Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2165
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: buba » wt 21 mar, 2017 16:47

W Polsce rzadko jezdzimy stopem. Glownie dlatego, ze nie dziala, ze nikt nie chce nas zabierac i ciezko w ten sposob dojechac gdziekolwiek. W Bieszczadach na trasie Łopienka- Terka- Łopienka, przy sznurze samochodow, skonczylo sie na tym, ze cala trase przeszlismy pieszo. Chcac dojechac nad morzem do sasiedniego miasteczka musielismy zmienic plany i zawrocic. Z Koszarawy do Zywca łapalismy 3 godziny i w koncu przyjechal PKS. Kiedys probowalam tez dojechac z Jelcza do Oławy- 10 km. Po godzinie machania na przystanku autobusowym poddalam sie, poszlam usiasc do wiaty. Wtedy wyszedl łapac stopa koleś o wygladzie typowego żula- zatrzymalo mu sie trzecie auto ;) Zwykle wszystkie takie proby koncza sie niedotarciem nigdzie albo dlugimi kilometrami drałowania po asfalcie. Moze placaki mamy za duze? A moze nasz wyglad jest wyjątkowo niebezpieczny lub odpychajacy?

Jedno jest pewne- sytuacja zmienia sie diametralnie po przekroczeniu wschodnich granic. Tam stop nam bierze rewelacyjnie. Tam nagle nasze gęby przestaja byc odrażające a toboły zbyt duze! Niezaleznie od glownosci drog, wielkosci miejscowosci czy stanu finansowego zabierajacych nas miejscowych. Najciekawsze jednak podwózki mozna znalezc na zadupiach- tam gdzie sie konczy asfalt a zaczyna błoto i bezdroze, tam gdzie przejezdza pare aut na dzien. Tam gdzie wozi sie ludzi na pace, w przyczepce, na łapie dzwigu a pomysły np. zapinania pasow brzmia jak dowcip lub jakas historia z innej rzeczywistosci. I wlasnie tym klimatom chcialam poswiecic tą relacje :D

Spora czesc podwożacych nas aut to cuda radzieckiej techniki- gruzawiki, ciezkie ciezarowki- krazy, urale, ziły. Juz nie pamietam w jakim to bylo miejscu i towarzystwie ale wyniknela kiedys rozmowa, ze jest teraz moda na uzywanie angielsko brzmiacych slow na nazywanie roznych sportow i aktywnosc- jest "trekking", czy "jogging"... A zatem to co my lubimy najbardziej to by sie nazywalo "gruzawing" :D

Dosc popularny na Ukrainie, a glownie w Karpatach i na Polesiu, okazal sie "koniostop" i "furostop". Zwykle nie trzeba bylo na nich machac, sami sie zatrzymywali i oferowali podwiezienie, a nie mając miejsca dla wszystkich, zabierali chociaz plecaki lub czesc ekipy.

Ukraina, Gorgany- z Osmołody do Mszany. Jest rano wiec dosyć szybko zatrzymuje sie nam gruzawik do zwózki drewna, taki z dzwigiem. Poki co dopiero jedzie na zrywke, wiec jest pusty. Nie bardzo jest się gdzie dogodnie trzymac, w podlodze jest dziura, w której widac pracujace ogromne turbiny silnika. Najbardziej jednak mam obawe, zeby nieruchoma łapa dzwigu się nie obluzowala na jakims wertepie i nie zaczela tańczyc na wszystkie strony. Wokoł jak okiem sięgnąć lasy, gory, potoki.. i inne gruzawiki :) Czasem tylko przemknie jakas ublocona po dach niwa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ukraina, z Czarciego Mostu do Hołoszyny (dolina Bialego Czeremoszu). Do trzymania sie byly tylko dwa sterczace do gory pręty. A osob szesc... i wyboje na drodze spore :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ukraina, z Hołoszyny do Niznego Jalowca (dolina Bialego Czeremoszu). Kolejny mijajacy nas gruzawik sam proponuje podwiezienie. Tym razem ma normalna pake i nie ma strachu, ze pospadaja plecaki.

