Polscy, Ukraińcy, Rosyjscy panowie a kobiety

Idealne miejsce do wszelkich rozmów na tematy nie związane z Rosją, Ukrainą i pozostałymi krajami ZSRR. Jest to tzw. "Off-topic".
dasvidania
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 34
Rejestracja: pt 08 kwie, 2011 11:49

Post autor: dasvidania » śr 21 wrz, 2011 11:43

Skończenie studiów wyższych nie świadczy wcale o człowieku liczy się obycie i kultura osobista :). Podam przykład mojej teściowej kobiety 50 letniej
jej matka była nauczycielką wyrwała się gdzieś z wiochy ojciec wykształcenie zawodowe. Mojej teściowej dość ciężko nauka szła a oni oboje zamiast wspomóc dziecko to stosowali kary z fizycznymi włącznie :( . Nie wolno jej było mieć koleżanek z rodzin gorzej wykształconych :( po prostu masakra.

Potem gdy się dowiedzieli że spotyka się z chłopakiem pochodzenia rosyjskiego to uznali że to nie ich córka :? bo zdradziła Polskę i nie chciała się uczyć.

Teraz po latach ich stosunki są nadal złe, zwracają się do siebie w tonie tylko oficjalnym ale co zrobili jak kobieta ponad 50 letnia za nic nie chce opowiadać o swoim dzieciństwie raz wyciągnęłam z niej to to rozpłakała się jak małe dziecko :( :(
- potem sam teść mówił żeby jej tego nie wspominać bo miała krzywdę jako dziecko i potem się okazało że ON pracował przez kilka lat nad jej poczuciem wartości :) Więc jestem ZA panami rosyjskimi i ukraińskimi :D

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2293
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba » śr 21 wrz, 2011 12:17

Skończenie studiów wyższych nie świadczy wcale o człowieku liczy się obycie i kultura osobista
W dzisiejszych czasach skonczenie studiow nic nie znaczy.. teraz studia moze skonczyc kazdy debil.. Namnozylo sie roznych prywatnych uczelni, gdzie poziom jest nizszy niz dawniej w zawodowkach.. Przed wojna, a nawet jeszcze za komuny studia bylo trudniej skonczyc. A nie tak jak teraz- w kazdej miescinie, na kazdym zadupiu zaraz "wyzsza uczelnia". Gdzie studiujesz: "w Wólce Mniejszej" ;)

Sama znam kupe ludzi ktorzy sie reklamuja dyplomami mgr a tępole sa ze sie słabo robi.. Jak rowniez znam ludzi po podstawowce i sa naprawde na poziomie.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka » śr 21 wrz, 2011 12:46

W dzisiejszych czasach skonczenie studiow nic nie znaczy.. teraz studia moze skonczyc kazdy debil.. Namnozylo sie roznych prywatnych uczelni, gdzie poziom jest nizszy niz dawniej w zawodowkach.. Przed wojna, a nawet jeszcze za komuny studia bylo trudniej skonczyc. A nie tak jak teraz- w kazdej miescinie, na kazdym zadupiu zaraz "wyzsza uczelnia". Gdzie studiujesz: "w Wólce Mniejszej" ;)
ten system jest chory bo teraz największy tuman studiuje i to jest po prostu śmieszne i żenujące :lol: :lol:

dasvidania biedna teściowa naprawdę... utul ją odemnie :) a jej rodzice z czystym sumieniem powiem... potwory :( dobrze że mąż chociaż jest dobry dla niej.

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » śr 21 wrz, 2011 16:50

dokładnie, kiedyś uczelnia wyższa to bylo coś a teraz w każdym pipidówku jakaś uczelnia jest...

co prawda ja mam magisterskie i dwie podyplomówki, w tym jedna w najlepszej polskiej uczelni wyższej -Aniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ale mam mnóstwo koleżanek po studiach która są tak puste jak przysłowiowy bęben hawajski...

dasvidania
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 34
Rejestracja: pt 08 kwie, 2011 11:49

Post autor: dasvidania » śr 21 wrz, 2011 18:08

alainen GRATULACJA :) :) mądra babka!!
ja mam magisterskie ale jak pamiętam to większość mych koleżanek z roku był '' tępa'' studiowały po to by studiować.
polaczka pisze:dasvidania biedna teściowa naprawdę... utul ją odemnie :) a jej rodzice z czystym sumieniem powiem... potwory :( dobrze że mąż chociaż jest dobry dla niej.
ok tak zrobię ale polaczka spokojnie nikt jej tego nie przypomina :wink: teraz ma kochającego męża, dwoje dzieci dorosłych, wszyscy zdrowi a że jej rodzice się wypieli to ich sprawa.

