[Jakuck] styczeń 2017

Forum to jest przeznaczone do dyskusji na tematy związane z podróżami i szeroko rozumianą turystyką w Rosji. Tutaj zadajemy pytania o noclegi, transport itp.
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

No właśnie ja nie wiem jak na święta w Moskwie, czy luźniej czy wręcz przeciwnie.... (mam na myśli metro).
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3087
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: pietia »

Generalnie na początku roku Rosjanie mają chyba 10 dni wolnego, więc kto może to wyjeżdża. Jeśli nie w Alpy czy do Zakopanego, to chociaż na Białoruś
Myślę, że Moskwa powinna w tych dniach wyglądać mniej więcej jak polskie metropolie w czasie długich wekendów
BARTixR
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1854
Rejestracja: pt 23 cze, 2006 01:34
Lokalizacja: Chełm/Moskwa
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: BARTixR »

sa samoobslugowe automaty, jedna pojezda -50 rub.
albo w kasie normalnie jak nie masz drobnyvh.

Ja bym nic nie deklarował.. bo można niechcący się zaświecić" a wtedy już beda dokładnie sprawdzać.
kilka aparatów, a może wywiad jakiś, a może prasa itd.. wiesz jak jest teraz sytuacja na ua.
Rozłóż aparaty w różne miejsca i tyle.
Waluty tez nie deklaruj.
Na pytanie co wieziesz "личные вещи"
cel pojezdki " туризм на дальний восток"
и ВСЕ!
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

I chyba tak zrobie, dzwoniłem do celników, do ambasady - nikt nic nie wie.
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Elwood
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 165
Rejestracja: ndz 26 lis, 2006 11:16

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: Elwood »

Mało kiedy potwierdza się informacja z ambasady czy konsulatu. Pozostaje praktyka i tak jak BART radzi, olałbym ten temat. Bardziej Rosjan (ewentualnie) będzie interesowało, co masz na nośnikach informacji (kartach pamięci) czy na dysku. To, co może przykuć ich uwagę, to jakaś "ciekawa" wiza w paszporcie. Tak było w moim przypadku.

P.S.
Skoro nie jedziesz sam, to podzielcie się sprzętem z kolegą.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Awatar użytkownika
murzasihle
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 251
Rejestracja: sob 03 paź, 2009 18:54
Lokalizacja: Zawiercie

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: murzasihle »

Elwood pisze:to jakaś "ciekawa" wiza w paszporcie
Jaką wizę miałeś?
Pytam, bo na wyjazd w 2017 roku chcę uzyskać wizę dziennikarską i właśnie obawiam się "zainteresowania".
«Степь широкая, да дорога узкая - так, мы встретимся»
https://www.facebook.com/grzegorz.janas.39
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

W paszporcie mam tylko inna wizę Rosyjską.
Podzielimy sprzęt i wio - taką podjąłem decyzję.
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Plecak spakowany, w czwartek koło 15:00 wyjazd :D :))
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3087
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: pietia »

Szerokiej drogi (i szerokich torów, oczywiście :D )
kielecki
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 128
Rejestracja: pt 12 paź, 2012 15:51
Lokalizacja: Nizhnevartovsk

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: kielecki »

Mialem taka nieodparta chec przylaczyc sie.Mam urlop od 9 stycznia.Ale biorac pod uwage ze musialbym cie lapac w Tiumeni, nie zdaze.Zal :-(
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

A może gdzieś indziej na trasie nas dogonisz?
W Jakucku zabawimy ze 2 noce.... a może i 3?

Jakby co: +48 693 582 014
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
msvklr
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 73
Rejestracja: śr 06 sty, 2010 14:02
Lokalizacja: Pabianice

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: msvklr »

Powodzenia! Czekamy wszyscy na gorącą relację ;)
http://okrokdalej.pl
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Relacja będzie raczej zimna.
:p
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

W gazetach o nas piszą
http://dzisiajwgliwicach.pl/gliwiczanin ... ata-video/
Większy wywiad planowany po powrocie.
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Elwood
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 165
Rejestracja: ndz 26 lis, 2006 11:16

