Plan na majówkę od dawna był jasny - powłóczyć się po ruinach i opuszczonych miejscach gdzieś na wschodzie. Ma być pokruszony beton i wśród chaszczy możliwość odnalezienia śladów przeszłości. Początkowo planowaliśmy obrać kierunek na środkowa Ukrainę. Niestety ze względu na różne wczesnowiosenne wydarzenia trochę nam się zbiesiła ekipa i ostatecznie odmówiła wyjazdu w ta stronę. Acz może odrobinę racji w tym było, że ze względu na dość specyficzny charakter wyjazdu lepiej będzie z nim trochę poczekać? Mieliśmy w planie tam odwiedzić stare fabryki i opuszczone osiedla, dawne zamknięte "numerowane" miasta, bunkry, leśne bazy i poligony, przypuszczalnie nieużywane ale nie na 100%. Turysta często w takich miejscach nie jest mile widziany przez sluzby mundurowe, a teraz faktycznie moga byc ciut bardziej przewrazliwieni. A skoro ostatnio kilka razy na roznych forach internetowych bylam podejrzewana o bycie ruskim szpiegiem, to tym bardziej moglabym taki bezpodstawny zarzut uslyszec nakryta z aparatem w tajnej bazie ;)

Stanelo wiec na powrocie w kraje bałtyckie, gdzie zostalo kupe niezrealizowanych planow z zeszlej majowki.

Piatkowym popoludniem ruszamy w kierunku Torunia gdzie dzis spimy u Ziuty. Wieczorem mala imprezka z ziutowymi sasiadami. Od Marioli udaje sie pozyskac cztery butelki przepysznych nalewek, malinowe i aroniowe. Bedzie sie czym rozgrzewac w zimne lotewskie noce.

W sobote suniemy do Olsztyna po Grzesia. W Ostródzie odnajdujemy uroczy domek gdzie toperz w dziecinstwie spedzal wakacje u babci. 

litwa, łotwa

Kawalek dalej jakis sfrustrowany tirowiec zalewa sie zolcia ze smiemy przez CB wypowiadac inne zdania niz "miski stoja na wylotowce" bo wedlug niego to jedyne dozwolone komunikaty.

W Augustowie idziemy na obiad do knajpy "Albatros". 

litwa, łotwa

Grzes gdzies o niej czytal ze panuje tam "klimat rodem z PRL". Gdy wchodzimy do knajpy odnosimy wrazenie ze wystroj zdecydowanie juz dawno sie zmienil, ale natychmiast co innego przykuwa nasza uwage. Jedna z grup zajmujacych dlugi stol odmawia na glos modlitwy. Leca po kolei "zdrowaśki" w ilosci kilkanascie, potem "Ojcze nasz", "wieczny odpoczynek". Eeeeeeeeeeeeee..... Grupe tworza osoby w roznym wieku, od nastolatkow po staruszki. Nie jedza , nie pija, nie rozmawiaja, tylko monotonnym glosem powtarzaja te same slowa jakby dawno wpadli w trans. Zaczynami sie czuc troche nierealnie.
Nieco zdziwieni niecodziennym klimatem zamawiamy specjalnosc knajpy- zawijaniec po augustowsku (mieso w ciescie, z zoltym serem i grzybami). Hura! jest tez kompot!
Czas mija a grupka obok nie przestaje sie modlic. Zastanawiamy sie czy to nie jakas pielgrzymka z racji kanonizacji papieza, ale kelnerka twierdzi ze to stypa. Inni goscie sa nie mniej zdumieni jak my. Weselnicy zamykaja sie w sasiedniej sali i podkreca muzyke. Grupa mlodziezy przy barze zanosi sie od smiechu. Dla mnie to wszytsko trąci profanacja- dziwnie tak przezuwac kiszona kapuste w rytm zdrowasiek.

litwa, łotwa

Grzes opowiada kawal:
"Rozmawiaja dwie kolezanki:
- A u mnie w domu to sie modlimy przed kazdym posilkiem.
- A u nas sie nie modlimy. Mama dobrze gotuje"

Gdy po prawie godzinie wychodzimy z knajpy, religijna grupa tez sie zaczyna zbierac. Ubieraja kapoty, zasuwaja krzesla.
Moze teraz ida do kosciola cos zjesc.

Zmierzamy na jedno z mniejszych przejsc granicznych z Litwa jakie udalo sie wypatrzec na mapie, za wioska Berżniki. Pylista szutrowa droga prowadzi w las. Jedziemy dosc dlugo lesnym tunelem az w koncu ukazuja sie slupki graniczne i podniesiony szlaban.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Przy drodze stoi tez wielka tablica wywalona tu chyba za unijne pieniadze.
Jej glownym celem jest wprowadzenie w blad turystow. Kropka "tu jestes" jest zaznaczona nie przy tej drodze co trzeba tylko droge wyzej. "Aby wrog sie zmylil?"

litwa, łotwa

Za granica zaczyna nam sie konczyc dzien wiec szukamy miejsca na biwak. Szukamy po lasach i nad jeziorami. Wioski, ogrodzone pastwiska, podmokłe łęgi i za cholere zadnego dogodnego miejsca zeby postawic namioty i auta. Zaraz bedzie ciemno a my w czarnej dupie. Misiek odbija w boczna droge sie rozejrzec ale trafiaja do czynnej zwirowni. Postanawiamy zawrocic i w ostatniej wiosce zapytac sie o mozliwosc zanocowania nad jeziorem albo u kogos w ogrodzie. Celem zawrocenia toperz wjezdza w boczna drozke i naszym oczom ukazuje sie ogromna wiata, podparta duza iloscia poskrecanych korzeni. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Obok jest znak parkingu i pola namiotowego, kibelek, zejscie do wody, miejsce na ognisko..

litwa, łotwa

I zamknieta chatka- moze w sezonie jest tam bania?

litwa, łotwa

Wszystko pod czujnym okiem Adama i Ewy. 

litwa, łotwa

To sie nazywa "miec wiecej szczescia niz rozumu". Gdy skaczemy z radosci jest juz calkiem ciemno.

