Samochodem na Ukrainę?

Forum o podróżach po Ukrainie. Podobnie jak powyższe forum o Rosji przeznaczone jest ono do rozmów na tematy związane z turystyką.
hendryks
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 40
Rejestracja: pt 23 sty, 2009 17:37
Lokalizacja: Toruń

Samochodem na Ukrainę™?

Post autor: hendryks » pn 16 mar, 2009 11:24

Witam!
Przeczytałem już wiele wypowiedzi na temat podróży po Ukrainie, ale większość dotyczy przejazdów koleją lub autobusami a bardzo mało jest informacji na temat wyjazdów samochodowych. Przez ostatnie kilka lat odwiedziłem wiele krajów Europy i wszystkie samochodem. W tym roku pierwszy raz planuję wyjazd do Ukrainy zach. i też chciałem pojechać własnym autem, ale widzę jakiś strach wszystkich forumowiczów przed tym środkiem transportu. :shock: Przecież Ukraina zachodnia to jest bardzo blisko w porównaniu np. z Chorwacją. W planach wakacyjnych mam zwiedzanie Lwowa i o zgrozo w żadnym dostępnym mi przewodniku nie ma informacji na temat poruszania się samochodem po tym mieście (parkingi, trasy itp) ale dużo jest informacji np. w której kasie kupić bilet. Po przeczytaniu wielu postów, mam duże wątpliwości, czy powinienem w ogóle jechać na Ukrainę. Wychodzi z wypowiedzi, że jest to kraj bezprawia i korupcji na ogromną skalę. Czy nie ma siły na ich milicję, która wyłudza łapówki od Polaków? Takie ich CBA. Jak oni widzą swój udział w EURO w takiej sytuacji jak obecnie są. UFF
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS » pn 16 mar, 2009 12:24

Zapewne mała ilość wypowiedzi czy relacji z wyjazdów na Ukrainę , Rosję, Białoruś wynika z faktu , że istnieją wygodniejsze formy podróżowania. Liczne połączenia kolejowe i autobusowe zapewniają dojazd wszędzie na bezkresnych połaciach ( a już z całą pewnością na zachodniej Ukrainie ). Wsiadasz do wagonu i totalny relaks. Nie martwisz się o drogę, paliwo czy mandaty. Drogi jakie są każdy widzi. Czasem lepsze niż w Posce a czasem gorsze. No i ta granica ( dla mnie makabra - jeśli idzie o przejazd autem ). Z mandatami też bywa różnie. Jeden płaci a drugi nie :).

ps Na Ukrainę jechać trzeba koniecznie. Troszkę inna filozofia życia ale ogólne wrażenia są niesamowite. Łapówki są powszechne i u nas.
Ostatnio zmieniony pn 16 mar, 2009 19:55 przez roberT/TANAIS, łącznie zmieniany 1 raz.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais

Awatar użytkownika
M4rcin
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 73
Rejestracja: pt 13 lut, 2009 13:55

Post autor: M4rcin » pn 16 mar, 2009 14:21

Byłem niedawno na Ukrainie samochodem, i pomimo czekania na granicy, fatalnych dróg i mandatu za niezauważenie znaku stop nie wyobrażam sobie jechania pociągiem. Oczywiście uprzedzam, że nocą nie ma co podróżować samochodem bo to jest tragedia, chyba że gazikiem albo czołgiem 8) Korupcja jest ale podejrzewam, że zależy na kogo się trafi. Mnie zatrzymali jak tylko przekroczyłem granicę i nie zauważyłem znaku stop, którego nawiasem mówiąc wcale nie widać ( brak jakiegokolwiek oświetlenia) chcieli chyba 180hr za tak śmieszne wykroczenie :o ( najlepiej przeczytać http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... 72&v=2&s=0 ) ale jakoś udało się dogadać. Fakt nie wyobrażam sobie tam u nich Euro no ale cóż. Podsumowując musisz sam spróbować i stwierdzić czy warto. A dodam jeszcze dziwną pomysłowość celników tak samo naszych jak i ich :)
Ostatnio zmieniony pn 16 mar, 2009 17:03 przez M4rcin, łącznie zmieniany 2 razy.

