Bach bach - Nagornyj Karabach!

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Bach bach - Nagornyj Karabach!

Post autor: dubaj »

Skoro Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wyjazdy tam....
to ATF musi tam jechać!

Republika Górskiego Karabachu,
nieuznawane przez nikogo, de facto niepodległe państwo posiadające demokratycznie wybrany rząd, wolnorynkową gospodarkę i wszystkie niezbędne atrybuty suwerenności.

I to jest pomysł na wakacje all-inclusive!
Min ponoć prawie już tam nie ma, rzadko strzelają.... pełen luz 8-)

Jedyny minus to niestety podróż przez ponoć super gościnną Gruzję (cudowne pierogi, niesamowita gościnność, przeróżne monastyry, cudowne domowe wina) oraz nieznaną Armenię... no ale cóż... "im trudniej tym lepiej"!




Dzień pierwszy, godzina szósta
i to rano.


Samolot Wizzaira odpowiednio oznakowany...i tak ruszyli my w trójkę prosto za sam Kaukaz

Obrazek

Karipu pokazał się jako przykładowy mąż i tata zerwany nagle z uwięzi....

Obrazek

I tak lecąc....

Obrazek

...dolecieli my do Kutasi, gdzie czekał już na nas (dzięki Cyśkowi) taksówkarz Zaza z kartką
ATF'99
Don Dubaj

:mrgreen:

Aeroporto Kutaisi znajduję się ok 15 km od miasta Kutaisi. Na lotnisku... nic nie ma. Nowoczesny budynek bez jednego chociaż sklepu prosto w polu.

Nasza taxi...

Obrazek

którą ruszyliśmy w trzech zwiedzać... najpierw sklepy z piwem...
a później już tylko degustowaliśmy domowe wino Zazy którym nas częstował do skutku.

Kierowca oczywiście nie pił, choć wtedy nie byłem pewien czy na pewno pijany nie był.
Później się przekonaliśmy, że oni tak łachudry jeżdżą często gęsto na trzeciego po ciągłych.

Obrazek

Pierwszy skutki wina zaczął odczuwać Karipu....
przez co nie zobaczył nawet domu Stalina w Gori:

Obrazek

Uwaga, będzie zdjęcie lekko napięte i tlumaczone mniej więcej tak: Widzew pierdoli Cię gruziński kurduplu tak samo jak wszystkich komuchów i socjalistów!

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Obok Gori kierowca nas zawiózł do Skalnego Miasta -Uplisciche

Wejście 3 lari (1 lari mniej więcej 2 złote) i trochę grot...i takich tam... w których 1400 lat temu mieszkał sam król Gruzji.

Obrazek

Wytrwale biegaliśmy z aparatami jak zwinni Japończycy...

Obrazek

Następnie Mccheta - stara stolica Gruzji.
Najpierw było stare centrum:

Obrazek

a później "cudowne" gruzińskie jedzenie którym tak wszyscy się ponoć zachwycają. Lokal w miarę miarę.

Obrazek

Kierowca też przyjacielski... tyle nam mówił jacy my przyjaciele.... że on jak przyjedziemy raz jeszcze wszystko nam załatwi... i jak tu cudownie....
tak się zaprzyjaźniliśmy, że kupiliśmy obiad na czterech i zapłaciliśmy we trzech :mrgreen:

Obrazek

Średnie szaszłyki, dobry miejscowy chleb i pierogi chyba chinkali. Z jakimś wywarem w środku. Palce lizać... jak piszą... ale o nich...jeszcze będzie.

Kierunek wzgórze nad Mcchiata z monastyrem.

Obrazek

Monastyr... tak tak...

Obrazek

Widoki i ładne:

Obrazek

i napięte ;)

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

W końcu dotarliśmy do Tbilisi - kierowca pomny tego, że kupiliśmy mu obiad utargował nam z ceny zero (cyferkowo: 0 ) dolców - tak wyglądała nasza przyjaźń, do tego nasłuchaliśmy się jacy Gruzini są przyjacielscy, a Ormianie źli i chytrzy.
Ale najważniejsze, że dotarliśmy do Cyśkowej trójki na dworzec kolejowy w stolicy Gruzji - która ponoć, niczym Katowice, jest warta zwiedzania akurat takiego jak wykonaliśmy - przejeżdżając przez miasto taksówką.

Obrazek

No i tu zaczął się dwugodzinny dramat mój i Karipu.

Ja wypiłem litr wody... i rozdęło mnie jak nigdy :shock:
Na szczęście godzinę przed odjazdem pociągu do Armenii pobiegłem do kibla... nigdy tak przyjemnie nie rzygało mi się jak po tych ichnich pierogach chinkali.
Cuda kuchni gruzińskiej psia jego mać.
Cztery serie jak z kałasznikowa...po których jednak ból brzucha jak ręką odjął.


Plackart już nie było, więc rozłożeni w kilku wagonach... ruszyliśmy za 48 lari od łebka w kupe w stronę Armenii.

Obrazek

Ja w kupiejnym byłem z trzema Angolami spod Londynu... - ogólnie mój angielski wystarczył na dwa piwa czasu ;)
Przedział obok, z całkiem sympatyczną mamuśką, drzemał Rayden - całkowity przeciwnik pociągowych pościeli:

Obrazek

I tak od 22:40 do 07:15 rano 8-)
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Erewań - dzień drugi

Obrazek

Erewań - w trzymilionowej Armenii niemal połowa (mylion dwieście) ludności mieszka w stolicy kraju. Miasto... o wyglądzie nieco postkomunistycznym... przywitało nas upałem.
Od razu inne widoki.... Ormianki.... charakterystyczna uroda, ale wreszcie nie zakrzaczone na brwiach jak Gruzinki z Tbilisi.
Poszukiwania bankomatu i metrem (80 groszy przejazd) ruszyliśmy w stronę naszego apartamentu.


Po raz kolejny zauważyłem.... że tylko w tej Warszawie muszą wydawać myliardy by wbić metro jak najgłębiej pod ziemię.
Rzym, Londyn, teraz Erewań... każde metro jeździe na ziemi i tylko w centrum wbija się pod ziemię.
Nie taniej zrobić metro od Piaseczna do Łomianek w 90% na powierzchni? Nawet przez Wisłę jak w Rzymie można puścić wagoniki mostem....

