MOJA UKRAINA 2011

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

MOJA UKRAINA 2011

Post autor: marcinkoper »

Moja Ukraina 2011

WSTĘP
Po pierwsze primo w tym roku miał być wypad do Lwowa. Tak trafiłem na forum gdzie doczytałem o Krymie. Tak więc moja wyprawa nie miała by miejsca , gdyby nie bezcenne porady forumowiczów – wielkie dzięki. Dlatego postanowiłem podzielić się moimi wrażeniami-jeśli się komuś przydadzą to super.
Po drugie primo czas. Łącznie na Ukrainie byliśmy 10 dni – od 6 do 16 lipca 2011 r.
Po trzecie primo byłem z synem 17 letnim , na nic nie żałowaliśmy, a na wszystko (od wyjścia z domu) wydaliśmy 2400 zł. Łącznie z kartami na telefon itp. Ceny podaję w hrywnach, kurs około 0,35 zł /H . Ja wypłacałem w bankomatach i trochę wymieniłem we Lwowie złotówek.
Po czwarte primo my mamy ADHD więc NIGDY nie rajcowały nas wypady nad morze, a teraz nam się spodobało.
Po piąte primo zawsze warto używać słów przepraszam, dzień dobry dziękuję, więc warto poprzypominać sobie rosyjski przed wyjazdem i jak wyglądają bukwy. Okazało się, że moje 8 lat nauki w szkole powszechnej daaaaaaaaaaaaaaaaaawno temu pozwoliły w miarę swobodnie rozmawiać, a nawet opowiadać z dobrym skutkiem dowcipy . Acha będę pisał czasami rosyjskie słowa kursywą. Czemu nie cyrylicą ? – bo mi się nie chce  .

To zaczynamy. Wyjeżdżamy z Mysłowic , ale by nie przyjechać do Lwowa zmęczeni robimy przystanek koło Rzeszowa, korzystając z tego , że mamy tam rodzinkę. Po przespaniu się u rodzinki zapakowaniu prowiantu(Anetko dziękujemy za pyszne bułki) dojeżdżamy do Przemyśla pociągami Przewozów regionalnych. Swoją drogą dzień wcześniej był strajk 
W Przemyślu obok dworca stoją minibusy z napisem MEDYKA. Siadamy i czekamy, aż minibus się zapełni- wtedy dopiero odjeżdża  Koszt 2 zł od łba. Dojeżdżamy do granicy (około 30 minut) i po krótkiej kolejce – zresztą niewiadomo z jakiego powodu lądujemy na ziemi niczyjej, czyli korytarzu około 200 metrowym otoczonym wysokim płotem. Znowu niewiadomo czemu kolejka i jesteśmy na upragnionej Ukrainie. Tu od razu atakują nas taksówkarze proponując podwóz za 30 ZŁ!!!!!!!!!!!!!! Do Mostisk- bo tam lepiej jeżdżą marszrutki . Jak każdego taksówkarza zlewamy i idziemy na marszrutkę , która właśnie odjeżdża. Koszt 21 H od łba. Acha po drodze kupuję papierosy za 9 H – piękny kraj !!!!!!!!!!!!!
Po około 2 godzinach docieramy pod dworzec we Lwowie, przy czym to były godziny szczytu więc jedno skrzyżowanie jechaliśmy 30 minut.
Wita nas deszcz . Pierwsze kroki kierujemy do kasy i……………… JESSSSSSSSSSSS są bilety do Semferopola na następny dzień o 14.00  Niżne i Wyzne , ha ha ha . Nie spytałem niestety czy nie boczne , a że ja mam czarownictwo oczywiście tak było . Ale o tym potem. Uradowani z faktu zakupu biletów szukamy noclegów. Acha mieliśmy w planie odwiedzić Operę, ale bilety zwyciężyły. Swoją droga dworzec urodziwy ale ubikacja……