Obrazek

W pewnym momencie droga się konczy a gruzawik wjezdza do rzeki. Poczatkowo myslelismy, ze to po prostu brod, jednak po drugiej strony drogi również nie ma.. Jakiś czas jedziemy korytem. Naprawdę jestem z pelnym podziwem dla radzieckiej mysli technicznej patrzac jak to cudo pokonuje wielkie kamienie, nierownosci czy prad rzeki. Ponoc normalna droga kiedys tu byla ale zeszloroczna powodz zerwala. Dzis wiec droga i rzeka to jedno...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ukraina, Niznij Jałowec- jezioro "Górskie Oko". Nocny przejazd na pace gruzawika z wesoła ekipa drwali, niezbyt trzezwym kierowca i dudniacym z radia szoferki przebojem "Bielyje rozy". Trasa krotka bo tylko znad jeziora do baraku drwali.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ukraina, w Gorganach. Gruzawik podwiozl cala ekipe dolinami wgłab gor, az do utopionej w błotach lesniczowki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Gruzja, Góry Samsarskie, z Bakuriani do Tabaskuri. Stop niby zwyczajny- ot bus. Ale dzieki niemu koncze m.in. z rybami w czapce- co nie zdarza sie codziennie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Z Tabaskuri na przełecz Zhratskaro podjezdzamy juz prawdziwym gruzawikiem. Jedziemy na pace razem z workiem ziemniakow. Kierowca przed odjazdem wychyla sie z szoferki i prosi nas o niesiadanie na ziemniakach. Gruzawik pokonuje wysokosc rzężąc i dławiąc się na niskich biegach oraz sprawnie sie przedziera przez potoki owiec.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Dalej na trasie z owej przeleczy do Ahalakalaki. Tym razem trafiamy do szoferki. Na pace auta jada materace, opony, żeliwny piecyk i owieczka. Mamy spore podejrzenia, ze godziny owieczki sa policzone. Zapewne nie wiozą jej do weterynarza ani na wystawe.. Dzis jest piatek.. zapewne juz dzis skonczy na talerzu, suto zapita czaczą..

Obrazek


Gruzja. W Edikilisie łapiemy stopa w strone jeziora Paravani. Zatrzymuje sie busik w ktorym jedzie Ilja z Achalcyche, Samsun z Poki i jeszcze jeden małomowny facet ktorego imienia niestety zapomnialam. Jest to chyba najbardziej komfortowy stop jakim jechalam- na pace jada dwie skorzane kanapy, na ktorych sie rozsiadamy. Jak udaje sie nam wywnioskowac nasz kierowca wykonuje rozne meble w domu a potem jezdzi z nimi po wioskach aby je sprzedac. Dlatego tez nie jedziemy prosto do Paravani tylko skrecamy do wioski Tambovka znajdujacej sie z drugiej strony jeziora. Ostatecznie dojezdzamy tam gdzie chcielismy ale duzo, duzo pozniej ;)

Obrazek

Obrazek

Zajezdzamy tez do krewnej Samsuna gdzie zostajemy uraczeni kawa, herbata i czekoladkami.

Obrazek

Gruzja. Na trasie z Wardzi do Afni, serpentyniasta droga wyryta w uskoku płaskowyzu. Mało tam jezdzi. Przez caly dzien moze ze trzy auta. Po dwoch godzinach czekania na poboczu pojawia sie terenowka, nalezaca do jakiejs organizacji ochrony przyrody, jakis sluzb mundurowych, straznikow czegos tam.. Na dachu maja takie swiatla niebieskie jak policaje.. Wnetrze kabiny jest dosc zapchane, wiec sadowimy sie na pace.

