Truskawiec i Shidnica - grudzień 2008

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Truskawiec i Shidnica - grudzieł„ 2008

Post autor: dubaj » sob 07 mar, 2009 18:13

Trup wśród shidnicowych truskawek 2008

No nie... jak co roku mam zacząć od: „zamiast obżerać się pierogami” itd...? Nie...lepiej nie....
Może skróćmy do: jak Święta Bożego Narodzenia to tylko na Ukrainie!

Zaczęło się tuż po wigilii... oczywiście problemy z kursowaniem autobusów, ale dzięki pomocy uczynnego kierowcy (z angielskiego: thank you sister) udało się: o 20:00 z Mariną i Karipu już siedzieliśmy w autobusie ruszającym z warszawskiego Dworca Zachodniego w stronę Lwowa... (koszt 75zł)

Podróż do drugiego wina ciągnęła się dość powoli, ale potem... dzięki kolejnym zakupom na stacji, znacznie przyspieszyła – potem już szybko granica, ostatnie śródnocne smsy świąteczne i lekka drzemka.
O godzinie 6 miejscowego czasu meldujemy się we Lwowie.

Na pewno zastanawiacie się czy będzie tu jak zawsze zdjęcie lwowskiego dworca, ale złammy tą tradycję – przejdźmy od razu do marszrutki, którą ruszyliśmy w stronę odległego o 90 km Truskawca. Jej koszt w przeliczeniu wynosił jakieś 6-7zł, a czas jazdy wyniósł dwa mrugnięcia okiem, bo mówiąc w skrócie tuż po zamknięciu oczu we Lwowie otworzyliśmy je w Truskawcu – tam właśnie nagle się okazało, że wysiadamy! Oczywiście reklamówka z jedzeniem pojechała dalej...

Śnieg, stoimy przy zwykłej ulicy (nie dojrzeliśmy oczywiście dworca autobusowego 100 metrów dalej), bolące głowy i pytanie: gdzie my do cholery jesteśmy?
Dobra...nie mamy czasu się bawić w spacery... łapiemy taksówkarza i wieź nas panie do jakiejś taniej noclegowni... w sumie Villa nie była jakoś bardzo droga (jakieś 30zł od osoby), ale... w międzyczasie taksiarz zaczarował nas już miejscowym górskim kurortem... Shidnica... w górach... itd...
Więc czemu nie? Wieź nas tam facet... taksówka wyszła nas po 20zł, ale raz się żyje, prawda? Kwota za jakieś 30 km przez konkretne góry nie wydaje się teraz duża, ale jak na ukraińskie warunki zdarł z nas jak z frajerów. Ech... tyle doświadczenia, a znowu trzeba płacić frycowe.

Shidnica.... wieś, cerkiew i wokół góry... przed wojną ponoć mówili, że to tu są prawdziwe Bieszczady.

Obrazek

Dużo śniegu... i szukamy kwatery... Jako, że zmęczenie dawało o sobie znać to już drugą propozycję zaakceptowaliśmy...byle iść spać.

Tak właśnie wyglądał nasz domek (po 20zł za osobę):

Obrazek

Mieliśmy pokój dla siebie, łazienkę i mogliśmy iść spać... drugi pokój ktoś cały czas remontował, ale niczym się nie przejmowaliśmy... dopiero popołudniu...wstaliśmy... i ruszyliśmy „zwiedzać”

Miejscowość bardzo sympatyczna, idealna dla miłośników gór i spokoju. Niestety... my miłośnikami spokoju nie jesteśmy, więc brak nocnych rozrywek... był dla nas pewnym minusem. Tym nie mniej do prawie północy okupowaliśmy najlepszy lokal w tej miejscowości: „Wernisaż”
I chociażby dla podniebienia warto jechać na Ukrainę: śmieszne ceny powodują, że konsumujesz tam wszystko co najlepsze i zapijasz eleganckimi winami. I napiwki zostawiasz bez żalu, często większe niż standardowe 10%.