Ponieważ babć przed dworcem nie ma bo pada deszcz znajduję wiszącą na tablicy ogłoszeń wizytówkę pani oferującej noclegi. Dzwonię – a nie wróć. Pierwszy krok skierowaliśmy do salonu LIFE – ichniej sieci komórkowej. Tam kupujemy startera za 15 H i miły pan aktywuje nam taryfę dzięki której dzwonimy do Polski za 0, 8 H a do Life gratis . Pan był miły zrobił to za nas. Więc dzwonię do pani ona po polsku podaje cenę 250 H – OK. Obiecuje przyjechać po nas samochodem. Po 30 minutach dzwoni , ze samochód kaput i pojedziemy marszrutką. Płaci nawet za nas i lądujemy w mieszkanku. Mieszkanie w nowym osiedlu, wyposażone elegancko nawet ochrona na podwórku .

Po pozostawieniu bagaży w mieszkaniu biegniemy zwiedzać Lwów w deszczu. Udaje nam się odwiedzić wiele, no ale według wielu Lwowa nie widzieliśmy bo nie zaliczyliśmy cmentarza. Nic to nadrobimy rano. W końcu w nocy gubimy się , dobrze , ze na kartce miąłem napisany adres. Bardzo mili ludzie usiłują nam pomóc ale niestety nie znają takiej ulicy  Jeden z nich zaprowadza nas na postój taksi. Za 30 H ( utargowałem z 35) pan zawozi nas pod dom. Lądujemy w Łózkach i ….wstajemy o 11.00 więc cmentarza już nie zwiedzimy. Pakujemy się dzwonimy do pani by odebrała klucze, ale ona prosi tylko by zostawić u ochrony. Wziąłem oczywiście od niej numer telefonu by podzielić się na forum ale…… zgubiłem. Ale na dworcu wisi .
Dzisiaj tyle. Jutro dalszy ciąg.
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

Post autor: marcinkoper »

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
a tu ubikacja na dworcu
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Małgorzata02
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 27
Rejestracja: ndz 17 kwie, 2011 10:11
Lokalizacja: Lubelskie

Post autor: Małgorzata02 »

Czekamy na ciąg dalszy. Już pachnie przygodą :)
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

Post autor: marcinkoper »

Acha zapomniałem. Wieczorem poszliśmy do jakiejś knajpki, nie pamiętam nazwy. Mała spokojna , z obsługa, wchodziło się do jakiejś piwniczki. Za obiad solidny, ziemniaki kotlet z piersi, urocze sałatki , cola, piwo i 200 g. wódki (no co zimno było) 1oo h. Z napiwkiem 120. Tak, ze z rana już tylko śniadanko kupione w pobliskim malutkim sklepiku i na dworzec. Przed dworcem zakupy na drogę.
Mineralna – 6h /2 l
Coca-Cola 14 h/2l
Piwo Lwowskie w plastikowych butelkach (podróżne) 16h/2l
0,5 litra (no dobra razy 2 ) wódki z piercem (papryka) 22 h
Bulki – nie pamiętam.
No i jakieś owoce na targu. Na targu jak słyszeli polski język to się uśmiechali, zagadywali, kto gdzie w Polsce był – bardzo sympatyczne. :D No i najważniejsze – kiełbasa. WIELKA RADA jadąc Tam, kupcie sobie zapas dobrej kiełbasy. Ja przez cały pobyt nie znalazłem dobrej kiełbasy – niezależnie od ceny. Wszystkie –nawet ta, która nazywała się krakowska- smakują jak mielonka. Zaopatrzeni idziemy na dworzec zobaczyć wagon. Wagon jak wagon, za to przed każdym stoi dumnie w białej koszuli wagonowa. Wszystkie kolejarki zresztą wyglądają na Ukrainie jednakowo. Wchodzimy do wagonu i łeżeszty wrrrrrrrrrrrrr , tak jak krakałem miejsca boczne. :evil: No nic trudno. W wagonie ¾ Polaków. Oni jechali z jakiegoś biura podróży do Jałty. Chyba płacili za 10 dniowy pobyt 1200 zł. W tym mieli podróż i spanie. Wzbudziliśmy w śród niektórych jakiś taki podziw, że jedziemy w ciemno. Ale jak w ciemno jak czytałem forum dwa tygodnie . Jeden nawet wątpi chyba do dziś czy aby wrócimy cali , ha ha ha . Pani Olga roznosi pościel, nie trzeba za nią płacić , co czytałem wcześniej.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Acha, zapomniałem podąć ceny biletów z Lwowa – po 120 h/osobę. Olga oznajmia na początku, że wódki i papierosów w wagonie niewolno. Ale ponieważ nie nadąża z robieniem kawy i herbaty (po 5 i 3 h) jest zadowolona i wódkę toleruje , byle spokojnie.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us





