Jedną z najważniejszych obietnic Putina przed objęciem przez niego władzy była reorganizacja stosunków władzy centralnej z elitami biznesu, rozumiana często jako początek walki z plutokracją. O ile do pozostałych punktów programu przedwyborczego społeczeństwo odnosiło się z rezerwą, choć nie bez nadziei, to zapowiedź zmian w stosunku do oligarchów budziła sporo emocji. Rosjanie po pierwszej dekadzie transformacji, jakże dotkliwej w skutkach dla wielu obywateli, nie liczyli na gwałtowną poprawę własnej sytuacji materialnej. Jednak swoją złość za osobiste niepowodzenia często kierowali pod adres tych, którzy w krótkim okresie czasu dorobili się prawdziwych fortun. W powszechnym przekonaniu większość rosyjskich magnatów finansowych swoje majątki zbiła w nielegalny sposób, wykorzystując korupcję i układy na najwyższych szczeblach władzy. W takiej opinii społeczeństwo utwierdzało się obserwując otoczenie prezydenta Jelcyna, zwłaszcza podczas jego drugiej kadencji. Wówczas to największy wpływ na prezydenta miała mieć tzw. rodzina, z B. Bieriezowskim i W. Gusińskim na czele.

Według pierwotnych założeń ekipy Putina, zmiany w relacjach państwo - biznes miały być przeprowadzone zgodnie z hasłem równego oddalenia oligarchów od władzy. Celem tych zmian miało być odsuniecie elit biznesu od najważniejszych punktów decyzyjnych zarówno na szczeblu federalnym, jak i regionalnym. Niepodlegającym dyskusji i jednocześnie szczytnym środkiem miało być zapowiadane zlikwidowanie wszelkich sztucznych przywilejów i ulg dla największych przedsiębiorców, mających do tej pory wpływ na władzę. Wszystkie zasady, według  zapowiedzi Putina powinny być regulowane przez Konstytucje i pozostałe akty prawne.  Dowodem takich zamierzeń Putina i jego ekipy była wypowiedź ministra Grefa, który stwierdził na wiosnę 2000 r., żewładza będzie się od tej pory opierać nie na oligarchach, a na nowym biznesie, który nie daje łapówek.

Borys BieriezowskiPrawdziwa wojna z najbardziej wpływowymi oligarchami rozpoczęła się wkrótce po wygraniu przez Putina wyborów prezydenckich. Na pierwszy ogień poszli  B. Bieriezowski i W. Gusiński, władający rynkiem środków masowego przekazu. Obaj ci biznesmeni należeli wcześniej do wspomnianej "rodziny" Jelcyna, zaś Bieriezowski uchodził za najbardziej wpływową postać w rosyjskiej polityce, mającą ambicje utrzymania swojej pozycji również za prezydentury Putina. Sądził on również, iż  skoro pomógł Putinowi w jego kampanii wyborczej to ten odwdzięczy mu się, akceptując dotychczasową pozycję Bieriezowskiego. Jednak jak się szybko okazało nowy prezydent nie zamierzał dzielić się swoją władzą z nieformalnymi grupami, z którymi związany był jego poprzednik. Szybko wyszło na jaw, że obietnica Putina dotycząca nietykalności obozu Jelcyna dotyczyła w praktyce wyłącznie osoby byłego prezydenta i jego prawdziwej rodziny. W związku z tym Bieriezowski okazał się być nie objęty żadnym parasolem ochronnym. Lecz jaka był rzeczywista przyczyna konfliktu z Bieriezowskim i Gusińskim? Zdaniem L. Mleczina prezydenta przeraził fakt, iż państwo w krótkim czasie straciło kontrolę nad najważniejszymi zasobami państwa, a samo znalazło się na krawędzi bankructwa. I w związku z taką sytuacją prezydent postanowił odebrać to, co zostało poprzednio zagrabione państwu. Poza niechęcią Putina do dzielenia się władzą oraz pobudkami ideowymi, nieoficjalnie mówiło się także o animozjach osobistych zwłaszcza z Bieriezowskim.

Największym problemem władzy była kontrola oligarchów nad najbardziej wpływowymi środkami masowego przekazu. Gusiński władał holdingiem medialnym "Most" oraz popularną stacją NTW, zaś Bieriezowski kontrolował pierwszy kanał telewizji publicznej ORT. W takiej sytuacji wszelkie działania władzy przeciw dotychczasowym grupom nacisku mogło się błyskawicznie odbić negatywnie na rankingu prezydenta i rządu. Zresztą NTW już od 1999 r. poddawało krytyce zarówno Putina, jak i partię "Jedność". Putin z kolei, chcąc poważnie zreformować państwo nie mógł sobie pozwolić na spadek poparcia ze strony społeczeństwa, przez co dołożył wszelkich starań by zneutralizować wpływy zarówno Bieriezowskiego, jak i Gusińskiego.  Początkowo ostrze prezydenckiego noża skierowane było także przeciw Łużkowowi i kontrolowanemu przez niego kanałowi telewizji moskiewskiej. Lecz mer Moskwy zdążył w porę zademonstrować lojalność wobec nowego władcy, przez co ataki na niego ucichły.

