Użhorod i Mukaczewo

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
DobryDuch
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 87
Rejestracja: pt 31 sty, 2014 21:00

Użhorod i Mukaczewo

Post autor: DobryDuch » czw 25 lip, 2019 12:20

To nie będzie raczej "relacja z podróży", a odświeżenie informacji dla zainteresowanych.

W Użhorodzie byłem pierwszy raz w 2016. Końcem maja tego roku tylko nocowałem w nim w drodze na trekking pasmem Pikuja i jeszcze raz w lipcu postanowiłem doń zawitać oraz wreszcie nawiedzić też Mukaczewo. Także sprzedam Wam trochę info jak dojechać, jak się nocuje itp. Mamy okres wakacyjny, a nuż ktoś będzie szukał info. Może ktoś do Użhorodu będzie planował wyjazd na występ objawienia muzycznego Ukrainy w tym roku - Alyony Alyony (27 sierpnia).
W 2016 przyjechałem do Użhorodu z Sołotwina, do którego z kolei przeszedł granicą z rumuńskim Sigetem Marmaroskim. Dosłownie pieszo można się przemieszczać między tymi miejscówkami. Użhorod i Ukrainę w 2016 opuszczałem pieszo przejściem Malyj Bereznyj - Ubla. Z Malego B. jest kawałek do przejścia, a po Słowackiej stronie do przystanku w Ubli kolejny odcinek. Ale grunt, że można przekroczyć granicę pieszo. O pogranicznikach z tego przejścia można przeczytać niepochlebne opinie na tym forum i moje doświadczenie do nich się przychyla.

Nigdy nie jechałem do Użhorodu z Lwowa, a dwa razy w tym roku ze Słowacji - przejściem Vyzhne Nemecke-Użhorod. Niestety tym przejściem raczej nie da się przejść pieszo - tylko spalinowo (a rowerem?). W maju byłem pozytywnie zaskoczony jadąc autobusem przewoźnika Era bus. Nie więcej niż 40min. trwała przeprawa. Na tego przewoźnika bilet kupiłem przez internet. Ogólnie sporo autobusów z Koszyc jedzie do Użhorodu i - tym samym rejsem - do Mukaczewa. Rzadziej, ale też jadą dalej - do Rachowa, Iwano-Frankowska. Można jechać z Popradu, Preszowa, Bardejowa, Michałowców itd.
W oparciu o pozytywne zaskoczenie szybkiego przjechania granicy autobusem, w lipcu wybrałem ten sam wariant. I tutaj niestety nadziałem się na typową mękę przeprawy. Ponad 2h na samej granicy jadąc ze Słowacji i to samo w drugą stronę. Godziny kursów przewoźnika Era Bus mi nie pasowały, więc jechałem słowackimi liniami. Chyba coś się zmieniło na gorsze od tego czasu - w maju autobus jechał prosto na kontrol, teraz zjeżdża na boczny pas, jak TiRy. W drodze powrotnej po Słowackiej stronie pogranicznik srogo obchodził się z Ukraińcami wypytując na ile jadą i czy mają pieniądze na pobyt. Jeden nie miał, potem zmienił zdanie, jak mu inni podrzucili, żeby pokazał, że ma; a potem jeszcze chyba w ogóle łapówkę próbował dać, grozili mu deportacją na 6 lat. Facet siedział za mną. Gadał z innymi, że od 20 lat jeździ tędy do pracy na Słowacji i nigdy się nie pytali o pieniądze na pobyt. Po tej małej aferze autobus jeszcze skręca do hangaru, gdzie wszyscy wysiadka i swój bagaż w ręce. Stoimy jak skazańcy, w tym czasie sprawdzany jest sam autobus. Następnie każdy sprawdzany znowu z paszportu i bagaż jak na przejściu pieszym.
Także w sumie radzę unikać takiego sposobu przeprawy. Z Użhorodu do Koszyc - 100km - droga trwała 4h. Jest jeszcze opcja kolejowa Koszyce-Czop. Ciekaw jestem, może kiedyś wypróbuję.

Nie wiem czy w Koszycach, ale na pewno w Michałowcach, nie sprzedają hrywny w kantorach. Także przyjeżdżając do Użhorodu po 19ej, na pierwsze wydatki trzeba wyjąć hrywnę z bankomatów. Poza tym z kantorami nie ma problemu - wszędzie są, od dworca po centrum, no i w bankach oczywiście można wymieniać walutę. Kantory skupują złotówki, banki nie pamiętam.