Palenie zauważyłem, że dopuszczalne stojąc między wagonami, byle tam strzepywać popiół, to nawet chodzący po pociągu milicjant tylko się uśmiecha. Zwłaszcza jak go poczęstowałem i wypaliliśmy razem . Dosyć szybko integrujemy się z polską wycieczką , objaśniam im, że na postojach można kupić wszystko i droga mija spokojnie i wesoło. Jak się okazało spanie na bocznym łóżku nie jest straszliwym przeżyciem, więc jakby ktoś miał takie tylko do wyboru spokojnie, dacie radę. W wagonie razem z nami jadą młoda Ukrainka i jej chłopak , widzę , ze Olga robi jakąś awanturę. PO chwili wszystko wraca do normy. Okazuje się , ze w wiaderku wieźli oni …… króliki.



Po groźbach wysadzenia na następnej stacj, 50 h wręczone wagonowej załatwiło sprawę. Te plackartne wynalazki to dobra rzecz. Z jednym wyjątkiem. Dramatyczne okna . Stare z drewniana ramą , także otwieranie i zamykanie ich to prawdziwa loteria. Z toaletą żadnego problemu, mimo zamykania przed stacjami. Olga spokojnie podchodziła do tego obowiązku i dało się żyć. Zresztą kupiłem jej na stacji maliny za 10h to była szczęśliwa i ugodowa.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



Po 25 godzinach wita nas Semferopol. I nareszcie słońce!!!!!!!!! Ale jakie!!!


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Na peronie od razu podchodzi do nas taksówkarz i proponuje zawiezienie do Nikołajewki – tamże się udajemy – za 400 h. 400 ha to my ha ha h a. Na dole już proponują za 300. Przed dworcem za 200. Nawet znalazł się jakiś poliglota i po angielsku rozmawialiśmy o urokach Krymu i drogiej benzynie, ale nie chcieliśmy nadal płacić 150 h za przejazd 40 km. I słusznie . Marszrutka kosztowała 17 h od osoby. Byliśmy już zmęczeni więc na popozycję załatwienia nam noclegu przez kierowcę marszrutki chętnie przystajemy. On gdzieś dzwoni, daje mi telefon i ustalamy, że przenocujemy choć jedną noc . Cena śmieszna 50h/noc od osoby. To nasze jakieś 17 zł. W marszrutce poznajemy rosyjskiego informatyka Siergieja, który trochę nam opowiada , min. Że w Moskwie zarabia on 2500 dolarów. A mówią, ze bieda. W trakcie rozmowy opowiadam o chęci zobaczenia Sewastopola i nijak nie potrafię wyjaśnić co to okręt wojenny. A to korabliej – wżyciu bym na to nie wpadł. Jakieś dwa kilometry przed Nikoajewką marszrutka się zatrzymuje i pada hasło – Polaki wysiadać. Okazało się, że przyjechał po nas taksówkarz, który ma nas zawieść na miejsce. Ładujemy się w taksówce i ……. Jadąca przed nami marszrutka zatrzymuje się i machają do nas. Okazało się , ze zostawiliśmy w niej plecak m.in. z aparatem…. Ale dobrze jest być miłym w drodze to Siergiej zaalarmował kierowcę . UFFFFFFFFFFFFFFF. Nie obejrzelibyście zdjęć. Na miejscu wita nas gospodarz Andriejewicz.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us




