoloty na calym swiecie sa juz wypicowane i walace tylko sztucznym chemicznym zapaszkiem z klimatyzacji.
Poki co nie wiem jeszcze co bedzie dalej na waszej wyprawie ale juz na tym etapie samolotu przeogromnie ci zazdroszcze!!! Bo juz po tym widac jaki to jest kierunek i ze nie bedziecie spotykac po drodze zbyt duzej ilosci zgrymaszonych turystow spragnionych "europejskich standardow"
Szulik pisze: Po wyjściu z lotniska kupiliśmy dwie butelki wody, jedna z nich okazała się podróbką, lecz mój niewyspany i zmęczony podróżą mózg nie zareagował odpowiednio wcześnie i wypiłem kilka łyków kranówki. By zmniejszyć ryzyko spędzenia pierwszych dni na zwiedzaniu lokalnych wychodków sięgnąłem po butelczynę 30% balsamu Tallińskiego, co spowodowało wyraźnie zaskoczenie wiozącego nas taksówkarza. Widocznie nawet w postradzieckim kraju bania o 4-tej rano wywołuje zdziwienie.
Moze dlatego ze to kraj muzulmanski? na Ukrainie czy poludniowym Kaukazie dla wielu ludzi bylo normalne ze o 6 rano czestuja nas samogonem a raczej nasze odmawianie tlumaczac sie wczesna godzina powodowalo zdumienie ;)
A metoda na unikniecie sraczki jedna z najbardziej skutecznych :mrgreen:
Szulik pisze: tunel Anzob
Ale musi byc cyrk jak sie komus auto rozkraczy w srodku tego tunelu... :roll:

Szulik pisze: (mam złe doświadczenia z fotografowaniem obiektów państwowych w krajach b. ZSRR, dlatego mam tylko to zdjęcie z "przyczajki"):
Spotkalo cie kiedys cos gorszego od upomnienia?

Szulik pisze: Śpiąc na tej plaży wszystkie nasze ubrania nieodwracalnie ubrudziły się od spadających z drzew zielonych, lepkich nasion. Uważajcie więc gdzie kładziecie swoje 4 litery nad Iskanderkulem!
Kiedys cos podobnego w Mołdawii naspadalo nam na zaparkowana pod drzewem skodusie. Bylo potwornie lepkie i oleiste. Ani tego zmyc ani zdrapac. Szuba zrobila sie jak zalaminowana w kauczuk. Nie wiem co to bylo ale cholernie sie nameczylismy probujac to usunac

Szulik pisze: Panowie byli bardzo przejęci gdy dowiedzieli się, że w wieku 34 lat nie mamy dzieci. Najpierw padło delikatne pytanie, czy to bóg nie daje. Później powiedzieli, że oni mają po 32 lata i jeden z nich za 3-4 lata pewnie zostanie dziadkiem, a pozostałych czeka to przed 40-tką.
Za mnie (mimo ze jestem ciut mlodsza od ciebie) to nawet jedna babka w Armenii juz obiecala dac na msze i pomodlic sie w jakims specjalnym miejscu, bo oczywiscie nie uwierzyla ze ktos kolo 30stki moze jeszcze nie chciec miec dzieci i myslala ze po prostu krepuje sie zwierzyc jej z moich prawdziwych problemow ;). Oczywiscie w kazdym miejscu dostaje tez kupe specjalistycznych porad co robic aby "riebionok" byl juz w tym roku ;)

Szulik pisze: Nasze wesołe towarzystwo chciało koniecznie dowiedzieć się także czy będziemy opowiadali po przyjeździe do domu o spotkaniu z nimi. Naprawdę nie zdawali sobie sprawy, że dla nas oni też byli kosmitami!
Ty sie nie smiej- moze o was tez juz powstala jakas ksiazka :P