kokardka33
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: wt 24 lut, 2009 20:07

Post autor: kokardka33 » pn 16 mar, 2009 14:48

Zastanów się dobrze czy warto sobie szargać nerwy jadąc samochodem. Zrobiłam na Ukrainie tysiace km i powiem szczerze tego czego można się spodziewać na granicy nie przewidzisz a stanie 8 czy 10 godz do przyjemnych nie należy. Dwa lata temu byłam samochodem na Krymie podróż ta mimo tego, że bardzo wyczerpująca daje duże pole manewru na miejscu z czego skorzystalam w 100%. Popieram Roberta nie dla samochodu na kierunek wschodni jest tyle innych możliwości z których warto skorzystać bez uszczerbku na nerwach:). A wierz mi najgorszym posunięciem jest jechać samochodem do Lwowa - naprawdę szkoda wozu pojedziesz zobaczysz ale później nie pisz, że nie ostrzegaliśmy:)
Ostatnio zmieniony pn 16 mar, 2009 19:25 przez kokardka33, łącznie zmieniany 1 raz.

alonuszka
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: czw 29 sty, 2009 20:18

Post autor: alonuszka » pn 16 mar, 2009 17:48

kokardka33 pisze:Zastanow sie dobrze czy warto sobie szargac nerwy jadac samochodem.Zrobilam na Ukrainie tysiace km i powiem szczerze tego czego mozna sie spodziewac na granicy nie przewidzisz a stanie 8 czy 10 godz do przyjemnych nie nalezy.Dwa lata temu bylam samochodem na Krymie podroz ta mimo tego,ze bardzo wyczerpujaca daje duze pole manewru na miejscu z czego skorzystalam w 100%.Popieram Roberta nie dla samochodu na kierunek wschodni jest tyle innych mozliwosci z ktorych warto skorzystac bez uszczerbku na nerwach:).A wierz mi najgorszym posunieciem jest jechac samochodem do Lwowa naprawde szkoda wozu pojedziesz zobaczysz ale pozniej nie :D pisz,ze nie ostrzegalismy:)
Jechać należy,ale nie samochodem. :lol: Może na pierwszy raz daruj sobie ten wariant podróży.

Nadziejnik
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: sob 03 sty, 2009 20:53
Lokalizacja: trochę tu trochę tam

Post autor: Nadziejnik » pn 16 mar, 2009 23:10

W te wakacje byłem na Krymie samochodem. Wycieczka z tak zwanym duchem epoki. Mieliśmy zakupić jakąś w miarę sprawną Ładę i ją po drodze "zgubić" ale w ostateczności pojechaliśmy 25-cio letnim Audi. Ukraina robi wrażenie, fakt. Robi je zupełnie inne z perspektywy okna pociągu czy marszrutki, a zupełnie inne z pozycji władcy własnego losu za własnym kółkiem. Nie będę się rozwodził jak to jest z pociągu bo każdy wie. Pozwolę sobie na kilka spostrzeżeń, jakie nam się rzuciły w czasie jazdy przez ponad 4500 km.

Drogi - są. Brzmi optymistycznie. Tylko brzmi. Bliżej Krymu nawet gdzieniegdzie lepsze od naszych ale na zachodniej Ukrainie aż rozpaczliwie krzyczą by im ktoś podrzucił odrobinę asfaltu bo się za nim stęskniły. A jak już im ktoś podrzuci to losowo. Efekt jest taki, że nagle ni z tego ni z owego na środku jezdni pojawiają się dziury głębokie na 20 cm albo wystająca hałda asfaltu o podobnej wysokości. Zgubić zawieszenie nie trudno. W pobliżu większych miast dziury pojawiają się nawet wewnątrz dziur. Olbrzymie wrażenie zrobiła na nas obwodnica Tarnopola. To trzeba po prostu zobaczyć.
Wzdłuż dróg co jakiś czas stoją smutne, samotne żelbetowe rampy na wypadek gdyby komuś faktycznie urwało koło. W każdej miejscowości po kilka zakładów oferujących usługi naprawcze dla samochodów. Interes musi kwitnąć.