Obrazek

Obrazek


Armenia. Na trasie miedzy Martuni a przelecza Selim. Jechanie nie jest tam proste bo prawie nic nie jezdzi. Wyprobowujemy wiec wszystkie mozliwe metody zwrocenia na siebie uwagi ;)

Obrazek

Po jakiejs polgodzinie czekania zatrzymuje sie uaz z przyczepka. Jedzie nim Sirop z kolega. Sa troche zdziwieni, ze wszyscy ładujemy sie na przyczepke.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wieczorem na przelecz- na tej samej przyczepce przyjezdza cielak! :D Ponoc na szaszlyki ;)

Obrazek


Armenia, okolice Khndzoresk. Pylistą droga wspinamy sie w strone wioski. Łapiemy tu na stopa ziła. Najchetniej bysmy wszyscy jechali na pace ale widac ze kierowcy bedzie przykro jak nikt nie wsiadzie do szoferki. Musimy sie wiec jakos podzielic.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Armenia, okolice Szatin. Napotkane auto wiezie duzo chleba. Nasze placaki ukladamy na grubych dechach nad pieczywem. My pakujemy sie do szoferki. Jest malo miejsca, toperz ledwo domyka drzwi. Ja jestem wduszona miedzy toperza a drazek skrzyni biegow. Przez ten fakt kierowca nie wszystkie biegi jest w stanie wrzucac. Chwile mocuje sie chyba z trojka ale ostatecznie odpuszcza, w koncu nie mamy daleko!

Obrazek


Armenia. Gorska droga do klasztorku Tsahats Kar. Mija nas pierwsze auto od godziny. Nie musimy machac, zatrzymuje sie samo. Jedzie w nim 6 facetow i dwie babki. Mnie i plecaki udaje sie upchac do srodka ale nie jest latwo. Toperz sie nie miesci. Poczatkowo kierowca oswiadcza, ze toperz musi pojsc pieszo a bez plecakow i dziewuszki pojdzie mu napewno latwiej i szybciej. Ale chyba widzą nasze zatroskane geby. Moją- bo nie usmiecha mi sie jechac gdzies samej w nieznane z obcymi ludzmi i toperza ktorego nie cieszy zapychanie gdzies kawal pod gore pieszo. Ostatecznie miejscowi wpadaja na super pomysl- zeby toperz kucnal na zewnetrznym schodku kolo kierowcy i uwiesil sie na lusterku. Tak pokonujemy kolejne kilka kilometrow kamienistej trasy. Droga wije sie stromo pod gore. Mam ciagle wrazenie, ze auto wyraznie przechyla sie na lewa strone - tzn tam gdzie wisi toperz. Widac, ze sto kilo na lewej burcie nie wplynelo dobrze na rownowage pojazdu. Z punktu widzenia toperza wygladalo to jeszcze ciekawiej- zwlaszcza jak widzial pod soba kolejne przepascie albo zastanawial sie czy nim nie przetra o mijana skale. Toperzowi totalnie dretwieja łapy-ponoc mial duza motywacje zeby sie mocno trzymac ;)

Obrazek

Obrazek


Armenia. Droga na przelecz miedzy Goghtanik a Karmraszen. Przed wsia łapiemy łade- taksowke odwożącą do wioski jednego z mieszkancow. Kierowca proponuje, ze za drobna oplata wywiezie nas polowe drogi na przelecz. Zgadzamy sie. Jest dla mnie szokiem jak osobowa łada swietnie sobie radzi z ta droga. Mimo sporego nachylenia silnik wogole nie wyje. Mimo glebokich kolein i solidnych kamulcow przytarla podwoziem tylko dwa razy. Skodusia to by sie tu na samym poczatku rozpadla na srubki, pomijajac fakt, ze wogole by nie pokonala podjazdu pierwszej serpentyny. Ostatecznie koles nie chce wziac od nas pieniedzy. Cala droge gadalismy, bylo milo. Mowi, ze teraz jestesmy juz przyjaciolmi a od przyjaciol nie bierze sie pieniedzy...