Szulik pisze: No i była oczywiście herbata. Ten napój u Tadżyków nigdy się nie kończy. Podejrzewam, że mityczny koniec świata nastąpi w dniu, w którym braknie Tadżykom herbaty.
Madrzy ludzie- herbata to podstawa!
Szulik pisze: W niemal każdym sklepie w Tadżykistanie (za wyjątkiem Duszanbe) do kupienia jest raptem kilkanaście przedmiotów: ryby w puszkach, cukier pod kilkoma postaciami, szare mydło w kostkach, czasem pieczywo, jajka, mąka, makarony i kasze w workach oraz parę innych drobiazgów. Można wręcz rzec, że za PRLu półki sklepowe wręcz uginały się od towarów, jeśli porównywać to z dzisiejszą prowincją w Tadżykistanie. Na bazarze kupiliśmy trochę warzyw i podrobiony koniak, który miał służyć nam za odkażacz po lokalnych potrawach.
Nie ma herbaty w sklepach?

Szulik pisze: Ten sam gość kilkadziesiąt razy wykrzyczał, że jego tadżycki organizm wymaga wlewania w siebie wszelkiego alkoholu do dna!
\
Rozumiem ze w tym islam im nie przeszkadza?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Szulik
Administrator
Posty: 1853
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Szulik » ndz 03 sie, 2014 20:33

buba pisze:Czyli takie samoloty jeszcze istnieja?? Zawsze bylo moim marzeniem takim wlasnie poleciec, takim jak sie nasluchalam od rodzicow jak latali po ZSRR w latach 70 i 80 tych.. Zapach benzyny, ryby, worek ziemniakow pod siedzeniem i babcia z koza na kolanach. Myslalam ze juz wszystko stracone a samoloty na calym swiecie sa juz wypicowane i walace tylko sztucznym chemicznym zapaszkiem z klimatyzacji.
Poki co nie wiem jeszcze co bedzie dalej na waszej wyprawie ale juz na tym etapie samolotu przeogromnie ci zazdroszcze!!! Bo juz po tym widac jaki to jest kierunek i ze nie bedziecie spotykac po drodze zbyt duzej ilosci zgrymaszonych turystow spragnionych "europejskich standardow"
Ten samolot aż tak hardkorowy jak w latach 70-tych w ZSRR to nie był. Kozy na kolanach chyba nikt nie wiózł ale fakt, że był to najbardziej śmierdzący samolot jakim leciałem w życiu (a zaliczyłem parę ciekawych kierunków)
buba pisze:Moze dlatego ze to kraj muzulmanski? na Ukrainie czy poludniowym Kaukazie dla wielu ludzi bylo normalne ze o 6 rano czestuja nas samogonem a raczej nasze odmawianie tlumaczac sie wczesna godzina powodowalo zdumienie
A metoda na unikniecie sraczki jedna z najbardziej skutecznych
Tadżykistan to najtrzeźwiejszy kraj byłego ZSRR jaki odwiedziłem, sądzę, że ew. w Turkmenii może być podobnie ale tam nie byłem (jeszcze)
buba pisze:Ale musi byc cyrk jak sie komus auto rozkraczy w srodku tego tunelu...
Jak jechaliśmy w drugą stronę to były i stłuczki i awarie. Przez to korek tworzył się niemiłosierny.
buba pisze:Spotkalo cie kiedys cos gorszego od upomnienia?
Kilka razy musiałem kasować zdjęcia, m.in. za zrobienie zdjęcia budynku rządowego w Kiszyniowie. A w Naddniestrzu to nawet całkiem nieciekawie się zrobiło.
buba pisze:Ty sie nie smiej- moze o was tez juz powstala jakas ksiazka
Książka pewnie nie powstała ale wpis na Odnoklasnikach napewno! Cały czas dopytywali czy mamy tam konta i dlaczego nie.
buba pisze:Nie ma herbaty w sklepach?
Herbata była. Sprzedają ją w takich kilogramowych zgrzewkach. Liściasta oczywiście a nie jakieś wynalazki z torebkami.
buba pisze:Rozumiem ze w tym islam im nie przeszkadza?
To byli miastowi z Chodżentu, a w miastach nie są zbyt ortodoksyjni.