Najedzeni wracamy do naszego domku, a tam... wybita szyba w toalecie. Sms do właściciela i robi się dziwna sytuacja... przyjeżdża w nocy, przebąkuje o milicji, pyta nas o paszporty, biega... a drugi pokój zamknięty... co by weselej było zaczęliśmy sobie wkręcać, że w drugim pokoju leży trup...noc, wybita szyba, cisza, śnieg... nasza fantazja zaczęła się robić coraz bardziej realna...słychać było czyjeś kroki...

Rano właściciel nawet się ucieszył, że nie chcemy zostawać dłużej... plecaki na plecy... i czekamy... na busik do Truskawca. Czekaliśmy czekaliśmy ładnych kilka lampek wina w Wernisażu, ale się doczekaliśmy – tym razem znajoma trasa za 1,70 zł od osoby....

Obrazek

Półgodzinna podróż i lądujemy na dworcu kolejowym... ech... pobyt na Ukrainie bez podroży cugiem... chamstwo!

Obrazek

Dobra...dalej... pora szukać noclegu...Ruszyliśmy w miasto...ale znowu dezorientacja.... wracamy w stronę dworca i...a co tam... coś za bogato wygląda ten hotel... ale zapytać zawsze można.

Obrazek

Pokój dwuosobowy, z trzema łóżkami... za 72 zł całość. Czyli 24zł za osobę.... bierzemy! Normalnie luksus, czysto, schludnie, cały czas gorąca woda i ładna wanna...

Obrazek
RTS Widzew Łódź!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj » sob 07 mar, 2009 18:14

Odpoczynek i przed zmrokiem jeszcze ruszamy „na miasto”. Okazało się, że jesteśmy 10 minut marszu od centrum miasta. Centrum...i tu na zdjęciu mamy główną, w tym dniu zamkniętą, pijalnię wód.

Obrazek

Ogólnie Truskawiec to miasto uzdrowiskowe, w samym centrum jest park zdrojowy, w którym niemal co dzień przechadzają się setki, tysiące kuracjuszy... Następnego dnia miałem możliwość spróbowania tej „super zdrowej wody” – od razu przypomniały mi się czasy jak w młodości przelewałem wężykiem paliwo do motoroweru. Identyczny smak – toż to woda z, wcale nie delikatną, nutą ropy! Jak się domyślacie zdrowe picie tej wody przegrało od razu w degustacjami win.

Ale wróćmy do pierwszego wieczoru w Truskawcu – teraz już dobra restauracja, dwudaniowy obiad, po 2 lampki wina i piwo... łącznie rachunek wyniósł 65 zł za trzy osoby... Tak najedzeni mogliśmy ruszyć na piątkową dyskotekę, bo właśnie niedaleko naszego hotelu był główny klub w mieście: Millennium... bilard, bar, bowling, restauracja z tańcami (raczej dla tych dużo bardziej dorosłych) oraz płatna dyskoteka... Jednak jak się okazało w piątki dyskoteka nie cieszyła się popularnością – i my również skupiliśmy się na barze...

Następnego dnia Karipu ruszył w drogę powrotną... przy okazji robiąc sesję fotograficzną Lwowowi.

Ja ten dzień jednak zacząłęm od śniadanka w hotelowym cafe... naleśniki, lody z koniakiem... tam jest po prostu za tanio!
I tak zaczął się kolejny przejedzony spokojny dzień... już dawno tak kulturalnego i porządnego wyjazdu nie doświadczyłem.

Obrazek

Pełny relaks, spokój, cisza...