Ale to taka mała dygresja.

Witamy w Golden Eagle.
470 PLN za 2 noce dla sześciu osób.

Obrazek

Nietanie, ale świetne śniadanko... u miejscowej "mamy" która mówiła, że ma synów w naszym wieku...i jeden cały czas w armii.

Obrazek

Było domowe wino, był koniak dla chętnych i wszystko... co zdrowe i smaczne.

Obrazek

Apartament niezły i na pewno wart wydanych pieniędzy:

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Nasz przewodnik Karipu zarządził wycieczkę nad ormiańskie morze - jezioro Sevan.
Niby 50 km w jedną stronę.... taksówka zamówiona na 4 chętnych (dwie osoby wolały zostać w apartamencie).

Obrazek

Oczywiście taksówka na miejscu kosztuje np 100 dram za kilometr... nam załatwił taksówkę szef hotelu... więc płaciliśmy 120.
Tym nie mniej jak się ma czasu na bieganie po mieście to się przymyka oko i płaci z prowizją.
Takie życie - zaoszczędzony czas oraz "pewność" taksiarza jest więcej warta niż nieco wyższy rachunek, i tak do podziału na 4.

W połowie drogi... taksówka zaczęła padać na podjazdach. Tzn oni wszyscy jeżdżą na gazie, niemal bez benzyny w baku, no i pod górę... bywa ciężko.
A jak się wzięło czterech zazwyczaj nielekkich sportowców (w Erewaniu też nas pytano czy jesteśmy jakimiś sportowcami) to i samochód się buntował :mrgreen:

Ale dojechaliśmy.... i nawet jak dojechaliśmy nad jezioro Sevan to trzeba było jechać dalej (a liczniki bije, mamy już setkę kilosów w jedną stronę), bo Karipu zarządził Noratus.

Obrazek

My poszliśmy zwiedzać średniowieczny cmentarz z dużą grupą chaczkarów, a nas kierowca z Dagestanu nasze piwa wsadził do lodówki w sklepiku :shock:

Chaczkar (orm.: Խաչքար – kamień krzyż) – ormiańska kamienna płyta wotywna upamiętniająca szczególne wydarzenia.

Obrazek


Następne kilkadziesiąt kilometrów i cudowny monastyr.
Taaa.... znowu cudowny i niepowtarzalny, ale dziwnym trafem chyba taki sam jak ten w Mccheta.
Tak mnie oczarował ten monastyr, że na zdjęciach mam tylko siebie ;)

Obrazek

No nie tylko siebie - także innych:

Obrazek

Po monastyrze piwko...i nad jezioro.
Trochę ludzi gdzieś tam dalej się kąpało, ale z uwagi na temperaturę wody my się skusiliśmy tylko na leżakowanie na krzesełku.

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Wieczorem bandą "wyrywaczy" ruszyliśmy na miasto.

Obrazek

Najpierw erewańskie piwkowanie

Obrazek

Trochę kultury i lektura słowa pisanego:

Obrazek

No i w końcu po zagadaniu słownie 0 kobiet poszliśmy podrinkować pod fontanny:

Obrazek

(jak widzicie zdjęcia dziwnie nie pasujące jakością do pozostałych to znaczy, że robił je Karipu)

Obrazek

Było fajnie, aż w końcu wylądowaliśmy w luksusowym lokalu.
Takim z kebabem.
(to telewizor, nie okno)

Obrazek

Nażarci... ruszyliśmy na kluby.
Nocne kluby w których dziwnie wyglądaliśmy w krótkich spodenkach...
W pierwszym wylaszczone lasie patrzyły sie na nas specyficznie.... i chyba było zbyt mało alkoholu byśmy to uznali za propozycje seksualne - ale zdążyliśmy wyjść przed interwencją ochrony.

Obrazek

Kolejne lokale były tak puste... że dawały znać, że pewnie się zapełniają grubo po północy.

Jeszcze tylko Kaskada by night:

Obrazek

i ponieważ o 5 rano miała już czekać taksówka na kolejną podróż...
to powoli grupkami, szukając przygód, zawijaliśmy do naszej apartamentowej noclegowni.
Ostatnio zmieniony ndz 15 wrz, 2013 13:00 przez dubaj, łącznie zmieniany 1 raz.
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Dzień trzeci - Republika Górskiego Karabachu

Wystartowaliśmy o 5 rano - naszą podwodą była duża taksówka prowadzona przez Syryjczyka z którym można było porozumieć się tylko po angielsku.
Ale ruszyliśmy do głównego celu naszych wakacyjnych podbojów - do Górnego Karabachu.

Godzinę za Erewaniem postój śniadaniowy z widokiem na Ararat, górę symbol Armenii obecnie na terenie...Turcji. Góra na której ponoć osiadła po potopie Arka Noego.

Obrazek

Góra Ararat, w języku urzędowym nazywana Masis (Մասիս), jest symbolem Armenii, wyeksponowanym pośrodku jej godła i częstym motywem w sztuce. Góra, położona na historycznie ormiańskich terenach, chociaż obecnie poza terytorium kraju, jest głęboko zakorzeniona w świadomości Ormian.

Obrazek

Skręt w lewo i krzyżyk nam...

Obrazek

na drogę - w stronę gór - ogólnie 90% powierzchni Armenii znajduje się na ponad 1000 metrach nad powierzchnią morza.

Obrazek

I tak zaczęła się parogodzinna jazda przez góry, przez góry i raz jeszcze przez góry.

Obrazek

przerywana czasem przez stada... owiec (chociaż w tym przypadku mamy krowy)

Obrazek

Po drodze, przez ponad 300 km naliczyliśmy 3 miasta i 2 lokale "gastronomiczne", w jednym z których kiero podstawił nam po mocnym espresso.
Tam też na kolejnym monumencie (lubią tam takie cuda stawiać przy drogach) zawisła nasza "flażka"

Obrazek

I dalej... dla odmiany teraz góry.

Obrazek

Po trzystu kilometrach... w końcu dotarliśmy na kraniec Armenii! Tam.... tam w tych górach zaczyna się Republika Górskiego Karabachu!