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: Elwood »

murzasihle pisze:
Elwood pisze:to jakaś "ciekawa" wiza w paszporcie
Jaką wizę miałeś?
Pytam, bo na wyjazd w 2017 roku chcę uzyskać wizę dziennikarską i właśnie obawiam się "zainteresowania".
Trzy irańskie.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Powróciłem HOWGH!
Plan zrealizowany w 100%.
Na razie nie mam czasu na opisy, ma ekipa lada moment wbić na weekend :)
Zrealizowane:
Autobus: Warszawa - Lwów
Pociąg: Lwów - Moskwa - Tajszet - Tynda -Tommot
Marszrutki: Tommot - Jakuck - Ojmiakon - Ust-Nera - Magadan
Samolot: Magadan - Moskwa - Warszawa

M.innymi widziałem -53 mróz, piliśmy wódkę na zamarzniętej Lenie i Indygirce. Przekroczyliśmy Kołymę :)
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3087
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: pietia »

Gratulacje :D Zdjęcia super!
mazdowiecki
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 12
Rejestracja: czw 13 paź, 2016 12:22

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: mazdowiecki »

Zazdroszczę wyprawy i również gratuluję, mińszczanin - mińszczaninowi :)
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Taki skrócony opis wyjazdu na Syberię.
Czwartek 5.1 wyjazd z Mińska Maz. Anieliny pociągiem na dworzec Zachodni.
Start wcześniej (14:30) bo nie ufam, że PKP zdąży na Zachodni na 18:00 (odjazd autobusu), w/g rozkładu to jest około godzina jazdy no ale nauczony doświadczeniem....
Oczywiście pociąg staje na dw. Wschodnim i nie wiadomo kiedy ruszy :P.... Więc taksa na zachodni.... tam jakaś kolacja i w autobus, odjazd do Lwowa o 18:00. Koszt autobusu 60,- PLN. Na zachodnim -12, we Lwowie -20.

Piątek 6.1 dojazd do Lwowa około 4:00 rano, kontrola graniczna około 1h 20m, bez problemów.
We Lwowie taksa do hotelu Lwów gdzie czeka na mnie Marcin, recepcja, do pokoju Marcina na browara a potem na zakupy do marketu. Tam zakupy wszelkich konserw, owoców itp. Wódy piwa się nie da bo we Lwowie jest prohibicja przed 10:00, a tak się składa, że pociąg do Moskwy mamy przed 10:00... Około 9:00 taksą na dworzec, do pociągu. Miejsca w płackarcie (3cia klasa).... i to te boczne, ale to tylko 25h. Przesiadka na granicy by zaoszczędzić 100 PLN (inaczej pociąg jest traktowany jako międzynarodowy). Lwów - Hutor Michaiłowski -- kontrola -- Bransk - Moskwa. Kontrola paszportów i wiz przez rosyjskich celników szybka i spoko, zero pytań, zero odpowiedzi i w kimę z powrotem. BTW: nieźle chrapałem sobie na górym łóżku jak celnicy weszli, Marcin się śmiał :P

Sobota 7.1 - Rano Moskwa, 2,5h na przesiadkę do Kolei transsyberyjskiej, z dworca Kijowskiego na Jarosławski/Kazański (są tuż obok). Od razu do metra, zakup karty metro, przejazd kilku stacji. Wymiana $1000 na ruble, kupno karty SIM rosyjskiej, kupno browarów i do pociągu. Temperatura w Moskwie -28. Wsiadamy do płackarty, miejsca niżne więc najlepsze. Z nami wycieczka dzieci które na święta przyjechały do Petersburga (starsze) lub Kazania (młodsze, lada moment wsiądą). Wiadomo rozsiadamy się, rozpakowywujemy, jakieś piwko, a potem do restorana na wódę. Wódę wypiliśmy całą jaka była w restoranie (pół butelki półlitrowej) i po 2 piwka. Od tego momentu restoran był pozbawiony wódki aż do Tyndy.