GusińskiW pierwszej kolejności władza zaatakowała media należące do Gusińskiego. Na wiosnę 2000 r. uzbrojone oddziały milicji podatkowej zajęły budynek stacji NTW, zaś wszystkich pracowników skontrolowano. Zaś 13 czerwca aresztowano samego Gusińskiego pod zarzutem nielegalnego posiadania broni. Te sytuacje wywołały wiele emocji. Nie chodziło tu jednak o samą osobę aresztanta, lecz o środki zastosowane przez służby ochrony prawa. Zdaniem obserwatorów akcje rodem z filmów sensacyjnych miały za zadanie wywołać strach u wszystkich potencjalnych przeciwników nowego reżimu. Prokuraturze Generalnej nie sprawiło problemów postawienie Gusińskiemu zarzutów. Był on już wcześniej podejrzany o działanie na szkodę państwa, przez co wzbogacić się miał o 10 mln dolarów oraz o nie spłacenie długów. Ten ostatni zarzut dotyczył przedwczesnego żądania "Gazpromu" o zwrot pożyczki. Było to o tyle zaskakujące, że do tej pory monopolista gazowy szczodrze finansował mass-media, nie postępując zgodnie z zasadami rynkowymi, a raczej mając na uwadze naciski ówczesnej władzy. Za czasów Jelcyna "Most" otrzymał dofinansowanie od "Gazpromu" w wysokości prawie miliarda dolarów . Na sumieniu Gusińskiego pozostawała także afera związana z "Aerofłotem", która została chwilowo zatuszowana dzięki interwencji "rodziny" w 1999 r. Już miesiąc po aresztowaniu prezesa holdingu, w lipcu 2000 r., doszło do nieoczekiwanego zwrotu w sprawie "Mostu". Najpierw areszt Gusińskiego zamieniono na zobowiązanie do nie opuszczania kraju, a następnie w zamian za sprzedaż akcji "Mostu" głównemu kredytodawcy "Gazpromowi", Gusińskiego oczyszczono z zarzutów. Z wykładni prokuratury wynikało, że przestępstwem magnata jest posiadanie holdingu medialnego, a skoro zdecydował się on na odsprzedanie akcji, tym samym brakło znamion przestępstwa. W rzeczywistości prokuratura była tylko narzędziem w grze, zaś najważniejsze ustalenia zapadły pod naciskiem ministra prasy Michaiła Liesina. W efekcie tych zawirowań Gusiński udał się na emigrację, gazeta "Siewodnia" została zamknięta, czasopismo "Itogi" przeszło w inne ręce, zaś w radiostacji "Echo Moskwy" nastąpiła zmiana redakcji. Jednak najgłośniejszym echem odbiły się zmiany wewnątrz NTW w 2001 r.. Jej generalny dyrektor J. Kisieliow wraz z znaczną częścią redakcji został zmuszony do opuszczenia kanału, po tym, jak zmienione zostały władze stacji.  Co ciekawe, sami Rosjanie nie sprzeciwiali się aktywnie zmianom wewnątrz NTW. I choć oznaczały one ograniczenie swobody słowa, przez większość społeczeństwa zostały odebrane jako element walki o duże pieniądze. Dla niektórych zmiana właściciela jawiła się jako koniec awanturnictwa w wykonaniu jednego z najpopularniejszych kanałów telewizyjnych.

