Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Forum o podróżach po Ukrainie. Podobnie jak powyższe forum o Rosji przeznaczone jest ono do rozmów na tematy związane z turystyką.
lukaszb1986
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 173
Rejestracja: ndz 28 cze, 2015 16:52

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: lukaszb1986 » śr 24 maja, 2017 20:53

mentalist pisze: Dokładnie. zaostrzyła się kontrola dokumentów. Sprzedaż, nie sprzedaż - jest to dość opłacalny proceder, zwłaszcza jeśli mamy pojazd klasy bus, choćby vw transporter i założoną instalację gazową do tego. Wtedy cała rodzina w komplecie może jeździć na tańszym paliwie. A dla oszczędniejszych stary passacik i dzień dobry UE. ;) Dlaczego uważasz to za słaby biznes? Wacha na Białorusi i W Rosji tańsza niż na UA?
Miałem na myśli mrówki które się przemytem i handlem paliwem ze wschodu trudnią , dla nich przywóz z Ukrainy paliwa się nie opłaca. Na własny użytek jak najbardziej takie tankowanie jest opłacalne.

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pt 26 maja, 2017 23:01

Na Franka oko - tego co w szpitalu - na oko umarł - dyferencja kosztowa paliw PL a UA jest niewielka.
Więc chyba nie ma o co szarpać szat ...
Chyba, że ktoś jest centusiem.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Gab001
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 320
Rejestracja: sob 15 lut, 2014 23:21
Lokalizacja: Oświęcim

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: Gab001 » ndz 28 maja, 2017 01:07

Już w zeszłym roku, by nie wydawać hrywien, tankowałem do pełna po polskiej stronie.... Różnica 20 groszy na litrze benzyny chyba nikogo nie przekona do "oszczędności". Pytanie do autora wątku - jak wygląda Morszyn? Tyle razy mijałem go w drodze na Stryj; warto zatrzymać się choćby na noc (nie korzystając z usług medycznych), pospacerować, zjeść kolację? Pozostało coś z lat polskiej obecności na tych terenach? ;)

Awatar użytkownika
Alberto
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 222
Rejestracja: wt 12 lis, 2013 13:51
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: Alberto » ndz 28 maja, 2017 02:00

Gab001 pisze:Już w zeszłym roku, by nie wydawać hrywien, tankowałem do pełna po polskiej stronie.... Różnica 20 groszy na litrze benzyny chyba nikogo nie przekona do "oszczędności". Pytanie do autora wątku - jak wygląda Morszyn? Tyle razy mijałem go w drodze na Stryj; warto zatrzymać się choćby na noc (nie korzystając z usług medycznych), pospacerować, zjeść kolację? Pozostało coś z lat polskiej obecności na tych terenach? ;)
Nie jestem autorem wątku, ale pozwole sobie wtrącić 5 kopiejek jako, że byłem w Morszynie 2 dni temu. Park zdrojowy bardzo fajny, poprawny. Wytyczone i oznaczone szlaki piesze dookoła - miło. Reszta miasteczka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Ot standardowa obklejona reklamami ukrainska dziura. Aby dobić tam z dalekiej trasy o 16:00, przejść się po parku, wypić piwo na ławce i rano ruszyć dalej: tak, jeśli jechać tam specjalnie to chyba tylko ładnie skeić Drohobycz + Morszyn / Stryj + Morszyn / Truskawiec + Morszyn. Na mój gust nie ma tam tyle do zobaczenia by spędzić 24h

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » wt 30 maja, 2017 16:21

Gab001 pisze:
Pytanie do autora wątku - jak wygląda Morszyn?
Tyle razy mijałem go w drodze na Stryj; warto zatrzymać się choćby na noc (nie korzystając z usług medycznych), pospacerować, zjeść kolację?
Pozostało coś z lat polskiej obecności na tych terenach? ;)
Witam - co prawda z opóźnieniem ale wytłumaczeniem życiem rodzinnym - pomoc przy organizacji Pierwszej Komunii Świętej starszej wnuczki.