Pokazuje swoje włości, a że mało co widzimy po podróży chętnie się zgadzamy. Ale poważnie. My z Piotrkiem na każdym wyjeździe potrzebujemy wygodne łóżko (no w miarę) łazienkę i ubikację. Nas nigdy nie interesują telewizory itp. Więc dla nas coś takiego za taką cenę było OK. Łazienka wspólna , kuchnia wspólna, ubikacja jedna z muszlą i dwie typowe – jak my mawiamy – na Małysza. Bo tam się przyjmuje pozycję jak Małysz na najeździe do progu. Ponieważ obiecałem podaję namiary na gospodarza.
Anatolij Andriejewicz 0652-312-864
Ulica Siwiernaja 2 – po polsku północna
I powiem tak w NIkołajewce podobne bądź lepsze , bądź gorsze noclegi można znaleźć w przedziale 40-70 h. Wystarczy patrzeć na te ich bramy w solidnych murach i szukać napisu :

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



Zreswztą one są wszędzie. Tak, ze rada jest taka, by dojechać na miejsce i pochodzić i pooglądać kilkanaście rożnych miejsc. Sama Nikołąjewka to wieś , ale w sezonie ta wieś jest ogromna. Nam u Andriejjewicza się podobało z powodu towarzystwa które tam zastaliśmy. Mimo zmęczenia Piotrek proponuje byśmy jednak posiedzieli i pogadali . Przy stole pod dachem od słońca poznajemy (i to baaaaardzo) się z Białorusinami Tatianą, Sieriożą ich dziećmi Saszą i Rusłanem , Ukraińcami Siergiejem i Galiną.



Wymieniamy wspólne poglądy a bariery językowe pozwala nam przełamać kolejny OBOŁON , który wszyscy piją z kubków !!!!
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us




Jakoś tak tam było, że zawsze na stole stał przyniesiony przez kogoś OBOŁON. Kiedy zmieniamy temat z OBOŁONA na coś mocniejszego wstaje Natasza – Rosjanka z okolic Moskwy. Z miną typu „czego się wydzieracie”. Ale moje „alfabit my uże znajem , uże Piszem i czytajem i wsie bukwy po pariadku bez aszibki nazywajem „ wywołuje uśmiech, a że ona nauczycielka – co prawda była – jest już lepiej.


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

O 5 rano kończymy integrację a ja relację na dziś.
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

Post autor: marcinkoper »

jutro o Sewastopolu :)
Jeśli macie jakieś pytania , chętnie odpowiem :)
Małgorzata02
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 27
Rejestracja: ndz 17 kwie, 2011 10:11
Lokalizacja: Lubelskie

Post autor: Małgorzata02 »

Nie poczytamy już więcej? Ciekawie było, prosimy o jeszcze :)
Awatar użytkownika
fijalkowski
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1350
Rejestracja: śr 08 sie, 2007 17:16
Lokalizacja: Sale, Cheshire (United Kingdom)

Post autor: fijalkowski »

marcinkoper, ciekawie się zapowiada, a tu cisza forumowicze są zniecierpliwieni :wink:
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

Post autor: marcinkoper »

Przepraszam, za dwa dni przerwy, ale trzeba się w Polsce jakoś ogarnąć. Na szczęście do pracy dopiero za miesiąc ha ha ha .
Tak jak obiecałem będzie dziś o Sewastopolu. To był obowiązkowy punkt naszego zwiedzania Krymu. Kiedy więc, Tatiana i Sieroża z Białorusi zaproponowali, ze nas zawiozą swoją Skoda chętnie przystaliśmy na tę propozycję. Zrzucamy się na paliwo i jedziemy na zaprawku – czyli stację benzynową. UWAGA – tam najpierw się płaci a potem dopiero tankuje. Specjalnie dla forumowiczów zdjęcie z cenami paliwa z lipca 2011 r.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Acha ważna uwaga. Na Krymie lepiej nie poruszać się na słońcu od 11 do 15 , po prostu żar jest niesamowity. I obowiązkowo nakrycie głowy. Więc proszę się nie śmiać z mojego kapelusza, który tam nabyłem, a który doskonale zdał swoje zadanie.
Jedziemy więc do Sewastopola. To około 45 kilometrów od naszej Nikołajewki. Drogi proste, szerokie, równe. Tu akurat Ukraina nie odstaje. Po kilkunastu kilometrach widzimy już góry.


