Dolina Siedmiu Jezior

Nasz kierowca w wieku ok 50 lat, mieszkając całe życie w odległości ok. 30km w linii prostej od Doliny Siedmiu Jezior dopiero dzięki nam miał okazję zobaczyć tę atrakcję swojej ojczyzny.

Jego terenowa Łada pełnię swoich możliwości pokazała dopiero na górskiej, szutrowej drodze, która wije się wzdłuż jezior. Na pierwszy ogień, poszło jezioro namber 1...

tadzykistan siedem jezior pierwsze

 

... potem było #2 lub #3 (ciężko rozpoznać ze zdjęć robionych z okien pędzącej Łady)...

tadzykistan 7 jezior 2

 

...po drodze było oczywiście jezioro #4:

tadzykistan 7 jezior 4

 

A powyżej czwartego jeziora zaczyna się kiszlak Padrud, a u jego bram położona jest najlepsza miejscówka na nocleg w znanej nam części Tadżykistanu: Homestay Mijgon. Dom z wieloma przybudówkami stoi niemal na brzegu rwącej rzeki, a w zasadzie kaskady wodospadów. Huk od wody jest tak potężny, że trzeba krzyczeć by porozumiewać się z niewielkiej odległości. Przed obejście domu poprowadzone są niezliczone kanały wodne, które służą różnym celom: do mycia garów, do wyrzucania śmieci, do prania, do kąpieli etc.

Najważniejsi w tej historii są jednak gospodarze: małżeństwo ok 40 lat (imion za cholerę nie pamiętam, zwłaszcza, że te tadżyckie do najłatwiejszych nie należą), które robiło absolutnie wszystko by dogodzić swoim gościom. Poczynając od takich udogodnień jak wydrukowane menu, z którego można było wybierać dania na obiad (4 opcje mięsne i 4 wegetariańskie), poprzez wyrywanie od gości prania i przekazywania babci, która posłusznie prała ubrania turystów w lodowatej wodzie (wytłumaczenie było następujące: wy tu przyjechaliście wypoczywać więc wypoczywajcie a my z chęcią wszystko wypierzemy), kończąc na dbaniu o każdy szczegół - przykładem niech będzie sytuacja, gdy zobaczyli, że opłukujemy zakurzoną puszkę piwa w wodzie przed otwarciem. Za każdym kolejnym razem wszystkie puszki były świeżo opłukane. Gospodyni dowiedziawszy się, że nie jem mięsa co chwilę żaliła się w żartach na Tadżyków, jacy to źli ludzie bo piją wódkę i jedzą mięso. Odganiała też od nas przebywających u nich na weekend Tadżyków, którzy z ogromną ciekawością patrzyli w naszym kierunku i chętnie zapraszali nas do swojego towarzystwa. Gdy tylko podchodził do nas podpity Tadżyk, np. oferując wątróbkę i w dobrej wierze tłumacząc, że to nie mięso, pani gospodyni przeganiała go precz tłumacząc nam, że ich zachowanie to wina wódki i mięsa spożywanych przez tych ludzi. Czuliśmy się więc w Mijgonie niemal jak pod kloszem, można powiedzieć, że jak u siebie w domu, no może za wyjątkiem szumu wody, gdyż w domu nie mam wodospadu za oknem...

Ciężko oddać zdjęciami wspaniałą atmosferę panującą w Mijgonie, dlatego ograniczę się do fotek domu (dolny poziom to pokoje dla gości, na górnym znajduje się jedna z biesiadek)...

tadzykistan padrud mijgon

 

...jedzenia...

tadzykistan mijgon danie

tadzykistan mijgon obiad

tadzykistan padrud plow

 

oraz niezwykłego chińskiego patentu na gotowanie wody w czajniku (na zdjęciu wspomniana gospodyni):

tadzykistan mojgon czajnik

 