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2168
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: buba » sob 09 sie, 2014 13:15

Szulik pisze:2. Na nic się zdają super, hiper wodoodporne warstwy ubrań za pierdylion złotych jeśli nie masz czasu by ubrać to na siebie :) Kolejny plus dla wełnianego swetra Akrama!
Z wodoodpornych materialow spawdza sie tylko jeden- zwykla podgumowana folia. Mialam kiedys rozne goretexy i inne badziewia- do niczego sie to nie nadaje bo przy mocnym deszczu cieknie jak durszlak. Natomiast rybacki plaszczyk nigdy mnie nie zawiodl (o ile zdazylam go ubrac ;)
Co do welnianych swetrow- zgadzam sie z tadzyskim przewodnikiem ze to jedno z lepszych ubran na zimno. Jak wyjezdzam gdzies zima to welniany sweter jest podstawa wyposazenia. Problem chyba taki ze za czesto go piore wiec sam w sobie nie posiada funkcji przeciwdeszczowych
Szulik pisze:jak się szybko okazało jest też najprawdziwsza czajchana, czyli coś w rodzaju karczmy dla strudzonych turystów. Z dala od cywilizacji, stoi sobie kamienna budowla i namiot, w której urzędował dziadek i serwował strudzonym podróżnym herbatę, jadło, a nawet napoje wyskokowe.

Gdy schnęliśmy przy hektolitrach herbaty i ciepłym posiłku podjęliśmy decyzję, że rozbijemy swoje namioty w otoczeniu czajchany. Teren był naprawdę piękny:l
Nie no chyba lepsza przygoda i miejsce biwakowe nie moglo sie wam trafic!!!! cos pieknego ta czajchana!
Probowaliscie jezdzic na osle?
Szulik pisze:
Po drodze minęliśmy też gościa na ośle, który w uchu miał słuchawkę bluetooth. Widocznie podczas jazdy na ośle nie wolno rozmawiać przez telefon bez zestawu hands free. Niestety widok ten tak mnie zamurował, że nie sięgnąłem w porę po aparat.
Mielismy w szkole taka czytanke "Wesele w Atomicach" - zawsze w takich sytuacjach mi sie przypomina :mrgreen:

Szulik pisze: Na szczęście jego uroda była odwrotnie proporcjonalna do smaku melonów, które tam sprzedawano
Czyli melony byly niedobre? bo bazar wyglada calkiem zachecajaco! (tylko kramow troche malo- chyba ze handlowali prosto z bagaznikow aut


Szulik pisze: A powyżej czwartego jeziora zaczyna się kiszlak Padrud, a u jego bram położona jest najlepsza miejscówka na nocleg w znanej nam części Tadżykistanu: Homestay Mijgon. Dom z wieloma przybudówkami stoi niemal na brzegu rwącej rzeki, a w zasadzie kaskady wodospadów. Huk od wody jest tak potężny, że trzeba krzyczeć by porozumiewać się z niewielkiej odległości. Przed obejście domu poprowadzone są niezliczone kanały wodne, które służą różnym celom: do mycia garów, do wyrzucania śmieci, do prania, do kąpieli etc.

Najważniejsi w tej historii są jednak gospodarze: małżeństwo ok 40 lat (imion za cholerę nie pamiętam, zwłaszcza, że te tadżyckie do najłatwiejszych nie należą), które robiło absolutnie wszystko by dogodzić swoim gościom. Poczynając od takich udogodnień jak wydrukowane menu, z którego można było wybierać dania na obiad (4 opcje mięsne i 4 wegetariańskie), poprzez wyrywanie od gości prania i przekazywania babci, która posłusznie prała ubrania turystów w lodowatej wodzie (wytłumaczenie było następujące: wy tu przyjechaliście wypoczywać więc wypoczywajcie a my z chęcią wszystko wypierzemy), kończąc na dbaniu o każdy szczegół - przykładem niech będzie sytuacja, gdy zobaczyli, że opłukujemy zakurzoną puszkę piwa w wodzie przed otwarciem. Za każdym kolejnym razem wszystkie puszki były świeżo opłukane. Gospodyni dowiedziawszy się, że nie jem mięsa co chwilę żaliła się w żartach na Tadżyków, jacy to źli ludzie bo piją wódkę i jedzą mięso. Odganiała też od nas przebywających u nich na weekend Tadżyków, którzy z ogromną ciekawością patrzyli w naszym kierunku i chętnie zapraszali nas do swojego towarzystwa. Gdy tylko podchodził do nas podpity Tadżyk, np. oferując wątróbkę i w dobrej wierze tłumacząc, że to nie mięso, pani gospodyni przeganiała go precz tłumacząc nam, że ich zachowanie to wina wódki i mięsa spożywanych przez tych ludzi. Czuliśmy się więc w Mijgonie niemal jak pod kloszem, można powiedzieć, że jak u siebie w domu, no może za wyjątkiem szumu wody, gdyż w domu nie mam wodospadu za oknem...