Obrazek


Armenia. Caly dzien irańską cysterna wypelniona betonem na trasie Vardanadzor- Sisian, z kierowca, z ktorym mozemy porozumiewac sie jedynie na migi. (wiecej o tej trasie: http://jabolowaballada.blogspot.com/201 ... zycia.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Motorostop

Krym, ze Szcziołkina na polwysep Kazantyp, połączone z wycieczka krajoznawcza po samym Szciołkinie, okolicach, imprezą wieczorna i noclegiem. Motor z przyczepką marki Ural. Po drodze zepsuł sie tylko trzy razy- i co najwazniejsze w takich pojazdach- udalo sie szybko naprawic za pomoca młotka, sznurka i silniejszego kopniaka :) Z braku kasków dostajemy od kierowcy czapki czołgistow :) Ponoc gdy pasazerowie maja takowe na glowie policja sie juz nie czepia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Koniostopy i furostopy

Ukraina, Polesie. W wiosce Sudcze zatrzymuje się furmanka. Miejscowi mowia, ze nie mogą patrzec jak „biedne turusty” męcza się idac po upale i niosac plecaki. Nie mogą nas zawiesc daleko, ale kawalek przez wies- zawsze cos! Babka opowiada nam o pobliskim jeziorze oraz zacheca abysmy kiedys przyjechali do niej latem na wypoczynek. Zapisuje nam adres i rysuje mapke jak trafic do jej chałupy.

Obrazek

Ukraina, Karpaty, Libuchora. Mija nas babcia z dziadkiem i wnuczkiem na wozie. Koniecznie chca nam pomoc. Mowia, ze na sam Pikuj to ich konik nie wciagnie ale zebysmy ladowali plecaki to nam chociaz je zawioza na koniec wsi.

Obrazek

Kawalek idziemy przy wozie milo sobie gawedzac.

Obrazek

Ukraina, Karpaty, na przeleczy miedzy Wyznym a Niznym Turowem. Poczatkowo probujemy odmawiac, droga jest bardzo stroma i troche nam zal konika, ale facet jest nieugiety. Woz jest wyjatkowo niski. To nawet chyba nie jest woz ale wąska decha rzucona miedzy kołami. Droga jest wyboista i pełna głebokich kałuz. Nogi staramy sie podniesc wysoko, ledwo trzymamy sie aby nie spasc a facet robi nam pokaz jak to jego konik wspaniale galopuje ;) Ostatecznie mamy na koniec trasy jedna szczesliwa bube i dwa okropnie ubłocone plecaki, ktore toperz caly czas dzielnie trzymal ryzykujac upadkiem z wozu.

Obrazek


Ukraina, Karpaty, za wsia Bereżek. Kawalek za wsia zabiera nas wóz z koniem, ktorym podrozuje cala rodzinka. Miejsca mało, ale sie jakos upychamy. Ja siedze na samym brzeżku i strasznie sie boje ze spadne. Droga prowadzi ostro w dól. Jedziemy bardzo szybko, co chwile podskakujemy na jakiejs muldzie albo wpadamy w głęboka koleine. Nie pamietam kiedy sie tak mocno czegos trzymalam, usciskiem wręcz stapiajacym ręke z faktura drewna, uchwytem jakby nie zwiazanym z wola i swiadomoscia ale powstajacym jakby samoistnie.. Wozem pokonujemy pierwszy brod na Dniestrze. Bród jest pełen krów. Pluszczaca woda, kamienie, krowie łby i ogony, i miedzy tym wszystkim przepychajacy sie nasz wóz. Chce zrobic zdjecie, bardzo chce zrobic zdjecie.. Ale kurczowo zacisniete na żerdziach ręce za cholere nie chcialy powedrowac w czasie jazdy w strone aparatu...