Następnego dnia zamiast iść wytartym szlakiem nad jeziora - w końcu byliśmy w Dolinie Siedmiu Jezior - poszliśmy na jednodniowy spacer w góry. Zanim mieliśmy dotykać wód jezior, chcieliśmy wpierw zobaczyć kilka z nich z góry. Od naszego pensjonatu poszliśmy doliną w górę, najpierw minęliśmy stado dziewczynek, które sprzedawały ręcznie robione bransoletki i naszyjniki z drobnych koralików. Były tak zaaferowane dokonanymi transakcjami, że w drodze powrotnej koniecznie chciały robić sobie zdjęcia z żeńską częścią wycieczki:

tadzykistan 7jezior dziewczynki

 

Później dowiedzieliśmy się, że bransoletki robią sieroty, którymi opiekuje się jakaś bidna babuleńka. Cynk o nadchodzących turystach sieroty dostały od dzieci naszych gospodarzy i dlatego czekały już na nas na drodze. Po powrocie, na wieść o strasznej historii o sierotach, koralikowych wyrobach po dolarze i babuleńce, kupiliśmy jeszcze kilkanaście bransoletek. Później we wsi wszyscy chcieli nam sprzedawać bransoletki, więc pewnie wieść się szybko rozniosła na inne sieroty.

 

Idąc w górę. gdy mijaliśmy ostatnie zabudowania lepianki i osły...

tadzykistan 7jezior lepianka

tadzykistan 7jezior osiol

 

...minęliśmy dwie panie z osłami, które niosły w dół wysuszone zielsko:

tadzykistan 7jezior osly ziola

 

Doszliśmy w końcu do grzbietu, z którego widać było piąte (mniejsze) i szóste jezioro. U podnóża 5-go jeziora położona jest nasza wioska Padrud:

tadzykistan 7jezior 5i6

 

W przeciwnym kierunku widać było także fragment czwartego jeziora i malowniczo położonych nad nim lepianek:

tadzykistan 7jezior 4

 

Gdy zeszliśmy w dół skierowaliśmy swe kroki do centrum Padrudu. Na rynku stoi sklep:

tadzykistan padrud sklep

 

Idąc dalej pod górę można podziwiać panoramę Padrudu (z obowiązkowymi antenami satelitarnymi na każdej lepiance) i wznoszący się ponad nim grzbiet, z którego chwilę wcześniej robiliśmy zdjęcia: 

tadzykistan padrud

 

Tuż nad wioską zaczyna się piąte jezioro, chyba najmniejsze ze wszystkich siedmiu. W dodatku pływały w nim kaczki. Gdyby te kaczki mieszkały w Polsce to pewnie na widok ludzi podpływałyby do brzegu prosząc o jedzenie. Te natomiast, mieszkały w Tadżykistanie. I gdy chcieliśmy je nakarmić uciekły dokąd pieprz rośnie. Widocznie wiedziały co się stało z ich koleżankami.

tadzykistan padrud 5

 

Kolejnego dnia poszliśmy piechotą do siódmego jeziora. Trasę można przejechać samochodem jednak traci się wówczas możliwość chłonięcia niesamowitych widoków. Szczególne wrażenie robią te z drogi wzdłuż szóstego jeziora:

tadzykistan 6 jezioro

tadzykistan 6 jezioro droga

tadzykistan 6 jezioro fan

tadzykistan szoste jezioro

tadzykistan 6-te jezioro

 

U ujścia szóstego jeziora znajduje się inny Homestay, o nazwie Marguzor. Z kolei na początku szóstego jeziora, również zwanego Marguzorem położona jest niewielka wioska kiszlak nazywający się, a jakże, Marguzor. Marguzor prawdopodobnie oznacza po tadżycku coś w stylu; "modlący się do kamienia". Do takich wniosków łatwo dojść jeśli spojrzy się na wiszący nad kiszlakiem głaz, którego zsunięcie oznaczałoby zmiecenie połowy domów z powierzchni ziemi:

marguzor

 