Obrazek

Plus człek na kliszy, co by był dowód, że powyższe zdjęcie nie ściągnięte z netu ;)

Obrazek

Na granicy dostaliśmy karteczkę z adresem jakiegoś ważnego Ministerstwa w stolicy kraju, gdzie mieliśmy obowiązek wykupienia wiz.
Wyjazd bez tej wizy wiąże się z wysoką karą - coś ponoć w stylu 300 dolców za duszę.

50 km od granicy do Stepanakertu przypominało najpierw irytujący 35 kilometrowy podjazd, a następnie irytujący 15 kilometrowy zjazd.

Obrazek

Ogólnie tak jak irytująca była droga tak samo irytujący był styl jazdy naszego Syryjczyka - wyprzedzanie na ciągłej pod górę, z przepaścią dwa metry od samochodu - normalka.
A że kierownica rzecz jasna była po prawej stronie... to podczas niejednego wyprzedzania chociaż uśmiech twardziela nie schodził nam z twarzy to mam wrażenia, że każdy mocniej zwierał swe zwieracze...

Góry stanowiły ładne tło dla każdego....

Obrazek

i prócz starego Cysia na zdjęciu po drodze trafił się równie stary... a może nawet starszy zabytek w postaci rzecz jasna monastyru.

Obrazek

I tak... powoli wygłodniali zbliżaliśmy do Stepanakertu....

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Stepanakert

Spodziewaliśmy się ruiny, a tu... ładnie odnowione 60cio tysięczne miasto. Przynajmniej centrum tak się przedstawiało.

Obrazek

Trafiliśmy do Ministerstwa, gdzie za 24 pln od głowy otrzymaliśmy zbiorczą wizę, której przemiła Pani nie wkleiła nam do paszportu
wyjaśniając, że z ich wizą to w "Azerbejdżanie będą duże problemy"
No i załapałem się na zjebkę, że przyjechaliśmy tylko na jeden dzień - bo oni w swoim małym kraju mają bardzo dużo rzeczy do obejrzenia.
Przyznaje im rację, bo chociażby obie Panie w Ministerstwie... były warte długich oględzin ;)

Nie tylko zresztą one.
O mało nie doszło do bójki między mną a Cyśkiem o przemiłą i nieśmiałą Anię...

Obrazek

Ogólnie pytanie o pocztówki...i już jakaś blondyna wprowadza mnie w uliczki do sklepu, uśmiecha się, tłumaczy... może to nasz urok osobisty, ale dziewczyny lgnęły do nieznanego gatunku kibicowskich turystów jak pszczoły do miodu. Nie dało się zrobić napiętego kibolskiego zdjęcia na tle opisywanego już Ministerstwa:

Obrazek

bo po chwili przechodząca obok zdaje się Melineh pyta czy może zrobić sobie z nami zdjęcie.

Obrazek

I te pytania... gdzie się zatrzymaliśmy się, czy będziemy wieczorem na jakiejś dyskotece...
kurwa, a my z uwagi na transport (inaczej niż taksówką trudno tam dotrzeć, nie licząc rzecz jasna wariatów stopem lub na rowerze)... przyjechaliśmy tu tylko na parę godzin :twisted:

Później pizza... może tak byliśmy głodni, może coś innego... ale naprawdę dawno nie jedliśmy tak dobrze zrobionej pizzy!

Obrazek

Najedzeni, rozmarzeni miejscowym podejściem płci pięknej do "widzewskich przystojniaków" ruszyliśmy do ichniego pomnika Dziadka i Babci - właśnie podczas odnawiania pagórka na którym stoi.
Jest to jeden z symboli Karabachu: charakterystyczny monument z pomarańczowego tufu. Oficjalnie nazywa się ‘My i nasze góry” i ma symbolizować przywiązanie tutejszych Ormian do swojej ziemi i historii. Wszyscy nazywają go jednak „dziadek i babcia”. Przedstawia bowiem twarze doświadczonej życiem pary, a kobieta ma na sobie tradycyjny strój. I w ten sposób pomnik zyskał na znaczeniu, bo mieszkańcy Karabachu odczytują go jako symbol tradycyjnych wartości, przede wszystkim życia rodzinnego i poszanowania starszych osób.
Czyli taki pomnik który Wyborcze Gówno by nazwało homofobicznym :roll:

Obrazek

Ogólnie miały być czołgi, żołnierze (byli... ale foto jako bonus na koniec relacyji), miny i snajperzy.... a tu mamy odnowione ładne miasteczko, uśmiechnięte i przyjazne ładne dziewczyny.... kuźwa, czemu musieliśmy stamtąd wyjeżdżać po paru godzinach???
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Powrót klasyka...czyli góry:

Obrazek

Potem góry

Obrazek

no i oczywiście nieustająca gra komputerowa, gdzie najwięcej punktów dawali za wyprzedzanie pod górę, na ciągłej i przed zakrętem.

Obrazek

Widoki były niezłe:

Obrazek

Ogólnie kierowca nie pierdolił się w tańcu i pędził by zdążyć do Norawank (klasztor z XIII wieku na tle czerwonych skał) przed zachodem słońca (średnio się udało zdążyć, ale jak widać Karipu może sfotografować w nocy nawet czarną d..ę murzyna, tak że zobaczymy wyraźne odbicie białego sedesu na którym murzyn siedział trzy dni wcześniej :wink: )

Obrazek

i ogólnie by zdążyć do Erewania przed swoim uśmięciem za kółkiem.
Ostatnia godzina, na widok przysypiającego Syryjczyka, to była rozmowa na siłę, z użyciem wszystkich słów angielskich...i takich które znaliśmy i takich których nie do końca znaliśmy znaczenia....
tylko po to by kiero nam nie usnął.
I nie usnął - o 23 wróciliśmy cało i szczęśliwie do naszego apartamentu.

Oczywiście padł pomysł pójścia na piwo na miasto... i wszyscy oczywiście poszli, ale spać :lol:
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Dzień czwarty - Erewań plus cug nad morze

Poranne nowości:
- Karipu znowu gdzieś jeżdżacy po zabytkach taksówką
- Cysio-kryzys...
Ogólnie chyba każdy poza Raydenem załapał się tam na 1-2-3 dniową sraczusie :lol:

Śniadanko... i parę widoków Erewania by day - by bardzo gorący day.

Obrazek

Obrazek

Kaskady w dzień.... z dołu:

Obrazek

Z Kaskad widok w dół.....