Wieczorem ognicho i jakos wogole nie ma amatorow nocnych kapieli w pobliskiej rzeczce.

litwa, łotwa

Rano troche popaduje, ale spokojnie zjadamy sobie sniadanko we wiacie. Za chatka odkrywam łączke pelna mleczy wiec zaraz mieszam je z przywiezionym jeszcze z Bytomia czosnkiem niedzwiedzim i posypuje kanapki.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Pylistymi drogami suniemy w strone Petroskiai. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Po drodze odpada nam wycieraczka. Proby jej ponownego osadzenia we wlasciwym miejscu spelzaja na niczym. Ostatecznie chlopaki wymyslaja zeby ułamany fragment wziac z tylnej wycieraczki ktora jest zdecydowanie mniej potrzebna.

litwa, łotwa

Dzis planujemy odwiedzic specyficzne muzeum kolo Druskiennik- Park Grutas. 

litwa, łotwa

Jest to istniejaca juz kilkanascie lat prywatna kolekcja pomnikow i płaskorzezb, sa tez mozaiki, proporczyki i inne bibeloty zwiazane ze Zwiazkiem Radzieckim i litewska SRR. Wlasciciel w latach 90tych skupowal eksponaty masowo usuwane z miast w calym kraju. Jak dla mnie pomysl i rozwiazanie rewelacyjne. Pomniki nie stoja juz w centrach miast i nie kłuja w oczy wrogow minionego ustroju, a jednoczesnie element historii zostal ocalony przed zniszczeniem. Dzis ponoc miejsce budzi jeszcze sporo kontrowersji ale zapewne czas bedzie dzialal na jego korzysc i za 50 lat zebrane eksponaty nie beda juz budzic tak skrajnych emocji. Tak jak dzis chyba juz nikogo nie bulwersuje przebieraniec w krzyzackim plaszczu oprowadzajacy turystow podziemiami Malborka..

Pałętamy sie wiec podmoklym lasem mijajac znane i nieznane twarze, w rozmaitych pozach i nakryciach glowy.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Jedna rzezba przypada mi wyjatkowo do gustu. Jako jedyna jest drewniana, teraz lekko omszala i jakos lepiej sie komponuje z lasem niz grubo ciosane bryly z betonu.

litwa, łotwa

Jest tez "ogon wieloryba" ktorego zesmy sie tutaj calkiem nie spodziewali ;)

litwa, łotwa

Czescia ekspozycji sa tez wiezyczki straznicze otoczone drutem kolczastym,stylizowane na dawne łagry. Na jednej z nich wisi kamera. Zupelnie jak te wszystkie kamery monitoringow obserwujace nas okiem wielkiego brata we wspolczesnych miastach, wsiach i lasach..Przypadek to czy sprytne celowe polaczenie? A moze tylko moja nadinterpretacja?

litwa, łotwa

Na terenie muzeum jest tez kilka zadaszonych pomieszczen gdzie wyeksponowano obrazy i plakaty pozostajace "w temacie"

Jest wiec "elektryfikacja wsi"

litwa, łotwa

"powrot do rodzinnego kołchozu"

litwa, łotwa

"z wizyta u chlewmistrzyni"

litwa, łotwa

Warto zwrocic uwage na rozmiar świn w stosunku do ludzi. Przyrost masy chyba na 300% normy! Takie maciory to chyba tylko w Zwiazku Radzieckim ;)

Jest tez jeden dziwny obraz ktory nie wiem jakim cudem sie tu zaplątal. Tytul sie nasuwa sam "Stalin z rodzina, trzeci od prawej". 

litwa, łotwa

Skojarzenie jest tak jednoznaczne ze chyba niemozliwe aby "dzielo" powstalo w minionych czasach i nie skonczylo sie na natychmiastowym rozstrzelaniu autora i zniszczeniu obrazu.

Zwraca tez uwage plakat przedstawiajacy beztroska zabawe z widmem w tle.. Co chcial tym powiedziec autor moze byc chyba bardzo dwuznaczne i pewnie juz na zawsze pozostanie tajemnica...

litwa, łotwa

Dla mniej zanteresowanych owym okresem historycznym przygotowano tu rowniez mini zoo

litwa, łotwa

czy plac zabaw- rowniez dla doroslych np. wiata biesiadna dzialajaca jak karuzela. Trudno ją rozkrecic a jeszcze trudniej zatrzymac. 

litwa, łotwa

W sklepie z pamiatkami wzrok przykuwa obrazek przedstawiajacy Lenina z irokezem. Trzeba przyznac ze wyjatkowo mu do twarzy w tej fryzurze!

litwa, łotwa

(zdjecie znalezione w necie bo moje sie sie rozmazalo ;) )

Na trasie Stakliskes- Nemaitonys- Ziezmariai wjezdzamy w droge ktora w niczym nie przypomina sympatycznych szutrowek zapamietanych z roku ubieglego kiedy przemierzalismy boczne drogi krajow bałtyckich. Ta droga przypomina twarda regularna tarke. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Nie wiem czy utwardzal ją ratrak czy wczoraj przejechaly tedy dziesiatki pojazdow gasienicowych- ale jedzie sie makabrycznie. Wszystko wpada w potworne wibracje, łacznie z zębami i mozgiem. Wyskakuje nam osadka przy stacyjce, wyskakuja wtyczki ladowarek, odkrecaja sie palniki. Misiek dzielnie pogina naprzod i po chwili ginie nam z oczu za zwarta zaslona pyłu. Skodusia nie daje rady jechac powyzej 20 na godzine a i tak mamy wrazenie ze zaraz sie wszystko rozpadnie na czynniki pierwsze. Przed jedna z wsi wjezdzamy na asfalt obficie zroszony jakims płynem. 

litwa, łotwa

Kawalek dalej czeka na nas Misiek i Ziutka z Grzesiem z dosyc grobowymi minami "Nie mamy hamulcow". Okazuje sie ze caly plyn uciekl i to wlasnie on przyozdobil asfalt w taki ciekawy desen.

Grzes dokonuje jakiejs prowizorycznej naprawy do ktorej zuzywa moja sznurowke. 

litwa, łotwa

Co ciekawe - podczas gdy spod Miska wystaja tylko cztery nozki, mija nas sporo miejscowych samochodow. Zaden nawet nie zwalnia, nie wspominajac o checi pomocy czy jakimkolwiek zainteresowaniu.

litwa, łotwa

Dalsze nasze losy tego dnia wyobrazalam sobie jako biwak w najblizszym rowie albo posuwanie sie naprzod na awaryjnych z predkoscia 10km/h w strone najblizszego mechanika. Ziutka jednak stwierdza ze warto pojechac dalej, dzis niedziela wiec nikt Miska nie naprawi, a brak hamulcow mozna sobie kompensowac recznym i hamowaniem biegami. Po czym wskakuje do Miska i dziarsko pogina przed siebie szescdziesiatka. I jakos zatrzymuje sie sprawnie we wszystkich miejscach gdzie jest to konieczne. Magia!! Tym samym moja wizja dzialania samochodu zostala totalnie zburzona!