Poniższe zdjęcie doskonale obrazuje, że woda w dolinie 7-miu jezior płynie dosłownie wszędzie. Cała dolina wygląda tak, jakby w kilku miejscach wodę przegrodziły ogromne zwały ziemi i kamieni. Te naturalne tamy spowodowały spiętrzenie wody, która szuka ujścia w każdy możliwy sposób. Z niektórych jezior jest ujście w postaci rwącej rzeki, inne z kolei są bezodpływowe. Wówczas woda wycieka ze skał w niemal każdym możliwym miejscu, tak jak na zdjęciu poniżej:

tadzykistan 6 jezioro doplyw

 

W końcu po około 3-ch godzinach marszu w upale doszliśmy do ostatniego, siódmego jeziora. Uważanego przez miejscowych za najładniejsze z pozostałych. To pewnie dzięki tej opinii natknęliśmy się na biwakujących nad brzegiem jeziora Tadżyków.

tadzykistan 7me jezioro

 

Na szczęście droga dla samochodów kończy się na samym początku jeziora i dalej prowadzi już tylko ścieżka dla ludzi i osłów:

tadzykistan 7me jezioro droga

 

Dzięki temu można było przejść wzdłuż całego jeziora niemalże w samotności (za wyjątkiem przemykających od czasu do czasu osłów z poganiaczami i kóz). Ścieżka, którą szliśmy była zaiste ładna:

tadzykistan 7me jezioro nasyp

tadzykistan 7me jezioro panorama

 

Na końcu jeziora położona jest maleńka osada, której mieszkańcy na nasz widok wyszli z lepianek i przez dłuższy czas nam się przyglądali. Po raz kolejny odnosiliśmy wrażenie, ze to my dla nich jesteśmy większymi kosmitami, niż oni dla nas.

Wracając w dół mijaliśmy mostek nad rzeką, gdzie suszyły się "cegły", z których zapewne powstaną kolejne lepianki:

tadzykistan 7me cegly

 

Jeśli już o architekturze mowa, to poniższe zdjęcie oddaje ducha reprezentacyjnej bramy wjazdowej do czyjejś posiadłości:

tadzykistan 7me brama

 

Wieczorem, po powrocie do Mijgonu poprosiliśmy gospodarza o pomoc w organizacji dalszej części naszej podróży. Jechać chcieliśmy na kilka ostatnich dni do doliny Jagnob. Aby się tam dostać trzeba było pojechać wpierw do Pendżykentu, dalej wsiąść do auta, które jedzie do Duszanbe, wysiąść w odpowiednim miejscu, skąd zgarnąć nas miało auto wysłane przez gospodarza hołmsteju z Magrebu (u wejścia do doliny Jagnob). Choć brzmi to skomplikowanie, to dla naszego gospodarza nie stanowiło to najmniejszego problemu - w końcu miejscowi przywykli, że w kraju nie ma komunikacji zbiorowej. Kilka telefonów, z których każdy zaczynał się od opowieści o swojej rodzinie (nawet jeśli Tadżyk dzwoni/rozmawia z kimś zupełnie obcym rozmowę zaczyna od kluczowych informacji ze swojego życia prywatnego) i po chwili wszystko było dograne. Pełna synchronizacja kierowców, a co najważniejsze ceny były jak dla miejscowych, a nie turystów. W sumie był to jeden jedyny raz w Tadżykistanie, gdy nie orżnięto nas na przejeździe samochodem. A wszystko dzięki naszemu gospodarzowi, któremu do momentu pisania tych słów dłużni jesteśmy wysłanie obiecanego wspólnego zdjęcia.

Droga z Pendżykentu do Ayni (gdzie krzyżuje się z drogą wiodącą przez tunel Anzob z Duszanbe na północ) jest istnym koszmarem. Odległość to 88 km, czas przejazdu to bite 3 godziny w koszmarnym upale. Droga nie wiedzie przez góry, a ciągnie się wzdłuż rzeki Zarawszan. Mimo to średnia prędkość przejazdu to ok 30km/h. Asfalt występuje tylko na krótkich odcinkach zaraz za Pendżykentem. Dalej są tylko wertepy.

