ukraina pociągiem w 2 tygodnie - prośba

Forum o podróżach po Ukrainie. Podobnie jak powyższe forum o Rosji przeznaczone jest ono do rozmów na tematy związane z turystyką.
stivi
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: pn 07 sty, 2013 22:18
Lokalizacja: Poznań/Piła

ukraina pocię…giem w 2 tygodnie - prośba

Post autor: stivi »

Witam,
jetem nowy na forum i chciałbym zaczerpnąć informacji od bardzie doświadczonych podróżników odwiedzających Ukrainę. Mianowicie chciałbym wybrać się na 2 tygodniowy urlop w sierpniu 2013. Interesuje mnie jak najlepiej zorganizować taki wyjazd. Podróż miałaby odbywać się naziemnymi środkami transportu, najlepiej pociągiem. Moja wstępna wizja wygląda następująco:
dojazd pociągiem do Przemyśla,
busik do Medyki, następnie pieszo przez granicę do Szegini, potem marszrutką do Lwowa i kolejno pociągiem Kijów, Odessa i na Krym. Moje pytanie wygląda następująco w jaki sposób załatwiać bilety na pociąg (bookować wcześniej czy kupić na miejscu), tak samo noclegi. Czy 2 tygodnie to wystarczająco dużo czasu na taki rozkład jazdy :) lub czy ewentualnie coś dodać do planu podróży. Doczytałem się, że na Krym warto zabrać namiot gdyż nie jest to zbyt tanie miejsce. Wiem, że zadaje dużo pytań ale jestem naprawdę zielony w tych sprawach, dotychczas podróżowałem tylko po ojczystych ziemiach dlatego szukam porady u zawodowców :)
jacmi
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: pn 22 lut, 2010 12:35

Post autor: jacmi »

Więc tak:
1. Opcja z Przemyślem i marszrutkami to moja ulubiona w podróży na Ukrainę. No, chyba że jadę rowerem :-) Powrót trochę gorzej może wyglądać o czym np. tutaj:
viewtopic.php?t=5003
2. Bilety na pociąg kup wcześniej - im bliżej daty wyjazdu tym jest ich mniej. Niektórych zaś może nie być (na bardziej popularnych kierunkach). A podróż luxem (czyli najwyższą klasą) może nieco zaboleć finansowo i być droższy od Wizzaira... O zakupie biletów i ukraińskich pociągach jest sporo wątków na tym forum, które wyczerpują temat - do wakacji zdążysz poczytać ;-) Zaznaczę tylko że: da się kupić bilety przez internet najwcześniej na 45 dni przed datą podróży i do lata czeka nas jeszcze zmiana rozkładu jazdy - w okolicach maja.
3. Noclegów na Ukrainie nigdy nie rezerwowałem. Radzę poczytać tematy odnośnie spania we Lwowie, Kijowie, Odessie i Krymie i spisać sobie namiary. Choć na Krymie z dużym prawdopodobieństwem noclegi same Cię znajdą - wystarczy mieć trochę większy plecak na plecach. Jak mnie babuszki i inni pośrednicy przyłapali w Sudaku na środku awtostancji już przy wyjściu z autobusu to szok przeżyłem i przez pierwsze minuty nie wiedziałem co robić (a reszta mojej grupy wskazała mnie jako tego co decyduje, więc stanęli z boku i robili mi fotki jak mnie atakowano z okrzykami "50 m od morza", "prysznic", "koło twierdzy" itd... :-) ). Jeśli chodzi o ceny to zależy jaki standard Cię interesuje. Można znaleźć luksusowy hotel, a można zwykły pokoik u babuszki lub w pensjonaciku. Ogólnie ceny nie są wyższe niż na naszej "Bałtyckiej Riwierze".
4. Dwa tygodnie to mało czy dużo - tego nikt Ci nie powie - zależy co Cię interesuje, jak chcesz spędzać czas itp... Ja jestem pewny że przez miesiąc na Krymie bym się nie nudził. Gdyby tylko tyle urlopu mi dano... ;-)
5. Poprzeglądaj na spokojnie forum - masz jeszcze dużo czasu więc i odpowiedzi na wiele pytań znajdziesz bez problemów :-) Powodzenia!
Bo jeśli piąć się - to tylko szczytem, Jeśli szumieć - to wichrem halnym,
Trwać niebem i granitem, A pić ze źródeł skalnych.
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3099
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