Obrazek


Ukraina, Karpaty, z Probijniwki w kierunku połonin. Ruszamy stromą ścieżką na połonine. Przed nami idzie dziewczyna z koniem (tym samym, który przed chwilą zwiózł w dól baryłki jagód). Uśmiechamy się do siebie. Nagle słyszę: „Wy na połoninę? Może wam zabrać plecaki?”. Nie trzeba mi tego dwa razy powtarzac!!! :-) W ten sposób poznajemy dwie siostry z pobliskiej wioski Hryniawa- Hanne i Ninę z półtoraroczna córeczka Antoninką. Idą właśnie do chaty swojego ojca, który, od kiedy jest na emeryturze, mieszka wraz z chudobą na połoninie Ryża. Dziewczyny przychodzą do niego w odwiedziny, „otdychac na daczy”, zbierac jagody albo robic przetwory. Nina zarzuca na plecy mój plecak, wskakuje na konia, bierze na kolana dzieciaczka i ruszamy.

Jeszcze godzine temu marzyło mi się ,ze mój plecak ma nózki i sam chodzi! No i myk! I ma- nie dość, ze cztery nóżki to jeszcze dorodny ogon!! :-)

Obrazek

No tak.. Moje swieżo wyprane ubranko suszyło się na plecaku- więc teraz leży na końskim zadzie.. i od dziś będzie walić końskim potem... ;) Po drodze parę razy przystajemy by konik Zirka złapał oddech, Nina wypaliła kolejne bezfiltrowe wynalazki, a mała Antoninka pobawiła się patykami, błotkiem czy co innego akurat wpadnie jej w łapki. Aby umilić nam czas Nina puszcza z komórki rózne przeboje- zarówno takie co są modne u nich czy typowo huculskie grane przez chłopaków z Hryniawy na weselach.

Obrazek

Obrazek



W Polsce czasem (acz rzadko) tez sie trafi ciekawy stop! Raz na Podlasiu łapiemy wywrotke jadącą po piasek do Dublan.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Z Dublan do Mostowlan jedziemy za traktorem na furmance wypelnionej świeżą trawa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Kawałek dalej na szutrowej drodze pojawia sie wielka cysterna. Na wyglad nie bardzo tu pasuje, jesli chodzi o klimat to juz i owszem! W szoferce bez problemu mieszcza sie 4 osoby i trzy duze placaki.

Obrazek


I dla odmiany zachodnia Polska- Sudety. I inna pora roku. Z Jugowa prawie do samego schroniska Zygmuntowka podwozi nas pług. Sam to zaproponowal. Jezdzenie na pace zdecydowanie przyjemniejsze jest latem! :P

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mam nadzieje, ze lista klimatycznych pojazdow, pomocnych w przemierzaniu drog i bezdrozy bedzie sie w przyszlosci rozrastac :D
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Bebej
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 89
Rejestracja: wt 27 mar, 2012 23:42
Lokalizacja: Aberdeen UK

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: Bebej » wt 21 mar, 2017 20:47

Imponująca lista pojazdów. :)
Gdzie mi do Was, ale i ja mam wspomnienie ze "stopem" Otóż, udało nam się zabrać ładnych kilka kilometrów, lokomotywą! Stacja kolejowa, zawiadowca i my. Zagadaliśmy o transport, odrzekł że zobaczy co się da zrobić. No i jechała ze stacji do stacji lokomotywa SM-42, zatrzymała się, my do lokomotywy i gęby uśmiechnięte. Z maszynistą, zawiadowca porozumiał się drogą radiową. Patent polecam :)

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2165
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: buba » wt 21 mar, 2017 21:59

Bebej pisze:Imponująca lista pojazdów. :)
Gdzie mi do Was, ale i ja mam wspomnienie ze "stopem" Otóż, udało nam się zabrać ładnych kilka kilometrów, lokomotywą! Stacja kolejowa, zawiadowca i my. Zagadaliśmy o transport, odrzekł że zobaczy co się da zrobić. No i jechała ze stacji do stacji lokomotywa SM-42, zatrzymała się, my do lokomotywy i gęby uśmiechnięte. Z maszynistą, zawiadowca porozumiał się drogą radiową. Patent polecam :)
Nie liczy sie ilosc a jakosc! pociag zlapany na stopa nie zdarza sie czesto! Przefajna przygoda! Zazdraszczam! :mrgreen:

A to bylo w Polsce? Dawno? Pewnie na jakiejs malej stacyjce ze tak z zawiadowca mozna bylo swobodnie pogadac!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Yakin
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 305
Rejestracja: pn 02 kwie, 2012 22:37

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: Yakin » śr 22 mar, 2017 02:51

To ciekawe, bo miałem podobną przygodę kiedyś :). Wracaliśmy z kolegą z ryb i szliśmy wzdłuż torów do najbliższej stacji. Nagle zatrzymuje się przejeżdżająca lokomotywa, a maszynista każe nam wsiadać. Okazało się, że też wędkarz i jak zobaczył, że idziemy z wędkami, to stwierdził, że nas podwiezie :).

