Pociag Lwów Simferopol - kilka pytan

Wszystko co związane z podróżami po Krymie
grabarz_tg
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 63
Rejestracja: pn 30 cze, 2008 22:31

Pociag Lwów Simferopol - kilka pytan

Post autor: grabarz_tg »

Witam jedziemy plackarta do Sewastopola, mam kilka pytań odnośnie pociągu.
1. Czy ludzie zamieniają sie na miejsca?
2 Czy miejsca obok WC naprawdę sa straszne i czy bardzo śmierdzi?
3. Czy pani prowadnica jest "spoko"?
4. Czy za dostęp do samowara sie płaci? Jesli tak to ile?
5 Gdzie? Na jakich stacjach babuszki wchodzą i sprzedają jedzenie, obiady. Bo nie wiem czy duzo prac prowiantu czy kupić u nich. Jak to sie wogole odbywa.

Jeśli mi sie cos wiecej przypomni to dopisze.
Niestety ale bylem zmuszony do założenia osobnego tematu gdyż nie chcialem robic offtopa w innym.

Temat o "klimacie" tego pociagu.
Ostatnio zmieniony ndz 12 wrz, 2010 20:26 przez grabarz_tg, łącznie zmieniany 1 raz.
stgik
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 47
Rejestracja: pt 27 cze, 2008 10:18
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: stgik »

Czy na pewno jedziecie do Sewastopola? A może do Symferopola? ;)

Ad.1. Z tego co widzialem, to raczej niechętnie sie zamieniaja, ale jak sie zaproponuje doplate to na pewno ktos sie znajdzie :)

Ad.2. Z kibelka nie smierdzi gorzej niz z tego polskiego w niektorych jeszcze pociagach, wiec nie ma co sie obawiac. Wiekszym mankamentem jest duzy ruch, rozmowy osob oczekujacych w kolejce do wc, itp.

Ad. 3. Prowadnice i prowadnicy(!) są raczej spoko. Oczywiscie zawsze mozna trafic na jakiegos typa, ale generalnie beda Was bardzo lubic, jesli bedziecie robic u nich zakupy (szczegolnie rytualny czaj na dobranoc i dzien dobry :) ) - warto, bo niedrogo, a zjednuje...

Ad.4. Za dostęp do samowara sie nie placi, ale jesli uzywasz za czesto, a juz szczegolnie w celach konkurencyjnych do interesow prowadnikow, to najczesciej narazacie sie na ich nieprzychylnosc... ale jest zawsze opcja, ze machna na was reka, burczac pod nosem: "eehh, innostrańcy" ;)

Ad. 5. Handel zaczyna sie praktycznie na kazdym postoju (sprzedawcy stoja na peronach), ale szczegolnie w srodku trasy do konca.. a najpewniej to w normalnych godzinach za dnia, bo niewielu handlarzy znajdziecie o polnocy :) na kupno wiekszego prowiantu nie nastawialbym sie (nie obiady!), lepiej zabrac porzadne jedzenie, a tubylcze traktowac jako przygode/atrakcje. Troche jedzenia mozna nabyc u prowadnikow, ale to tez raczej zarelko typu instant :)

Generalnie jest klimatycznie, mozna wypic co nieco, zeby znieczulic sie na swojskie zapachy i zeby do konca zalapac klimat tambylcow :)

milego wypoczynku!
tomek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 712
Rejestracja: sob 08 kwie, 2006 17:08

Post autor: tomek »