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » śr 21 wrz, 2011 19:16

to też wina prawa, wymaga sie żeby mieć studia... jestem nauczycielką "młodą" i pracuje z kobietą doświadczoną, która przepracowała wiele lat w przedszkolu. I ona ma studium tylko. Czyli praktycznie powinna mniej zarabiać wg taryfikatora a w praktyce oznacza to że osoba będąca kopalnią pomysłów, świetny metodyk ma mnejszą kase niż ja... nijak sie to ma do praktyki... chociaż pracuje u nas też inna emerytowana nauczycielka... tępizna totalna... rozkojarzona, zakręcona i niekompetentna... przynajmniej nie pyskata...wczoraj siedziałam godzine dłużej w pracy bo sierota zapomniała odwiesić klucze i nie miałam czym przedszkola zamknąć.... ciele majowe :D

P.S. dobrze że żadna z nich tu nie zagląda :D

polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka » śr 21 wrz, 2011 20:16

alainen po studiach, dasvidania po studiach, dziewuszki zaczynam mieć kompleksy wobec Was względem wykształcenia

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » czw 22 wrz, 2011 19:27

ty chyba tego powaznie nie mówisz? no przecież same ci tłumaczymy że papierek nie gwarantuje większego intelektu i że więcej wart jest czesto niejeden NIEmagister od magistra? pomine fakt że jak byłam na bezrobociu to znajomym za kase pisaam prace licencjackie, zeszyty praktyk, prezentacje maturalne... w końcu trzeba było z czegoś żyć :)

polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka » czw 22 wrz, 2011 22:14

żartowałam :)

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » pt 23 wrz, 2011 10:09

no ja myślę...

polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka » pn 21 lis, 2011 21:14

Zaznaczam iż nie jestem religijna ale wrzucę tekst z portalu katolickiego o panach ze wschodu może coś się przyda.
http://adonai.pl/swiadectwa/?id=127
Lata wojny, rozłąka, trudne decyzje, łzy, wytężona modlitwa za bliskich, setki kilometrów pokonanych dla Chrystusa - to nie są wątki z powieści przygodowej, lecz prawdziwe życie naszych bohaterek - pani Krystyny i pani Marianny z Ukrainy.

Nie żałuję!

Jako kapłan, oblat Maryi Niepokalanej, od kilkunastu lat posługuję na Ukrainie. Ostatnia moja parafia to Krzywy Róg, miasto oddalone 1000 km od granicy z Polską. Gdy spotykam żyjących tam Polaków, pytam o historię ich życia. Wtedy słyszę ciekawe i wzruszające opowieści.

Bolesne wojenne losy

Odwiedziłem moją parafiankę. Jestem w jej mieszkaniu, bodajże na szóstym piętrze. Mieszkanie czysto utrzymane, schludne. Czuje się polskiego ducha: pamiątki z Ojczyzny, polskie książki na półkach. Funkcjonuje tu teraz taka polska mini-szkoła - dwie Polki przychodzą do pani Krystyny uczyć się ojczystej mowy.