Post autor: pietia »

Co do dojazdu na Ukrainę oraz przejazdów pociągami tamże, mogę się tylko podpisać pod tym, co napisał mój przedpiśca.
Noclegów na Krymie czy w Odessie rezerwować nie trzeba- same cię znajdą :D W Kijowie też pod dworcem stoją naganiacze, ale tam już jest drożej, więc może jakąś opcją będzie zabukowanie sobie miejsca np. w hostelu.
2 tygodnie to dużo? hmm, na samym Krymie jest dużo do zwiedzania, a zakładam, ze będziesz chciał też trochę się pobyczyć na plaży. Ale na główne atrakcje typu Bakczysaraj, Sewastopol, Chersonez, Liwadia, Masandra itd. czasu spokojnie starczy. Na Lwów, Kijów czy Odessę wystarczy przeznaczyć max. po 2-3 dni, oczywiście dość aktywnego zwiedzania
kunek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 511
Rejestracja: sob 26 sty, 2008 13:34

Post autor: kunek »

ojtam
dwa tygodnie na początek wystarczą, potem jak kolega już się zakocha w Ukrainie będzie tam wracał i "dozwiedza" resztę...:)
stivi
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: pn 07 sty, 2013 22:18
Lokalizacja: Poznań/Piła

Post autor: stivi »

Dzięki za reakcję :) forum przeglądam non stop i co chwila dowiaduje się nowych przydatnych informacji. Doczytałem się już, że problem pieniędzy rozwiązać za pomocą karty bankowej i na bieżąco wpłacać kasę na miejscu, a na podróż zabrać jedynie niewielką ilość hrywien. Nasuwa mi się również problem z barierą językową, którą mogę napotkać na dworcach (rozkłady jazdy, kasy biletowe). Jak to wygląda?
jacmi
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: pn 22 lut, 2010 12:35

Post autor: jacmi »

Na znajomość angielskiego u kasjerek na dworcach bym nie liczył. We Lwowie prędzej po polsku się dogadasz. Ale jak masz jakieś podstawy rosyjskiego lub chociaż znasz cyrylicę to warto to sobie odświeżyć. Albo jakieś mini-rozmówki i dogadasz się polsko-rosyjsko-ukraińsko-migowym. Ludzie których spotkasz jestem przekonany że na ogół będą bardzo pomocni, więc lepiej lub gorzej ale się dogadasz. Gdy w Kijowie po wyjściu z metra wyciągnąłem mapę by się zorientować co, gdzie i w którą stronę to zanim to uczyniłem podeszła do mnie dziewczyna z pytaniem czy nie potrzebuję pomocy? A ręczę, że nie wyglądam na wylęknionego zagubionego człowieczka :-)
Bo jeśli piąć się - to tylko szczytem, Jeśli szumieć - to wichrem halnym,
Trwać niebem i granitem, A pić ze źródeł skalnych.
Awatar użytkownika
pepson
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 220
Rejestracja: pn 19 cze, 2006 18:52
Lokalizacja: wlodawa.net

Post autor: pepson »

polaczenia kolejowe mozesz znalesc na stronie www.tutu.ru jak nie znasz cyrylicy i nie wiemsz jak wpisac miasto mozesz w pisac w wikipedi polska nazwe a pozniej przekopiowac cyrylice na tutu.ru tam jest mapaka i takie tam rozne cuda
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3099
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

Post autor: pietia »

stivi pisze: Nasuwa mi się również problem z barierą językową, którą mogę napotkać na dworcach (rozkłady jazdy, kasy biletowe). Jak to wygląda?
Na dworcu we Lwowie, od czasów Euro wszystkie zapowoedzi pociągów podawane są po ukraińsku i angielsku. Podobnie jest z elektronicznymi tablicami z rozkładem jazdy (także w Kijowie). We Lwowie także tablice kierunkowe w tramwajach, a nawet niektórych marszrutkach, mają wersję zarówno "cyryliczną" (ukraińską) jak i angielską
dabecja
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 24
Rejestracja: pt 07 gru, 2012 20:34