Oznakowania poziome - bywają, sporadycznie. Traktowane jak sugestia.

Oznakowania pionowe - bywają, często w nadmiarze dziwne ograniczenia biorące się z niczego. Przykładowo, droga prosta jak strzała przez środek lasu a tu nagle znak że roboty drogowe i ograniczenie do 30. Oczywiście ostatniego robotnika na tym terenie zjadły wilki w 78' ale znak został. Za takimi znakami lubią się czaić funkcjonariusze DAI, którzy perfekcyjnie opanowali słowo "daj". Bardzo popularny jest tam zwyczaj, który u nas praktycznie już zanikł. Mianowicie mruganie do jadących z naprzeciwka, że "stoją". Niejednokrotnie pozwoliło nam to zaoszczędzić kilka hrywienek. Jedna z przygód: Zjazd do Kamieńca Podolskiego krętą drogą. Ograniczenie (tym razem słuszne) do 40. Mrugają nam, znaczy się, stoją. My jedziemy przepisowe 40. Po około 500 m wyłonili się z za zakrętu i od razu nam machają radarem żebyśmy zjechali. Podchodzi do nas smutny pan i pyta z jaką prędkością jechaliśmy. My oczywiście, że "sorok" Pan pokazuje nam radar mówiąc, że 69. Nawet nas to rozbawiło. Kolega zaparł się, że nie zapłaci bo jego racja. I zaczyna się dyskusja. On po polsku, smutny pan po ukraińsku. Chyba nie znaleźli wspólnego języka, dosłownie. Rozmowa skończyła się słowami: " - Ja nie panimaju. - Ja toże, uchadi."

Przepisy drogowe - bardziej sugestia niż prawo. Zauważyliśmy, że np podwójna ciągła jest traktowana jak nieśmiała propozycja by nie wyprzedzać. Nasz pas ruchu również był traktowany jako nieśmiała propozycja by ci z naprzeciwka nim nie jechali. Zazwyczaj zdroworozsądkowo zjeżdżano na swój pas gdy byliśmy już blisko czołówki. Zazwyczaj. Raz musieliśmy uciekać na łąki bo tirowi się spieszyło. Na początku zastanawialiśmy się skąd tyle przydrożnych krzyży z kwiatami i rycinami zmarłych. Później już nas to nie dziwiło. Żeby było zabawniej sytuacja ze zjazdem na łąkę miała miejsce tuż przed patrolem milicji. Jakżeby nie, zatrzymali nas i od razu pretensja że nietrzeźwy za kierownicą. Tira nie widzieli. Badanie trzeźwości. Kolega miał chuchnąć milicjantowi w twarz. Jako, że jechaliśmy już dobre 10 godzin więc oddech musiał mieć przekonujący bo zaraz nam kazali jechać dalej :)

Paliwo - Pod dostatkiem różnego gatunku ale nie tego, którego potrzebujesz. Jeśli Twój samochód lubi tylko 98 to może uschnąć z pragnienia. Najczęściej jest 95 i mniej. Łącznie z takimi wynalazkami jak 74 i inne ułamki. Myśmy jechali na gazie. Nie jest on popularny w tamtych terenach. Trzeba uważać jaki gaz się kupuje żeby nie wtopić. Tamtejsze samochody lubią jeździć na metanie, który jest o połowę tańszy od LPG ale i niezjadliwy dla wybrednych europejskich silniczków. A teraz ciekawostka. Bywają rejony, gdzie stacji benzynowych jest więcej niż domów mieszkalnych. Na jednym odcinku udało nam się naliczyć 8 stacji na przestrzeni pół kilometra. Dwie następne były w budowie. Ten kraj nigdy nie przestanie mnie zadziwiać :)