Niedziela 8.1 - Czwartek 12.1 - jazda transsybirem, różne ciekawe akcje. Babuszka co cały czas się modli, dzieciaki co nam w nocy pastą do zębów smarują mordy, obiadek w restoranie, jakiś kawior, piwko, mróz -38 w palarni między wagonami. Jak dzieciaki wysiadły w Bracku to zrobiło się luźniej, do "przedziału" obok wsiedli jacyś więźniowie na przepustce, policja ich sprawdzała conajmniej na 2/3 stacji ale i tak czapkę uszankę mi ukradli.... (pierwszy raz coś mi w Rosji zginęło). Wysiedliśmy na ich jak się okazało końcowej stacji Taksimo, tam poszliśmy kupić ryby oraz doładować moją radziecką kartę.... w tym czasie Ci goście wychodzą zabrali mi czapkę (kupioną w Finlandii za kołem podbiegunowym), by tym pierdolcom uszy poodmarazały w tej czapce..... ale nie zgłaszaliśmy na policję, mimo, że prowadnik nam proponował - co by to niby dało?
Z nauczycielami tych dzieci piliśmy raz o drugiej w nocy. Nauczycieli też ostro kontrolują tam (szczególnie jak mają pod opieką dzieci). O 2 w nocy wparowała policja i ich legitymowali... puste kieliszki na stoliku były - ale nic się nie czepnęli, nas też nie. A piliśmy sobie Rum INLANDER (austriacki) 80% vol. Gdzieś po drodze było -38, wzięliśmy szklankę wrzącej wody z samowaru i wylaliśmy w górę na stacji - naprawdę zamarzła w locie, fajny efekt - zdjęcia ciekawe i trzask zamarzającej wody.W Sewierobajkalsku (11.1) mieliśmy 65 minut, więc zrobiliśmy szybki wypad do odległego o 800m jeziora Bajkał (zamarzniętego na kamień) by porobić fotki, a w drodze powrotnej nakupiliśmy Omuli wędzonych i oczywiście piwa :p. Nad Bajkałem było -24. Potem jeszcze spotkaliśmy ekipę dwóch Rosjan z którymi sobie w nocy popiliśmy i finalnie 12.1 co do minuty zgodnie z rozkładem dotarliśmy do Tyndy.

Czwartek 12.1 - Tynda, odczepili nasz wagon (był tylko do Tyndy), już w Moskwie dokupiliśmy bilet do ostatniej możliwej stacji: (Tynda - Tommot). Tych biletów nie ma na necie, więc musieliśmy zrobić to w Moskwie w kasie. Koszt biletów Moskwa - Tynda to jakieś 514 PLN, a Tynda - Tommot jakieś 100 - 110 PLN. Na przesiadkę poczekaliśmy sobie na stacji koło 2 godzin. W tym czasie pociąg odjechał i przyjechał z innymi wagonami. Trasa do Tommot to już niezelektryfikowana pojedyncza linia. Moskwa - Tajszet to transyberyjska kolej. Tajszet - Tynda to BAM (bajkalsko Amurska Magistrala). Tynda - Tommot to Amursko Jakucja Magistrala. W Neriungri postój jakieś 11h na bocznicy.

Piątek 13.1 - Tommot. Tutaj zaczyna się improwizacja, dalej biletów nie mamy. Idziemy na stację, tam są taksy do Jakucka, ale tylko za 10000 rubli za auto. To oznacza 700 PLN. Na necie bywały po 2500/osobę. Nas jest dwóch i 5000/os. to za drogo. Zaraz znajduje się tajniak z policji, i sprawdza nas. U mnie wsio OK, u Marcina ze 20 pieczątek ukraińskich, więc wypytywano o Krym i inne takie drobiazgi. Ale ogólnie OK, i potem policjanci już sobie z nami fotki robią.... Mają zorganizować nam transport a w międzyczasie wskazują nam drogę do kawiarni na autostradzie Lena odległej o 1 km. Nie działa Komnata Otdycha ani Chranienia (czyli hotel na stacji i przechowalnia bagażu), więc z całym dobytkiem Na Lenę! Tam jakiś obiadek i zaczynamy pytać kierowców tirów czy ktoś na Jakuck nie jedzie (zostało 450 km, pociąg pasażerski dalej nie jedzie). Zdążyliśmy spytać dwóch albo trzech i ten policjant do mnie dzwoni. Jest transport za 5000 za dwie osoby :). Wracamy. jest tam żołnierz, pociągamy sobie z nim wódy z gwinta, ostro gada na Putina: człon, chuj itd. Trochę przypał koło drzwi Policji na stacji, no ale gość za 10min znika jakąś taksówką. Trzeba 6,5h czekać.... zaraz znajdują kolejny na już - cena ta sama. Gościu przywiózł dzieci do Tommot bo jadą dalej pociągiem, a sam na pusto wraca. Więc my z nim do Jakucka. Ogólnie jedzie jak psychopata po zamarzniętej "autostradzie", ale pozwala palić faje, zatrzymuje się byśmy se piwko kupili itd. 450 km do Jakucka pokonujemy w 6h łącznie z ostatnimi 12km przez zamarzniętą rzekę Lenę (Niżny Bestiach na jednym brzegu do którego prowadzi autostrada Lena, a na drugim Jakuck, mostu brak.) Dowozi nas pod sam dom do Dmitriego/Dimy - który ma nas przenocować (kontakt z coachsurfing.com).