Post autor: dabecja »

stivi pisze:Dzięki za reakcję :) forum przeglądam non stop i co chwila dowiaduje się nowych przydatnych informacji. Doczytałem się już, że problem pieniędzy rozwiązać za pomocą karty bankowej i na bieżąco wpłacać kasę na miejscu, a na podróż zabrać jedynie niewielką ilość hrywien. Nasuwa mi się również problem z barierą językową, którą mogę napotkać na dworcach (rozkłady jazdy, kasy biletowe). Jak to wygląda?

O to niekoniecznie.Mozesz znaleźć się w miejscu gdzie sobie tak nie poradzisz.Dolary to najlepsza waluta .Nie wiem jakie masz plany ale ten Kijów to bym zrobił inaczej np w drodze powrotnej i wrócił przez kovel.Jest na północ od Lwowa i nie za bardzo po drodze do odessy.
Bilety jak zamówisz sobie przez internet ,to nie będziesz musiał się posługiwać językiem.Podasz numer rezerwacji i Ci wydrukują.Zobacz jeszcze forum na gazeta.pl
Awatar użytkownika
Yakin
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 315
Rejestracja: pn 02 kwie, 2012 22:37

Post autor: Yakin »

Wg mnie branie dolarów jest kompletnie nieopłacalne, bo dwa razy traci się na przeliczniku. Jak wie się o tym, że jedzie się do jakiejś wioski, gdzie może nie być bankomatu, to należy po prostu wypłacić większą sumę tam gdzie jest to możliwe. Pod warunkiem oczywiście posiadania karty, która umożliwia wypłaty bezprowizyjne (ale takich kart jest sporo).
dabecja
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 24
Rejestracja: pt 07 gru, 2012 20:34

Post autor: dabecja »

Yakin pisze:Wg mnie branie dolarów jest kompletnie nieopłacalne, bo dwa razy traci się na przeliczniku. Jak wie się o tym, że jedzie się do jakiejś wioski, gdzie może nie być bankomatu, to należy po prostu wypłacić większą sumę tam gdzie jest to możliwe. Pod warunkiem oczywiście posiadania karty, która umożliwia wypłaty bezprowizyjne (ale takich kart jest sporo).
wypłaty bezprowizyjne to jedno a przeliczanie transakcji to drugie.Większość kart jest w złotówkach i transakcja w hrywnach jest też dwukrotnie przeliczana.Najpierw z hrywny na euro ,później z euro na złotówkę.Bank oczywiście policzy Ci po swoim kursie,ktory znacznie różni się od nbp.W tym roku kupowałem kartą bilety do odessy i po kilku dniach przyszło dodatkowe obciążenie.
Przeliczając cenę w hrywnach na biletach na wartość potrąconych złotówek,wyszło,że hrywna kosztuje 0,49 groszy.Tymczasem w przemyślu w kantorze kupowałem ją po 0,41 .
Za dolara w odessie dostajesz jakieś-8,06-8,1 .Jeśli kupisz go dzisiaj za 3,14 to masz hrywnę za 0,38 grosza.Oczywiście być może spreed mojego banku jest duży ale w krajach wschodnich dolar to bardzo popularna waluta,taka na czarną godzinę .Na każdym rogu jest kantor a bankomat niekoniecznie.Do tego płacenie karta w sklepie jest bardzo rzadkie i ogranicza się do największych.to moje odczucia.Można tez spróbować przeliczyć euro.Na ukrainie za jedno płacą około 10 hr
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3099
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

Post autor: pietia »