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



Taki widok zawsze cieszy nasze oczy, bo my z Piotrkiem to raczej górscy wędrownicy niż plażowe foki. Same miasto Sewastopol olbrzymie. Do niedawna zresztą było to miasto zamknięte, bez specjalnej przepustki niemożna było do niego wjechać. Wyjechać zresztą też. Jedna uwaga. Fatalne oznakowanie. Były tylko dwa drogowskazy gdzie jest centrum. Tak, ze kilkanaście razy koniec języka za przewodnika.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



Sewastopol to miasto wielokrotnie dotknięte przez wojny. Ale taka już jego rola, jak się jest strategicznym portem. W wojnie krymskiej 1853 – 1856 Sewastopol został podbity przez wojska turecko-brytyjskie- francuskie. Rosja doznała upokorzenia, po tej wojnie miała zakaz stacjonowania tam floty.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


To pomnik na cześć zatopionych okrętów w 1855 , które miały uniemożliwić wejście obcych statków na redę. Podobno jak się spojrzy na ten pomnik pod odpowiednim kątem to widać profil rosyjskiego admirała. Niestety za późno zrozumiałem co mówił przewodnik i już tego nie uwieczniłem. Zresztą mój Sony ma obiektyw tylko 18-70 więc cudów nie ma.



Zauważyliśmy po drodze nawet nasz konsulat. Miło było zobaczyć polską flagę.
Sewastopol to nadal strategiczne miejsce. Tam stacjonuje rosyjska flota czarnomorska, której potęga już jednak nieco podupadła. Część okrętów Rosjanie przekazali Ukrainie, cześć została wyprzedana. Ale nadal jest ważne miejsce dla Rosjan. Jeszcze chyba 30 lat będą tam stacjonować. Kiedy w parlamencie ukraińskim toczyła się na ten temat debata prawie doszło do bójek posłów. Ostatecznie Ukrain przedłużyła umowę. Warto odwiedzić to miasto, kiedy jest święto czarnomorskiej floty. Podobno niesamowite widowisko. Strzelające na wiwat działa okrętowe itp.

Pierwsze kroki skierowaliśmy na miejsce historycznej 35 nabrzeżnej baterii. Tu mieściły się potężne działa kalibru 305 mm, które strzelały pociskami o masie ponad 400 kilogramów. Załoga baterii broniła się do samego końca oblężenia Sewastopola w roku 1942 i z powodu braku amunicji wysadziła w powietrze działa, by nie dostały się w ręce Niemców.
Na zdjęciu mam działa 105 milimetrowe, widocznie jakieś pomocnicze
Do dziś w tym miejscu dumnie powiewają bandera i proporzec floty ZSRR. Zresztą Sewastopol w ZSRR uzyskał miano Miasta Bohatera. Jest tam nawet muzeum, ale niestety byliśmy w poniedziałek….


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



te czerwone i niebeieskie koła to zasięg dział. Tam była tez 30 bateria , obie wspaniale broniły wybrzeża i ostrzeliwały ląd.