Ciężko oddać zdjęciami wspaniałą atmosferę panującą w Mijgonie, dlatego ograniczę się do fotek domu (dolny poziom to pokoje dla gości, na górnym znajduje się jedna z biesiadek)...
Ja bym chyba jednak nie chciala zeby mi ktos wyrywal moje pranie (lubie prac) i odganial ode mnie miejscowych z wodka (lubie pic z miejscowymi).
Ac zarcie i domek wyglada bardzo zachecajaco!

Szulik pisze:
Później dowiedzieliśmy się, że bransoletki robią sieroty, którymi opiekuje się jakaś bidna babuleńka. Cynk o nadchodzących turystach sieroty dostały od dzieci naszych gospodarzy i dlatego czekały już na nas na drodze. Po powrocie, na wieść o strasznej historii o sierotach, koralikowych wyrobach po dolarze i babuleńce, kupiliśmy jeszcze kilkanaście bransoletek. Później we wsi wszyscy chcieli nam sprzedawać bransoletki, więc pewnie wieść się szybko rozniosła na inne sieroty.
Masz jakies zdjecie bransoletek?


Szulik pisze:

Tuż nad wioską zaczyna się piąte jezioro, chyba najmniejsze ze wszystkich siedmiu. W dodatku pływały w nim kaczki. Gdyby te kaczki mieszkały w Polsce to pewnie na widok ludzi podpływałyby do brzegu prosząc o jedzenie. Te natomiast, mieszkały w Tadżykistanie. I gdy chcieliśmy je nakarmić uciekły dokąd pieprz rośnie. Widocznie wiedziały co się stało z ich koleżankami.
Zapewne zajmowaly inne miejsce w lancuchu pokarmowym jak u nas ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Alberto
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 203
Rejestracja: wt 12 lis, 2013 13:51
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Alberto » ndz 10 sie, 2014 14:17

Wysłałeś zdjęcie Panu ze sklepu? (Temu od cukru) :D

Swoją drogą bardzo interesujaca wyprawa. Ciekawie się czytało, gratuluję udanej wyprawy!

Szulik
Administrator
Posty: 1853
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Szulik » pn 11 sie, 2014 20:15

buba pisze:Probowaliscie jezdzic na osle?
Nie. Szkoda nam ich było by ładować nasze cielska na ich wątłe grzbiety :)
buba pisze:Czyli melony byly niedobre?
Własnie melony były pyszne, w przeciwieństwie do arbuzów. Na arbuzy i taką inna odmianę dużych melonów było jeszcze za wcześnie (czerwiec).
buba pisze:Masz jakies zdjecie bransoletek?
Nie mam ale jak nie zapomnę to zrobię tym przywiezionym do domu.
Alberto pisze:Wysłałeś zdjęcie Panu ze sklepu? (Temu od cukru)

Swoją drogą bardzo interesujaca wyprawa. Ciekawie się czytało, gratuluję udanej wyprawy!
Dzięki za dobre słowo. Zdjęcia jeszcze nie wysłałem bo nie zebrałem się do wydruku albumu z wyjazdu. Album na pewno powstanie a przy okazji wywołam kilka zdjęć, które wyślemy do Tadżykistanu...

