Chillout w Jeti-Ogoz

Aby odzyskać siły postanowiliśmy następnego dnia zrobić sobie spokojną wycieczkę do pobliskiego Jeti-Ogoz. Wioski słynnej z formacji czerwonych skał i sowieckiego sanatorium, w którym rzekomo Jelcyn z Akajewem (ex. prezydent Kirgistanu) dzielili Sawiecki Sajuz.

Podróż taksówką minęła na tłumaczeniu kierowcy, że to nic niezwykłego, że w wieku 30+ nie mam dzieci. Zresztą wszystkie dyskusje z miejscowymi zawsze zahaczały o dzieci. Ich opowieści o kimkolwiek zawsze zaczynają się od wyliczenia wszystkich dzieci w rodzinie. U nas raczej powie się: "ten garbaty Franek", Kirgiz powie: "Ten dżygit z piątką dzieci" (w sensie, że tak mało ich ma). 

Droga z Karakolu do Jeti-Ogoz zajmuje samochodem około 40 minut + obowiązkowa wizyta na stacji benzynowej. Kirgizi zawsze zaczynają kurs na oparach. Absolutnie zawsze.

W Jeti-Ogoz przywitały nas osły...

kirgistan osly

 

... konie:

kirgistan konie

 

Sama miejscowość jest dość senna. Jest tam kilka sklepików, czerwone skały no i wspomniane sanatorium.

kirgistan relacja 457

kirgistan Jeti-Ogoz

 

Pod tym oto sklepikiem spędziliśmy kilka godzin popijając lokalne piwo, rozmawiając z rodziną sklepikarza i obserwując lokalne życie (ludzi i zwierząt)...

kirgistan relacja 468

 

A działo się sporo: przyszedł 3-4 latek po wódkę dla ojca, przyjechało dwóch Dżygitów konno na oklep na zakupy, było też dwóch Europejczyków, którzy wybierali się w góry i po około godzinnej analizie mapy poszli oczywiście w złą stronę. Na szczęście sklepikarz wiedział, że oni pójdą źle więc jak w końcu schowali mapę to czujnie zaczął ich obserwować by upewniwszy się, że wybrali zły kierunek naprowadzić ich na dobrą drogę. Ciekawe czy ku rozczarowaniu sklepikarza ktoś wybiera od razu dobry kierunek?

Były też dziesiątki osłów, które zaczęliśmy karmić kupionymi w sklepie jabłkami - w sumie to coś ledwo przypominało jabłka, jednak to pewnie był jedyny raz w życiu tych pociesznych zwierząt gdy ktoś coś dla nich specjalnie kupił. Po jabłkach osły tak się rozochociły, że zaczęły szturmować lokalne ogródki, skąd jednak brutalnie były wypędzane. A one myślały, że w tym dniu wolno im wszystko...

Popijając piwo i przegryzając smażony bób (ponoć to przysmak lokalnych chińczyków) dowiedzieliśmy się od sklepikarza, że przygodą jego życia była służba wojskowa w NRD. I że Warszawę z okien pociągu zwiedził. Później okazało się, że chyba każdy Kirgiz odbywał służbę wojskową w NRD i każdy widział Warszawę. W sumie może mieć to sens bo jest małe ryzyko, że chłopcy z Kirgizji zachłysną się Europejskim życiem i porzucą swe konie i dzieci.

Po powrocie do Karakolu obeszliśmy jeszcze bazar w poszukiwaniu kilku brakujących rzeczy (m.in. paska do spodni) i ustaliliśmy, że następnego dnia ruszamy nad jezioro Song-Kul...

 
 

Pomóż nam ulepszyć stronę!

  • Widzisz nieaktualne dane na stronie?
  • Możesz uzupełnić treść artykułów?
  • Chcesz opublikować własny artykuł?

 

Skontaktuj się z nami!

mapa rosja, ukraina

 
Copyright © 2001 - 2016 RosjaPL.info
 
Wszystkie prawa zastrzeżone!