Planujemy szukac poradzieckiego lotniska kolo miejscowosci Rukla. Teren jednak okazuje sie byc czynnym poligonem litewskiego wojska. Znaki zakazu wjazdu w las, odmalowane koszary, ogromne ludne blokowisko.
Zjezdzamy w sosnowy las za miejscowoscia, gdzie wsrod szpilkowych drzew, plowych traw i wiosennych kwiatkow wyrastaja tez z ziemi resztki betonowych budowli. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Na skraju poligonu, jeszcze po wlasciwej stronie tabliczek stawiamy namioty. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Na kolacje mamy dzis pyszne miesko z grila a potem siedzimy na cieplej jeszcze masce Miska i raczymy sie naleweczka patrzac w gwiazdy i sluchajac kwikow nocnego ptactwa.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Gdy chłod nas przegania z wyziebionych blach to rozgrzewamy sie przy ognisku, wesolo wyjac do gitary!

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Noc minela spokojnie- nie strzelali, granaty nam nad namiotami nie lataly.

Rankiem nad poligonem snuja sie mgly.

litwa, łotwa

Dzien zaczynamy od wizyty w pobliskim miasteczku Jonava gdzie bardzo sprawnie udaje sie naprawic Miśka. Wprawdzie owemu zakladowi daleko do klimatu warsztatu Eryka ze Skrundy (a i do bani nas nikt tu nie zaprosil ;) ) ale maja wielkiego plusa za skutecznosc i przystepne ceny.

litwa, łotwa

Biorac pod uwage miasto i dwupasmowa szose to mamy na niej calkiem sympatyczne towarzystwo!

litwa, łotwa

Dzis znów pyliste drogi (ale juz bez tarki ;) ) i wioski o drewnianych domkach z rzezbionymi okiennicami, ganeczkami i cienistymi sadami. Slonce, baranki oblokow na niebie, zolte dywany kwiatow i chrzeszczacy w zębach pył- sezon letni mozna uznac za otwarty!!

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Przy drogach czesto mozna spotkac rozne drewniane rzezby

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Dzis szukamy dwoch poradzieckich baz ukrytych w lasach pod Ukmerge.
W pierwszej napotykamy kilka zachowanych hangarow. Szkoda ze jest wczesna godzina bo swietnie by sie nadaly na nocleg.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Zdjecie nawiazujace do tego sprzed roku- prawie tak samo acz w mocno okrojonym skladzie.

litwa, łotwa

dla przypomnienia- Łotwa -kwiecien 2013

litwa, łotwa

A zakazy sa po to aby je łamac.

litwa, łotwa

W drodze przez malutkie wioski do kolejnej bazy szuter powoli zamienia sie w piach. Mily, wygrzany, pylisty i szczesliwie udaje sie nie zakopac w nim skodusi, choc buty miejscami grzezna po kostki.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Druga baza jest mocno zniszczona, widac aktywnie jest rozbierana i przerabiana na tłuczeń.
Zachowalo sie troche hal , z czego najfajniejsze sa resztki dawnych zakladow remontowych, z duza iloscia czytelnych napisow.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

A potem dla odmiany autostrada, prawie zupelnie pusta.

litwa, łotwa

A przy niej jakies napisy. Jak to lokalna wersja reklam to nawet mi sie podoba!

litwa, łotwa

Popoludniem odwiedzamy wujka Ziuty ktory mieszka w wiosce pod Poniewieżem i robi pyszne domowe wino. Wujek jest emerytowanym wojskowym, wyluskuje z szafy rozne czesci dawnego munduru i pozwala poprzymierzac.
Mnie najbardziej przypada do gustu czapka.

litwa, łotwa

Pokazuje nam rozne stare zdjecia, gdzie Ziutka znajduje swoja babcie, pradziadkow a nawet jakies zablakane zdjecie ze swojego dziecinstwa. Ktos z rodziny musial sie naprawde interesowac fotografia bo jeszcze sie nie spotkalam aby ktos mial z lat 20 tych takie opasle tomiska zdjec! I bardzo ciekawie podswietlone, portrety tak wyrazne ze dzis malo ktory aparat by sobie z tym poradzil. Sa tez albumy z lat pozniejszych - z imprez domowych i plenerowych, polowan i łowisk czy powaznych spojrzen znad wojskowego biurka. Tutaj jakosc zdjec drastycznie spada ale sporo mozna nadrobic klimatem. Sa czapki uszanki, musztardowki pelne napoju, obgryzione ryby na stolach, harmoszki, sniegi po pas i łowienie ryb spod lodu. Jak gdzies z glebi syberyjskiej tajgi a nie pobliskiej Litwy! 
Nie chcac sie narzucac wujkowi i tworzyc krepujacych sytuacji zegnamy sie wieczorkiem i jedziemy w lasy szukac dogodnego miejsca do spania. Nie pomaga temu bliskosc duzego miasta i upiornej drogi Via Baltica. To jedyna droga w tych krajach na ktorej czuc tłok, pospiech, potworna nerwowosc. Wyprzedzanie na czwartego, piski hamulcow i klaksonow, tiry przyklejone do tylnego zderzaka i samochody "mieszczace" sie na grubosc lakieru. Pozostawiajac za soba ta szara asfaltowa nitke nasycona zlymi emocjami, skrecamy w pyliste boczne trakty, ktorych glownosc niepozwala na zlokalizowanie na mojej malo dokladnej mapie. I znow drogi pelne zapachu igliwia, spiewu ptactwa i odglosow gradu kamyczkow dzwoniacych w karoserie. Znow wszystko pokrywa sie polcentymetrowa wartswa pylu. Znow czuje ze wracam do mojego swiata.
Na jakims skrzyzowaniu wsrod niezidentyfikowanych wiosek pytamy miejscowych o sugestie miejsca pod namioty. Nie bardzo kojarza cos takiego, drapia sie w glowy, opowiadaja cos o drodze tysiaca zakretow majacej nas doprowadzic na jakis polmityczny kemping. Na szczescie do rozmowy wtraca sie dziadek: "a w lesie to wy nie chcecie spac?". Jasne ze chcemy, o to wlasnie nam chodzi. "Jezdzie tam w las, tu za 50 m jest taka zatoczka przy drodze- to chyba dobre miejsce". Pytam czy nie bedziemy tam nikomu przeszkadzac, czy nikt nas nie wyrzuci. Miejscowi tocza po nas zdumionym spojrzeniem. Ciezko wyzbyc sie polskiego zwyczaju ciaglego chowania sie po krzakach i wypatrywania z ktorej strony ktos ci wlepi mandat...
Noc nastaje pogodna i zimna, zapasy nalewek topnieja w oka mgnieniu.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Do snu ukladamy sie na miekkim igliwiu a gdzies w oddali ujadaja wiejskie psy.