Bebej
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 89
Rejestracja: wt 27 mar, 2012 23:42
Lokalizacja: Aberdeen UK

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: Bebej » czw 23 mar, 2017 00:47

Najpierw odpowiem Kanclerzowi, czyli Bubie - Fakt, to było na początku lat osiemdziesiątych. Linia kolejowa raczej boczna. Żaden szlak przelotowy. Ot, takie połączenie z Pierdziszewa do Kaczych Dołów. Czy dziś by to przeszło? Chyba nie. Bo dziś, to wszystko jest takie obrzydliwie nowoczesne. A wtedy? Szumiący czajnik i dzbanek z esencją herbacianą na stacji. Się siadało i gadało. Dziś tylko elektronika i wyświetlacze. Po za tym, nie istnieją (chyba) małe stacyjki kolejowe. Wtedy było tego bez liku. Nie ma gdzie i do kogo zagadać. Aż mnie nostalgia ogarnęła :/

Drogi Yakin, jest szlak kolejowy z Torunia do Bydgoszczy. No i w sezonie grzybowym określony pociąg, ma wpisane lekkie opóźnienie, bo! W pewnym momencie między stacjami, w lesie pociąg po prostu staje. Drzwi się otwierają, a z wnętrza wysypuje się rój grzybiarzy. Kilka kroków i już są w lesie. Po chwili skład rusza dalej, a ludkowie penetrują okoliczne lasy. :)

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2165
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: buba » pt 24 mar, 2017 09:51

Bebej pisze:Najpierw odpowiem Kanclerzowi, czyli Bubie - Fakt, to było na początku lat osiemdziesiątych. Linia kolejowa raczej boczna. Żaden szlak przelotowy. Ot, takie połączenie z Pierdziszewa do Kaczych Dołów. Czy dziś by to przeszło? Chyba nie. Bo dziś, to wszystko jest takie obrzydliwie nowoczesne. A wtedy? Szumiący czajnik i dzbanek z esencją herbacianą na stacji. Się siadało i gadało. Dziś tylko elektronika i wyświetlacze. Po za tym, nie istnieją (chyba) małe stacyjki kolejowe. Wtedy było tego bez liku. Nie ma gdzie i do kogo zagadać. Aż mnie nostalgia ogarnęła :/
No wlasnie ja tez mam wrazenie ze w tamte lata wiele szalonych i klimatycznych rzeczy bylo duzo latwiejszych w Polsce do zrobienia. Niby sie mawia, ze komuna i jak to nie bylo wolnosci, a nie wiem czy ta wolnosc nie byla wieksza niz teraz... Teraz pewnie w lokomotywach maja kamery, jakies procedury, kazdy trzesie tylkiem ze nie wolno, ze standardy bezpieczenstwa i inne pierdoly. Ludzie w imie wyimaginowanego porzadku i pseudobezpieczenstwa oddali wolnosc, swobode i spontanicznosc...

Czytalam o zlapaniu pociagu towarowego na stopa- jeszcze w latach 90tych
http://plecakwspomnien.pl/2016/03/pocia ... -na-stopa/

Piekne czasy byly- nie trzeba bylo na zaden wschod jezdzic bo i u nas byla odmowiednia atmosfera, zwyczaje, krajobraz.... Od zawsze zaluje ze sie za pozno urodzilam...
Bebej pisze:Po za tym, nie istnieją (chyba) małe stacyjki kolejowe
Istnieja, ale nie w Polsce ;) Na Ukrainie w Chmielniku gdzie dojezdza waskotorowka z Winogradowa zagadalismy wlasnie do pracownikow stacyjki i pozwolili nam spac w opuszczonych wagonach pociagow stojacych na bocznicy. Moglismy tez spac w nocujacym tam skladzie czynnej waskotorowki (ale wolelismy opuszczone ;) ). U nas to tez by sie pewnie nie udalo..