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2168
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: buba » sob 23 sie, 2014 11:46

Szulik pisze:Z ciekawszych wspomnień z drogi zapamiętaliśmy (ale nie zdążyliśmy sfilmować) gościa, który siedział w otwartym bagażniku auta osobowego i rękami trzymał przyczepę. Tym prostym sposobem nie trzeba było montować haka do samochodu by ciągnąć przyczepę. Przypomniało to scenkę z "Przyjdzie Mordor i nas zje..." Z. Szczerka, gdzie opisano gościa, którego przerosła myśl o ew. spawaniu odpadającego bagażnika. Poszedł więc do sklepu papierniczego i taśmą klejącą skleił bagażnik do reszty nadwozia. Tutaj była analogiczna sytuacja: przerosła gościa myśl o montażu haka, wziął więc sąsiada, wsadził do bagażnika i już przyczepa mknie za samochodem
Wlasnie to najbardziej kocham na wschodzie- ta prostote rozwiazan! bo po co montowac hak jak powiedzmy wozi przyczepy okazjonalnie?? gdzie indziej to nie dosc ze musialby byc hak, to jeszcze odpowiedniej firmy dobranej do marki auta i zamontowany w odpowiednim serwisie, bleeeee
Szulik pisze: Ten wynalazek wykraczał daleko poza rozpowszechnioną w byłym ZSRR tzw. "kulturę skocza" (od scotch - taśma klejąca po ang i rosyjsku). Do zamocowania przyczepy nie trzeba było nawet marnować cennego skocza!
No bo skocz jest uniwersalny! ja zdecydowanie tez naleze do "tej kultury". :mrgreen: Bez niego sie nigdzie nie ruszamy na wyjazd a i w domu czesto sie przydaje!
Bo czy auto po zderzeniu z koparka

Obrazek

czy but ktory odmowil wspolpracy..

Obrazek

a i klamka od okna trzyma juz 5 lat ;)

Szulik pisze: Po drodze spotkaliśmy też ekologa-aktywistę, który grożąc sporym kamieniem zatrzymał nasz samochód, gdy ruszaliśmy po krótkim postoju na siku w szczerym polu. Pan ekolog w niewybrednych słowach żądał od naszego kierowcy byśmy posprzątali po sobie lub zapłacili karę za zaśmiecanie Tadżykistanu. Sprzątanie po sikaniu jest ciężkie do wykonania więc opcja ta nie wchodziła w rachubę. Całe zajście było dość niespodziewane, zwłaszcza, że niemal każdy napotkany Tadżyk wyrzucał wszelkie śmieci pod siebie, a na pytanie gdzie jest śmietnik niejednokrotnie usłyszeliśmy, że jest on wszędzie albo wskazywano nam rzekę jako najlepsze miejsce do wyrzucania foliowych odpadków. Byliśmy pewnie jednymi z nielicznych, którzy znieśli z gór wszystkie swoje niedegradowalne odpadki, a tu przyłapano nas na strasznym przestępstwie, czyli sikaniu pod drzewem! Było oczywiste, że pan ekolog miał na myśli wyłącznie ew. kasę, jaką mógłby dostać. Trafił jednak na twardego zawodnika w postaci naszego kierowcy. Po długich negocjacjach na miejsce wezwany został lokalny autorytet. Wtedy sprawa szybko się rozwiązała (bez płacenia), gdyż lokalny autorytet okazał się być znajomym naszego drajwera. Był to w sumie jedyny niemiły akcent naszej podróży po Tadżykistanie, lecz jakże pouczający: nie wolno szczać pod drzewem przy drodze!
Ale wogole w Tadzykistanie jest taki zwyczaj ze sie nie sika pod drzewem i ludzi to oburza czy mieliscie "szczescie" trafienia na wariata z maniami przesladowczymi? kierowca wam potem cos opowiadal na ten temat?