Z ciekawszych wspomnień z drogi zapamiętaliśmy (ale nie zdążyliśmy sfilmować) gościa, który siedział w otwartym bagażniku auta osobowego i rękami trzymał przyczepę. Tym prostym sposobem nie trzeba było montować haka do samochodu by ciągnąć przyczepę. Przypomniało to scenkę z "Przyjdzie Mordor i nas zje..." Z. Szczerka, gdzie opisano gościa, którego przerosła myśl o ew. spawaniu odpadającego bagażnika. Poszedł więc do sklepu papierniczego i taśmą klejącą skleił bagażnik do reszty nadwozia. Tutaj była analogiczna sytuacja: przerosła gościa myśl o montażu haka, wziął więc sąsiada, wsadził do bagażnika i już przyczepa mknie za samochodem. Ten wynalazek wykraczał daleko poza rozpowszechnioną w byłym ZSRR tzw. "kulturę skocza" (od scotch - taśma klejąca po ang i rosyjsku). Do zamocowania przyczepy nie trzeba było nawet marnować cennego skocza!

Po drodze podziwialiśmy system budowy drogi...

tadzykistan pendzykent remont

 

...dziadka, który raczył się i swoich gości herbatą pod drzewkiem w 40-to stopniowym upale...

tadzykistan pendzykent herbata

 

...a także panią niosącą worek na głowie:

tadzykistan pendzykent glowa

 

Po drodze spotkaliśmy też ekologa-aktywistę, który grożąc sporym kamieniem zatrzymał nasz samochód, gdy ruszaliśmy po krótkim postoju na siku w szczerym polu. Pan ekolog w niewybrednych słowach żądał od naszego kierowcy byśmy posprzątali po sobie lub zapłacili karę za zaśmiecanie Tadżykistanu. Sprzątanie po sikaniu jest ciężkie do wykonania więc opcja ta nie wchodziła w rachubę. Całe zajście było dość niespodziewane, zwłaszcza, że niemal każdy napotkany Tadżyk wyrzucał wszelkie śmieci pod siebie, a na pytanie gdzie jest śmietnik niejednokrotnie usłyszeliśmy, że jest on wszędzie albo wskazywano nam rzekę jako najlepsze miejsce do wyrzucania foliowych odpadków. Byliśmy pewnie jednymi z nielicznych, którzy znieśli z gór wszystkie swoje niedegradowalne odpadki, a tu przyłapano nas na strasznym przestępstwie, czyli sikaniu pod drzewem! Było oczywiste, że pan ekolog miał na myśli wyłącznie ew. kasę, jaką mógłby dostać. Trafił jednak na twardego zawodnika w postaci naszego kierowcy. Po długich negocjacjach na miejsce wezwany został lokalny autorytet. Wtedy sprawa szybko się rozwiązała (bez płacenia), gdyż lokalny autorytet okazał się być znajomym naszego drajwera. Był to w sumie jedyny niemiły akcent naszej podróży po Tadżykistanie, lecz jakże pouczający: nie wolno szczać pod drzewem przy drodze!

Po tym wstydliwym incydencie i jeszcze jednej zorganizowanej przez Mijgon przesiadce dojechaliśmy w końcu do Magrebu w dolinie rzeki Jagnob....

 
 

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? - Zapraszamy na FORUM!!! 
Tam zadasz pytanie, na które na pewno ktoś odpowie!

Pomóż nam ulepszyć stronę!

  • Widzisz nieaktualne dane na stronie?
  • Możesz uzupełnić treść artykułów?
  • Chcesz opublikować własny artykuł?

 

Skontaktuj się z nami!

mapa rosja, ukraina

 
Copyright © 2001 - 2016 RosjaPL.info
 
Wszystkie prawa zastrzeżone!