Nie wiem, ja ostatnio głównie jednak korzystam z bankomatów. Zwłaszcza, że na ogół pierwszym obiektem, z jakim się spotykam w danym kraju jest dworzec, przejście graniczne czy lotnisko, a w tamtejszych kantorach kurs wymiany zawsze jest, mówiąc oględnie, niezbyt korzystny. Dlatego wolę już wypłacić większą sumę z bankomatu, niż biegać w poszukiwaniu kantoru z lepszym kursem.
a jeśli już brać waluty-we Lwowie (ale też nie na dworcu) nieraz opłaca się po prostu wymienić złotówki. Dość dobre kursy są w szeroko rozumianym centrum, m.in. na Prospekcie Swobody
Awatar użytkownika
gorodok
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1329
Rejestracja: czw 18 cze, 2009 12:20
Lokalizacja: Lwów
Kontakt:

Post autor: gorodok »

pietia pisze:Nie wiem, ja ostatnio głównie jednak korzystam z bankomatów. Zwłaszcza, że na ogół pierwszym obiektem, z jakim się spotykam w danym kraju jest dworzec, przejście graniczne czy lotnisko, a w tamtejszych kantorach kurs wymiany zawsze jest, mówiąc oględnie, niezbyt korzystny. Dlatego wolę już wypłacić większą sumę z bankomatu, niż biegać w poszukiwaniu kantoru z lepszym kursem.
a jeśli już brać waluty-we Lwowie (ale też nie na dworcu) nieraz opłaca się po prostu wymienić złotówki. Dość dobre kursy są w szeroko rozumianym centrum, m.in. na Prospekcie Swobody
Wymiana zlotówek jest opłacalna ale raczej tylko we Lwowie lub okolicy. Myślę że rRaczej trzeba być przygotowanym na wszystko. Mieć kartę płatniczą, wykupić parę dolarów lub hrywien i pozostawić trochę złotówek. 8)
LwÓw.pL.Ua
sTreFa.LwÓw.pL.Ua
Awatar użytkownika
Yakin
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 315
Rejestracja: pn 02 kwie, 2012 22:37

Post autor: Yakin »

Dokładnie tak. I mój bank(Unicredit, w Polsce Pekao SA), który posiada oddziały i w Polsce i na Ukrainie przeliczał złotówki bezpośrednio na hrywny, tak zostałem poinformowany (pod warunkiem wypłacania pieniędzy w ich bankomatach). Co prawda czasem musiałem się za tym trochę nachodzić, ale coś za coś. Bilety czy to do Odessy, czy to na Krym też kupowałem wielokrotnie płacąc kartą BZ WBK (normalną, nie kredytową) i nigdy nie przyszło mi dodatkowe obciążenie z tytułu podwójnego przewalutowania. Natomiast jakbym nie przeliczał kupowania u nas dolarów i sprzedawania tam, nijak mi się to nie kalkulowało. Ale wszystko oczywiście zależy od aktualnych kursów.
poludniowiec
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 186
Rejestracja: wt 25 gru, 2007 11:51

Post autor: poludniowiec »

jacmi pisze:Gdy w Kijowie po wyjściu z metra wyciągnąłem mapę by się zorientować co, gdzie i w którą stronę to zanim to uczyniłem podeszła do mnie dziewczyna z pytaniem czy nie potrzebuję pomocy? A ręczę, że nie wyglądam na wylęknionego zagubionego człowieczka :-)
może po prostu jesteś przystojny :)

Co do moich uwag, to bardzo podobnie jak twój opis wyglądała moja pierwsza podróż na ukrainę. W dwa tygodnie się spokojnie wyrobiłem, a zobaczyłem jeszcze Iwano-Frankowsk, Kamieniec Podolski i posiedziałem chwilę nad morzem azowskim.