Dzis mamy w planach przekroczyc juz (albo dopiero ;) ) granice z Łotwa. Jedziemy wiec na polnoc, w kierunku Vabalninkas, znow mijajac rozsiane po polach wioseczki.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Drogi zazwyczaj sa puste ale nagle pojawia sie na horyzoncie zwarta sciana piachu- to zapychajaca z duza predkoscia ciezarowka. Jak sie potem okazuje nasze reakcje byly zgola odmienne- Ziuta z Grzesiem natychmiast zakrecili okna a ja wyskoczylam ze skodusi aby w pelni poczuc zderzenie z obłokiem pylistosci. Wrazenie rzeczywiscie niezapomniane. Nie wiem czy mozna to uznac za namiastke pustynnej burzy piaskowej ale przez chwile to calkiem swiata nie bylo widac ;)

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Gdzies za Satkunai z monotonnej rowniny pokrytej niska zabudowa wyrastaja dwie ogromne baszty. Sa to chyba jakies silosy opuszczonego kołchozu. Tzn nie tak do konca opuszczonego bo zasiedla go rodzinka boćkow.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Chwile lazimy po zapomnianych halach gdzie znajdujemy resztki gruzawika

litwa, łotwa

a nawet udaje sie wlezc do wnetrza silosa gdzie sporo ptactwa zalozylo sobie gniazda. Wszystkie sa zdecydowanie zdumione naglym najsciem nieproszonych gosci i roznorodny swierkot i kląskanie oburzenia odbija sie echem o obłe sciany silosa..

litwa, łotwa

Ostatnia mijana litewska miejscowoscia jest Kvetkai.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Mozna tu spotkac sporo budynkow ze scianami z kolorowych kamieni

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Jest tez bardzo mily kosciolek

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

a na dzwonnicy dzwonek o przedziwnej konstrukcji

litwa, łotwa

Doslownie kilka metrow od mostku na granicznej rzece Nereta stoi domek. Jest otwarty ale chyba nie do konca opuszczony. Widac ze czasem ktos tu pomieszkuje. Ciekawe czy dawniej sluzyl pogranicznikom?

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

A dalej wkraczamy juz na łotewski szuter... 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Zostawiajac za soba malutkie przejscie graniczne kolo Nerety suniemy dalej na polnoc. W Aizkraukle mijamy zabudowania sporej tamy i elektrowni wodnej, ktora mija sie tunelem.

litwa, łotwa

Kolejnym celem sa ruiny zamku w Koknese polozone nad zbiornikiem utworzonym na rzece Daugava. Nie wiem jak wyglada to miejsce latem, w sezonie, w weekend (duzy parking nie wrozy dobrze) ale dzis jest tu pusto i spokojnie.
Na pieńkach i kamulcach szykujemy sobie obiad.

litwa, łotwa

Po jedzeniu ide umyc menazke w jeziorze. Brzegi sa zasypane kawalkami trzcin i kamieniami. Woda wyglada na lekko cofnieta, jakby byl teraz dosc niski jej stan. Chlupocza wesolo małe falki, pachnie wodorostem i swiezoscia, czasem kwiknie jakis ptak.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Staram sie jak najdluzej i najdokladniej myc ta menezke, wygrzewajac sie w popoludniowym sloncu.
Cisze mąca jakies chlopaki na motorowce, ktorzy nie wiedziec czemu przygladaja mi sie przez lornetke. Nikt tu garow nie myje w rzece ze ich to tak zaciekawilo?

litwa, łotwa

A prosto z wody wylania sie sciana zamku do ktorego zaraz pojdziemy.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Przy owych ruinach jest budka biletowa ale poki co jest zamknieta na glucho. Biegamy wiec po murach calkiem swobodnie. Mozna posiedziec na armacie, o dziwo calkiem cieplej i wygrzanej sloncem. Woda jeziora migocze na wietrze. Chcialoby sie zostac tu do wieczora a potem postawic namiot w cieniu starych murow. Nie wiem czy slusznie ale mamy jednak obawy ze miejsce jest zbyt popularne i pewnie komus bysmy przeszkadzali (albo rano zadepta nas jakas wycieczka)

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

W przyzamkowym parku lawki maja ciekawe ksztalty

litwa, łotwa

Na obrzezach Koknese Misiek gubi rure. Pisze do Ziutki smsa "A my mamy dwie rury wydechowe" co powoduje duzo smiechu!

litwa, łotwa

Na nocleg planujemy dzis dotrzec w okolice Siguldy, gdzie nad rzeka Gauja Grzes znalazl kilka lesnych pol biwakowych. Jedno z nich mamy znaczone na zachod od miasta. Z Siguldy jedziemy wiec dwupasmowa autostrada w strone Rygi. Autostrada charakteryzuje sie tym ze jest w miare pusta i w kazdej chwili mozna z niej skrecic w prawo w lesne bite drogi. Skrecamy w jedna z nich ktora zdaje sie byc najbadziej dogodna. Chwile pozniej niestety droga zaczyna sie rozdzielac, a owych skrzyzowan nie ma nawet na grzesiowej dokladnej mapie. Nad jedna z drog wisza nisko zwalone drzewa, wiec ta odpada- Misiek sie nie zmiesci. Lawirujemy wiec gdzies miedzy drzewami, majac spore przeczucie ze to nawet w tym wolnym kraju nie jest do konca dozwolone. Ale ostatecznie udaje sie objechac przeszkode i docieramy na nasze pole.

Miejsce jest przecudne i chyba najczesciej to korzystaja z niego kajakarze. Sa laweczki, drewniana slawojka, kilka miejsc na ogniska z metalowymi grilami. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Przy jednym z wygaszonych ognisk siedza dwie dziewczyny. Nie maja ze soba ani plecaczka, ani rowerow, nie widzialam w okolicy ani auta ani kajaka. Skad one sie tak tu wziely w srodku lasu, z dala od wiosek, na chwile przed zachodem slonca? Cos tam po cichu ze soba rozmawiaja, zdaja sie nas wogole nie dostrzegac. Zastanawiamy sie czy ktos po nie przyjedzie, albo beda pol nocy wracac pieszo do domu przez las? czy moze beda tu spaly na lawkach?

Wyciagamy bagaze. Plecaki nabieraja zwykle specyficznego koloru po jezdzie pylistymi drogami w skodusi z otwartymi oknami. Zatem przed wlozeniem do namiotu nalezy przystapic do trzepania. Tu dla porownania - plecak klasyczny i "szutrowy" ;)

litwa, łotwa

Nagle widzimy ze przyogniskowych dziewczyn nie ma! Poszly sobie? wyparowaly? rozplynely sie w powietrzu? A moze wogole nigdy ich tu nie bylo? jakos robi nam sie troche dziwnie i dokladniej zaczynamy sie rozgladac wokol siebie. A cienie robia sie coraz dluzsze i niektore z nich jakos nietypowo pląsaja miedzy drzewami...