prowadnice sa rozne od przepitej zulicy do jakiejs fajnej dziewczyna az po dziadka do zataczajacych sie prowadnikow:)))))))))))))
jedzenie mozna kupic na stacji zmerynka(polecam wareniki) tam jest najwiecej jedzenia,sprzedaja tez cos na stacji szewczenko i znamianka.
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Oj , temat mnie rozwalił. Jazda płackarem to niesapomniana podróż życia. A wg. powiedzenia : " Płackar jest jak pudełko czekoladek nie wiesz na co trafisz :) " . Zresztą to temat rzeka. Na miejsce nikt się z Tobą nie zamieni - zapomnij o tym. Odnośnie zapachów to nie jest tak źle . Najlepiej nie patrzeć w krytycznych sytuacjach. Poza tym prowadnice sprzątają swój rewir będąc swoistą solą Ukraińskich ŻD. Ja trafiam na te fajne, mój znajomy z forum trafił na bardzo giętką ( przy ogromnych rozmiarach miednicy szybko i z gracją przemykała po wagonie ). Dobre układy z nimi to już sukces. Na podróż możesz zabrać prowiant ( dobrze sprawdzają się gotowe koltlety , ogórki, pomidorek ) . Reszta na peronie - super pierożki . Piwko u prowadnicy.

Uwaga : Okna są zablokowane , tych uchylonych może być mało. Zabrać trzeba zimne picie. Te z klimatyzacją to firmienne i od cupe wzwyż.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
Awatar użytkownika
ARTURINGA
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2592
Rejestracja: wt 31 sty, 2006 21:17

Post autor: ARTURINGA »

A - LWÓW-> SYMFEROPOL (SYM-FE-RO-POL, nie zadne smerfopole, swastykopole itd...)

B- KIJÓW-> SEWASTOPOL jest faktycznie ale TYLKO z KIJOWA! bo to składy z .. MOSKWY!!!
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Ale może jechać Lwów- Kijów-Simferopol-Sewastopol :D
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
kaktus
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 11:35

Post autor: kaktus »

To może ja zadam pytanie standardowe :)
Gdzie jest najlepiej siedzieć na górze czy na dole? Na górze o tyle dobrze że nikt nie przemieszcza się po twoim wyrku (?), ale widać coś w ogóle wtedy prez okno? No i na górze zapewne parówka?
Pozdrawiam :?
tomek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 712
Rejestracja: sob 08 kwie, 2006 17:08

Post autor: tomek »

najlepsze sa miejsca na dole bo masz swoje rzeczy pod soba i jest sie pewnym ze nikt ci nic nie ukradnie.
kaktus
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 11:35

Post autor: kaktus »

No właśnie...
A na górze pewnie nie da się plecaków trzymac?
Awatar użytkownika
pwlzeb
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 814
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008 18:12
Lokalizacja: Kraków

Post autor: pwlzeb »

mozesz, ale gdzie bedziesz spal?

Pierwszy raz jak jechalem, naopowiadali mi o zlodziejach, wiec wgramolilem sie na pieterko, pod glowe podlozylem plecak ;) czlowiek byl glupi... Teraz wrzucam rzeczy do skrzyni i przypominam sobie na koniec podrozy. zawsze mozna spytac spiacych na dole gdzie wysiadaja, i obudzic sie przed ich wysiadka.

kaktus, Z gory ciezko cos zobaczyc...
piotrek_g
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 120
Rejestracja: pn 20 sie, 2007 08:33
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: piotrek_g »

Pociąg to na pewno tylko ze Lwowa jedzie do Symferopola. Do Sewastopola to kursują pociągi z Rosji i z Kijowa głównie. Prowadniczki lub prowadnicy są spoko.Jakiegoś pijaka zataczającego się nigdy nie spotkałem. Jedzenie głównie kupuje się na stacjach o dłuższych postojach tj. takich 15 minutowych. Za Lwowem pierwsza taka jest Żmerynka. Z samowaru możesz korzystać ile chcesz - tylko musisz pamiętać że woda ciepła (wrzątek) jest tylko podczas jazdy po trasie zeelektryfikowanej, jak jest lokomotywa elektryczna to grzeje ona wodę - podczas jazdy odcinkami "bez druta" lokomotywą spalinową nie ma wody gorącej. Plecaki trzyma się pod dolnymi łóżkami, ale jest tyle miejsca że mogą schować również osoby co śpią na górze. Poza tym na górze jest chyba wnęka nad drzwiami gdzie możesz schować jakąś torbę, plecak mały. Ze stelażem będzie raczej ciężko.
Z kiblami jest różnie
Ostatnio zmieniony wt 07 lip, 2009 10:04 przez piotrek_g, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Wnęka na bagaż ( nad wejściem ) owszem jest ale w cupe. Jadąc płackarem na górnym łóżku macie nad sobą jeszcze jeden blat na bagaże. Poza tym aby coś zobaczyć trzeba nieco zniżyć główkę no i jest zdecydowanie za mało miejsca na chłopa powyżej 1.75 wzrostu. Do tego jeszcze technika wsiadania na górne łóżko :)
Ale cała jazda to przyjemność bo " co nie zabije to wzmocni". Raz jechałem na górnej półce na bocznym tuż przed kibelkiem. Ale mnie wzmocniło. Osobiście preferuję dolne z jaszczykiem na bagaże.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
tomek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 712
Rejestracja: sob 08 kwie, 2006 17:08