Krystyna Gołowaniowa urodziła się w 1926 r. w Warszawie, na Pradze. Chrzest przyjęła w kościele św. Floriana. Wojna przerwała jej edukację, gdy była w VI klasie szkoły powszechnej. Ojciec w 1939 r. poszedł do wojska, a mamę zabrali w łapance w 1941 r. do Niemiec, do Hanoweru. W czasie okupacji pozwolono pani Krystynie kontynuować naukę w szkole handlowej. Jednak w 1942 r. i ona została schwytana przez Niemców. Jakiś czas trzymano ją na Skaryszewskiej, potem wywieziono w głąb Rzeszy, do Westfalii. ,P> - Jechaliśmy pociągiem osobowym 4 dni - wspomina pani Krystyna. Karmił nas Czerwony Krzyż. Po przyjeździe zostałam przydzielona do gospodarzy. Kupili mnie - mówi, uśmiechając się - za 6 marek w urzędzie pracy. Pracowałam w kuchni. W grudniu 1942 r. poznałam mojego przyszłego męża, Ukraińca. Był uciekinierem z kopalni w Dortmundzie. Pracował w stajni, przy koniach. W maju 1943 r. razem uciekliśmy. Podawaliśmy się za brata i siostrę. Tak wędrowaliśmy przez półtora roku. Potem podjęliśmy pracę w fabryce. Wkrótce odnalazłam moją mamę. W marcu 1945 r. oswobodzili nas Amerykanie. W 1946 r. wzięliśmy ślub w westfalskim miasteczku Meschede. Bóg nam błogosławił. Pierwszy syn urodził się w Niemczech. Drugi już w Warszawie - do Polski wróciliśmy w lipcu 1946 r. Byliśmy szczęśliwym małżeństwem. Mąż mnie kochał i szanował. W 1950 r. okazało się jednak, że - jako obywatel Związku Radzieckiego - nie może on otrzymać polskiego dowodu osobistego. Sprawą zainteresował się konsulat ZSRR. Mąż trafił na 9 miesięcy do więzienia. Groziło mu wydalenie z Polski. Chodziłam po urzędach i prosiłam o pomoc. Nic z tego. Poinformowano nas, że jeśli ja nie zechcę pojechać z mężem, to syn urodzony w Niemczech pojedzie z ojcem, a syn urodzony w Polsce może zostać ze mną. Tam mąż pójdzie do wojska albo do więzienia, a dziecko na ten czas trafi do domu dziecka. Tych, którzy powracali z Niemiec, traktowano jak szpiegów - groziła im Syberia, śmierć. To był zamach na nasze małżeństwo i rodzinę!

Na dobre i na złe

Płakałam i modliłam się, w nocy nie spałam. Umocniona łaską z nieba, podjęłam decyzję, której się bałam. Pojedziemy razem! Nikt i nic nas nie rozdzieli. Będziemy razem na dobre i na złe, tak jak ślubowaliśmy w kościele. Dla ocalenia rodziny przyjęłam obywatelstwo radzieckie, oddałam polski dowód... Pozwolono nam wziąć 100 kg bagażu na 4 osoby. Byliśmy bez grosza. Wsiedliśmy do pociągu i opuściliśmy Polskę, moją Ojczyznę, wyjeżdżając w "nieznane". Przyjechaliśmy do rodzinnej wsi męża, w obwodzie dniepropietrowskim. Tu mieszkaliśmy 89 dni. Nie znałam języka rosyjskiego. Pierwsze dwa tygodnie praktycznie przepłakałam. Mąż był dla mnie dobry, nigdy nie pił alkoholu, choć w pracy zachęcano go. Teściowa się dziwiła, że on taki inny - co się z nim w tej Polsce stało - że nie pije? Wkrótce przeprowadziliśmy się do miasta Krzywy Róg. To wielki przemysłowy ośrodek. Praca, chleb, można było przeżyć... Mąż pracował na budowie. Ja nie musiałam pracować zawodowo, mąż nie chciał. Zajmowałam się domem. Dzisiaj jestem już wdową. Mój mąż zmarł kilka lat temu. Pod koniec życia ciężko chorował, wymagał szczególnej troski w dzień i w nocy. Teraz jestem już starszą panią, żyjącą samotnie daleko od Ojczyzny. Pyta mnie Ojciec, czy tęsknię. Tak, tęsknię! Często oglądając album ze zdjęciami, zamyślę się, popłaczę. Chciałabym jeszcze pojechać do Polski choćby na kilka dni, zobaczyć moje miasto Warszawę. Tam z pewnością wiele się zmieniło. Może bym spotkała kogoś znajomego?... Może ktoś jeszcze żyje? Ale czy byśmy się rozpoznali?... Czy żałuję tej decyzji sprzed lat? Nie, nie żałuję! Mam świadomość, że zwyciężyłam, że udało się ocalić nasze małżeństwo i rodzinę. Byliśmy razem do końca. Dzisiaj mam w sercu pokój i radość. I jeszcze jedno: jakże się cieszę, że jesteście - wy, kapłani, siostry zakonne z Polski (są też siostry nazaretanki). Jeszcze 20 lat temu nie przypuszczałam, że tu, w Krzywym Rogu, będzie zbudowany kościół katolicki. Nie spodziewałam się, że zobaczę na ulicy księdza katolickiego w sutannie, siostrę w habicie; że doczekam czasów, kiedy będę mogła uczestniczyć we Mszy świętej, spowiadać się i przyjmować Komunię świętą. Jaki Bóg jest dobry, jaki Bóg jest wierny! Nie zapomniał o mnie nawet tu, w Krzywym Rogu - kończy swoje opowiadanie pani Krystyna. Spoglądam na nią z wielkim szacunkiem i dziękuję za świadectwo życia, tak bardzo potrzebne nam, żyjącym w "nowoczesnej" Polsce, gdzie ewangeliczne spojrzenie na małżeństwo i rodzinę coraz bardziej spychane jest na margines życia.

polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka » pn 21 lis, 2011 21:15

pomijając całkowicie aspekt religijny co sądzicie o tej sytuacji i o tej pani :?: :?:

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » wt 22 lis, 2011 14:57

po prostu- relacje jak każde... facet w porządku, miłośc i oddanie drugiej osobie... Różnica jest taka że to był czas ciężkich decyzji do podjęcia przez ich oboje... czasy wojenne, powojenne, komunistyczne w ówczesnym ZSRR... kiedy ona podejmowała decyzje o oddaniu polskiego paszportu ne wiedziała czy robiła dobrze....podjeła jak widac słuszną gwarancję, jednak nie wiadomo czy taka decyzja jest dobra... takie rzeczy weryfikuje przyszłość...

polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka » wt 22 lis, 2011 17:45

Nie wierze tutaj w wątek religijny ale po prostu spotkało się dwoje dobrych ludzi i tyle :)
i mieli trochę szczęścia w nieszczęściu że np nie wywieziono ich na Syberię.

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » wt 22 lis, 2011 20:04

dokładnie... religia tu miała niewiele do rzeczy

Em.
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: czw 15 gru, 2011 15:23
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Em. » czw 15 gru, 2011 15:45

Witam:)

Jestem nowa na forum i zainteresował mnie Wasz temat:D Nie tylko dlatego, że jest kobiecy i ciekawy^^, ale też dlatego, że planujemy z koleżankę podróż na wschód.

Jak myślicie - jest problem z tym, że dziewczyny podróżują same? Po tym co ktoś napisał o Albanii i Gruzji to się trochę zastanawiam czy to aby bezpieczne:(

(może bez szaleństw - bezpieczne to to nie jest na pewno, ale czy nie za bardzo niebezpieczne:>?)

Co sądzicie:)?
"Days. What are days for?

They are to be happy in" 8)

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » czw 15 gru, 2011 20:48

byłam w zeszłym roku turystycznie w Petersburgu. Nie z wycieczką ale z kolezanką indywidualnie. I myślę że nie jest bardziej niebezpiecznie niż w polsce. Wiadomo że jak sie bedziesz szwędać nocami w zakamarkach to cie może kto okraść ale nie sądzę żeby co gorszego... co do innych krajów nie wiem, nie byłam :).... jeszcze :)

Em.
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: czw 15 gru, 2011 15:23
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Em. » czw 15 gru, 2011 23:07

To brzmi optymistycznie:D!

W sumie my planujemy Rosję [przez Ukrainę] - no i głównie kolej transsyberyjską; to podobno jest bezpieczne + właśnie Petersburg. Petersburg to mi się strasznie marzy:)!

Ale te różnice kulturowe trochę mnie zbiły z tropu. Byłam kilka razy na Ukrainie, ale nigdy nie zwróciłam na nic takiego uwagi - może dlatego, że jeździłam grupą, a interesowały nas głównie góry.
"Days. What are days for?