Nad rzeke schodzi sie stroma piaszczysta skarpa, ktora osuwa sie spod nog, a nad sama wode tworzy sliczne łachy i mini plaze.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Fragmenty wybrzeza sa skaliste. Rzeka plynie powoli, spokojnie i cicho. Siedzac pod skala i gapiac sie w wode ma sie wrazenie,ze nigdzie na swiecie nie ma ludzi, miast, pospiechu.. Czasem tylko rowna tafle rzeki zmaci jakies plasniecie rybiego ogona. A o czasowej obecnosci ludzi w tym miejscu swiadcza jedynie napisy na skalach, z roznych lat, w roznym alfabecie.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Jedyna droga z plazy do namiotow

litwa, łotwa

Strasznie zalujemy ze temperatura nie bardzo pozwala na kąpiel, o ile oczywiscie ktos nie ma w sobie duszy morsa.

Lekka poswiata dnia utrzymuje sie na niebie prawie do 22. A jest poczatek maja! Oni maja tu biale noce latem czy nam sie cos na oczy rzucilo??

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Rano Ziuta odkrywa ze cos jej wcielo spory kawalek chleba i wywloklo go w las. Widac slady małych ząbkow.

litwa, łotwa

Nad ranem dziwne dzwieki dochodza z lasu. Nie umiemy ich zidentyfikowac. Jakby jakies wybuchy czy serie z broni automatycznej. Jemy sniadanie nasluchujac i wkrecamy sobie rozne rzeczy ;)

Dzisiejsze zwiedzanie zaczynamy od zamku Turaida. Jego stan mozna okreslic jako wyremontowane i wysprzatane ruiny.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Jest to miejsce zdecydowanie turystyczne, parkingi, kasy, sklepy z pamiatkami. W zamku mozna wejsc na baszte i obejrzec muzeum. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Wsrod zwiedzajacych dominuja obcokrajowcy i to dosc egzotyczni- Murzyni, Amisze itp.

Kawalek od zamku rzuca sie nam w oczy jaskinia. Jej wnetrze jest pokryte napisami, ale nie takimi zwyklymi co to wyskrobal nozem zbłakany turysta. Sa bardzo starannie zrobione, niektore przypominaja wrecz jakies herby. Ciezko wypatrzec kawalek sciany lub sufitu nie ozdobiony przeroznymi zawiajasami. Przychodza zaraz na mysl czeskie skalne miasta gdzie w dawnych czasach mozna bylo wykupic usluge pt."podpis na murze" i specjalne firmy profesjonalnie braly sie do roboty. Nie wiem jak bylo tutaj ale sporo napisow rowniez jest zupelnie niewspolczesnych.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

W Turaidzie pozyskujemy takze dwoch nowych przyjaciol. Od tego momentu beda nam zawsze towarzyszyc w skodusi!

litwa, łotwa

Nastepnie suniemy w strone Straupe gdzie tankujemy na najsympatyczniejszej stacji benzynowej w okolicy, jaka udalo sie odnalezc.

litwa, łotwa

A z jakiegos zachaszczonego ogrodka przyglada nam sie gruzawik.

litwa, łotwa

a w sklepie nieopodal mila pani odradza nam zakup sała, ktore ponoc jest nieswieze.

Kolejnym miejscem jakie dzis odwiedzamy sa jaskinie mieszczace sie miedzy Juglas a Straupe nad rzeka Brasla. Zatrzymujemy sie przy budynkach, ktorych wyglad sugeruje ze w czasach swietnosci byly kolchozem. Teraz czesc z nich jest uzywana do magazynowania drewna. Jakos wszystko na to wskazuje ze jaskinie powinny sie znajdowac gdzies w tym rejonie w nadrzecznych zaroslach.
Nagle spod ziemi wyrasta nam babka, ktora pokazuje nam jakies mapki, inkasuje symboliczne oplaty za wstep, wydaje bilety i dokladnie tlumaczy jak isc i co ogladac. Jaskinie sa ponoc dwie. W pierwszej mamy ponoc pod zadnym pozorem nie wchodzic (ani nie wpadac) do wody, a druga wlasnie sluzy do brodzenia i aby nam nogi nie zmarzly na pobliskim drzewie wisza gumiaki.

Dochodzimy nad rzeke, gdzie w stromym, czerwonym klifie ma byc pierwsza jaskinia

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Przyglada nam sie mila ptaszyna ktora jakos wcale sie nie boi.

litwa, łotwa

Faktycznie obok stoi laweczka i wieszak. Kazdy moze tu znalezc cos dla siebie, choc wlasciciele stop powyzej rozmiary 46 musza sie upychac troche na wcisk.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Spora czesc jaskini trzeba przemierzac na czworaka, kucaka albo pelzaka, no chyba ze ktos nie przekracza wzrostu 140 cm 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Sa miejsca wyzsze gdzie mozna sie nawet prawie wyprostowac (o ile sie nie jest toperzem)

litwa, łotwa

Woda jest bardzo zimna i przesiana ceglastym mulem, ktorego lekki odcien zostaje mi na rekach jeszcze dwa dni.

litwa, łotwa

Ze zlokalizowaniem drugiej jaskini mamy maly klopot, bo nie znajduje sie nad rzeka tylko w sporym zapadlisku jak lej po bombie albo meteorycie.

litwa, łotwa

Juz wiem czemu babka tak przestrzegala przed wchodzeniem do wody- jest jej tu sporo i zapewne czlowiek by sie zanurzyl z glowa.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

U nas przypuszczam kazda z tych jaskin bylaby opatrzona gruba krata i dluga lista zakazow...

Wracamy przez Straupe gdzie przejezdzamy kolo palacykozamku, ktory wybitnie przywodzi mi na mysl dolnoslaskie klimaty.

litwa, łotwa

Kawalek za Straupe na łace pasa sie jakies czaplowate ptaki. Przygladaja sie nam z daleka ze zdziwieniem i jakby spora doza niesmaku. Jakby mowily do siebie z przekąsem: "Patrz Mietek, te glupie turysty chyba nam robia zdjecia!"

litwa, łotwa

Rzeke przekraczamy jednym z trzech łotewskich promow jakie udalo sie namierzyc na mojej mapie. Ten jest na drodze Straupe- Ligatne. Prom wyglada jak kawalek oderwanego przypadkiem pomostu, miesci kilka samochodow i jest czesciowo sterowany recznie.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

A my dalej podazamy szlakiem architektury drewnianej- tu obiekt przypromowy

litwa, łotwa

Kolo Ligatne szukamy noclegu nad rzeka. Ziuta z Grzesiem namierzaja sliczne miejsce, z dogodnym dojsciem do wody i z kibelkiem tak umiejscowionym ze korzystajac mozna patrzec na rzeke.