Przedstawiłem tu może troszkę podkolorowaną wizję Ukrainy z perspektywy kierowcy, ale tylko troszkę, żeby było ciekawiej czytać. Jazda samochodem, szczególnie przez zachodnią Ukrainę może dostarczyć wielu nieoczekiwanych emocji. Przyda się mapa lub GPS. Najlepiej jechać samochodem, którego nie szkoda nadwyrężyć. Jeśli nikt w nas nie walnie z naprzeciwka, jeśli nie urwiemy koła to zawsze możemy dostać kamyczkiem po karoserii. Jedna z tamtejszych mód to osadzanie na przedzie czegoś w rodzaju plastikowego odbojnika na te kamyczki. Nie wiem czy się sprawdza ale okrutnie szpeci :)

Podsumowując. Jechać, jechać! jechać!! :) Potem jest co wspominać :D

hendryks
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 40
Rejestracja: pt 23 sty, 2009 17:37
Lokalizacja: Toruń

Post autor: hendryks » pt 20 mar, 2009 12:17

Bardzo dziękuję za przydatne informację, widząc po postach jest czego się bać jadąc samochodem po Ukrainie. Chciałbym się jeszcze dowiedzieć jak wygląda sprawa parkingów szczególnie tych strzeżonych. Czy są w ogóle i czy można na nich zostawić bezpiecznie auto.
Pozdrawiam

kokardka33
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: wt 24 lut, 2009 20:07

Post autor: kokardka33 » pt 20 mar, 2009 12:24

hendryks pisze:Bardzo dziękuję za przydatne informację, widząc po postach jest czego się bać jadąc samochodem po Ukrainie. Chciałbym się jeszcze dowiedzieć jak wygląda sprawa parkingów szczególnie tych strzeżonych. Czy są w ogóle i czy można na nich zostawić bezpiecznie auto.
Pozdrawiam
W kazdym miescie parkingow strzezonych jest opor:)Jesli chodzi o bezpieczenstwo na nich powiem tyle:kilka razy zostawialam samochod na parkingu we Lwowie i jechalam dalej pociagiem na Krym:)
Ostatnio zmieniony wt 14 kwie, 2009 16:12 przez kokardka33, łącznie zmieniany 1 raz.

skklub
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 155
Rejestracja: wt 07 paź, 2008 22:18
Lokalizacja: Lubartów

Post autor: skklub » pt 20 mar, 2009 15:48

Witam,

hendryks, część opinii jest nieco podkolorowana, przynajmniej tak mi się wydaje. Ja przejechałem kilkanaście tysięcy kilkometrów po Ukrainie samochodem osobowym i motocyklem. W tych pojazdach niczego nie urwałem. Fakt drogi są jakie są jak będziesz jechał normalnie to i ty niczego nie urwiesz. We Lwowie również byłem samochodemi jeździłem nim po Lwowie i nic się nie urwało, mało tego byłem we Lwowie i motocyklem a uwierz mi, że jazda na dwóch kółkach jest dużo trudniejsza po ulicach lwowa niż na 4. Ja powiem tak jeżeli lubisz jeździć samochodem na wszelkiego rodzaju wycieczki to możesz jechać śmiało z pewnością podołasz trudom wyjazdu. Jeżeli natomiast lubisz jak wiele osób na tym forum (szanuję ich wybór wyjazd ma być przyjemnością a nie katorgą) jeździć lokalnymi środkami transportu to musisz się zastanowić czy aby pociąg nie będzie lepszym wyjściem.

Pozdrawiam

g-matwiej
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 16
Rejestracja: śr 11 lip, 2007 20:50