Odpowiedź moja brzmi -że warto ale raczej w okresie letnim.
Wtedy uda się spacer po kameralnym parku, gdzie królują jeszcze figury z okresu przedwojennego w alei wiodącej do Domu Zdrojowego, którego budowę zakończono w Roku Pańskim 1938. Obecni gospodarze uhonorowali go nazwą Marmurowego Pałacu a to coś mówi o jakości tym bardziej, że przeszedł niedawno solidną odnowę i modernizację.
Na kolacji okraszonej ukraińskim winem byliśmy w jednej z 3 restauracji - bardzo smaczne.
Piwko w lokalu piłem tylko w pizzerii, tamże pierwszy raz skosztowałem użgorodzkiego koniaku.
Noclegi można otrzymać zarówno w sanatoriach prowadzących również działalność hotelarską, hotelu Vivat i pensjonatach rodzinnych.
Jest kilka odznak polskości ale nie wszystkie zdążyłem rozpracować.
Być może kolejną kuracją więcej wiedzy nałapię.
A klepnąłem już sobie rezerwację na kolejny odcinek kuracji we wrześniu.
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Gab001
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 320
Rejestracja: sob 15 lut, 2014 23:21
Lokalizacja: Oświęcim

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: Gab001 » ndz 04 cze, 2017 12:13

jacky6 pisze:Odpowiedź moja brzmi -że warto ale raczej w okresie letnim.
Nic tylko czekać, by zabrano się za remont drogi stryjskiej... przywykłem już do gładkiego asfaltu na Ukrainie i nie bardzo uśmiecha mi się znowu kolebać po dziurach :lol:
jacky6 pisze:kilka odznak polskości ale nie wszystkie zdążyłem rozpracować.
Czyli trzeba węszyć i wpychać nos w boczne uliczki i podwórka, a może i w nie swoje sprawy :wink:
W tym roku zaplanowałem już jednak marszrutę północno-wschodnimi rejonami Ukrainy Zachodniej (Krzemieniec - Tarnopol - Kamieniec Podolski), do Morszyna i w okolice zajrzę zapewne w kolejnych latach...

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: jacky6 » pn 05 cze, 2017 14:25

Przyszła pora na Telesfora ?
Jeszcze nie ale powoli na oczekiwane podsumowanie finansowe i efektowe naszej kuracji.
Z kilku obiektów uzdrowiska Morszyn wybraliśmy właśnie sanatorium „Dniestr”.
Jego internetowy opis najbardziej nam się spodobał jako że dawał nam gwarancję bardzo dobrego i wygodnego pobytu – zakwaterowanie było w numerze dwupokojowym na 7-mej kondygnacji po naszemu na 6-stym piętrze.
Dostając klucze do 3 numerów dokonaliśmy wyboru opierając się na intuicji i odczuciu kolorystyki.
Wszędzie sprawdzałem sygnał wi-fi, był bardzo silny.
Ponadto w pobliżu był parking strzeżony.
W samym budynku zaliczaliśmy dwa zabiegi oraz tutaj wykonywano pobór materiału do badania krwi.
Na zabiegi fizykoterapii, okłady ozokerytu i kąpiele trzeba było się pofatygować pieszkom ca 12 minut spacerowym tempem a jak groziło spóźnienie to i 8 minut biło na zegarku.
Trakt wiódł pięknym parkiem.

A teraz koszta.
Drugiego dnia recepcjonistka skierowała nas po skalkulowaniu potrzebnej nam opcji – czyli 15 noclegów, 13 dni żarełka i 12 dni zabiegowych – do kasy uzdrowiska.
Opłata całościowa włącznie z taksą turystyczną – chyba odpowiednikiem naszej opłaty kuracyjnej.
Tamże pani kasjerka uruchomiła terminal płatniczy i ściągnęła kasę z naszego rachunku.
Wyszło razem do kupy 2.560,- plnów.
Inne koszty to wykupienie ubezpieczenia Wojażer – po ca 60,- plnów od łebka, drobne kieszonkowe startowe w formie zakupu 200 hrywien przed wyjazdem z kraju, kantor skasował mnie na 34,- plny.
Na miejscu pokłoniłem się też ścianie płaczu i pobrałem gotówkę na drobne wydatki poczynając od souvenirów po napoje rozweselające. W kraju wydałbym więcej bo i ceny interesujących nas artykułów do spożywania w formie płynów znacznie wyższe.
Do jedzenia nie dokupywałem praktycznie nic, tylko raz zaliczyliśmy sympatyczną knajpkę w Morszynie bo spóźniliśmy się na kolację wracając z wycieczki do Truskawca.
Także w dniu przyjazdu do Morszyna – nie zdążyliśmy na sanatoryjną wieczerzę więc zaliczyliśmy pizzerię a tamże mały browarek i po lampce znakomitego koniaku użgorodskiego.