Obrazek

I bardziej w górę... oto widok ze wzgórza na które wspinają się Kaskady na cały Erewań:

Obrazek

Rekonesansem...trafiliśmy na dworzec kolejowy godzinę przed odjazdem pociagu do Batumi.
Są miejsca?
No są... no to czwórka pobiegła po bagaże.... a dwójka po prowiant.
Ci z bagażami ledwo zdążyli, ale zdążyli... i tak ruszyliśmy o 15:25 z trzydziestoma piwami w podróż chyba dookoła Armenii
(wszak po 5 godzinach jazdy cugiem znaleźliśmy się przy miejscowości Sevan zaledwie 40 km od Erewania)...
wprost do Batumi.

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Dzień piąty - Batumi

Dziesiąty dzień przywitał nas w Batumi brakiem Karipu (który wysiadł niedaleko Kutasi i przed wylotem jeszcze poganiał taksówkarza po miejsowych atrakcjach) oraz kalużami i pochmurną pogodą.

Obrazek

Bus do centrum:

Obrazek

gdzie co chwila następowała agresywna walka u klienta - złapani za rękawy zwiedziliśmy parę miejsc za 15-20 lari za osobę,
ale... po tylu dniach w podróży mieliśmy ochotę... zapłacić więcej za dobry kibelek.
M.in. u tej pani, w tej bramie, kibelek nie powalał na kolana....

Obrazek

W końcu zamelinowaliśmy się w ukraińskiej knajpie...

Obrazek

i po solankach i barszczach ruszyliśmy z Cyśkiem (zostawiając bagaże z trzema ochroniarzami) szukać wymarzonego kibelka dołączonego do pokoju o europejskim standardzie (tak tak, sraczki spowodowały, że burżujsko odbiła nam palemka luksusu ;) )

Po drodze... poranny mix biedy z bogactwem:

Obrazek

Pomyliliśmy drogi...trafiając nad zamgloną promenadę.

Obrazek

Nieczynna wieża Alhabet:

Obrazek

Ale zaraz zaraz... my mamy szukać kimania, a nie zabytków.
Gdzie szukać... dalej od morza... jak się kierować?
Nie wiadomo... o nie nie nie... jest pierwszy kierunkowskaz - za tymi nogami marsz!

Obrazek

Cena hoteli zaczęła spadać... już ino 50 lari za dusze... okolica też zaczęła się robić bardziej swojska.

Obrazek

i jest...w końcu jest... 32 za głowę mały elegancki hotel...
a w środku clue miejscówki: czarno czerwone Ferrrari!

Obrazek

Bum tarara bum - hotel Sombrerro w całej okazałości!

Obrazek


Popołudniu... ucieszeni, że nie ma upału... ruszyli my zwiedzać.
Pogoda... jak nad Bałtykiem się zrobiła.

Obrazek

Plac Europejski chyba

Obrazek

Piazza Batumi

Obrazek

Obrazek

Kierunek plaża... i molo

Obrazek

Widok w lewo:

Obrazek

Widoki po środku....

Obrazek

i kibicowsko na prawo:

Obrazek

Wielkie kółko:

Obrazek

Miejscowy pomnik miłości:

Obrazek

miłości, miłości....

Obrazek

Pogoda zaczęła się psuć...aż ruszyliśmy... w stronę hotelu.
W końcu... pogoda zaprosiła nas do knajpy....

Obrazek

Po powrocie do hotelu kto miał ruszyć do Ferrari ten ruszył,
ja ruszyłem po owoce.
Tak tak, nie alkohol, ale owoce.

Obrazek

Żreć żreć żreć!

Obrazek

Wieczorkiem.... parę piwek z szybko zorganizowanej (przez szefową hotelu) naszej prywatnej knajpie na ulicy

Obrazek

i ruszyliśmy na miasto.
Zdjęć nie ma za dużo, ale trzeba przyznać, że nocą Batumi super się przedstawia - Gruzini bawią się światłem dzięki czemu wszystko jest fantazyjnie podświetlone i naprawdę wygląda to nocą 16 razy niż na naszych porannych fotach.
Tym nie mniej my oczywiście napotkaliśmy Polaków (sympatyków Lechii Gdańsk) i razem degustowaliśmy parę godzin domowe wina w ładnym parku.

W międzyczasie przypałętał się miejscowy... Ukrainiec z kolegami z Gruzji.
Najpierw się mega przyjaźnił, a potem zaczął "prosić się" o wpierdol... i pewnie by dostał gdyby nie ochrona parku, która dbała o ciszę i spokój i nie dała się nam wykazać wyganiając upierdliwych miejscowych. Został po nich niesmak... taka to "przyjacielskość" zamieniona w męczącą postawę roszczeniową, która nie zrozumiała prostego "nie" - no i potem chłopcy chciali porumakować, co było raczej śmieszne i żałosne, bo wyjątkowo było widać, że nie dopasowali sił do zamiarów.
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Dzień szósty - lato, gruzińskie lato

Ostatni dzień dla mnie i Raydena... więc ruszyliśmy na plażę.

Ale najpierw...a co tam... posilmy się na wypasie tutaj:

Obrazek

Zupka niezła, ale lokal jak widać bardziej drinkowo nastawiony:

Obrazek

Tak więc posiedzieliśmy trochę....

Obrazek

i ruszyliśmy na plażę:

Obrazek

Kupa kamieni, fale jak cholera... Cysiek, wchodzimy?

Obrazek

Hm... tutaj pierwsza... i zresztą jedyna dubajowa próba ataku na morze Czarne.
Fale przybijające do kamieni wygrały to starcie ;)

Obrazek

Mówiąc szczerze znacznie lepiej czuliśmy się przy budce prowadzonej przez uroczą miejscową panią....

Obrazek

Do pani jak odchodziliśmy dosiadły się jakieś ciemne turysty - Iran czy jakaś Syria.
Podpite bydło, gapiące się obleśnie na panią podającą piwo.... czarne krzaczaste brwi i bezczelne gapienie się dziewczynę za barem.

My poszliśmy dalej - w stronę Nowego Batumi.

Obrazek

Buduje się tam na maksa i bardzo do góry.