Post autor: tomek »

pijaczki bywaja szczegolnie w doneckiej.ogolnie najlepsze pociagi ma prydniprowska zal.dor.zapraszam do pociagu jasynowata-uman-heh o jednej grubej prowadnicy z tego pociagu to opowiesci kraza po wschodniej ukrainie:)
Ostatnio zmieniony wt 07 lip, 2009 12:10 przez tomek, łącznie zmieniany 1 raz.
grabarz_tg
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 63
Rejestracja: pn 30 cze, 2008 22:31

Post autor: grabarz_tg »

Oczywiscie ze sie pomyliłem ale dalsze wywody nad moim połączeniem były zbędne.
Dziekuje ze przydatne informacje ale mam jeszcze kilka pytań.
Ile kosztuje piwo w pociagu i czy jest ona zimne?
Czy jak damy "prezent" prowadnicy to jakimś łomem otworzy okno?
tomek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 712
Rejestracja: sob 08 kwie, 2006 17:08

Post autor: tomek »

piwo kosztuje roznie im lepszy pociag tym drozsze.lepiej kupic na stacji od kogos jest zawsze te hrywnie tansze.okien sie nie da otworzyc:))
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Jak jedziesz płackarem to zawsze znajdą się wnerwione starsze panie , którym przeciąg nie w smak . Jak masz fart to trafisz na otwarte okno a jak nie to co stacja wypadasz na peron i relaksujesz się powietrzem na zewnątrz.
Tak nawiasem zauważyłem , że na Ukrainie czy w Rosji lubią się marynować we własnych zapachach. Niekiedy otworzenie okna kończy się pyskówką ( no ale to moje doświadczenia ). Minimalna przebitka na piwie to 2 - krotna. Jak pisał tomek lepiej zaopatrzyć się na stacji. Jeżeli jedziesz ze Lwowa to przed dworcem jest kilka pawilonów , w których zaopatrzysz się również w złocisty trunek.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
stonoga
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 35
Rejestracja: czw 17 kwie, 2008 07:58
Lokalizacja: Mielec

Post autor: stonoga »

Jak pociąg ma wagon restauracyjny to można w nim kupić chłodne piwko za kilka hrywien. Wagon jest klimatyzowany i całkiem miło się jedzie
dispar
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 34
Rejestracja: sob 14 lut, 2009 08:21

Post autor: dispar »

W przedziałach kupe nad drzwiani jest baaardzo duża wnęka na bagaże (chłopa może pomieścić), a dodatkowo drzwi mają od wewnątrz blokadę (!) i złodzieja nie trzeba się obawiać ... choć krążą po wagonach ( i to jako pasażerowie, podejrzane "ruchy" takich typków można zgłosić i prowydnika (-czki) i w zasadzie oni kontrolują sytuację dość skutecznie, zresztą sami pasażerowie też są wyczuleni na podejrzanych osobników - przeżyłem to osobiście). Okna są uchylnena korytarzu w kupe ... ale jeno 2... na 15cm :mrgreen: ... bo wieje... sybirska fobia cycóś?? W restauracyjnym np. 0,5l Niemiroffa za 40 hrw... mniejsze ilości podają w karafkach, polewać na stacjach lub po zamontowaniu żyroskopu na nadgarstek :lol: , zakąnska (np.sałatka z pomidorów) 7-10hrw ... więcej nie pamiętam :oops: ... prowydniki czasem zwracają uwagę na turystów fotografujących z pociągu lub na dworcach - najlepiej ich śmiechem wykończyć i pogadać , pożartować... sami później pozują do fotek, a laskom jak się pokaże "wypasione lustro" i powie, że foty pójdą do "żurnała mody" i "szto ona taka krasawica" ... to już są twoje :lol:
Awatar użytkownika
ARTURINGA
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2592
Rejestracja: wt 31 sty, 2006 21:17