Szulik pisze: Było to całkiem wygodne rozwiązanie, jedynym problemem były zamieszkujące te materace pchły. Mieszkając 3 dni w tym domu z niepokojem obserwowaliśmy rosnącą ilość pogryzień na naszych ciałach
Pchly gryzace na danym noclegu to jeszcze nie taki duzy problem.. Najgorsze jak pchly czy inne pluskwy osiedla sie w spiworze... wtedy sie je ma w pakiecie na reszte wyjazdu, a czesto i dluzej - bo po przywiezieniu spiwora do domu rozlaza sie po katach.. Po jednym noclegu w Donbasie (zreszta chyba tym najbardziej klimatycznym) to pchly ze spiwora zdechly dopiero jak zima wywiesilam spiwory na dwa tygodnie na balkon na mroz -20 stopni.. A tepienie ich w domu tez zajelo mi troche czasu...

Szulik pisze: Dziadek spakował do siatki herbatę i piały
Piały?

Szulik pisze: Uświadomiliśmy sobie, że odwykliśmy od zachodnich ludzi
oj, ja to sie permanentnie czuje od nich odwyknieta, nawet (a moze zwlaszcza?) jak musze ich spotykac codziennie :P



Szulik pisze: Długo musieliśmy się tłumaczyć naszym poganiaczom, że dalej nie idziemy. Przecież powiedzieliśmy, że idziemy do Klimonte, że przecież nas tam ugoszczą itp itd.
a byl jakis powod ze nie chcieliscie isc dalej? czy atmosfera w czasie drogi albo we wsi byla jakas nie teges? czy tak po prostu sie wam odwidzialo?

Szulik pisze: Okazuje się, że do Duszanbe auta nie mogą wjeżdżać brudne
tzn dostana mandat czy zwyczajowo nie wypada?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2168
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: buba » sob 23 sie, 2014 13:21

No to przeczytalam cala relacje!!! :mrgreen: Tadzykistan robi wrazenie! Bo i przyroda, i ludzie, i ogolny klimat, doslownie wszystko! szkoda ze i tam sie psuje i sa nienajlepsze rokowania co do dalszego losu dzikich dolin...

To gdzie za rok? Bo trzeba przyznac ze poprzeczke postawiles sobie ekstremalnie wysoko :lol: :lol: :lol:
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Szulik
Administrator
Posty: 1853
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Szulik » sob 23 sie, 2014 18:28

buba pisze:To gdzie za rok? Bo trzeba przyznac ze poprzeczke postawiles sobie ekstremalnie wysoko
To jest moja największa bolączka od powrotu z Tadżykistanu. Czas zacząć o czymś marzyć :)

Mam kilka propozycji ale nie dojrzałem do żadnej z nich:

- Ałtaj od rosyjskiej lub kazachskiej strony. W sumie ten temat przewija się od dawna ale ostatnio wygrała Centralna Azja dwukrotnie... A jest tam co robić, góry, jeziora, rafting itp.
- Badachszan, czyli Tadżycki Pamir. Najczęściej turyści pokonują trakt pamirski dla samej przygody. Ja tam nie lubię jeździć autami po takich drogach więc wchodziłby ew. dojazd w jakieś miejsce i dłuższy trekking. W sumie byłby to Tadżykistan po raz drugi ale z tego co wiem to Górski Badachszan to niemalże inne państwo i kulturowo i przyrodniczo...
- Kamczatka - problem w tym, że aby zobaczyć piękno jej przyrody trzeba brać udział w zorganizowanych grupach (helikoptery etc)
- Jeszcze gdzieś przewija się Mongolia, Wschodnia Turcja, Iran i Afganistan. Na ten ostatni nie znajdę towarzystwa bo moje ignoruje ten temat :(

Mam jeszcze pomysł na krótszy urlop wczesną wiosną: otóż przeczytałem relację gości, którzy w kwietniu przemierzyli na biegówkach zamarznięty Bajkał. A że od kilku lat zajawiłem się na biegówki to mogłoby być ciekawie...