Obrazek

...a wieczorem ponownie ta elegancka restauracja... pani pamiętając wczorajszy napiwek kłaniała się w pas, a my, tak rozglądając się, lekko wyróżnialiśmy się wyglądem: bojówki, sportowe bluzy...a tam wszędzie eleganckie wieczorowe stroje, zespół muzyczny, tańce, obroty... ulala... Toż to idealne miejsce dla mnie... za 20 lat... Tak więc skoro wieczór... pora się przenieść do miejsca na literę M ze znacznie ciekawszymi rytmami. Jednak z uwagi na poranny wyjazd trafiłem tam sam... ech...te Ukrainki... jakie one są zgrabne... w sobotni wieczór dyskoteka już żyła na całego... Jednak płacić 30zł za wejście na disco, samemu...z opcją, że i tak długo tam siedzieć nie mogę....ech.... nacieszyłem jeszcze trochę oczy widokiem wyzywająco ubranych Truskawek... i ruszyłem w miasto.
Miałem jakieś dziwne przeczucie i niemal natychmiast trafiłem do miejscowej, dość interesującej, mordowni. Gitary, śpiewy, jakaś dziwna młodzież i właścicielka mówiąca po polsku. Były drinki, była lekka integracja i co ciekawe nie pozwalano mi mówić po rosyjsku, spokojnie wszyscy rozumieli mój polski. Jeszcze płonący drink, jeszcze trzy piwka i na szczęście zamykano lokal przed 1 w nocy, bo przecież rano trzeba było wstać.

Powrót niestety bez przygód i utrudnień... może nie jechaliśmy w ten sposób...

Obrazek

...ale bez problemu dotarliśmy do Lwowa- tam znowu marszrutka do granicy i po chwili witamy w Polsce. Już tylko busik do Przemyśla i pierwszy powrót do dołującej rzeczywistości polskich cen: bilet na pociąg 54 zł...


Podsumowując: dziwny wyjazd.
Dziwny dla mnie, bo... taki normalny, kulturalny. Bez ekscesów (bo co to jest, jak na nas, tylko jeden wyimaginowany trup za ścianą)i szaleństw, za to z restauracjami i ciągłą degustacją dobrych win. Zaliczony kolejny rejon pięknej Ukrainy... który mogę śmiało polecić wszystkim: od nastolatków do 50latków – każdy za nieduże pieniądze znajdzie tam coś dla siebie. A ponieważ jest to dość blisko granic Polski (wszak to nasze dawne kresy), tak więc to idealne miejsce na krótki wypad nawet dla tych nie znających ani słowa po rosyjsku/ukraińsku.
RTS Widzew Łódź!

ML2
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 106
Rejestracja: śr 25 lut, 2009 20:01

Post autor: ML2 » sob 07 mar, 2009 18:52

Cieszę się że się udał wyjazd :D

Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS » sob 07 mar, 2009 20:45

Bardzo lekko napisane sprawozdanie z wyjazdu. I tak trzeba. Niecierpliwie czekam na kolejne fotki z wyjazdu. Te które zamieściłeś mają swój klimacik. Jak twierdzisz to był dziwny wyjazd ale na długo zostanie w pamięci.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais

jcklenik83
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 21
Rejestracja: wt 15 wrz, 2009 13:44

Post autor: jcklenik83 » pt 18 wrz, 2009 12:55

Byłem w Truskawcu pod koniec sierpnia i zamieszczam parę zdjęć.
Obrazek
Jezioro w Truskawcu z wodą pitną i jak dobrze zrozumiałem , zakazem kąpieli.
Obrazek
Sanatorium Karpaty.
Obrazek
Bard na deptaku w Truskawcu.
Obrazek
Obrazek
Od tego miejsca , około 150 metrów po lewej stronie jest Polski kościół z naszym księdzem.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Cerkiew greko-katolicka Św.Mikołaja w Truskawcu.
Obrazek
Przedwojenna willa.
Obrazek
Budowa hotelu w Truskawcu, finansowana przez Witalija Kliczkę , boksera wagi ciężkiej.
Obrazek
Dworzec Kolejowy i autobusowy jak mi się wydaje.
Obrazek
W tym miejscu przed wojną , przygrywała kuracjuszom orkiestra.
Obrazek
Redakcja gazety , Truskawiec Kurort.
Obrazek
ulica w Truskawcu , poniżej około 300m po lewej stronie jest hala targowa , wiadomo ceny.
Obrazek
Obrazek
To i poprzednie dotyczy tego samego tematu.
Obrazek
Kościół katolicki w Truskawcu.
Obrazek
Cerkiew greko-katolicka w trakcie budowy ,Truskawiec.
Obrazek
Ulica w Truskawcu .

jcklenik83
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 21
Rejestracja: wt 15 wrz, 2009 13:44

Post autor: jcklenik83 » czw 24 wrz, 2009 08:02

Znalazłem jeszcze 4 zdjęcia które odpowiadają zdjęciom założyciela postu, więc dla porównania zima , lato , zamieszczam .Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

jcklenik83
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 21
Rejestracja: wt 15 wrz, 2009 13:44

Post autor: jcklenik83 » pn 28 wrz, 2009 13:34

Obiecuję że postaram się napisać dynamiczną relację z wizyty na Ukrainie ! Pojechaliśmy , zobaczyliśmy , zwyciężyliśmy ! Fajni ludźie , nam przychylni , woj.lwowskie mam na myśli!