Co do biletów, to szczególnie na dłuższe trasy (a szczególnie na krym) lepiej zarezerwować bilety wcześniej (przykładowo za pomocą http://tickets.ua/). O ile ci się nie śpieszy i jesteś elastyczny na krótszych trasach możesz zaryzykować kupować na bieżąco (np na 24h przed) dzięki czemu będziesz mógł zostać w miejscach, które ci się bardzo spodobają, albo szybciej wyjechać z miejsc, które nie wyglądają tak atrakcyjnie jak w przewodniku.
Pamiętaj, że w razie gdyby nie było biletów na pociąg zawsze zostaje autobus, gdzie na ogół biletów nie brakuje (acz cena i komfort mniej atrakcyjne). Jeśli jesteś typem podróżnika, który zaśnie w każdych warunkach, to polecam noclegi w pociągach - oszczędzisz na pokojach i zobaczysz więcej.
Co do języka, to rosyjski jest podstawą. Na angielski można liczyć na Krymie, ale wiąże się to z zachodnią taryfą. A jeśli o języku mowa, to jeśli znasz rosyjski, to polecam portal http://www.doroga.ua/ na którym możesz znaleźć przykładowe trasy po Ukrainie i atrakcje, których nie ma w przewodnikach.
A co do miejsc, to tradycyjnie już polecam północne wybrzeże morza azowskiego (np. Berdiansk). Mniej turystów, taniej lepsze plaże i cieplejsze morze niż na Krymie, a dojazd wcale nie gorszy. Jedyny minus to brak atrakcji turystycznych - tu przyjeżdża się tylko w spokoju wyłożyć się na pustej plaży i odpocząć chwilę przed dalszą podróżą.
W temacie pieniędzy. Na pewno zapomnij o złotówkach - poza Lwowem są nieprzydatne. Punkty wymiany walut przyjmują przede wszystkim Dolary, Ruble i Euro. Natomiast nie biorę już ze sobą dolarów na wymianę. Za pierwszym razem naczytałem się, jak to dolar jest podstawowym środkiem płatniczym dla turystów, więc biegałem przez cały dzień, żeby znaleźć nowe niskonominałowe zielone (bo nie zapłacę 50 $ za komnatę u babuszki). Finał był taki, że babuszki wolały przyjmować swoją walutę, bo jak to określały "i tak potem musza wymienić dolary, więc mają dodatkowy problem". Dlatego drugim razem ograniczyłem się do karty bankomatowej.
Zatem jeśli tylko masz dobry bank, który nie pobiera opłat od wypłaty w bankomatach, to polecam ci zrobić to samo. Owszem tracisz dwa razy na wymianie (hrywna na euro i euro na złotówki), ale w wypadku jazdy z dolarami także dwukrotnie tracisz na prowizji, a na dodatek musisz wozić ze sobą dolary na dwa tygodnie życia.
wilager
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 63
Rejestracja: pn 13 cze, 2011 19:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: wilager »

Wg mnie 14 dni to nie za dużo, zwłaszcza że na samą podróż musisz liczyć 2-3 dni w jedną stronę. Jeśli nie możesz więcej urlopu wziąć, możesz przedłużyć wyjazd o 2 dni weekendu jeszcze, będziesz miał 16 dni zamiast 14, zawsze to coś. :) Co do Kijowa to zastanowiłbym się na Twoim miejscu czy warto i czy nie lepiej ten czas spędzić na Krymie i wracać bezpośrednim pociągiem do Lwowa. Wyjeżdżając i tak będziesz czuł, że tylu rzeczy nie zdążyłeś zobaczyć. Odessa, jak najbardziej godna polecenia i zobaczenia. Na trasie Lwów>Odessa i Odessa>Symferopol polecam pociągi nocne, trasa trwa ok 12 godzin w obydwu przypadkach, więc zaoszczędzisz czas i pieniądze na noclegu tym samym. Co do pociągów, to osobiście proponuję płackartę. Jak dla mnie porównywalny standard, mniej klaustrofobicznie, bo nie ma drzwi oddzielających przedział od korytarza, no i cena zauważalnie niższa. Poza tym możesz trafić tak jak ja kiedyś, że w kupe w naszym przedziale nie dało sie otworzyć okna, bo było popsute i całą noc jechaliśmy z otwartymi drzwiami, więc kompletnie niepotrzebnie przepłacaliśmy. Od teraz: tylko płackarta. :)
Jeśli nie ma rozwiązania problemu, to de facto ten problem nie istnieje
ODPOWIEDZ