Sobota 14.1 - Do Dimy docieramy około 1:30 w nocy, chwilę gadamy i w kimono. Dima pracuje w dzień ale w domu jest jego matka, więc luz. Zwiedzamy Jakuck cały dzień: muzeum etnograficzne, sklepy, Załóg, rzeka Lena. Wszelkie bloki stoją na palach, widok ciekawy. Oczywiście grzechem byłoby nie kupić brylantu w Jakucku więc to robię. Po południu idziemy na Lenę wychlać flaszkę.... Temperatura -39, odległość od miasta spora, ze względu na to że Lena wylewa każdej wiosny a mostów brak.
Najpierw zamarza piwo, potem o dziwo zapitka, ostatecznie wódka..... pół butelki zostaje jako ofiara dla Leny, wracamy. Bierzemy Dimę i idziemy do baru na kolację... tam już wódka nie zamarza i można spokojnie wypić dwie butle i trochę pojeść. Potem w kimono.

Niedziela 15.1 - Jakuck - Jedziemy z Dimą oglądać muzeum wiecznej zmarzliny (mnóstwo ciekawych rzeźb lodowych), potem bazar (wielka zamrażalka ryb i ćwiartek mięsa na dworze) i jakieś jedzenie, a potem samochodem na Lenę. Wracając trafiamy na naledź (świeża woda na zimniku), cofamy się gdyż jest to niebezpieczne zdaniem Dimy - głownie z powodu tego, że ta woda przy -35 szybko zamarza na hamulcach itp, potem mamy juz umówioną taksówkę do Ojmiakonu - 24h jazdy, jakieś 850km po drodze z kości "Kołymie". Taksi startuje i..... 2h krążymy po Jakucku i zbieramy różnych ludzi, ciasno jak chu** do tego wiozą oni dosłownie wszystko, 95%+ ekipy to rdzenni Jakuci. Już kawałek za Niżnym Bestiakhem robi się zimno, -45 w pierwszej kawiarni... Koło Kjulbieme (zjazd z Kołymy na starą trasę w stronę Tomtor) jest już -48... DO Tomtoru (156km) docieramy całkiem szybko, ale tam powtórka z rozwożeniem wszystkich 2h, a potem ostatnie 30km do Ojmiakonu jakieś3-4h totalnie polnymi drogami.