They are to be happy in" 8)

Zoya Nikitin
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 283
Rejestracja: ndz 21 cze, 2009 14:12

Post autor: Zoya Nikitin » czw 22 gru, 2011 21:53

wiadomo - zachować ostrożność i nie tracić czujności, jak wszędzie. nie bać się, ale uważać, a wszystko będzie dobrze.
ja jeżdżę sama jedna w różne miejsca i póki co jakiś nieprzyjemnych przygód całe szczęście nie doświadczyłam. co więcej - często w moskwie, która podobnoż słynie z chamstwa, mi się zdarza, że przypadkowi ludzie sami z siebie pytają się czy nie potrzeba pomocy, czy się nie zgubiłam, panowie chętnie pomagają z bagażami itp ;)

piotrek17-1992
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 1
Rejestracja: wt 01 maja, 2012 15:49

Post autor: piotrek17-1992 » wt 01 maja, 2012 16:01

to prawda że Rosjanki s stałe w związkach i wierne jednemu mężczyznie ? Wiem że Rosjanki są piękne przez to mnie troche ciekawi :)

Alexander_K
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 362
Rejestracja: czw 12 sty, 2012 23:29

Post autor: Alexander_K » wt 01 maja, 2012 23:04

polaczka pisze:A co do panów to na moim osiedlu jest kosmetyczka Ukrainka robiąc mi kilka zabiegów mówiła że najlepsi są panowie Polacy a od panów z UA trzymała się z dala bo często biją swoje partnerki, piją i nic nie robią :shock: :shock: . A jak powiedziałam jej że panowie z jej kraju mi się podobają to popatrzyła na mnie jak na głupią. I to były słowa Ukrainki o swoich rodakach :shock: :shock:
M4rcin pisze:Też mi to samo powiedziała pewna Ukrainka, oczywiście pewnie nie wszyscy ale coś w tym jest.
No cóż za głupie gadanie! Dresiarze wszędzie są tacy sami.

Również i wykształcony, kulturalny Polak nie bardzo się różni od Ukraińca lub Rosjanina na odpowiednim poziomie.
Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było...

Awatar użytkownika
Parparim
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 148
Rejestracja: pt 17 sie, 2007 22:43

Post autor: Parparim » śr 02 maja, 2012 07:27

piotrek17-1992 pisze:to prawda że Rosjanki s stałe w związkach i wierne jednemu mężczyznie ? Wiem że Rosjanki są piękne przez to mnie troche ciekawi :)
Rosjanek jest troszku więcej niż, na przykład Polek. Dlatego też jest większe prawdopodobieństwo, że wraz ze wzrostem liczby kobiet brzydkich i przeciętnych, wzrasta również liczba kobiet pięknych. Czy są wierne? Tak jak wszędzie. Bieda i niepewne czasy powodują, że monogamia, obok skrajnej prostytucji, jest najlepszą metodą na przetrwanie. Kiedy poczują się pewnie, kobiety zazwyczaj mają czas na przebieranie wśród mężczyzn, bynajmniej, nie kierując się przy tym względami narodowościowymi ...

Pani Krystyna miała po prostu szczęście, ze trafiła na porządnego gościa. W czasie wspólnego przeżywania tak intensywnie życia, można uaktywnić w sobie i partnerze/partnerce zestaw cech, które obydwojgu odpowiadają, ale można też się totalnie znienawidzić ...
...

alainen
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 505
Rejestracja: pn 12 paź, 2009 09:41
Lokalizacja: Lubin

Post autor: alainen » czw 03 maja, 2012 10:24

mi sie wydaje że w jakimś stopniu człowieka kształtują warunki życia. Facet na Ukrainie tez jest ukształtowany kulturowo.. jak jego ojciec, dziadek i pradziadek tłukł żone i pił to trudno z niego bedzie zrobić abstynenta... co jednak myśle nie jest niemozliwe :D ale z pewnością niełatwe...

Awatar użytkownika
nrb
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 215
Rejestracja: ndz 26 lut, 2012 20:46
Lokalizacja: Warszawa/Mińsk/Lublin

Post autor: nrb » czw 03 maja, 2012 12:04

Moim zdaniem ciężko rozpatrywać pod względem całościowym, ja nie widzę różnicy pomiędzy Polakami a Ukraińcami w moim wieku (21 lat), a szczególnie jeśli chodzi o picie to myślę, że jest tak samo. Jedni lubią wypić dużo, narobić awantury inni wypiją ale się zachowują, a jeszcze inni niekoniecznie przepadają za alkoholem. I nie mówię tu o jakiś imprezach dla snobów tylko takich miejscach, gdzie jest tani alkohol i trzeba mieć oczy dookoła głowy :D

ODPOWIEDZ