Post autor: g-matwiej » ndz 22 mar, 2009 15:04

Witam. Zgadzam się z przedmówcą (skklub) - na Krymie byłem dwa razy - w 2007 i 2008 roku. Za każdym razem zrobiliśmy ponad 5000 km. W trakcie wyjazdów nie zapłaciłem ani jednego mandatu, nie dałem ani jednej łapówki i nie zniszczyłem samochodu (chociaż jeździliśmy Renault'em Scenic - słynne francuskie zawieszenie...) ani w dzień ani w nocy. Nie przekraczałem 110 km/h w terenie niezabudowanym, zwalniałem kiedy tubylcy "mrugali", za każdym razem granicę przekraczałem ok. 2-3 nad ranem (najmniejszy tłok). Samochód daje niezależność - niby nic nowego, ale na Krymie nabiera to nowego wymiaru. Gdyby nie samochód nie bylibyśmy w kilku wspaniałych miejscach. Pewnie nie przekonam zagorzałych "pociągowców", ale nie mam takiego zamiaru. Każdy ma własny sposób na podróżowanie. Może kiedyś i ja wybiorę się pociągiem - zapewne zobaczę zupełnie inny Krym niż ten, który widziałem do tej pory. W tym roku znów tam jedziemy - oczywiście samochodem. Najważniejsze żeby wszystko robić z "głową", a biorąc pod uwagę fakt, że Ukraińcy są do nas przyjaźnie nastawieni, wspaniałe wspomnienia - gwarantowane.

P.S.
Jechaliśmy z Polski na Krym najkrótszą drogą - nie zajeżdżaliśmy do Kijowa ani Lwowa. Nie wiem jak tam wyglądają drogi, ale te po których się poruszaliśmy wcale nie były tak tragiczne jak to niektórzy opisują. W naszym pięknym kraju zdarzało mi się jeździć po gorszych. Chociaż zdarzają się naprawdę kiepskie odcinki... ;)

Do nawigacji proponuję nawigację Mio Map lub iGo. Obie aplikacje bazują na tych samych mapach - nie rewelacyjne, ale chyba najdokładniejsze z dostępnych na naszym rynku.
Słyszałem, że są jakieś aplikacje ukraińskie, ale jakoś nigdzie ich nie spotkałem.

pozdrawiam wszystkich wielbicieli Krymu :)

juar_78
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 1
Rejestracja: ndz 22 mar, 2009 19:56

Post autor: juar_78 » ndz 22 mar, 2009 19:57

A która droga do Lwowa jest w lepszym stanie z Korczowej czy z Medyki ?

mi
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 554
Rejestracja: śr 21 cze, 2006 07:53
Lokalizacja: Opole

Post autor: mi » pn 23 mar, 2009 06:30

Popieram przedmówców. Drogi nie są tak tragiczne, im bliżej półwyspu tym lepsze. Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet lepsze niż w Polsce, a już w moim mieście to na pewno. Na Krymie to już w ogóle nie mam im nic do zarzucenia. Też niczego nie urwałam, nic się nie zepsuło. Co prawda jechałam starym samochodem i w zasadzie było mi obojętne czy coś się zdarzy czy nie. Osoby które dostają drgawek na sam widok odprysku lakieru na zderzaku, zdecydowanie powinny wybrać inny środek lokomocji. (raz nawet zaliczyłam stłuczkę) Minusem jest fakt, że co by nie mówić jest to jednak dosyć męcząca wyprawa. Zwłaszcza gdy nie posiada się klimatyzacji... stepy były tragiczne dla mnie... Ale na miejscu auto to super sprawa. W zeszłym roku byłam samolotem i chociaż transport marszrutkowy jest doskonale rozwinięty to jednak w wiele miejsc można dotrzeć tylko ze zorganizowaną wycieczką, co już nie jest takie tanie (jaskinie). A co do mandatów, to udało nam się zapłacić dwa, ale miło bardzo to wspominam. Dzięki temu polecono nam miły i tani motel, a za drugim razem płacenie zamieniło się w międzynarodowy piknik. :) Długie rozmowy o życiu.... :)

hendryks
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 40
Rejestracja: pt 23 sty, 2009 17:37
Lokalizacja: Toruń

Post autor: hendryks » wt 14 kwie, 2009 16:06

Czy ktoś przerabiał kiedyś wyjazd samochodem do Lwowa i zostawienie auta na jakimś bezpiecznym parkingu na przedmieściu, lub w miejscowości pobliskiej a dalej pojechać komunikacją miejską?

kokardka33
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: wt 24 lut, 2009 20:07

