Duszanbe

Przyjechaliśmy do Duszanbe wieczorem. Zamieszkaliśmy w ogromnym pensjonacie składającym się z dwóch pokoi i w sumie 3 łóżek. Nie tracąc czasu ruszyliśmy od razu na miasto by coś zjeść. Szybko doszliśmy do głównej ulicy (Rudaki), która budziła się do życia dopiero gdy zapadał zmrok i ustępowały upały. Jak na reprezentacyjną ulicę stolicy to nie wygląda on zbyt ciekawie. Było trochę sklepów, kilka fast foodów udających amerykańskie sieciówki (był np. SFC). Z braku laku i narastającego głodu weszliśmy do jednego z takich barów szybkiej obsługi - jedzenie było słabe, ale w końcu spróbowaliśmy smaku RC Coli. W całym Tadżykistanie nie widzieliśmy Coca Coli ani Pepsi Coli, wszędzie walały się tylko butelki po RC Coli. W naszym fastfoodzie również występowała wyłącznie RC Cola - całkiem znośny trunek "ordżinal USA". Później okazało się, że nasz lokal był najbardziej polecanym miejscem do jedzenia w przewodniku Lonely Planet...

Rankiem, po ostatecznym pożegnaniu pcheł pod prysznicem poszliśmy zwiedzać Duszanbe. Miało być wg przewodnika nieciekawie i tak tez było. Na liście atrakcji znajdował się m.in. najwyższy na świcie maszt z flagą. Mając ogólne wyobrażenie o mieście gdy dojrzeliśmy takie coś byliśmy pewni, ze to właśnie ta atrakcja:

tadzykistan duszanbe flaga

 

Na szczęście okazało się, że nie jest aż tak źle. W parku w centrum Duszanbe postawiono znacznie większą i bardziej okazałą flagę. Wprawdzie nie wiem po co, ale jednak postawiono:

tadzykistan duszanbe flaga2

 

Zresztą park z flagą był chyba jedynym przyjemnym miejscem w mieście:

tadzykistan duszanbe park

tadzykistan duszanbe park flaga

 

W parku spotkaliśmy chłopaka, który wziął nas za Amerykanów i chciał z nami poćwiczyć angielski by zdać egzaminy i zostać dyplomatą. W sumie nie robiło mu różnicy, że jesteśmy z Polski, ważne, że dało się pogadać po angielsku co miało go zbliżyć do największego marzenia jego życia, czyli wyjazdu z Tadżykistanu do USA.

Z parku z flagą poszliśmy do innego parku, gdzie można było się kąpać. Warunki niemal jak nad Lazurowym Wybrzeżem...

tadzykistan duszanbe plaza

 

...tylko śmieci trochę za dużo...

tadzykistan duszanbe plaza smieci

 

...ale to nic, gdyż obok powstawała największa Czajchana (Teahouse) na świecie:

tadzykistan duszanbe czajchana

 

Chcąc wrócić z tych parków do centrum wybraliśmy podróż komunikacją publiczną. Zdecydowaliśmy się na trolejbus, środek lokomocji, który z jakiegoś powodu jeździł pusty, co przy 40 stopniach w cieniu miało niebagatelne znaczenie. Miejscowi wybierali auta osobowe, kursujące jako busy:

tadzykistan duszanbe autobusy

 

A dzieci wolały rowery:

tadzykistan duszanbe dzieci

 

Generalnie ruch kołowy w Tadżykistanie i Dusznabe jest znikomy, to główna ulica Duszanbe w ciągu roboczego dnia:

tadzykistan dusznabe ruch

 

Wśród pozostałych atrakcji Duszanbe znalazły się jeszcze takie cuda:

tadzykistan duszanbe pomnik

 

Pałac prezydencki:

tadzykistan duszanbe palac prezydencki

 

Był też jedyny meczet, który napotkaliśmy na swojej drodze:

tadzykistan duszanbe meczet

 

Bliżej podejść się nie dało gdyż nie mieliśmy odpowiedniego stroju. Nikomu za to nie przeszkadzały reklamy żarcia na ścianie minaretu:

tadzykistan dusznabe meczet reklama

 

Po intensywnym zwiedzaniu tej perły Azji Centralnej, siedliśmy w ogromnej czajchanie, która wg przewodnika była pomieszaniem stylu radzieckiego i perskiego. W sumie to trafne określenie na miejsce, gdzie przy ceratach i mozaikach serwują dania lokalne, a także niepijalne piwo Duszanbe. Była nawet wódka po 10pln za pół litra, lecz nie odważyliśmy się jej kupić.

tadzykistan dusznabe czajchona

tadzykistan duszanbe restauracja

 

W drodze do domu zrobiliśmy jeszcze zakupy w sklepie i na bazarku:

tadzykistan dusznabe bazar

 

A wieczorem zaczęliśmy odliczać godziny do wylotu w środku nocy. Choć Petersburg z piękną pogodą i białymi nocami osłodził nam gorycz pożegnania z Tadżykistanem to wciąż, mimo upływu kilku tygodni myślami jestem tam, w górach Fan, wśród osłów, jezior i potężnych skał. Wciąż tęsknię za gościnnością tamtejszej ludności. I wciąż wątpię by udało się znaleźć lepsze miejsce na kolejne wakacje. Zrozumiałem tez w końcu piosenkę rosyjskiego barda Jurija Wizbora, który śpiewał, że serce zostawił w Fanskich Górach...

Skomentuj tę relację w odpowiednim wątku naszego forum! 

 
 

 

Chcesz dowiedzieć się więcej? - Zapraszamy na FORUM!!! 
Tam zadasz pytanie, na które na pewno ktoś odpowie!

Pomóż nam ulepszyć stronę!

  • Widzisz nieaktualne dane na stronie?
  • Możesz uzupełnić treść artykułów?
  • Chcesz opublikować własny artykuł?

 

Skontaktuj się z nami!

mapa rosja, ukraina

 
Copyright © 2001 - 2016 RosjaPL.info
 
Wszystkie prawa zastrzeżone!