Pomimo, iż ekipa rządząca szybko uporała się z Gusińskim, to jednak prawdziwą solą w oku prezydenta Putina pozostawał Borys Bieriezowski. Relacje prezydenta z oligarchą były o tyle skomplikowane, że to po części dzięki Bieriezowskiemu Putin zrobił w krótkim okresie czasu zawrotną karierę polityczną. W dodatku magnat medialny zasiadał w parlamencie i odsunięty od administracji prezydenckiej coraz częściej zajmował się intrygami politycznymi. Swoimi niekonwencjonalnymi wypowiedziami naraził się nowym władzom, te zaś ostatecznie utwierdziły się w przekonaniu, że nie mogą liczyć na poparcie najpopularniejszej stacji telewizyjnej ORT, której pakiet kontrolny należał do Bieriezowskiego. Za punkt wyjścia w walce z Bieriezowskim prokuratura znów użyła malwersacji finansowych w "Aerofłocie". Równolegle z oskarżeniami prokuratury, Bieriezowskiego namawiano do sprzedaży akcji ORT. Ostatecznie magnat zgodził się na przekazanie pakietu kontrolnego stacji, sam zaś udał się na emigrację. Niejasnym pozostaje, dlaczego pomimo poważnych oskarżeń pod adresem Bieriezowskiego, zezwolono mu na swobodny wyjazd za granicę. Nowy właściciel ORT nie został oficjalnie ogłoszony, lecz najprawdopodobniej jest nim Roman Abramowicz, gubernator Czukotki. Z nowej polityki ORT władze były już zadowolone i nie przeszkadzało im, iż nowym właścicielem kanału został inny oligarcha. Na tym jednak nie skończyła się walka ekipy Putina z Bieriezowskim. Mieszkając na Zachodzie oligarcha postanowił kupić akcje stacji telewizyjnej TW-6. W dodatku zatrudnił w niej zwolnioną z NTW redakcję pod kierownictwem Kisieliowa. Tym razem władza nie miała argumentów w rękach by zamknąć usta stacji. Ekipa dziennikarska, bogatsza o doświadczenia z NTW nie krytykowała otwarcie działań nowej władzy, przez co nie można było uznać stanowiska stacji jako antyrządowe. Jednak i w tej sytuacji ekipa Putina potrafiła dopiąć celu. Znaleziono przepis, dzięki któremu akcjonariusz ma prawo domagać się ogłoszenia upadłości jeśli firma notuje straty. TW-6 od dawna było kanałem niedochodowym, jednak do momentu przyjścia załogi Kisieliowa nikt nie robił z tego problemu. Z pomocą władzom przyszła firma-córka holdingu paliwowego "Łukoil", która posiadała 15% stacji TW-6. Teoretycznie likwidacja stacji telewizyjnej przeprowadzona została zgodnie z prawem. Przepis, na podstawie którego domagano się ogłoszenia TW-6 bankrutem przestał funkcjonować od 1 stycznia 2002 r., zaś Sąd Arbitrażowy w niebywałym tempie rozpatrzył sprawę i w ostatnich dniach 2001 r. ogłosił upadłość kanału. W dodatku stało się to w momencie, gdy stacja wreszcie zaczęła przynosić zyski i miała niezłe perspektywy dalszego rozwoju.  W ten sposób władzy udało się ostatecznie odsunąć niewygodnego oligarchę od rosyjskich wpływowych mediów.   Wprawdzie Bieriezowski zachował jeszcze udziały w "Niezawisimoj Gazietie" i kilku stacjach radiowych w Rosji mających jednak apolityczny charakter (np. w muzycznym kanale "Nasze Radio"), to jednak wpływ magnata na kształtowanie opinii publicznej został ostatecznie zminimalizowany.

Choć emigracja Gusińskiego i Bieriezowskiego oznaczała usunięcie z rosyjskiej polityki jelcynowskiej "rodziny", to jednak wpływy tych panów na Rosję wciąż pozostają znaczące. Sam Bieriezowski zaangażował się finansowo w tzw. "pomarańczową rewolucję" na Ukrainie, próbując odegrać się Putinowi za swoje niepowodzenia. Według nieoficjalnych danych oligarcha zamierza nawet przeprowadzić się do Kijowa, dzięki czemu jego oddziaływanie na Rosję może znacznie wzrosnąć. Zwycięstwo nowej władzy z dwoma najpoważniejszymi magnatami oznaczać miało początek zaprowadzania  nowych porządków w relacjach władzy z oligarchią. Aby zademonstrować obiektywność swoich działań ekipa Putina atakowała nie tylko Gusińskiego i Bieriezowskiego. W pierwszej fazie walki z "rodziną" oskarżenia kierowano także pod adresem lojalnych wobec Kremla przedsiębiorstw: "Łukoila" czy "Interrosa". Mimo tych pozorów, społeczeństwo zdawało sobie sprawę, że gra prowadzona jest nie przeciwko całemu systemowi oligarchii, a tylko wobec najbardziej niewygodnych przedstawicieli elit biznesu. 



UWAGA! Kopiowanie tego tekstu w całości lub w fragmentach bez zgody autora jest kategorycznie zabronione. Powyższe działanie narusza ustawę o prawie autorskim i podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Ponadto przepisywanie tekstu do swoich prac jest nie tylko nieuczciwe, ale także łatwo wykrywalne (systemy typu plagiat). Nie akceptujemy oszustów. W uzasadnionych przypadkach może zostać wyrażona zgoda na przedruk niniejszego tekstu. W tym celu proszę zwracać się do autora.

Aby ograniczyć nieuczciwe wykorzystywanie tego tekstu wszelkie przypisy zostały celowo usunięte.

Jeśli chcesz się powołać w swojej pracy na poniższy tekst - pamiętaj by umieścić odpowiednie przypisy.

 

 
 

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? - Zapraszamy na FORUM!!! 
Tam zadasz pytanie, na które na pewno ktoś odpowie!

Pomóż nam ulepszyć stronę!

  • Widzisz nieaktualne dane na stronie?
  • Możesz uzupełnić treść artykułów?
  • Chcesz opublikować własny artykuł?

 

Skontaktuj się z nami!

mapa rosja, ukraina

 
Copyright © 2001 - 2016 RosjaPL.info
 
Wszystkie prawa zastrzeżone!