Post autor: kokardka33 » wt 14 kwie, 2009 16:14

hendryks pisze:Czy ktoś przerabiał kiedyś wyjazd samochodem do Lwowa i zostawienie auta na jakimś bezpiecznym parkingu na przedmieściu, lub w miejscowości pobliskiej a dalej pojechać komunikacją miejską?
Robilam tak kilka razy samochod zostawal na parkingu we Lwowie a dalej jechalam pociagiem:)

Awatar użytkownika
ARTURINGA
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2592
Rejestracja: wt 31 sty, 2006 21:17

Post autor: ARTURINGA » wt 14 kwie, 2009 20:18

Tak nasi klientos tez tak zostawiali :-)

Samochód został, ni ukradli :-)

Elżbieta Z
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 76
Rejestracja: śr 01 kwie, 2009 12:52

Post autor: Elżbieta Z » wt 14 kwie, 2009 20:32

Mój kolega z pracy, miał taką sytuacje. Auto ledwie zipało więc naprawa była nieopłacalna, więc namówili go by wywiózł auto na UA i zostawił otwarte( chciał by ukradli wtedy by dostał odszkodowanie) zaparkował we Lwowie, otworzył, mijały dni auto stoi, :lol: otworzył nawet drzwi lekko dalej stoi :lol: . Po tygodniu się wkurzył i wrócił do PL :lol: :lol:

Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1140
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: MorgothV8 » śr 15 kwie, 2009 09:27

Może się bali że to jakieś mafijne :P
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia

jubus83

Post autor: jubus83 » śr 15 kwie, 2009 09:59

Źle zrobił, mógł postawić w centrum Warszawy, auto nie postało by nawet 15 minut. :D
Akurat Polacy mają jakoś bardziej złodziejstwo samochodów w genach niż Ci ze wschodu.
Jeśli to był jakiś stary wóz, to nikt nie chciał się pewnie bawić w kradzieże, na części raczej by sie nie przydało, bo na UA na części to kradną SUVy i limuzyny, do Łady czy Zaporożca części w brud mają.

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2283
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba » czw 16 kwie, 2009 08:40

jesli chodzi o wyjazdy samochodem na ukraine to nieraz jezdzilam i bylo przewaznie w porzadku (bylo to w latach 97-2004 ,(jeszcze nigdy nie zaplacilam mandatu na drodze) mam nadzieje ze jak pojade w tym roku bedzie tak samo

acz pare uwag dla odwiedzajacych:

-droga znaczona na ukrainskich atlasach samochodowych kołoczawa-ust czorna przez przelecz przyslup mimo ze znaczona zoltym kolorem to naprawde to nie istnieje! chcielismy byc twardzi i przejechac ale musial nas wyciagac traktor z ponad metrowej koleiny

- to samo sie tyczy drogi od zakarpackiej czesci bieszczad wschodnich od roztoki to wsi tichyj- tam nawet sciezki nie znalezlismy (droga tez na zolto znaczona)

- w polsce przed wiekszoscia rond stoi znak "ustap pierwszenstwa", co moze wywolac pewne przyzwyczajenie i skroty myslowe - typu "jadac po rondzie mam pierwszenstwo"... na ukrainie przed rondami nie ma znakow "ustąp"... przekonalam sie o tym kiedys bardzo dosadnie..

-nie lubie jezdzic na ukrainie autem po zmroku. bardzo irytuje mnie zwyczaj panujacy na wioskach jezdzenia ze zgaszonymi swiatlami, a zwlaszcza takie zjezdzanie z gorek (wtedy jeszcze bez silnika) wiec auto jedzie i ani go nie slychac ani nie widac.