Potem już jedziemy do portu. Jest nas 8 osób więc wynajmujemy kuter , co wychodzi po 50 h od łebka. Tanio, a oglądamy wszystko z morza , a raczej z zatoki no i wspaniały przewodnik, który gada, gada, gada…. Niestety tak szybko, ze rozumiem 20 % , ale pomoc Tatiany nieoceniona. Poza tym sympatyczny pan był Polsce przez rok. Ukończył akademię morską w Odessie i przez ropk praktykował w Gdyni. To nie jedyny polski wątek w tym porcie. Jak się okazało dwa z okrętów jeden ukraiński, jeden rosyjski zostały zbudowane ….. w Polsce.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



W zatoce woda ma głębokość 300 m, a nawet pluskają się w niej delfiny. PO drodze oglądamy budynki portu, mnóstwo rosyjskich flag, w oddali Lenin. Jest też akwarium, gdzie dzieci będą miały wspaniała zabawę.



Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Jeszcze kilkanaście lat temu za takie fotografowanie to byśmy byli chyba ostrzelani, a teraz normalność. Większość ukraińskich okrętów, rosyjskie mega szybkie katamarany.


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


To zasadniczo wszystko z Sewastopola. Dodam jeszcze, ze tam spotkaliśmy JEDYNĄ nieuprzejmą osobe. Zajechaliśmy do jakiegoś sklepu takiego ichniego PSS Społem , żeby kupić kiełbaski i pieczywo i sklepowa jak za komuny.
Obiecuję dalsze części. Z Sewastopola pojechaliśmy w prawdziwe góry więc będzie widokowo. Pozdrawiam. Piszcie, czy się podoba, czy przydatne informacje i pytajcie , pytajcie pytajcie.
Awatar użytkownika
fijalkowski
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1350
Rejestracja: śr 08 sie, 2007 17:16
Lokalizacja: Sale, Cheshire (United Kingdom)

Post autor: fijalkowski »

marcinkoper, Marcin ja czekam mi się podoba L)
marcinkoper pisze:byłem z synem 17 letnim
widzę że rówieśnik też zaczął podbijać Ukrainię :wink:
Yugo
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 12
Rejestracja: pn 28 mar, 2011 17:41
Lokalizacja: Włocławek

Post autor: Yugo »

Czekamy, czekamy! :)
Azja moim skarbem.
Awatar użytkownika
Parparim
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 154
Rejestracja: pt 17 sie, 2007 22:43

Post autor: Parparim »

Świetna opowieść. Czuć, że się koledze spodobało na Ukrainie. :mrgreen:
...
Awatar użytkownika
fijalkowski
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1350
Rejestracja: śr 08 sie, 2007 17:16
Lokalizacja: Sale, Cheshire (United Kingdom)

Post autor: fijalkowski »

marcinkoper pisze:Obiecuję dalsze części.
plissss......, bo tak dobrze zacząłeś :wink:
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

Post autor: marcinkoper »

przepraszam, ale w Polsce tez się trochę zwiedza, no i w zastępstwie za kolege pracuję trochę, ale obiecuję cdn jak najszybciej :)))
polaczka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 178
Rejestracja: ndz 22 maja, 2011 16:49

Post autor: polaczka »

ja po jednym wyjeździe jestem po prostu zakochana w Ukrainie
jacmi
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 130
Rejestracja: pn 22 lut, 2010 12:35

Post autor: jacmi »

marcinkoper, również czekam na ciąg dalszy :-) Fajna relacja!
Bo jeśli piąć się - to tylko szczytem, Jeśli szumieć - to wichrem halnym,
Trwać niebem i granitem, A pić ze źródeł skalnych.
Yugo
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 12
Rejestracja: pn 28 mar, 2011 17:41
Lokalizacja: Włocławek

Post autor: Yugo »

Czekamy :). Chociaż same zdjęcia :).
Azja moim skarbem.
marcinkoper
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 57
Rejestracja: pn 27 cze, 2011 00:32

relacja

Post autor: marcinkoper »

Mam czas i chęci i duuuużo zdjęc. CZy jest chęć czytania dalszego ciągu? W tym relacji z powtórzonej wyprawy?
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3100
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

Post autor: pietia »

Oczywiście, że jest :D
kruz7

Post autor: kruz7 »

Zdecydowana większość osób na forum to czytelnicy nie zarejestrowani, chyba.

Kiedy dalsza część opisu wyprawy?
ODPOWIEDZ