Obrazek

Dwie godziny później wróciliśmy do naszej pani od piwa.
Siedział już przy "dżentelmenach o wyjątkowo ciemnej karnacji skóry" miejscowy policjant temperując tych arabusów.
Jak już sobie poszli zagadałem z panią zza baru - w Gruzji takie zachowania muzułmańskiego motłochu są po porządku dziennym.

Jak ktoś twierdzi, że to Polacy za granicą robię "chamówę" to chyba nie widział tych muslinów - nie twierdzę, że Polacy są święci, ale nie trawię internetowych debili samobiczujących się za zachowanie rodaków.

Na koniec dnia ruszyliśmy na kolacyjkę do miłego lokalu.

Obrazek

Niemal dla wszystkich znowu było smacznie i przyjemnie

Obrazek

oczywiście poza Cyśkiem, który indywidualnie zawsze musi zamówić podejrzane potrawy.
Tak więc my jedliśmy zupę, a Cysiek dostał wodę z kawałkiem kości :mrgreen:

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Kibek
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 257
Rejestracja: pt 19 lut, 2010 00:28

Post autor: Kibek »

Z ciekawości wyjechaliście rano z Erywania, dojechaliście do Stepankert i wróciliście tego samego dnia ? Ile kosztowała taka wycieczka i ile czasu spędziliście w samochodzie ?
Wizę wyrobiliście już na miejscu jak tam wjechaliście ?

BTW O co chodzi z tą flagą to jakiś Wasz sponsor, drużyna ?
NASZA MOŁDAWIA
http://www.mynameisola.com/pl/tag/moldova/

www.mynameisola.com
https://www.facebook.com/mynameisolacom

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

Kibek pisze:Z ciekawości wyjechaliście rano z Erywania, dojechaliście do Stepankert i wróciliście tego samego dnia ? Ile kosztowała taka wycieczka i ile czasu spędziliście w samochodzie ?
Wizę wyrobiliście już na miejscu jak tam wjechaliście ?

BTW O co chodzi z tą flagą to jakiś Wasz sponsor, drużyna ?
Wyjazd 5 rano, powrót 23 - niestety nie ma za bardzo innej opcji tam dojechać jak dużą taksówką. A ponieważ nie wiedzieliśmy jak tam będzie...to zaplanowaliśmy tam na miejscu parę godzin.
Taksówka była na nasze życzenie, jechaliśmy gdzie chcieliśmy, piwka, postoje...

Za taksówkę zapłaciliśmy sporo - po 180 pln na osobę, ale jak wielokrotnie pisałem - dla nas czas był cenniejszy niż szukanie 30 złotych tańszej taksówki na mieście. Bo ta oczywiście była załatwiona przez szefa hotelu (czyli była ciut droższa niż na mieście, ale za to na pewno wiedzieliśmy, że będzie o tej piątej rano pod hotelem)

Wiza - na granicy dają namiar na Ministerstwo, tam biorą odpowiednik 24 pln w ormiańskich dramach i tak oto staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami wizy. Wizy tej nie wklejono nam do paszportu, bo z nią wjazd do Azerbejdżanu jest bardzo... utrudniony.

Co do flagi to my jesteśmy te złe kibole pewnego klubu piłkarskiego - nie zdradzę jednak nazwy, co by zagadka była :wink:
RTS Widzew Łódź!

Kibek
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 257
Rejestracja: pt 19 lut, 2010 00:28

Post autor: Kibek »

Za rok planuję południową Armenię i może Iran.
W tym roku pokręciliśmy się tylko po "północy" przykleję swój post z innego forum i wydaje mi się, ze ceny są różne my jeździliśmy w dwójkę.
W kwestii klubu to masz chyba w stopce.

Nocleg w Yerevan Hostel w pokoju 2 osobowym okazał się noclegiem w położonym obok bloku. Wieżowiec, 5 piętro, dość obskurne klatki i winda ale w środku bardzo przyjemnie, oczywiście na booking.com nie było o tym informacji i były inne zdjęcia. Do tego doszedł brak internetu (chłopak oferował wtyczkę flash ale do IPada nie miała zastosowania) wywalczyliśmy lekką zniżkę - cena 100 / 2os / noc

Wynajęcie taksówki na cały dzień (od 11 do 20) i trasę, którą ustaliśmy wcześniej Erywań - Echmiadzin (kilka miejsc) - Zvarnoc - Sevan - Garni - Geghard - Erywań z licznymi przystankami po drodze kosztowało nas 20 000 AMD (ok. 150 PLN)

Wynajęcie taksówki na podroż o Chor Virap wraz z 90 minutowym postojem 10 000 AMD (75 PLN), spotkani turyści z Ukrainy mówili, ze udało im się wynająć za 8000 AMD. Marszrutka do położonej niedaleko wsi kosztuje 300 AMD (2,3 PLN), dalej za 1000 AMD można dojechać taksówką.

Przejazd taksówką po Erywaniu od 600 do 1000 AMD

Polecam mocno restaurację Kaukaz w Erywaniu ceny bardzo dobre, sałatka 4 PLN, kchinkali 1,20 PLN za sztukę, 1 litr wina domowego 9 PLN, piwo 3,5 PLN, większość dań poniżej 10 PLN.
NASZA MOŁDAWIA
http://www.mynameisola.com/pl/tag/moldova/

www.mynameisola.com
https://www.facebook.com/mynameisolacom

Awatar użytkownika
kruz7
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 237
Rejestracja: sob 09 lip, 2005 22:05
Lokalizacja: Pruszków

Post autor: kruz7 »

Zastanawia mnie ciągle kwestia wymiany pieniędzy. Jeśli samolot z Wawy ląduje około 21.30 jak wymienić walutę na lari? Wybrać można gdzieś w bankomacie na lotnisku?

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

kruz7 pisze:Zastanawia mnie ciągle kwestia wymiany pieniędzy. Jeśli samolot z Wawy ląduje około 21.30 jak wymienić walutę na lari? Wybrać można gdzieś w bankomacie na lotnisku?
Na lotnisku Kutasi nie ma nic.
Ani kantoru, ani sklepu, ani nic.
Bankomatu... nie wiem, ale też chyba nie ma.

Ale pełen luz - tam każdy jest cinkciarzem, każdy taksówkarz allbo Ci wymieni kasę albo podrzuci pod swój ulubiony kantor w mieście 15 kilometrów stąd...