- drogi na ukrainie moze sa i wyboiste ale maja jedna wielka przewage nad polskim- sa przewaznie szerokie.. zwykle wracajac do polski mam problem zmiescic sie naszych waskich drogach..
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

kokardka33
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: wt 24 lut, 2009 20:07

Post autor: kokardka33 » czw 16 kwie, 2009 11:35

To mialas szczescie nie placac zadnego mandatu:)dwa lata temu jadac na Krym(i powrot)zaplacilam 9 mandatow aczkolwiek suma ich w przeliczeniu na zlotowki wyniosla 200 zl wiec co tu duzo mowic raczej portfela mi nie uszczuplilo:)przy tyku mandatach u nas w kraju przeszlyby mi kolo nosa dobre wczasy zagraniczne z lasta:)

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2283
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba » czw 16 kwie, 2009 15:57

kokardka33 pisze:To mialas szczescie nie placac zadnego mandatu:)dwa lata temu jadac na Krym(i powrot)zaplacilam 9 mandatow aczkolwiek suma ich w przeliczeniu na zlotowki wyniosla 200 zl wiec co tu duzo mowic raczej portfela mi nie uszczuplilo:)przy tyku mandatach u nas w kraju przeszlyby mi kolo nosa dobre wczasy zagraniczne z lasta:)
na krymie nie bylam autem, najdalej autem na polskich blachach to chyba w kamiencu, glownie karpaty, wolyn, podole.. mam nadzieje ze szczescie mnie nie opusci lub przynajmniej mandaty beda takiej wysokosci jak piszesz :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Elżbieta Z
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 76
Rejestracja: śr 01 kwie, 2009 12:52

Post autor: Elżbieta Z » czw 16 kwie, 2009 17:05

A to auto to była niebieska Ibiza, tylko części miała do niczego. Nawet silnik, bo on jest wykładowcą, pracuje ze mną i mężem i jest bardzo niedobry dla studentów i kiedyś ktoś mu wsypał cukier tam gdzie się tankuje :lol: :lol: :lol:

Awatar użytkownika
ivasik
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 302
Rejestracja: czw 28 cze, 2007 17:29
Lokalizacja: Lwów/Kraków/Gdynia

Post autor: ivasik » pn 22 cze, 2009 12:42

Właśnie wróciliśmy samochodem z Ukrainy.

Na Ukrainę jechaliśmy przez Korczowę, na granicy byliśmy o 7 rano. Polską stronę pokonaliśmy w 5 (pięć) minut, ukraińska w godzinę, ponieważ trafiliśmy na "zmianę warty". Droga od granicy do Lwowa trochę dziurawa, jechaliśmy więc jakieś 70km/h, czasami trzeba było wolniej.

Zaraz za przejściem granicznym zatrzymało nas DAI, które widocznie ma tam stały punkt kontroli :D ponieważ zatrzymywali prawie wszystkie samochody z polskimi numerami. Za kierownicą siedziała moja żona, więc panowie sprawdzili tylko nasze papiery (dowód rejestracyjny, prawo jazdy i zieloną kartę), zobaczyli co w bagażniku, pogawędzili chwilkę i życzyli miłej podróży.
Po drodze mijaliśmy jeszcze kilka partoli, ale nie zatrzymano nas ani razu w trakcie całego naszego pobytu, a jeździliśmy po różnych miastach i wsiach.

Jazda samochodem po Lwowie to prawdziwa szkoła przetrwania :shock:
Pierwszych parę skrzyżowań ciężko było przejechać, potem już było tylko z górki :D

Najgorzej jedzie się po Horodockiej: krzywo, dużo samochodów jeżdżących jak im się chce, o przestrzeganiu przepisów przez kierowców można zapomnieć.
Można sobie zniszczyć zawieszenie wjeżdżając na torowisko tramwajowe w celu wyminięcia zaparkowanego na ulicy samochodu.

Wiejskie drogi pozostawiają wiele do życzenia. Jazda zwykłym samochodem to męka. Prędkość 30-40km/h i samochody widma pojawiające się nie wiadomo skąd.

Powrót do Polski (również Korczowa), na granicy byliśmy o 21.30 ukraińskiego czasu.
Stanie do odprawy po ukraińskiej stronie- godzina, sama odprawa 10min.
Oczekiwanie na wjazd na polską granicę- 3 (trzy) godziny, sama odprawa 10min.

Parking płatny we Lwowie przy ul. Dżerelnej (Awtostojanka nomer 7)- 15 hrywien za dobę.
Cena A95 od 6.10hr do 6.90hr

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2283
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba » pn 22 cze, 2009 19:44

ivasik pisze:[ Jazda zwykłym samochodem to męka. Prędkość 30-40km/h i samochody widma pojawiające się nie wiadomo skąd.