Takie skojarzenie jeszcze niedawno mi się nawinęło.
Kilka dni temu wpadła mi do skrzynki mejlowej oferta sanatorium Chemik z Ciecha.
Za 14 dniowy pobyt z 3 zabiegami zwykłym pokoju dwójce skasowano by nas na 4.200,- pln.

Był oczywiście koszt paliwa ale prawdopodobnie były on analogicznie wysoki tak przy dojeździe do Ciecha jak i Morszyna – bo i odległość z miejsca zamieszkania mocno podobna. Plus oczywiście wycieczki lokalne.

Jeśli będą pytania – to chętnie odpowiem.
Wrzuciłbym jeszcze trochę fotek ale zaczyna mi znów brakować czasu – pora szykować się na kolejny wojaż.

Narka…

:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

hackmaniak
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 18
Rejestracja: ndz 09 lip, 2006 18:39

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: hackmaniak » ndz 22 lip, 2018 20:28

Został mi ledwie tydzień do urlopu. Chciałem coś zarezerwować, a w Truskawcu miejsca w SPA pozajmowane. Są jeszcze hotelach.

Czy mieszkając w hotelu będę mógł korzystać ze SPA gdzie indziej? Jak to zorganizować? Inaczej - chciałbym się zorientować przed wyjazdem.

Co jeszcze można robić na miejscu? Czytałem o jeziorku oddalonym 2 - 3 km, jakąś wodą na miejscu i lesie. Jak to wygląda praktycznie?

Lulek1947
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 1
Rejestracja: ndz 13 sty, 2019 15:19