litwa, łotwa

Niestety droga tam prowadzaca jest zdecydowanie "skodusionieprzejezdna". Jest kilka odcinkow gdzie ze sciezki wystaja grube korzenie, a nie da sie ich objechac ze wzgledu na spory przechył terenu. Chodzimy wokol, cmokamy i rozwazamy co by tu zrobic. Zasypac dziury miedzykorzeniowe ziemia i kamieniami? troche za dlugie odcinki i noc nas zastanie nad lopata... Znalezc jakies solidne deski i zrobic z nich pomosty? fajny pomysl tylko nigdzie nie ma desek... Wziasc skodusie na barana? w osmiu chlopa moze by sie udalo ale dysponujemy dwoma... Zostawic skodusie tam gdzie sie da dojechac? Mozna by ale nie ma gdzie.. troche tak glupio porzucic biedactwo w rowie przy glownej drodze albo na srodku sciezki.. Nie ma rady! Musimy zrezygnowac z tego milego noclegu :( Ziutka z Grzesiem sa chyba troche zli z tego powodu ale nic sie nie da zrobic. Szukamy wiec dalej. Mijamy Ligatne, ktore w zachodzacym sloncu wydaje sie miejscem tak cudnym ze jutro musimy tu koniecznie wrocic! Drewniane domy, nadrzeczne jakby "skalne miasta"..
Przy drodze w strone Skalupes i dalej nie udaje sie nigdzie dogodnie dojechac do rzeki. Albo droga gorsza od poprzedniej albo calkiem dobra ale konczy sie w bagnie. Ostatnim pomyslem jest zobaczenie miejsca oznaczonego na mapie jako "Kuku iezis" polozonego nad sama rzeka.
Miejsce okazuje sie byc chyba jeszcze piekniejsze od poprzedniego. Na rzece sa progi skalne, tworza sie szumiace wiry a drugi brzeg tworzy wysoki, czerwony klif.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Dojechac sie da tzn prawie. Ostatnie 100m to stromy zjazd, ktory zdecydowanie bysmy pokonali w dol. Ale pod gore juz nie. Zostaloby splawianie skodusi tratwa do Ligatne i lowienie jej w okolicy promu. Bylby to napewno bardzo malowniczy splyw ale prostszym rozwiazaniem zdaje sie byc zostawienie skodusi przez gorka w lesnej zatoczce. Jak widac po wyjezdzonych sladach nie my pierwsi mamy obawy przed ta gorka...

litwa, łotwa

Nad rzeka stoja ciekawe informacje dla turystow z ktorych wynika ze wszystko jest dozwolone oprocz pisania po skalach. Widac ktos przewidzial ze wedrowiec mogl wczesniej sie napatrzec na pokryte ciekawym deseniem wnetrze jaskini w Turaidzie i na widok gładkiej skaly obudzi sie w nim dusza artysty.

litwa, łotwa

Stawiamy namiocik,

litwa, łotwa

zezeramy karkowke z grila 

litwa, łotwa

i siedzimy przy ognisku, z czasem coraz blizej i blizej ognia bo noc nastaje wyjatkowo chlodna i przesycona wilgocia.


Kolejny dzien wstaje malo pogodny. Od rana popaduje i jest bardzo zimno.
W tej niezbyt sprzyjajacej aurze wracamy do Ligatne. Miasteczko kojarzy mi sie z zapomnianym, sennym uzdrowiskiem. Z polskich miejscowosci odrobine przypomina mi Sokołowsko.
Juz przy drodze na poczatku miejscowosci wylania sie cos jakby bunkier, bedacy tak naprawde zespolem grot o ciekawych kolorach i deseniach scian.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Istniala tu kiedys w Ligatne spora fabryka papieru, zostaly nawet jakies budynki majace zapewne przemyslowa przeszlosc

litwa, łotwa

Cale miasteczko jest otoczone czerwonymi klifami z wyjatkowo miekkiej skaly. W skalach jest sporo naturalnych jaskin a u czesci z nich wyraznie widac ze ludzie pomagali im zostac jaskiniami. Ponoc owe groty w czasach papierni pelnily role magazynow. Teraz sa tu porobione sciezki dla turystow, przejscie ich wszystkich chyba by zajelo caly dzien a niestety tyle czasu nie mamy. Odwiedzamy wiec tylko kilka miejsc ktore akurat wlazly nam w oczy.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

W jednej z jaskin miesci sie mini winniczka, gdzie przy swiecach mozna podegustowac lokalnych win- z porzeczek, malin, rabarbaru. Wina sa niestety dosc drogie (okolo 40 zl za butelke) ale nieziemsko pyszne! Nabywamy dwa a potem jest nam zal, ze nas skapstwo opetalo i nie wzielismy wiecej...

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Sporo domow w Ligatne jest drewnianych, pelnych rzezbionych balkonikow, wykuszow, okiennic i daszkow. Nawet spore jakby kamienice czy pensjonaty sa przesycone zapachem starego, lekko sprochnialego drewna. Przypominaja mi sie wszystkie ksiazki, relacje czy artykuly gdzie czytalam o starych dzielnicach syberyjskich miast- Irkucka, Jakucka, gdzie nawet trzypoziomowe bloki sa nieraz drewniane, porozsychane i zapadniete w ziemie, i co roku jest ich mniej... Czy jakis ulamek tej syberyskiej atmosfery starych dzielnic zabłakal sie tu do Ligatne?

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Jakos czerwona skala nie moze nas na tym wyjezdzie opuscic. Jedziemy do Zvartes iezis a prowadza tam szutrowki ktore z racji deszczu niestety nie sa juz pyliste (a deszczu jest wciaz za malo aby staly sie blotniste ;) )
Kolo skał przycupnely chałupy, ktore sa najlepszym przykladem jak wytwory czlowieka potrafia sie z czasem wtapiac w przyrode. Te domki ze Zvartes sa juz zdecydowanie jej integralna czescia.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

A wracajac do skal. Stoja sobie nad rzeka Amata i odbijaja swoje cieple barwy w zimnej i przesianej deszczem rzeczce.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Lotwe zdecydowanie mozna nazwac "kraina uroczych kibelkow" :-) Jeden z tych byl wyjatkowo przestrzonny- dwie osoby moglyby w nim spac!

litwa, łotwa

litwa, łotwa

W sklepikach z pamiatkami zwracaja uwage wycinanki z drewna w jakies regionalne wzory. Wisiorki? Podkladki pod piwo? Na pierwszy rzut oka przypominaja lekko kopniete swastyki.

litwa, łotwa

Kolejnym odwiedzonym miejscem jest miasteczko Cesis, z dosyc sympatycznym centrum.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Idziemy zwiedzic zamek, ktory przypomina mi ten w Będzinie tylko jest duzo gorzej zachowany. Wstep do niego jest upiornie drogi (5 euro) a zwiedzac za bardzo nie ma co- mozna wejsc na jedna baszte i zobaczyc troche muru. Za co tyle kasy? (tak wiem, pewnie jestem zmanierowana mieszkanka Dolnego Slaska gdzie co druga wioske stoi jakas wcale nie tak duzo mniejsza ruina ;) )

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Plusem jest to, ze zwiedzajacy dostaja do łapy lampion ze swieczka w srodku, co dodaje uroku wedrowce kreconymi schodami na wieze.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Na zamkowych dziedzincach stoja dziwne konstrukcje. Wyglada jakby niedawno odbywal sie tu jakis "dzien pustaka" i byly konkursy na postawienie z tego budulca najdziwniejszej konstrukcji.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Dalej czeka nas dluga droga na wschod- zmierzamy w okolice Zeltini, gdzie w lasach rozlozyla sie opuszczona poradziecka baza. Ma sie ona odrozniac od pozostalych lepszym stanem zachowania i obecnoscia wielkiego łba!