Poniedziałek 16.1 - Ojmiakon, tam nie mamy żadnego noclegu, dowożą nas do babuszki (jedyna chata/nocleg - bardzo komercyjna). Nocleg tutaj to 3000 rubli od osoby (jakieś 210 PLN). Kibla brak, za to jest śniadanie, kolacja, pokój OK, miła dość atmosfera. Na zewnątrz -63..... WTF??? Oczywiście moje termometry pokazują -48, potem najmniej -53.... okazuje się, że ten najsławniejszy termometr z Ojmiakonu się "zespół" oczywiście kilka dni temu (ja podejrzewam, że lat). Inny z tyłu chałupy zakitrany pokazuje to samo co mój.... no nic. Noc zapadła, zwiedzanie małej wsi przy -53. Piwa w jednym sklepie nie ma (skończyło się oczywiście), w drugi też... jets tylko wóda z pod lady - bierzemy. Potem znane słupy Połos Chołoda itd. Potem flaszka w chacie z Jakutem i babuszką, Jaku (Sasza) ma też połówkę 0,7 bimbru więc oczywiście wchodzi też. potem pieszo na sam środek rzeki Indygirki a tam z 30 minut o suchym pysku (wódy już nie ma, sklep dawno nie czynny). Marcina czekało też sranie przy -51. Nie polecam. Dmuchać mozna zimnym powietrzem jak czajnik. Aparaty foto zamarzają szybko, empirycznie sprawdzone, że mój D3 nie poddaje się tak do -35 (można go nosić godzinami), poniżej -40 zamarza na amen po pewnym czasie (przy -50 jest to koło 15 minut) i dopóki nie odmarznie nie ma zdjęć. Marcinowi komórka padła na amen - rozmrażanie nie pomogło, mi też lekko ześwirowała. Aparaty foto po rozmarznięciu (D3, D600 i FA) wszystkie OK.

Wtorek 17.1 - miał do nas dzwonić kierowca marszrutki godzinę przed wyjazdem. Cudem wstaję o 8:00 i idę się odlać, a tam marszrutka.... WTF? pytam do kąd.... Ust-Nera..... ile? 5000. Mówię drogo i wracam do chałupy jeść, Marcin śpi. Za chwilę się okazuje, że to NASZA marszrutka i że czeka na nas... Szybie ubieranie, żarcie i w drogę... Wracamy do Kjulbieme, bo drogą na północ nie jeżdżą więc zamiast 200km do Ust-Niery będzie około 550.... to wyjaśnia cenę... Po drodze zwiedzamy łagier w okolicach Kjulbiene (był tam żeński łagier, kierowca się zatrzymał i mieliśmy z 10min na fotki itd.) Na noc jesteśmy w Ust-Nerze, hotel miłe zaskoczenie - 1000 rub/osobę, jest nawet kibel i 3 łóżka oraz .... REGISTRACJA której wymaga policja po 3 dniach pobytu w Rosji a której do tej pory nie miliśmy, więc git). Oczywiście restauracje nieczynne (tylko w weekend), wódki i piwa nie ma (chociaż Marcin znajduje piwo po jakiejś godzinie szukania - z pod lady). Spotykamy tam... polaka! Maćka Bestę, który wybiera się na północ, mieliśmy okazję zagadać z nim z 10 minut w Jakucku, miał testować spanie w nocy pod namiotem przy -50 ... jak widać przeżył. Strasznie nas namawiał na wypad na Północ z nim, ale my nie mieliśmy ekwipunku na taki wypad i nie było go w planie (Marcin zdecydowanie nie chciał tam jechać, może innym razem).

Środa 18.1 - po przespaniu nocy w Ust-Nerze czas na wycieczkę po tej cudownej metropolii. Straszliwie dołująca, opuszczona w wielu miejscach, właściwie tylko ulica Lenina ma kilka sensownych budynków, miasto niby 20000 ludzi, nie widać tego. Mroźna mgła... Spacer po opuszczonym bloku, próba zjedzenia czego, ale nie ma gdzie co kupić, tylko słabo wyposażone spożywcze, restauracja za hotelem mimo iż powinna działać w/g rozpiski, zamknięta na amen. Byliśmy na Indygirce, kilka fotosów, temp -48 i wilgotno - więc mordy nam fajnie wyglądały. Taksówkarz miał być na południe by za dnia do Magadanu jechać, ale ostatecznie trfiliśmy do niego o 16:00 i okazało się, że to kto inny, bo właściwy zadzwonił później, że nas nie zastał, nie opłacało mu się wiec jechać do Magadanu, oddał nam 2 pasażerów (oczywiście musieliśmy czekać) i w nocy wyjechaliśmy do Magadanu. Nasz taksówkarz ma diesla WTF?? jakim cudem to nie zamarza nie wiem. Ma też zbitą przednią szybę (jak każda jedna marszrutka). Koszt 7000 rubli za 1100 km/całą trasę. Po przejechaniu 200 km okazuje się, że mamy NA KOŁYMSKIEJ TRASIE średnią 92 km/h!!! To psychol. Tam są góry, zakręty, serpentyny, lód, a gość jedzie NON-STOP na lekkim poślizgu - czuć to cały czas. Kilka stopów i po może 11h jesteśmy w Sokole (55km od Magadanu). Gość stwierdził, że tutaj już wymięka i podrzucił nas na miejski jadący do Magadanu i oddał za autobus - czyli w sumie OK.