Morszyn, a nie Truskawiec AD 2017 - kuracja jacky & maryla

Post autor: Lulek1947 » wt 18 cze, 2019 19:35

OCENA SANATORIUM DNIESTR
Po przeczytaniu wielu informacji w Internecie o sanatorium na Ukrainie w Morszynie zdecydowałem tam pojechać. Poniżej mój subiektywny opis. Może komuś przyda się kilka moich uwag.
W 2019 r. (maj - czerwiec) byłem w sanatorium Dniestr w Morszynie. Do sanatorium pojechałem samochodem z bardzo pozytywnym nastawieniem. Wiedziałem, że sanatorium Dniestr specjalizuje się w leczeniu przewodu pokarmowego, ale również leczy układ kostno-stawowy i na to schorzenie pojechałem podleczyć się. Dokładnie widziałem, jaki jest stan dróg do Morszyna. Wiedziałem również jak wygląda uzdrowisko Morszyn.
Moja ocena jest następująca:
1. Obsługa personelu BARDZO DOBRA (lekarze, pielęgniarki, zabiegowe, salowe, kelnerki) – lepsza niż w Polsce.
2. Wyżywienie WYSTARCZAJĄCE. Wiedziałem, że wyżywienie jest dostosowane do leczenia przewodu pokarmowego, a jest ono specyficzne – dostosowane do tzw. „żołądkowców”. Pozbyłem się czkawki pokarmowej.
3. Zakwaterowanie. Pokój czysty, żadnych uwag. Podłoga z paneli, skrzypi jak stary wiatrak. Wiele elementów pourywanych i nie są naprawiane. W budynku cicho i spokojnie. Miła atmosfera.
4. LECZENIE
• Leczenie układu kostno-stawowego PRZECIĘTNE, a raczej mierne. Sanatorium specjalizuje się w leczeniu przewodu pokarmowego i na ten temat nie wypowiadam się. Sanatorium w swojej ofercie proponuje na równi leczenie przewodu pokarmowego jak i narządów kostno-stawowych. Nie napisali jednak, że za te procedury należy płacić dodatkowo. Uważam, że poziom usług w tym zakresie jest znacznie lepszy w Polsce np.: Horyniec Zdr., które podobno współpracuje z Morszynem.
• Jedynie, to tylko żona była b. zadowolona, bo było dużo prywatnych gabinetów odnowy biologicznej i kosmetologii czy coś podobnego – tanio w porównaniu do Polski. Jednak nie zauważyłem, żeby żona po tych zabiegach „wymłodniała”.
5. ORGANIZACJA
• Zespół sanatoriów – to 5 niezależnych sanatoriów (Dniestr, Lawenda, Czeremosz, Perła Karpat i Światło). Organizacja tegoż zespołu jest FATALNA albo jeszcze gorzej, a mianowicie: korespondencja w sprawie rezerwacji to XIX wiek. Nie odpowiadają na maile czy sms-y. Odpisali 1 raz (w styczniu), aby przyjechać i tam dopiero zostaną ustalone szczegóły. Czyli należy jechać 600 km (np.: z Warszawy), aby dowiedzieć się tego, o co pytałem. Będąc pozytywnie nastawiony - pojechałem. Sanatorium obsadzone kuracjuszami może w 60 – 70%.
• W obliczaniu ilości dni pobytu OSZUKUJĄ BEZCZELNIE. To kuriozum w skali światowej. Mój przykład: przyjechałem wieczorem 20 maja – wyjechałem rano 30 maja. Na całym świecie to jest 10 dni, ale w DNIESTR to 11 dni. Dobę liczą od 00.00 do 24.00. Oznacza to zawsze, że kuracjusz dodatkowo musi zapłacić za pół doby.
• W samych opłatach również OSZUKUJĄ. Napisali na stronie internetowej, że opłata za pokój np.: ten, który wybrałem za dobę wynosi 950 UAH (wraz ze wszystkimi opłatami), ale w rozliczeniu końcowym opłata jest wyższa.
• W sprawie Internetu również OSZUKUJĄ, a mianowicie Internet teoretycznie istnieje, ALE TYLKO TEORETYCZNIE. Jak pracować skoro co 1, 2 lub 3 min połączenie jest zrywane.
• Telewizja – przypomniały mi się czasy kiedy miałem 30 lat, gdzie widzieliśmy wszyscy śnieżenie ekranu na każdym kanale (a były wówczas dwa). Latem na górnych piętrach w pokojach - żar.
• W Internecie pod san. Dniestr podpięci są naciągacze https://www.dnestr-morshin.com.ua/ .
Reasumując sanatoryjną bazę zabiegową w Morszynie oceniam na TAK, ale nie w kompleksje ww. zespołu sanatoriów. Należy nadmienić, że wszystkie zabiegi odbywają się Бальнеологічна лікарня – tu jest faktyczne centrum Morszyna.
Jak tak źle to po co pojechałem. Liczyłem na lepsze zabiegi. Uważam, że:
• woda siarkowa w Polsce jest lepsza niż w Morszynie np.: Horyniec Zdr.
• borowina - identyczna.
• ozokertyt czyli ukraińskie wydanie mazi ropopochodnej jest znacznie lepsze od zabiegów parafinowych w Polsce.