]
eee tam, zadna męka!! trzeba tylko zmienic troche podejscie do slowa "jazda" i przestawic sie troche na inne tryby.. puscic sobie jakas fajna muzyczke, odkrecic okno i nie smigac przed siebie tylko delektowac sie kazdym kilometrem drogi.. to tak jakby czlowiek wedrowal przez te wsie, tylko duzo szybciej.. jak sie te 30 km/h jedzie to i cerkiewke ladna mozna wypatrzec, i babcie z mlekiem na poboczu, i stadko gęsi..i na pielmieni do przydroznego "kafe"mozna wstapic.. a potem juz ciezko przestawic sie na te waskie,rowne jak stol polskie drogi...moze wygodne, moze szybkie ale nie majace tego klimatu, za ktorym potem sie teskni i planuje kolejny wyjazd :D
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
ivasik
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 302
Rejestracja: czw 28 cze, 2007 17:29
Lokalizacja: Lwów/Kraków/Gdynia

Post autor: ivasik » pn 22 cze, 2009 19:55

Niestety moja żona, która była kierowcą nie miała czasu na oglądanie wszystkich tych rzeczy podczas jazdy, ponieważ musiała być skupiona na omijaniu siatki dziur.
Za to my, pasażerowie podziwialiśmy i gęsi i cerkwie :D

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 790
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » wt 23 cze, 2009 13:33

wyjazd na Krym własnym samochodem???nie taki diabeł straszny jak go malują,ja sobie chwalę,owszem,są muldy,dziury,najgorsza droga do Ternopola,potem tylko lepiej choć zawsze "głośny-szumny" asfalt,owszem-milicja łapie i trzeba płacić,w grudniu 2008 oficjalne stawki poszły w górę ale i tak od obcokrajowców wymuszali straszne kwoty,w końcu po małym targu za 10-15 dolarów jedziesz dalej,w niektórych przypadkach w PL można stracić prawo jazdy,tam pojedziesz dalej ale za wyższą kwotę,trochę "egzotycznej" jazdy dostarczy niezapomnianych wrażeń,na Krymie bez samochodu ani rusz-za dużo turystów i przepełniony miejscowy transport,ja POLECAM,sam jadę za dwa tygodnie

Kshyhu
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 584
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 23:12
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Kshyhu » wt 23 cze, 2009 15:27

Eee, nie przesadzaj, na Krymie tak dobrze rozwinięta jest sieć połączeń (autobusy, pociągi, marszrutki (!)), że bez samochodu bez problemu można się obejść :)

Awatar użytkownika
jajeś
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 325
Rejestracja: pn 27 kwie, 2009 09:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: jajeś » wt 23 cze, 2009 16:05

zeneczek pisze:na Krymie bez samochodu ani rusz-za dużo turystów i przepełniony miejscowy transport,ja POLECAM,sam jadę za dwa tygodnie
Oj ktoś tu przesadza albo jest uzależniony od własnych 4 kółek

mi
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 554
Rejestracja: śr 21 cze, 2006 07:53
Lokalizacja: Opole

Post autor: mi » wt 23 cze, 2009 16:26

"za dużo turystów i przepełniony miejscowy transport,"

To się czeka chwilkę na kolejną marszrutkę :)

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 790
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » wt 23 cze, 2009 17:59

Oj ktoś tu przesadza albo jest uzależniony od własnych 4 kółek

hmmmmmm,może i uzależniony jestem ale w przeciwieństwie do wczasowiczów i zwiedzających ja tam mieszkałem przez ostatnie dwa lata więc wiem co napisałem,jedna jazda w przepełnionej marszrutce wystarczająco zachęca do uzależnienia od własnych 4kółek,oczywiście tak przepełniony transport dotyczy lipca i sierpnia ale i w maju jadąc Lwów-Szegini wisiałem na szybie a będąc w grudniu w Jałcie swoje w korkach odstałem,pozdrawiam niedowiarków

ODPOWIEDZ