A male klimatyczne stacyjki w pewnym sensie u nas istnieja! ale nie jezdza juz tam pociagi ;) Mam w planach napisac relacje o wlasnie takich stacyjkach.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2165
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: buba » pt 24 mar, 2017 09:52

Bebej pisze: Drogi Yakin, jest szlak kolejowy z Torunia do Bydgoszczy. No i w sezonie grzybowym określony pociąg, ma wpisane lekkie opóźnienie, bo! W pewnym momencie między stacjami, w lesie pociąg po prostu staje. Drzwi się otwierają, a z wnętrza wysypuje się rój grzybiarzy. Kilka kroków i już są w lesie. Po chwili skład rusza dalej, a ludkowie penetrują okoliczne lasy.
I nadal tak jest? Piekna sprawa! :mrgreen: Az bym sie nim przejechala kiedys!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Bebej
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 89
Rejestracja: wt 27 mar, 2012 23:42
Lokalizacja: Aberdeen UK

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: Bebej » pt 07 kwie, 2017 20:58

buba pisze:I nadal tak jest? Piekna sprawa! :mrgreen: Az bym sie nim przejechala kiedys!
KIlka lat temu dziłało. Nie wiem jak jest dzisiaj. Ale! Tak czy inaczej, polecam wizytę w owych lasach. Bo, z jednej strony nadajniki radiowe. Dwa wysokie w cholerę maszty, jest co podziwiać, z drugiej, las obwitujący w grzyby maści wszelakiej. Po za tym, bór wielki, a na skraju owgo tabliczki z zakazem wstępu. Z jednej strony poligon wojskowy. Wchodzenie odradzam, bo strzelają ( miejscowi wiedzą, gdzie i kiedy) z drugiej zapomniany i do dziś nie oczyszczony skład amunicji. Przeszłość po II WŚ. Buba! Ty byłaś w Toruniu! A opodal jest wiocha Otłoczyn. Jak będzie okazja, to przespaceruj się okopami, które się tam zachowały.

anomander
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 46
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: anomander » ndz 08 paź, 2017 09:46

Kończę z rybami w czapce
- czemu?? Kierowca miał coś przeciwko??

:P :D Ja raz jechałem tym poniżej - jest super m.in. dlatego, że
można jechać prawie na oślep - żadne drzewa (poza solidnymi)
ani gęstwiny krzaczorów się nie ostoją :D

Obrazek

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2165
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: buba » wt 10 paź, 2017 10:34

anomander pisze:Kończę z rybami w czapce
- czemu?? Kierowca miał coś przeciwko??
Bo ryb bylo duzo i nie zmiescily sie wszystkie w czapce kierowcy ;)

A taki czolgiem tajgowym pojezdzic to moje marzenie! :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

anomander
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 46
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: anomander » wt 10 paź, 2017 11:44

A taki czolgiem tajgowym pojezdzic to moje marzenie! :)
Mogę podesłać Ci kontakty do znajomych, którzy mają to cudo. Jeżdżą od
czasu do czasu na polowania w góry. Tyle, że jest ryzyko - jeśli się zepsuje,
to trzeba czasem w tajdze czekać 2 tygodnie na ratunek :) Albo wracać pieszo.

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2165
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Stopem przez boczne drogi wschodu- najciekawsze pojazdy

Post autor: buba » śr 11 paź, 2017 13:00

Kontakt zawsze sie przyda! Choc na razie nie wybieram sie w najblizszym czasie w te rejony- ale kto wie kiedy moze sie przydac! :D
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

ODPOWIEDZ