Awatar użytkownika
dubaj
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 227
Rejestracja: pt 06 mar, 2009 23:46

Post autor: dubaj » śr 30 wrz, 2009 00:21

Ogólnie źle jest jeździć zimą po normalnych miastach.

Truskawiec zimą, Petersburg w szarym śniegu... nie powaliły mnie na kolana.

Np Wilno wspominam jako piękne miasto (letnie wspomnienia), natomiast zimą... nie podobało mi się.


Zimą niestety tylko po typowych górskich "kurortach" takich jak Jaremcza proponuje się włóczyć :wink:
RTS Widzew Łódź!

jcklenik83
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 21
Rejestracja: wt 15 wrz, 2009 13:44

Truskawiec -galicyjska kolchida.

Post autor: jcklenik83 » pt 25 gru, 2009 20:38

Warte odnotowania ,jest chyba to ( na forum) ,że był film o Truskawcu .TV Polonia , rano i popołudniu 25 12 09 -"Truskawiec -galicyjska Kolchida" . Mam nadzieję że będzie dostępny na stronie TVP , polecam. Na You Tube też można znaleźć parę filmików , przyjaznych nam ,Polakom ,terenów !

Awatar użytkownika
micaj
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 388
Rejestracja: pn 10 maja, 2010 14:08
Lokalizacja: Lublin

Post autor: micaj » śr 12 maja, 2010 19:46

W zasadzie z przedwojennego Truskawca nie zostało nic. Udało im się zniszczyć miasto. A te drewniane wille, to już posępny widok.

ZD wagzał to nie awto wagzał, który leży w innej części miasta, a dojechać do niego można marszrutą numer 2.

Wypada też wydrukować nazwę wody, czyli Naftusia. :)

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Truskawiec i Shidnica - grudzień 2008

Post autor: jacky6 » wt 25 kwie, 2017 13:29

dubaj pisze: Toż to idealne miejsce dla mnie... za 20 lat...

Podsumowując: dziwny wyjazd.

Dziwny dla mnie, bo... taki normalny, kulturalny. Bez ekscesów (bo co to jest, jak na nas, tylko jeden wyimaginowany trup za ścianą)i szaleństw, za to z restauracjami i ciągłą degustacją dobrych win. Zaliczony kolejny rejon pięknej Ukrainy... który mogę śmiało polecić wszystkim: od nastolatków do 50latków – każdy za nieduże pieniądze znajdzie tam coś dla siebie. A ponieważ jest to dość blisko granic Polski (wszak to nasze dawne kresy), tak więc to idealne miejsce na krótki wypad nawet dla tych nie znających ani słowa po rosyjsku/ukraińsku.
Poszukując informacji a szczególnie fotografii - wpadłem tutaj na starego znajomka.
:P :P
Jaki ten świat jest mały.
:D :D
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

Awatar użytkownika
jacky6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 71
Rejestracja: czw 23 mar, 2017 14:15
Lokalizacja: Redenowo

Truskawiec i Shidnica - grudzień 2008

Post autor: jacky6 » wt 25 kwie, 2017 13:30

jcklenik83 pisze:Obiecuję że postaram się napisać dynamiczną relację z wizyty na Ukrainie ! Pojechaliśmy , zobaczyliśmy , zwyciężyliśmy ! Fajni ludźie , nam przychylni , woj.lwowskie mam na myśli!
Małe pytanko - czy udało się zrealizować tą obietnicę ?
:| To przyjemnie żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi... :mrgreen:

ODPOWIEDZ