Post autor: ARTURINGA »

a ja tam wole na gorze: bo mnie nie tracąją
przy Ubikacji, bo mam i gniazdko i do "kibelka pierwszy" :-)

a inna sprawa ze nie ma lepszych czy gorszych miejsc... wazne ze sie jedzie - ehhh WY MIĘCZAKI!!!! :D
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: MorgothV8 »

A ja bym się przejechał 4 klasą "obśćij" czy jakoś tak - wtdy naprawdę poznam klimat kraju :D i do tego taniej
A jechać jakimś KUPE czy LUKS to mogę w polsce intercity do warszawki
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Ciekawe co byś powiedział na podróż z wyposzczonymi drwalami z Syberii :)
Jak nie było biletów normalnych czyli płackarów to nada było jechać luxem. Raz to się udało.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
Awatar użytkownika
MorgothV8
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1171
Rejestracja: śr 04 mar, 2009 08:13
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: MorgothV8 »

Tu mnie trochę zagięłeś, aż takiego hardcore się nie spodziewałem.
Pomijając tch wyposzczonych drwali to jednak zaryzykowałbym "obśćij" a jakby nie było biletów to dopiero kolejno płackar, kupe czy luks.
A najlepiej kupą - w kupie siła :P
Były Polarnik na Polskiej Stacji Polarnej "Hornsund"
Teraz programista na swoim
Fuji GSW, Pentax 67, Nikon F4, FM2, D3, D3200 FS + cała szklarnia
krymka
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 162
Rejestracja: sob 23 maja, 2009 10:39
Lokalizacja: Opole

Post autor: krymka »

Właśnie kilka godzin temu udalo mi się zakończyć tę przyjemność podróż Lwów-Symferopol tuda i abratno. Przyznam, że to niezłe przeżycie dla młodzieży czy dorosłych, ale nie dla rodziny z małymi dziećmi do czego przekonałam się przed wyjazdem na tym forum. Miała to być super przygoda, dla mnie okazała się podróżą życia. Istny koszmar. Miała być cierpliwośc, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. I mnie i mężowi i dzieciom starczyło jej na niedługo, a potem były już wszystkie przeżycia od wściekłości po obojętność. W czasie 26 godzinnej podróży z małymi, żywymi istotami wychodziły z nas demony wcześniej niespotykane. Aby zapewnić rodzinie wygodę już ze 3 tygodnie przed wyjazdem pofatygowałam się do Lwowa, a jakże udało się kupić całe kupe i miało być świetnie. Już w życiu nie dam się na taki numer namówić. Najprawdopodobniej gdybyśmy jechali sami z mężem albo grupą znajomych byłoby to fajne przeżycie. Jakieś piwko, żarty, muzyczka, a z dziećmi to mocna jazda bez trzymanki. Żar się leje, dzieci z góry na dół i z dołu do góry (w domu tego nie mają). Co sekund pięć pić, a potem siku, a tu kibel zamknięty bo albo ktoś wewnątrz albo też pociąg dojeżdża do stacji. Kibel jak to kibel pociągowy, ale ten sczególnie. Wody nie było od samego Symferopola. Udało nam się mieć okno otwierane na nie więcej niż 10 cm. Może to i dobrze, bo pęd pociągu urwałby nam głowy. Wewnątrz ukrop, kiedy jedzenie w miarę świeże dzieci absolutnie nie chciały jeść w miarę upływu czasu zaczęłam się go pozbywać. No i problem bo dzieci jednak chcą jeść. Picia nie brakowało.Pod koniec podróży wpadłam już w istną histerię. Mąż przeklinał cały ten urlop, a ja stara baba zryczałam się jak bóbr. Sama jestem na siebie wściekła, że taki koszmar zgotowałam swojej rodzince. Prowadnicy ogólnie są sympatyczni. Kawa u nich rozpuszczalna 3 hr, herbatka - 2,5 hr. Ja osobiście nie polecam większej ilości piwa na zapas. Już po chwili robi się z niego zupa chmielowa. Trudno trzeba przepłacić, ale na peronie kupicie piwo niemal mrożone , niestety 6 - 7 hr. Mojemu mężowi fascynatowi piwa ogólnie na Ukrainie posmakował Obolon Premium, ja uważam że Czernigiwskie również jest smaczne. Na koniec rodzinom z dziećmi abolutnie poolecam wspomnianą wyżej atrakcję. Jeśli chodzi o mnie, to jeśli zgodnie z pomysłami z Katowic nie będą na Krym latały lietaki, to niestety ten piękny Kraju przynajmniej w najbliższym czasie już jest nie dla mnie. Życzę wszystkim wybietrającym się udanego wypoczynku i napawania się przeuroczymi pamiątkami Krymu.
Awatar użytkownika
jajeś
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 325
Rejestracja: pn 27 kwie, 2009 09:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: jajeś »