Co do Armenii - kilometr w mieście kosztuje 100 ADM.
Kilometr poza miastem 150-200 ADM.

Takie dostaliśmy info, ale go mocno nie weryfikowaliśmy, bo nie było na to czasu.
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

My tu gadu gadu, a relacyje pora kończyć :D


Wieczorem przyjechał po nas nasz "ulubiony" kierowca taksówki - ten załatwiony przez Cyśka, z którym było wygodnie, ale pewnie kroił nas jak looserów :wink: ;)
Bardzo nas poganiał, czekał dużo wcześniej pod hotelem...
w końcu pojechaliśmy o 21 z Raydenem na lotnisko.

No kurwa mać - ja też szybko jeżdżę, ale ten debil wyprzedzał na trzeciego i na nic nie dały się moje opierdole. Niereformowalny gracz plejstejszyn na żywo :twisted:

Na lotnisko dotarliśmy o 23...i kimanie do porannego wylotu. A że lotnisko w polu to nawet żadnego sklepu, nic... tylko horda Polaków.
Co jeden lepszy... dredowcy, jakieś łaziki, wizualnie w połowie jacyś buntownicy...co najmniej na pewno w temacie ubioru.

Ucięliśmy sobie jakieś rozmowy z normalniej wyglądającymi Polakami... i jak zauważyłem popularność Gruzji bierze się z tego mitu, że tu tacy towarzyscy... zaproszą do domu, przenocują, naleją wina... tego ludzie szukali, o tym rozmawiali, tym się jarali... co się udało za darmo i takie tam. Możę tak trafiłem, ale na lotnisku zauważyłem, że do Gruzji lecą głównie alternatywne nieroby spragnione darmowego wina i noclegu - to ich kręci chyba najbardziej.

Obrazek

Start z Kutasi 06:00, przylot Katowice 09:10 chyba.


Podsumowując:
Wyjazd mega intensywny. KIbicowski styl biegania po czym się dało i picia gdzie się dało.
Wydaliśmy sporo kasy na taksówki, zobaczyliśmy wiele świetnych miejsc (Karipu tych miejsc zaliczył pewnie 70% więcej), wypiliśmy sporo procentów i zaliczyliśmy to co najważniejsze: Republikę Górskiego Karabachu.
Typowo męski wyjazd dobrą bandą... którego mi brakowało i który spełnił moją turystyczną chęć totalnego zmęczenia się 8)



Przejechane kraje moim okiem - nieobiektywnym pewnie, ale to moje podsumowanie, więc mogę walić dokładnie z moimi odczuciami 8-)

Gruzja - szału nie ma. Jak ktoś był na Krymie to niech wie, że Gruzja to nieco słabsza, ale bardziej górzysta wersja Krymu.
Super gościnność gruzińska... przy hordach turystów zamienia się w początki dymania tychże turystów. Tak jak nas dymali taksiarze... ale dla nas często czas był cenniejszy od paru dolarów więcej. Tylko po cholerę było gadanie za jakich on nas przyjaciół uważa? By nie zapłacić za obiad?
Styl jazdy kierowców na przykładzie naszego Zazy - jestem zniesmaczony idiotyzmem takiego ryzykanctwa.
Batumi nocą... super oświetlone, ale rozrywkowo leży to i kwiczy przy Krymie.
Ceny - wcale nie jakoś tanio, powiedziałbym, że standard cenowy jak w Polsce.
Monastyry - super super super. Tylko jak jeden widziałeś to jakbyś wszystkie widział.
Niesamowita gruzińska kuchnia - a rzygało się i bez alkoholu po cudach ichniej kuchni. A i Ferrari z opowieści dosiadało się i 5 razy dziennie.
Czacza - Cysiek się wypowie, ja wziąłem łyka i nie prosiłem się o drugiego.
Gori, Skalne Miasto czy Maccheta - fajnie, ale po ochach i achach nad Gruzją może oczekiwałem czegoś... więcej?

Armenia - przyjemny szczególnie nocą Erewań,
naprawdę super nasz hotelik i bardzo mili w nim ludzie.
Oczywiście Gruzini i nasz Syryjczyk bardzo przestrzegali nas przed Ormianami jako bardzo chytrym ludźmi,
ale my tego nie zauważyliśmy jakoś szczególnie - oczywiście szefowa hotelu chętnie by nas skubnęła na parę dramów, ale nie z nami takie numery ;)
Co ona nie skubnęła skubnęli taksówkarze, ale tak jak w Gruzji... czas był dla nas cenniejszy niż wymuszony lekki napiwek w rozliczonej cenie taksówki.
Jezioro Sevan bez szału, za to bardzo podobał mi się klimatyczny Noravank (tyż monastyr, ale w czerwonych skałach) i surowość ormiańskich gór.

Republika Górskiego Karabachu - może to złudzenie, może to te naprawdę ładne kobiety i taka łatwość nawiązywania kontaktów,
może to biust Ani, może to ta świetna pizza.... może to te przemiłe panie z Ministerstwa....
ale dzisiaj jakbyśmy planowali ten wyjazd to Karabach nie byłby on na parę godzin, ale co najmniej na trzy dni.
Do tego sama podróż przez te góry do Stepanakertu... naprawdę coś niezapomnianego.


No i obiecane wcześniej fotograficzne clue całego wyjazdu:

Obrazek


GAME OVER!
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
kruz7
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 237
Rejestracja: sob 09 lip, 2005 22:05
Lokalizacja: Pruszków

Post autor: kruz7 »

Pod lotniskiem stoją jakieś taryfy jeśli samolot ląduje około 21.30? Rozumiem, że to jedyny transport do centrum i płatność dolarami najlepiej?

Kibek
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 257
Rejestracja: pt 19 lut, 2010 00:28

Post autor: Kibek »

Taksówek, minibusów itp. są dziesiątki. Płacić możesz czym chcesz i dojechać w zasadzie gdzie chcesz. Batumi/TBS/Mestia (nie wiem czy w nocy też są chętni na Mestię)

BTW A skąd ląduje samolot o 21 30 ?
NASZA MOŁDAWIA
http://www.mynameisola.com/pl/tag/moldova/

www.mynameisola.com
https://www.facebook.com/mynameisolacom

Awatar użytkownika
kruz7
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 237
Rejestracja: sob 09 lip, 2005 22:05
Lokalizacja: Pruszków

Post autor: kruz7 »

Widziałem na stronie Wizz Air-a, że samolot z Warszawy w grudniu ląduje o 21.25

pekar1
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 91
Rejestracja: ndz 18 lip, 2010 20:30
Lokalizacja: Biała Rawska

Post autor: pekar1 »

Bardzo fajny opis wycieczki. Nazwałbym go opisem aletrnatywnym tak jak alternatywny był styl tej eskapady.