W deszczu, szarosci i zimnie dojezdzamy na miejsce. Baza jest, budynkow sporo, duzo z nich jest obecnie uzywane przez jakies firmy zrywkowe. Głowy nie ma. Jezdzimy w kolko betonowymi drogami. Nie ma. Ukradli czy jak? Gdy juz mamy zawracac toperz wjezdza w boczny placyk celem latwiejszego wykrecenia. A na srodku tego placu wlasnie stoi to czego szukamy!!!

litwa, łotwa

litwa, łotwa


Ustawiamy statywy z kamieni i cegiel. I 5 par oczu wgapia sie w obiektywy pozujac jak umie najladniej ;)

litwa, łotwa

litwa, łotwa

W tej chwili nie pada ale wszystko wokol jest paskudnie mokre. Jakos postawienie namiotu w tej bagnistej trawie nie jest tym o czym marzymy najbardziej. Szukamy jakiegos zadaszonego miejsca.

Zaraz obok "wielkiej glowy" zaczynaja sie hangary. W wiekszosci zamkniete ale jeden okazuje sie idealny! I na dodatek przed nim stoi kibelek! To ostatecznie przekonuje nas ze jest to miejsce przeznaczone dla zbłakanych wedrowcow!

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Namiot i stolik stawiamy we wnetrzu hangaru! Dzis nam nie straszne ulewy, wiatry i burze!!

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Ziutka na dzisiejsza kolacje zaplanowala fondue. I to nie byle jakie- takie z upieczonym mięskiem ktore bedziemy maczac w roztopionym serze. Wlasnie na ta okazje od tygodnia jezdza w Misku specjalne garnki!
A do tego wina owocowe z jaskini w Ligatne! Czy moze byc cos lepszego? Taki popas, popój i nocleg w hangarze! :D

W kolacji bedzie nam wiec towarzyszyc kurczak. Nie wiem czemu ale dostajemy jakiejs totalnej radosnej głupawki. Podrzucamy biedakiem, sadzamy go w roznych miejscach albo wykorzystujemy jako pacynke, ktora mozna odgrywac rozne scenki. 

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Ktos rzuca haslo, ze to taka wybrakowana kukielka- bez glowy. Takie dziwne to miejsce- tu sam korpusik, a niedaleko sama glowa na srodku betonowego pola ;)


Zapewne zadna kura, czy to z fermy czy wolnego wybiegu, nie miala cienia podejrzen ze przyjdzie jej wziac czynny udzial w tak znamienitej imprezie! A i kolega wielkoglowy z sasiedniego placu pewnie przewraca sie w grobie, ze jacys "innostrancy" tak radosnie dokazuja na ziemiach jego imperium, w cieniu jego powaznego wzroku.

W czasie patroszenia i fragmentowania (kury oczywiscie) jakies kawalki wyrzucamy w las. Niech i zwierzyna sie pozywi. Kawalek mięcha zawisa jednak na drzewie. No coz, bedzie karmnik dla sępow i kondorow ;)

litwa, łotwa

Wieczor jest wiec radosny, hangar zaciszny , jedzenie i wino smakowite. Noc o dziwo jest pogodna. A echo karbowanych stropow jeszcze dlugo powtarza nasz wesoly gwar.

litwa, łotwa


Rano wita nas slonce. Wloczymy sie jeszcze chwile po bazie, szukajac sladow starych napisow czy malowidel.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Na dzis jest tez plan znalezc druga baze kolo Gulbene, gdzies w lasach pomiedzy Sinole i Lizums. Na miejsce prowadzi strasznie dluga droga z betonowych plyt. Plyty sa wyjatkowo zniszczone, rozlazly sie tworzac miedzy soba wielkie szczeliny. Tam gdzie sie nie rozjechaly to sie rozsypal beton i stercza druty zbrojen, wiec chyba jeszcze gorzej. W koncu docieramy na miejsce. Budynkow zachowalo sie sporo.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Idziemy dluga ulica obstawiona z obu stron dwupoziomowymi domami. Nie umiem powiedziec czemu i skad pojawilo sie to odczucie,ale baza ma w sobie cos przerazajacego. Za cholere nie chcialabym w niej spac. W innych bazach tego nie czulam. Zdaje sie tu nikogo nie byc ale wciaz sie ogladam za siebie bo mam wrazenie ze ktos nas obserwuje. Wnetrza blokow sa jakby wypalone, mury jakby postrzelane odlamkami czegos sporego kalibru (karabinki ASG czy paintballa to raczej nie sa), jakos sobie wkrecilam ze w ktoryms z tych budynkow musza byc ukryte zwloki.

Jeden z budynkow ma wejscie zabezpieczone drutem kolczastym. Toperz decyduje sie zbadac wnetrze. Ponoc w srodku nie ma nic szczegolnego, tyle tylko ze fragmenty podartych folii czy desek sugeruja ze miejsce sluzylo kiedys za schronienie lub nocleg.

litwa, łotwa

Najlepiej zachowaly sie warsztaty mechaniczne, gdzie jest sporo hal z roznymi tematycznymi napisami.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Jak sie potem okazuje na teren bazy nie wolno wchodzic, szlag wie dlaczego...