W Użhorodzie przerobiłem w sumie cztery hostele. Panorama, Sakura, Misto oraz Vulyk - po obu stronach tej przyjemnej rzeczki o ultra węgierskiej nazwie Uż. Ceny każdy widzi na bookingu, więc pisał nie będę. Przytoczę to co sam oceniam. Jeśli ktoś liczy na to, że na śniadanie ugotuje sobie jajka, które można w sklepach kupić na sztuki (podobnie jak makaron, ryż na wagę), to w Panoramie na 100% działa indukcyjna kuchenka i jest dostępny sensowny asortyment garnków, naczyń, druszlak się znajdzie (w 2016 i w tym roku bez zmian). Pozostałe hostele w tej materii wypadają słabo. W hostelu Misto (2016) chyba w ogóle nie było kuchenki, tylko mikrofala, którą posiada chyba najtańszy nawet hostel. Sakura i Vulyk mają działające kuchenki, ale w szafkach widziałem po jednym garnku i patelni, noże tępe. Krótko mówiąc, jak liczysz na gotowanie czegoś, to poza Panoramą możesz się do tego szybko zniechęcić.
Drugie kryterium: czy idzie przespać noc bez przeszkód akustycznych. Hostel Panorama uczciwie informuje na bookingu, że nad nim znajduje się restauracja, w której często odbywają się imprezy. Miałem okazję to przerobić w 2016 na półce piętrowego łóżka - obłędny koszmar. Hostel Vulyk jest na drugim miejscu od dołu komfortu snu, aczkolwiek są chyba pokoje, których okna nie wychodzą na tą ulicę - a mnie całą noc budziły samochody, jakieś autobusy, bo pod oknami przebiega trasa z granicy ze Słowacją. Na plus działają fajnie ogarnięte łóżka - z obszernymi szufladami na bagaż zamykane na klucz; z zasłonami, gniazdkami i lampkami. W hostelach Sakura i Misto nie było problemu z hałasem, choć rano w sąsiedztwie Sakury zauważyłem jakiś bar, który innym razem może mieścić jakąś imprezę. Misto jest spośród tych czterech najpewniejszy jeśli chodzi o potrzebę regeneracji w spokojnym śnie.
Wi-fi pamiętam, że w Panoramie było prawie bezużyteczne. W pozostałych w porządku.
Z sanitariatów na minus odstaje od reszty Sakura - prysznic to jedna wielka łaźnia bez przegród, przy tym woń nieprzyjemna. Ten hostel w ogóle jest nowy na bookingu, a funkcjonuje też jako hotel robotniczy, ma sporo miejsc.

Komunikacja między Użhorodem i Mukaczewem nie nastręcza problemów - w sensie szrutki jeżdżą tak często, że nie ma sensu szukać rozkładu. Droga trwa około godziny. Koszt - 40uah. Może być tak, że przejedziesz na stojąco, jeśli nie zajmiesz wcześniej miejsca. Zapamiętam wyjazd z Mukaczewa w gorące lipcowe południe. Dosłownie pot i krew. Z faceta stojącego nade mną kapał na mnie jego pot. Kobiecie z rany na ramieniu sączyła się krew. Ale do hardkoru w marszrutkach przywykłem, choć nie powiem, że za tym przepadam.

Do Mukaczewa wyskoczyłem na jeden nocleg, żeby zobaczyć to drugie po Użhorodzie miasto na Zakarpaciu. Dworzec nie jest najbliżej centrum, ale jadąc z Użhorodu, można oczywiśce wysiąść bliżej centrum, iść przez targ i od razu zaopatrzyć się owoce, warzywa, sało, sery, no i "damasznie" wino z degustacją przed zakupem.
Centrum - mam wrażenie, jest w Mukaczewie o wiele mniejsze niż w Użhorodzie. Miałem problem ze znalezieniem miejsca na pełną obiadokolację, ze cenę nie przekraczającą 100uah. Nie idąc na kompromis pizzy, hamburgerów, kupowałem w sklepie sałatki, wędliny i bułki. Są całodobowe Almy ze świeżym pieczywem. Jak miasto nie ma jakichś specjalnych atrakcji, to zawsze idę zobaczyć lokalne kino, albo na cmentarz. Tutaj poszedłem do kina Peremoga. Wyszedłem na piętro i nawet mógłbym wbić się na seans bez biletu, bo były tam wejścia na balkon, ale wyczaiłem też balkon na świeżym powietrzu. Usiadłem więc na wygodnym krześle i w dyskrecji, w zaciszu popijałem "damasznie" winko patrząc na dachy Mukaczewa. Jest oczywiście atrakcja w Mukaczewie - zamek, do którego z centrum jedzie się autobusem nr 3 bodajże. Zajechałem na 30min przed zamknięciem, więc zrezygnowałem z wstępu (50uah). Ciekawe są te miejskie autobusy 2 i 3. Kupuje się na nie bilety w kiosku lub sklepie, a nie u kierowcy. Na wejściu do busika mamy szlaban, który zwalnia się po przyłożeniu biletu do skanera.
Na nocleg w Mukaczewie wybrałem hostel Tsentr. Samo centrum, co ma sens na pobyt jednonocny w tak małym mieście. Jednak we wspomnianych kryteriach oceny, tutaj wszystko zawodzi. Znajduje się właściwie na terytorium dużej, drogiej restauracji, w dodatku przyklejony do tego jest hotel, a za ogrodzeniem działa małe wesołe miasteczko. W kuchni raczej nic nie ugotujesz, możesz nie znaleźć kubka i łyżeczki. Najgorsze jest to, że bramę na posesję zamyka restauracja o północy. Akurat tak mi się rozkosznie piło kolejne wino nad rzeczką Latorica, że rozważałem pozostanie na niej do oporu. W końcu przytomnie stwierdziłem, że pójdę do hostelu na tą północ i obczaję czy potem zdołam wyjść po bramie, przeskoczyć przez nią. Faktycznie zamknęli o północy, bramę dałoby się przejść, ale siły mnie opuściły i wybrałem spoczynek.

Także w sumie tyle. Chodziło mi o przekazanie suchych informacji, minimalną ilość własnych wrażeń, bo każdy ma własne motywy wyjazdów.

ODPOWIEDZ