Świetne spostrzeżenia, bardzo trafne. Refleksje bez wazeliny,ochów i achów...
Szkoda, że obciach robia nam na Kaukzaie te nieroby jak to ujął kolega, oczekujący darmochy od biedniejszych od siebie.
Kiedy pierwszy raz podózowałem z zoną i córką po Gruzji jeszcze kilka lat przed wojną wielu opisywanych zjawisk sie nie uświadczyło- tych negatywnych. Teraz często turysta jest ordynarnie w sposób powszechny naciągany. Ale wiele tez zależe od doswiadczenia turysty. Na ile sobie pozwoli na tyle zostanie naciągniety.
Fajne.., gratuluje dystansu do otoczenia i do siebie. Nieczęsto się spotyka...

Awatar użytkownika
J-ST
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 52
Rejestracja: pn 31 sty, 2011 15:32
Lokalizacja: Tarnobrzeg

Post autor: J-ST »

Bardzo dobra relacja .

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2331
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba »

dubaj pisze:[Ogólnie miały być czołgi, żołnierze (byli... ale foto jako bonus na koniec relacyji), miny i snajperzy.... a tu mamy odnowione ładne miasteczko, uśmiechnięte i przyjazne ładne dziewczyny.... kuźwa, czemu musieliśmy stamtąd wyjeżdżać po paru godzinach???
Po czolgi, miny i snajperow to chyba trzeba bylo pojechac do Agdamu, na przelecze i wioski wokol Karwaczaru i w wiele innych miejsc gdzie trudno dojechac a i czasem nie wolno... I pojechac samemu, stopem, marszrutka, z miejscowymi.. I na dluzej niz dzien.. Jak sie pojedzie taksowka do wielkich miast to zawsze jest tak samo- ladniutkie, odnowione, przyjazne i z przyklejonym usmiechem..

Wierze ze ten Karabach porzuconych zarastajacych trawa czolgow i terenow gdzie za potrzeba nie idzie sie w krzaki tylko na srodek drogi by nie trafic w mine - istnieje naprawde. Moze uda nam sie go za rok odnalezc? Bo w tym roku zabraklo czasu, zreszta na polowe planow w Armenii rowniez.
Kibek pisze: Nocleg w Yerevan Hostel w pokoju 2 osobowym okazał się noclegiem w położonym obok bloku. Wieżowiec, 5 piętro, dość obskurne klatki i winda ale w środku bardzo przyjemnie, oczywiście na booking.com nie było o tym informacji i były inne zdjęcia.
Widzisz... Gdybym wczesniej o tym wiedziala to choc na jedna noc bym tam poszla zanocowac! Prawdziwy lokalny wiezowiec, o tym nie wiedzialam...
Czy tam tez jako winda byla klatka gornicza? ponoc w blokach w rejonie Alaverdi takie windy jezdza! :mrgreen:
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

buba pisze:
dubaj pisze:[Ogólnie miały być czołgi, żołnierze (byli... ale foto jako bonus na koniec relacyji), miny i snajperzy.... a tu mamy odnowione ładne miasteczko, uśmiechnięte i przyjazne ładne dziewczyny.... kuźwa, czemu musieliśmy stamtąd wyjeżdżać po paru godzinach???
Po czolgi, miny i snajperow to chyba trzeba bylo pojechac do Agdamu, na przelecze i wioski wokol Karwaczaru i w wiele innych miejsc gdzie trudno dojechac a i czasem nie wolno... I pojechac samemu, stopem, marszrutka, z miejscowymi.. I na dluzej niz dzien.. Jak sie pojedzie taksowka do wielkich miast to zawsze jest tak samo- ladniutkie, odnowione, przyjazne i z przyklejonym usmiechem..

Wierze ze ten Karabach porzuconych zarastajacych trawa czolgow i terenow gdzie za potrzeba nie idzie sie w krzaki tylko na srodek drogi by nie trafic w mine - istnieje naprawde. Moze uda nam sie go za rok odnalezc? Bo w tym roku zabraklo czasu, zreszta na polowe planow w Armenii rowniez.
Pewnie masz rację co do jakiś odległych miejsc ... ale to jest moja osobista relacja, z takiego zwiedzania na jakie było nas stać czasowo...
Dla nas Górny Karabach to bardzo ładne kobiety, przyjaźni ludzie, niesamowite góry, świetna pizza, grzechu warta Ania i klimatyczny Stepanakert.
Ja to kupiłem, przyjąłem i zaakceptowałem.
Żałuje, że nie było nam dane zostać tam dłużej. I pojechać z naszym syryjczykiem po rejonach o których piszesz.
Chociaż nie do końca byłaby to trzydniowa podróż po dziczach - znajac nas pewnie po dniu on tour wybralibyśmy nocne dyskoteki Stepanakertu zamiast noclegu w namiocie pod Agdamem :wink:
Ale bez oburzania się - nie każdy turysta musi mieć takie same priorytety 8)
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2331
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba »

dubaj pisze:grzechu warta Ania
Ania byla miejscowa? takie malo ormianskie imie! :D
Żałuje, że nie było nam dane zostać tam dłużej.
To odwieczny problem wszystkich wyjazdow- notoryczny brak czasu!
dubaj pisze:Chociaż nie do końca byłaby to trzydniowa podróż po dziczach - znajac nas pewnie po dniu on tour wybralibyśmy nocne dyskoteki Stepanakertu zamiast noclegu w namiocie pod Agdamem :wink:
I nie wiem czy faktycznie na nocnych dyskotekach Stepanakertu nie byloby bardziej "dziko" niz w wiosce pod Agdamem a i wieksza adrenalina i spora szansa na spotkanie snajpera :lol: :lol: :lol:
dubaj pisze:Ale bez oburzania się - nie każdy turysta musi mieć takie same priorytety 8)
Jasne sprawa! W wyjazdach wedlug mnie najfajniejsze jest to aby byly "jakies" i po przeczytaniu rozne relacje nie zlewaly sie w jedna bezksztaltna mase. Twoje wyjazdy sa krancowo inne jak moje ale moze wlasnie dlatego fajnie mi sie o nich czyta bo to jak obraz innego, zupelnie nieznanego mi swiata. (choc znajduje jeden element wspolny- sympatie do wszelakich trunkow ;) ;)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Parparim
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 153
Rejestracja: pt 17 sie, 2007 22:43

Post autor: Parparim »

Fajny, oryginalny styl pisania sprawia, że relacje Dubaja i Buby dobrze się czyta. To też was łączy. :D
...

