Khor Virap i Aragats

Podróż powrotna w stronę Erewania była męcząca. Z tym większą przyjemnością wysiedliśmy z busika w okolicach monasteru Khor Virap, nie dojeżdżając do Erewania. Monaster ten, a w tle Ararat to jakieś 90% znanych nam pocztówek z Armenii. Nam udało się zobaczyć sam monaster, zaś Ararat był w chmurach. Trudno. Khor Virap prezentuje się najbardziej malowniczo z niewielkiego wzgórza. To właśnie stamtąd zrobiono zdjęcia na tysiące pocztówek.

armenia khor virap ararat

 

Na dziedzińcu monasteru spotkaliśmy pana, który musiał chwilę wcześniej wsadzić palce do kontaktu, co wyprostowało jego wąsy:

armenia khor virap wasy

 

Spod Khor Virap udaliśmy się w stronę najwyższego szczytu obecnej Armenii (czyli nie Ararat) - góry Aragats, mającej niecałe 4100 m. npm. Po drodze zaliczyliśmy jeszcze miasteczko Asztarak, gdzie zjedliśmy szaszłyki i zrobiliśmy zakupy na czekający nas następnego dnia spacer na Aragats. Po raz pierwszy jechaliśmy taksówką nie napędzaną gazem. Nie wiem czy jej właściciel nie zdążył zamontować instalacji, czy był jakiś inny powód.

Aby być jak najbliżej góry ulokowaliśmy się w obserwatorium astronomicznym w Byuraan u podnóża Aragatsu. Mieliśmy tylko jeden dzień na wycieczkę w górę, a że nie mieliśmy namiotów nie chcieliśmy wieczorem ryzykować drogi do stacji meteo na górze, gdyż poza sezonem mogło okazać się, że nie da się tam zanocować bez wcześniejszej awizacji. 

Hotel w obserwatorium był bardzo klimatyczny. Stary budynek, z czasów przedwojennych, sufity wysokie na 4 metry, lekki remont wykonany, dzięki temu było nawet Wifi i ciepła woda. Wprawdzie światło przygasało gdy kończyło się prysznic ale nie można mieć wszystkiego. W hotelu byliśmy sami, wieczorem wokół nie było absolutnie nikogo.

Rankiem złapaliśmy auto, które zawiozło nas na górę, po wcześniejszej wizycie na stacji benzynowej ulokowanej wewnątrz budynku:

armenia aragats benzyna

 

Podróż krętą drogą na górę zajmuje około godziny, piechotą pewnie z 2 dni.

Auto dojeżdża do stacji meteo, nad jeziorkiem. Jest tam nawet jakaś knajpka i mnóstwo miejsca na rozbicie namiotu (jak się go ma):

armenia aragats baza2

 

Widok z bazy na szczyt:

armenia aragats jeziorko

 

Aragats ma dwa wierzchołki: łatwo dostępny południowy o wysokości około 4000m npm. I północny, wyższy, trudniej dostępny  - wymaga dłuższej wyprawy, na którą nie mieliśmy ani czasu ani sprzętu.

Przy podejściu pod górę dawał się we znaki brak aklimatyzacji. Wjazd autem z 1400m npm. na 3200m npm. i spacer na 4000m npm. był szokiem dla naszych organizmów. Zdecydowanie lepiej byłoby przenocować na 3200 i rano ruszyć w górę. My nie mieliśmy już wyjścia i trzeba było walcząc ze słabościami pruć pod górę oddychając skarpetkami. 

armenia aragats

 

Widoki na górze są niesamowite, zwłaszcza w kierunku północnego wierzchołka:

armenia aragats3

armenia aragats panorama

 

Oto widok na południowy szczyt (w tle północny):

armenia aragats szczyt

 

Cała trasa w obie strony zajmuje 3-4h. Na górze długo się nie posiedzi gdyż jest tam dość zimno.

Rozległych widoków w stronę Erewania nie doświadczyliśmy gdyż nad większością zamieszkałych dolin w Armenii unosi się dym z palonych ognisk (pewnie od szaszłyków).

Po powrocie do hotelu w obserwatorium wspiął się przez okno do naszego pokoju szalony astronom, który koniecznie chciał nas zabrać o drugiej w nocy na podziwianie jakiejś wyjątkowej fazy Jowisza. Niestety, po spacerze w górach nie dalibyśmy rady wytrzymać do drugiej w nocy, zwłaszcza, ze rano czekała nas podróż w stronę lotniska.

 


 

Po drodze na lotnisko zahaczyliśmy jeszcze o degustację koniaków w fabryce Noe na przedmieściach Erewania. Fabryka kontrastuje z większością miejsc w Armenii. Jest odremontowana i zadbana. 

armenia noe

 

Naszym przewodnikiem była pani, która lekko przesadziła z makijażem. Za to dała nam do degustacji nie tylko koniaki ale także 100-letnią maderę:

armenia noe degustacja

 

Jako, że zostało nam jeszcze trochę czasu do samolotu, pojechaliśmy jeszcze zerknąć na katedrę Zvarnots, a raczej to co z niej pozostało:

armenia ruiny

 

I to był ostatni punkt naszego programu w Armenii. Później było tylko lotnisko, samolot do Moskwy wypełniony po brzegi koniakiem ze sklepu bezcłowego i dwudniowy weekend w deszczowej Moskwie z koncertem Ruki Vverh! na zakończenie :)

 

Za niektóre zdjęcia dziękuję A. i F.

 

Zachęcamy do komentowania relacji na naszym forum

 

 
 

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? - Zapraszamy na FORUM!!! 
Tam zadasz pytanie, na które na pewno ktoś odpowie!

Pomóż nam ulepszyć stronę!

  • Widzisz nieaktualne dane na stronie?
  • Możesz uzupełnić treść artykułów?
  • Chcesz opublikować własny artykuł?

 

Skontaktuj się z nami!

mapa rosja, ukraina

 
Copyright © 2001 - 2016 RosjaPL.info
 
Wszystkie prawa zastrzeżone!