Czwartek 19.1 - Magadan. Mamy nocleg u Sergieja (chirurg), gość super wporzo, mamy klucze do mieszkania, net, wszystko, żarcie. Kupujemy na jutro bilety lotnicze Magadan - warszawa (z przesiadką w Moskwie 22h). Czas lotu Magadan - Moskwa to 7h50m. Zmiana czasu to 8h. Czyli cofniemy się w czasie 20 minut mimo 8h lotu :p. Jest rano ledwo świta, -24 a potem -15 więc pogoda w sam raz na krótki rękawek. Zwiedzamy Magadan. Sobór, Maskę Smutku, Rynek, sklepy, potem obwiany złą sławą port gdzie przybijały barki na Archipelag GUŁAG. Chodzimy sobie po zamarzniętym morzu Ochockim. Jeżdżą po nim tez samochody, więc niestety kąpiel odpada. Potem jakieś piwko i żarcie w Restoranie. Stara dobra komuna, dwa piwa maks, wielka łaska, że śmieliśmy przyjść. Potem stwierdzenie, że za 20minut zamykają i wypierdalać. Supermarket. Wieczorem piwka i wódeczka z Sergiejem (on wódki nie pije, ale półtora piwa tak, niby ma operację jutro). Gość zajebiście fajny. W kimę.

Piątek 20.1 - autobusem do Sokoła na lotnisko. Koszt biletu Magadan - Warszawa 1360 PLN. Mim zdaniem bardzo tanio. Odlatujemy. Boeing 777, wypasiona maszyna, w życiu takim wypasem nie leciałem. Po 9 miejsc w rzędzie, z 60 ogólnie (co by wskazywało, że z 600 osób może lecieć). W praktyce/broszurce coś koło 400 o ile dobrze pamiętam. Samolot pełny max w 1/4. Duuuużo miejsca, widoki, że szok, obiad, kolacja. Drinki. Z 6 łazienek - normalnie Titanic samolotów (leciałem juz kilkoma). A cena śmieszna, około 1000-1050 PLN Magadan - Moskwa. Sergei twierdzi, że CCCP dokłada do interesu by ludzie chcieli tu mieszkać, zarobki w Magadanie podobno bardzo duże, np. chirurg $5500 (no chyba , że Sergei kłamał). Lądujemy 20 minut wcześniej w Moskwie. Mamy też hostel bo 22h to za dużo by koczować na lotnisku. Hostel po 1000 rub/os. Vnukowo -autobus - metro - Sadowaje kalco - hostel. Piętrowe łóżko, pokój maks 2,5 mkw. ledwo miejsce by nogi z łóżka zdjąć... ale to tylko do spania. Małe zwiedzanie Moskwy, plac czerwony, restoran, piwko, metro, kupno biletu na jutro na Aeroexpress. Registrację też dają - super. W kimono.

Sobota 21.1 - hostel - z buta - metro - Aeroexpress - Shermetievo - Aerobus 321 do Warszawy (słaby w porównaniu do 777). Lot 1h 50m. Git. Ciasno ale krótko. Jakąs smutną kanapkę dali, ale ogólnie lot OK. Oczywiście skitrałem brylant w portfelu. Kontrola na lotnisku w Moskwie ostra i wieloetapowa. Paszporty, wiza, registracje - wsio OK, nic się nie czepiali, skany, rewizje itd i git. Na Okęciu okazuje się, że nie ma plecaka Marcina (w Moskwie był na Vnukowo, wzięliśmy plecaki, sami zabraliśmy na Shermietevo, tam oddaliśmy do odprawy wsio OK.) Polska twierdzi, że to wina Moskwy, że nie załadowali. Mają odesłać Marcinowi kurierem. Potem oczywiście jak już ruszył do Gliwic to się okazuje, że plecak do Polski dotarł, ale to Okęcie się obsrało - czyli znowu w Polsce burdel, w Rosji porządek. No nic my w SKM i wio. Marcin wysiada na Śródmieści --> Central, ja do Sulejówka, a potem do Mińska HOWGH!
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
anomander
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 107
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: anomander »