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2331
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba »

dubaj pisze:[Po raz kolejny zauważyłem.... że tylko w tej Warszawie muszą wydawać myliardy by wbić metro jak najgłębiej pod ziemię.
Rzym, Londyn, teraz Erewań... każde metro jeździe na ziemi i tylko w centrum wbija się pod ziemię.
Nie taniej zrobić metro od Piaseczna do Łomianek w 90% na powierzchni? Nawet przez Wisłę jak w Rzymie można puścić wagoniki mostem....
No to w Tbilisi tez jest wbite w ziemie prawie jak kopalnia! :lol: A co do naziemnego metra to ma swoje spore minusy- widzialam kijowskie metro ktore stoi w korku na moscie 3 godziny... :roll:
dubaj pisze: I te pytania... gdzie się zatrzymaliśmy się, czy będziemy wieczorem na jakiejś dyskotece...
kurwa, a my z uwagi na transport (inaczej niż taksówką trudno tam dotrzeć, nie licząc rzecz jasna wariatów stopem lub na rowerze)... przyjechaliśmy tu tylko na parę godzin :twisted:
A nie przeszlo wam przez glowe zeby zostac jak juz widzieliscie ze jest fajnie? zaplacic taksiarzowi obiecana kase i niech wraca sam, znalezc jakis nocleg i wrocic inna taryfa za kilka dni? Moze relacja bylaby wtedy dluzsza :-)

dubaj pisze: I bardziej w górę... oto widok ze wzgórza na które wspinają się Kaskady na cały Erewań:
o! Ararat ukradli! :shock: gdzie Ararat???


dubaj pisze: (wszak po 5 godzinach jazdy cugiem znaleźliśmy się przy miejscowości Sevan zaledwie 40 km od Erewania)...
wprost do Batumi.
No to ja juz wiem ile sie jedzie pociagiem do Sewanu ;)
A odjezdzaliscie z tego glownego dworca w Erewaniu- Sansun David czy jakos tak? Ponoc dawniej jechalo sie duzo krocej ale teraz zdjeli tory w centrum Erewania wiec w prostej drodze do Sewanu torow brakuje.. Mysmy chcieli wlasnie do Sewanu pojechac pociagiem.. W przewodnikach pisalo ze pociagi do Sewanu odjezdzaja z drugiego dworca w Erewaniu zwanego Arabkir w okolicach kaskady.. Nikt , kompletnie nikt o takim dworcu nie slyszal.. Jakis koles powiedzial nam ze teraz pociagi w strone jeziora odchodza w jakiejs malutkiej pseudostacyjki na polnocy miasta w dzielnicy Kanakert - tam gdzie sie zaczynaja tory.. Oczywiscie napolnocy miasta nikt o tej stacyjce nie slyszal i tymi pociagami nie jezdzil.. Ostatecznie napociag sie nie zalapalismy - ale z daleka go widzielismy wiec faktycznie jedzie i chyba 2 godziny mu to zajmuje (elektriczka)

Bardzo a to bardzo mnie interesuje jaka trasa jechal wasz pociag? ze zajelo mu to az 5 godzin i jechal caly czas po torach? z mapy jakos niczego nie moge sie dopatrzec i wydedukowac jak moze wiesc okrezna trasa? Pamietasz moze jakies nazwy stacji posrednich? (chyba ze pociag cofa sie na poludnie, w okolicach miasta Masis wjezdza w druga nitke torow mijajaca Erewan od zachodu i dalej wlacza sie w normalna trase na Sewan kolo Nor Achin??

dubaj pisze: Tak więc my jedliśmy zupę, a Cysiek dostał wodę z kawałkiem kości :mrgreen:
czyzby to byla zupa "chasz"? najbardziej obrzydliwe paskudztwo jakie mialam okazje kiedykolwiek sprobowac?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj »

buba pisze: Bardzo a to bardzo mnie interesuje jaka trasa jechal wasz pociag? ze zajelo mu to az 5 godzin i jechal caly czas po torach? z mapy jakos niczego nie moge sie dopatrzec i wydedukowac jak moze wiesc okrezna trasa? Pamietasz moze jakies nazwy stacji posrednich?
Cug jedzie, cały czas po torach :wink: , z Erewania na północny zachód przez miasto Gyumri, potem wraca przez Vanadzor (dawny Kirowakan) niemal aż do jeziora Sevan... tak więc po paru godzinach meldujemy się własnie 40-50 km od Erewania. I tam już dzida na północ w stronę Tbilisi!
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2331
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba »

dubaj pisze:
buba pisze: Bardzo a to bardzo mnie interesuje jaka trasa jechal wasz pociag? ze zajelo mu to az 5 godzin i jechal caly czas po torach? z mapy jakos niczego nie moge sie dopatrzec i wydedukowac jak moze wiesc okrezna trasa? Pamietasz moze jakies nazwy stacji posrednich?
Cug jedzie, cały czas po torach :wink: , z Erewania na północny zachód przez miasto Gyumri, potem wraca przez Vanadzor (dawny Kirowakan) niemal aż do jeziora Sevan... tak więc po paru godzinach meldujemy się własnie 40-50 km od Erewania. I tam już dzida na północ w stronę Tbilisi!
Dzieki za wyjasnienie- chyba cie poczatkowo zle zrozumialam ze pociag jechal przez miasto Sevan albo dojezdzal prawie do niego. Jako ze na mapie nie widzialam torow pomiedzy Vanadzorem a Sevanem stad bylo moje pytanie.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

ODPOWIEDZ