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2168
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: buba » ndz 24 sie, 2014 21:17

Szulik pisze:Kamczatka
To chyba od zawsze moje najwieksze marzenie... ale poki co od lat pozostajace w tym stanie bo jakos nijak nie wiem jak to ugryzc
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Szulik
Administrator
Posty: 1853
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Szulik » pn 25 sie, 2014 08:24

buba pisze:Ale wogole w Tadzykistanie jest taki zwyczaj ze sie nie sika pod drzewem i ludzi to oburza czy mieliscie "szczescie" trafienia na wariata z maniami przesladowczymi? kierowca wam potem cos opowiadal na ten temat?
Generalnie Tadżycy wyrzucają wszelkie śmieci pod siebie, szczają też gdzie popadnie. My po prostu trafiliśmy na naciągacza. A kierowca przy rozstaniu powiedział nam byśmy w przyszłości uważali robiąc "te sprawy". :)
buba pisze:Pchly gryzace na danym noclegu to jeszcze nie taki duzy problem.. Najgorsze jak pchly czy inne pluskwy osiedla sie w spiworze... wtedy sie je ma w pakiecie na reszte wyjazdu, a czesto i dluzej - bo po przywiezieniu spiwora do domu rozlaza sie po katach.. Po jednym noclegu w Donbasie (zreszta chyba tym najbardziej klimatycznym) to pchly ze spiwora zdechly dopiero jak zima wywiesilam spiwory na dwa tygodnie na balkon na mroz -20 stopni.. A tepienie ich w domu tez zajelo mi troche czasu...
Kwarantannę zrobiliśmy naszym rzeczom jeszcze w Duszanbe i Petersburgu. Mimo to na wszelki wypadek do domu wchodziłem w stroju Adama a bety w workach szczelnie zawiniętych wprost do pralki. Śpiwory miały osobną kwarantannę :)
buba pisze:Piały?
To ichniejsze tradycyjne czaszki na herbatę. Super sprawa. Sprawiłem sobie w Moskwie kiedyś cały komplet wraz z czajniczkiem.
buba pisze:a byl jakis powod ze nie chcieliscie isc dalej? czy atmosfera w czasie drogi albo we wsi byla jakas nie teges? czy tak po prostu sie wam odwidzialo?
Jeden z uczestników niedomagał zdrowotnie i uznaliśmy, że klimat lokalnych wiosek poczuliśmy wystarczająco dobrze by bez żalu zawrócić.
buba pisze:tzn dostana mandat czy zwyczajowo nie wypada?
Powiedzieli nam, że grozi za wjazd brudnym autem mandat. Sądzę jednak, że myją te auta również z własnej potrzeby, by pokazać się w mieście czystym autem.
buba pisze:Szulik napisał(a):
Kamczatka

To chyba od zawsze moje najwieksze marzenie... ale poki co od lat pozostajace w tym stanie bo jakos nijak nie wiem jak to ugryzc
To chyba nie takie trudne. Bilety widuję czasami w dobrych cenach (<2000pln), tylko potem gorzej. Rosjanie twierdzą, że lepiej pojechac na Islandię bo wyjdzie taniej (sic!) i wygodniej, a krajobrazy podobne.

Marco
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 1
Rejestracja: sob 24 wrz, 2016 21:35

Tadżykistan - Góry Fan 2014

Post autor: Marco » sob 24 wrz, 2016 21:43

buba pisze:
Szulik pisze:Kamczatka
To chyba od zawsze moje najwieksze marzenie... ale poki co od lat pozostajace w tym stanie bo jakos nijak nie wiem jak to ugryzc
Szulik, tu Ci może coś pomogę bo to jest naprawdę super miejsce. Mój kolega był na Kamczatce w te wakacje i dużo opowiadał jak taka podróż wygląda. Poluj na bilety lotnicze z Moskwy by to jest tak naprawdę najlepsza opcja! Sam kraj cudowny jeśli lubisz piękne krajobrazy.
Imponujące wulkany , lodowce i ryb mnóstwo :wink:
Sporo informacji na początek znajdziesz spokojnie tutaj: http://www.hejkamczatka.pl/
Powodzenia w przygotowaniach!

ODPOWIEDZ