litwa, łotwa


Dalej jedziemy w strone Cesvaine gdzie jest ciekawy zamek, pelen wiezyczek, roznoksztaltnych okien i gzymsow.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Wnetrza zwiedza sie po nabyciu biletu ale plusem jest ze mozna samemu lazic gdzie sie chce, zaden przewodnik nie narzuca sie ze swoja obecnoscia (wedle checi mozna oczywiscie wynajac przewodnika)
W komnatach dominuja sceny mysliwskie

litwa, łotwa

litwa, łotwa

tajnym przejsciem za jednym z kominkow mozna zejsc do piwnicy gdzie znajduje sie okragla sala. Stajac na jej srodku i mowiac cos na glos - slyszymy glos jakby nie ze swojej gęby tylko rozlegajacy sie spod wszystkich scian wokolo. Niesamowity efekt! Kazdy kto staje na owym srodku dlugo kwiczy, gdacze, spiewa i pohukuje cieszac ryja

litwa, łotwa

Na dachu zalozyl gniazdo bocian. Nie wiem czy takie az z niego towarzyskie stworzenie czy zrobil to w blogiej nieswiadomosci, ale kazda grupa wycieczkowiczow ktora wchodzi na baszte, zaglada mu do gniazda.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Zamek kilka lat temu czesciowo sie spalil, wiec gorne kondygnacje nie sa jeszcze calkowicie odbudowane.

litwa, łotwa

W jednym z pomieszczen mozna poogladac rysunki przedstawiajace to miejsce, w rozmaitych aranzacjach, rowniez bardzo ciekawych- jak ze snu albo po jakis prochach ;)

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Z zamku widac rowniez inne sympatyczne budynki

litwa, łotwa

litwa, łotwa

A dalej znow łotewska powszednosc znaczy lekko falista rownina, szuter, wioseczki i tym razem dla odmiany goniace nas burzowe chmury.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Po drodze cekiewka

litwa, łotwa

Nad jeziorkiem w Marinzeja (miedzy Cesvaine a Preili) zatrzymujemy sie na obiad.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Gdzies w oddali stoi po pachy w wodzie wędkarz, w migoczacym sloncu momentami wrecz zlewajacy sie z trzcinami

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Kolejny zamek w Preili okoazuje sie byc totalna porazka. Jest tam duzy nowy plac zabaw, boisko, łupie muzyka i w oddali widac fragment ruin jakby je wczoraj zbudowali. Z odraza opuszczamy to miejsce, uznajac ze zamek spotkal wlasnie taki los.. Chyba nie do konca slusznie tak szubko sie zniechecilismy bo ze zdjec w necie wynika ze zamek w Preili wyglada zupelnie a to zupelnie inaczej.

litwa, łotwa

Szukamy zatem noclegu co sie okazuje nie byc wcale proste. Na mapie wypatruje boczna droge przy ktorej jest sporo jezior. Zatem jedziemy- Kastire, Kliskovas, Rusona, Jaunaglona... i nic.. Wioski sa tu duze, rozciagniete.. Nad jeziorami albo dacze, albo pastwisko, albo zagrodzone z przyczyn niewyjasnionych. Czasem jest dziko ale wtedy zwykle jest bagniscie. A ktos mi kiedys opowiadal o dzikich jeziorach pod Kraslavą..

Wypatruje na mapie gwiazdke oznaczajaca atrakcje turystyczna (tak byly znaczone niektore bazy, klify albo ciekawe skaly), wiec miejscowym zwyczajem bedzie pewnie w takim miejscu pole namiotowe i wychodek. Przy gwiazdce pisze "Berzgales kat baz".. 
Miejsce jest rzeczywiscie ladne i godne uwagi- kosciolek...

litwa, łotwa

Ostatecznie pomaga nam gps Grzesia ktory wskazuje jakis kemping nad jeziorem kolo Aglony. Kemping jest nieczynny poza sezonem ale odkrywamy obok niego droge prowadzaca na poldzika plaze (poldzika bo chyba czesciowo nalezy do tego kempingu).

litwa, łotwa

Droga prowadzi tam potencjalnie skodusionieprzejezdna, ale mala predkosc, dokladne baczenie na to gdzie stawia sie kola i troche determinacji sa w stanie zdzialac cuda. Po kiego grzyba komu asfalt?? Osobowe auta moga jezdzic po gliniastych drogach z glebokimi koleinami!!!

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Nocleg jest mily acz troche zimny. No i smutny. Smutny bo ostatni...

litwa, łotwa

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Rano nad jezioro zajezdza terenowka. Wysiada z niej rybak, wyciaga wedki i zaczyna pompowac ponton. Koles robi wrazenie jakby wogole nas nie widzial, albo czworka polskich turystow nad tym jeziorem byla rzecza tak normalna i powszednia, ze juz go znudzilo jakiegolwiek reagowanie. Mowimy mu ladnie po łotewsku "dzien dobry" i na tym sie niestety konczy nasza zdolnosc do zagadywania w tym jezyku. On odpowiada z beznamietna mina ,pompuje dalej i odplywa.
Wogole to jedno jakos bardzo odroznia tegoroczny wyjazd od poprzedniego. Jakos nigdzie nie udalo sie nawiazac zadnego kontaktu z miejscowymi. W zeszlym roku ciagle nas jacys lokalsi zagadywali, opowiadali nam o okolicy, o dawnych czasach, pytali co tu robimy, czego szukamy, zapraszali do siebie. Teraz ciagle uczucie jakbysmy byli niewidzialni. Zadnej pozytywnej ani negatywnej interakcji. Zero. Dziwne to takie...

My dzis juz cisniemy w strone domu. Ziuta z Grzesiem jada zwiedzac forty w Daugavpils, a potem Wilno i Kowno.

My juz niewiele zwiedzamy. Jakies szybkie trzecie sniadanie przy zakolu rzeki Niemen (Nemunas) miedzy Prienai a Alytus (kolo Balbieriskis).

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Zwracaja uwage tez dziwne budyneczki rozsiane przy drogach calej Litwy.

litwa, łotwa

A potem dluga i wkurzajaca droga przez cala Polske, gdzie co chwile ma sie prawie w bagazniku opętanego tira, ktory musi przez wioski poginac setka, wiec wyprzedza na trzeciego, probuje spychac do rowu i tym podobne atrakcje. Uciekamy wiec na boczne drogi, gdzie jest troche lepiej a i noc przychodzi nam z pomoca.

Pierwsze przeblyski dnia przerywajacego mglista noc trafiaja sie gdzies pod Kaliszem

litwa, łotwa

a prawdziwe cieple promienie oswietlaja oszronione trawy dopiero pod Bierutowem.

litwa, łotwa

litwa, łotwa

Rzepak zaczyna kwitnac, traktory wyjezdzaja w pole. Oczy sie kleja ze zmeczenia, drze sie pysk a w glowie coraz gesciej przesypuje bezladny kalejdoskop ledwo co minionych zdarzen.
No i jestesmy w domu...

Dołącz do dyskusji o tej relacji na forum

 
 

Pomóż nam ulepszyć stronę!

  • Widzisz nieaktualne dane na stronie?
  • Możesz uzupełnić treść artykułów?
  • Chcesz opublikować własny artykuł?

 

Skontaktuj się z nami!

mapa rosja, ukraina

 
Copyright © 2001 - 2016 RosjaPL.info
 
Wszystkie prawa zastrzeżone!