Hej Panowie, potwierdzam, że raczej dobrze zrobiliście, że nie zdecydowaliście się na Sasyr -
miałem dużo więcej przygód na trasie niż się spodziewałem, nadzwyczaj wielkie śniegi
w tym roku na Kołymie spowodowały, że po zimniku nic nie jechało, pierwszy transport,
którym jechałem do Sasyru, nie był w stanie pokonać zasp, czekałem na stopa 5 godzin
przy prawie -60 C (albo około -50 C - zależnie od źródła, gdzie
sprawdzałem, bo mój termometr już wysiadł ;-) ), z powrotem też były niezłe jaja! Ale i
tak polecam Sasyr na przyszłość. Zdjęcia wrzucę w wolnej chwili.
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

W takim razie jdnak szkoda, że nie mogłem pojechać.
Takie rpzygody to ja lubię.
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
msvklr
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 73
Rejestracja: śr 06 sty, 2010 14:02
Lokalizacja: Pabianice

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: msvklr »

Dopiero teraz przeczytałem, zarąbisty opis, szczególnie uśmiałem się przy stawianiu klocka przy -50 :D
Dobrze, że z Maćkiem się nie zabraliście, to dopiero świr :D
http://okrokdalej.pl
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

A ja uważam, że mozna było się zabrać, tylko gdybym faktycznie wiedział, że się spotkamy i zabierzemy to lekko mocniejszy ekwipunek bym zabrał. No ale skoro On musiał zawrócić, to jakbyśmy się zabrali to byłaby fajna przygoda i tyle :)
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
anomander
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 107
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: anomander »

@msvklr:

Bez przesady, przecież żyję! ;-)

@Morgoth:

Nie było żadnej tragedii ani jakichś strasznych przeszkód tak naprawdę. Problemy pojawiły się
w 90% z mojej winy, tzn. miałem za duże parcie na szybkie dotarcie do Sasyru, i tyla. Powinienem
był pomyśleć na zimno i stwierdzić, że tą taksówką raczej nie dojadę, no ale cisnęło mnie bo
miałem trochę ograniczeń czasowych. Wystarczyło poczekać dzień dłużej i miałbym
(oraz i Wy :-) na spokojnie transport ciężarówką w komfortowych warunkach ;-)

Jakbyś był chętny na dołączenie na jakiś etap to najpewniej uderzam ponownie w najbliższą zimę.
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Tym razem myślę latem 2018 lub 2019 (właściwie w czerwcu).
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
johnywawa1
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: pt 29 cze, 2012 15:52

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: johnywawa1 »

A mógłbyś podsumowac ile Cie wyniosła taka podróż?
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: MorgothV8 »

Wcale nie dużo, nie liczyłem dokładnie, ale raczej poniże 7k.
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Przystojny
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 30
Rejestracja: wt 09 sie, 2016 10:10
Lokalizacja: Górny Śląsk

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: Przystojny »

Jak na taką wyprawę to koszty nieduże. Ciekawa jest cena biletu Magadan-Warszawa. Bardzo przystępna :D
tomeeek07
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 09 sie, 2011 18:58

[Jakuck] styczeń 2017

Post autor: tomeeek07 »

MorgothV8 pisze:Przesiadka na granicy by zaoszczędzić 100 PLN (inaczej pociąg jest traktowany jako międzynarodowy). Lwów - Hutor Michaiłowski -- kontrola -- Bransk - Moskwa.
Można prosić o więcej szczegółów? Dawniej się stosowało takie praktyki jadąc pociągiem do Czech, trzeba był kupić bilet do stacji granicznej, a później kupowało się po stronie czeskiej. Jak to jest konkretnie w tym przypadku? Czy można przez internet? Myślałem o podróży do Moskwy pociągiem ze Lwowa, ale ceny dosyć spore, zwłaszcza, że interesowałby mnie przedział 4-osobowy.
ODPOWIEDZ