Opis wyjazdu do Morszyna.
1. Z Warszawy wyjechałem 18.05 - rano. Po drodze zwiedziłem Przemyśl (wraz z opisywaną restauracją C. K. Monarchia (nic specjalnego)) oraz Kopiec Tatarski - warto, Kalwarię Pacławską (nocleg tani, kiepski) oraz Arłamów (miejsce warte zwiedzenia).
2. W drodze korzystałem z GPS Garmin. To był b. zły zakup (szkoda 800 zł.). Na terenie Ukrainy – we Lwowie tragiczne nawigowanie. W Polsce również.
3. Granicę polsko – ukraińską przekraczałem w niedzielę 19.05. w południe w Krościenku – bez kolejki 10 min.
4. Droga od granicy przez: Stary Sambor, Sambor, Drohobycz, Stryj i Morszyn w połowie dobra, a w połowie zła, ale dało się jechać 40 - 60 km/godz. Paliwo na stacji OKKO diesel 32 UAH. Paliwo dobre. Policji brak. Ruch w normie.
5. Telefon Orange - wyłączyłem – bo na Ukrainę Orange ceny naliczają zawrotne. 15 km przed granicą dostałem sms, że jestem już poza Polską.
6. W Drohobyczu (w drodze do Morszyna) kupiłem na 1 miesiąc (ważne przez 11 miesięcy) kartę KIEVSTAR za 125 UAH (125:6,75= 18,50 zł.) – b. dobra decyzja, ponieważ - Internet jest dowoli, 5 godz. rozmów do Polski oraz na komórki na Ukrainie (nie wiem czy do wszystkich operatorów).
7. Złotówki wymieniałem w kantorze Drohobycz i Stryj na rynku (dobre miejsce) oraz u polecanego cinkciarza w Morszynie (ale tu zostałem oszukany na kursie). Nie wymieniałem € czy $. Kurs zmieniał się średnio o 0,05 gr.
8. W Stryju jest duży bazar (przy rynku) i tam należy kupować wszystko do Polski i na czas pobytu. Muszę przyznać, że zakup cukierków jest mało opłacalny jak opisują w Internecie (przereklamowany). Polecam w Stryju zakupić ciastka na miodzie ze słonecznikiem i siemieniem lnianym (to takie małe niedźwiadki) – smaczne, zdrowe i tanie.
9. W Morszynie i we Lwowie ceny wyższe w porównaniu do Stryja.
10. W Morysznie jest dużo występów różnych artystów – warto skorzystać.
11. W Morszynie samochód zostawiłem na strzeżonym parkingu (tani, blisko i dobry).
12. Byłem swoim samochodem na wycieczce w Monastyrze Hoszowskim (17 km. od Morszyna). Monastyr wspaniały, ale droga TRAGICZNA, albo jeszcze gorzej. Po tej wycieczce zrezygnowałem z wycieczki do Kołomyi oraz Kosiwa (opisywane przez Makłowicza: Ukraina odc. 6 "Huculszczyzna" oraz Ukraina odc. 7 "Pokucie") czy Placówki Straży Celnej „Kuty”. Cmentarzem w Kutach (bo tyle zostało z „polskości” opiekuje się http://fundacjaormianska.pl ). W Kutach w 1939 Rząd Polski opuszczał terytorium Polski, a nie w Zaleszczykach.
13. W Morszynie dla kuracjuszy jest wiele lokalnych biur podróży organizujących wycieczki na kilka godzin lub cały dzień. Nie korzystałem.
14. Na obwodnicy Lwowa zapłaciłem mandat za przekroczenie prędkości podobno o 30 km (700 UAH: 6,75= 104 zł.). Znaku nie było, a droga była 2-pasmowa. Policjantowi należy powiedzieć, że wracamy już do Polski, wówczas mandat można zapłacić na miejscu (u policjanta), a nie w banku. Podobno informacja o niezapłaconym mandacie przesyłana jest na przejście graniczne.
15. Byłem we Lwowie - 3 doby. Nie będę opisywał (jest dużo opisów w Internecie). Miasto b. ładne. Nocowałem w http://www.lwow.witryna.info/kontakt.html warto. We Lwowie są b. duże korki. Na rynku jest kolejka objazdowa – szkoda czasu, a do tego przekłamują historię (podobno dzięki jednemu kozakowi obroniono Wiedeń przed Turkami). Bazar krakowski – przereklamowany. Natomiast, Puzata chata, tzw. żeberkownia pod arsenałem czy kawa po lwowsku – strzał w 10.
16. Powrót do Polski - środa w południe. Droga do Stary Sambor – dobra. Na granicy w Krościenku kolejka – 7 samochodów. 1,5 godz. czekania. Celnik zaglądał do każdej walizki i torby, ale był „normalny”. Pytał ile mam paliwa w baku, po co mam leki?
17. Cena pobytu (uwzględniając w tym drogę i jak zawsze tzw. „gapowe”) – prawie porównywalna do Polski. Dla wytrenowanych i obeznanych może taniej. Za pobyt na Ukrainie za wyżej opisywany pobyt: od 19.05 do 3.06. – 16 dni wydałem 7 tys. (w tym zakupy za jakieś 500 zł.). Przejechałem ok. 2500 km (a w tym Bieszczady - duża pętla. Nocleg https://willaluka.pl/ warto).

Na koniec – kolejnego wyjazdu na Ukrainę nie odrzucam. Planuję wyjazd do sanatorium w m. SCHODNICA (20 km na południowy zachód od Truskawca), ale to może w przyszłym roku.

ODPOWIEDZ