Krymka ja odbyłem z żoną i dwojgiem dzieci te sama podróż w podobnym terminie, co ty wróciłem w sobotę do polski a wyjechałem dzień po tobie. I odczucia z pociągu zupełnie mam inne. Dzieciaki moje mają 1,5 roku oraz 6 lat. Podróż zniosły super mieliśmy trochę zabawek kilka zupełnie nowych (to dość ważne, bo nowe bardziej cieszy) książkę dla starszego i gry. Obok w pociągu na Krym znalazły się dzieciaki z nowo bogackej ukraińskiej rodziny (2 letnie dziecko miało kolczyki ze złota) rodzice nie sympatyczni, ale dzieciaki miały się z kim bawić (tamtych byłą trójka) pograliśmy w piłkę popuszczaliśmy bańki pobawiliśmy się autkami. Ważne by to tylko jeden rodzic zajmował się dziećmi a drugi odpoczywał, bo dzieciaki zawsze mają więcej energii. Jedzenia miałem niewiele a zaopatrywałem się na stacjach. Tanio i smacznie piwo - zimne po 6-7 hrywien, ale kilka słów i kończyło się na 5. prowadnicy różni na Krym były 2 leniwe kobietki którym się nic nie chciało stwierdziły 5 godzin przed Krymem że kipietoka nie ma i nie będzie a w innych wagonach był tylko nie w naszym. Za to w drodze powrotnej było czysto i zielono, bo były nawet kwiatki. Obsługa (starszy pan z panią) chyba przejeździli ponad połowę życia w pracy dbała o pasażerów. Co do toalet to rzeczywiście to zamykanie ich jest pewnym dyskomfortem lecz da się to przeżyć. W przyszłym roku wybieram się też na Krym tylko już większą grupą minimum w dwie rodziny (chętnych mam, ale im nas więcej tym lepiej) i też pociągiem.
POZDRAWIAM
Awatar użytkownika
ARTURINGA
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2592
Rejestracja: wt 31 sty, 2006 21:17

Post autor: ARTURINGA »

Jak to mawiają... jedni Wchod pokochaja inni... nie!
Ukraina to dobry test!....

Krymka
Wyobraź sobie co by bylo gdybyście sie zapuścili np. na syberię i 4 dni w pociągu?
Ukraina jest jak test... zdasz albo nie!
24 g w pociagu, to ani duzo ani malo... w sam raz!
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Zapomniałem chyba dodać, że również na Ukrainie funkcjonuje zasada " Sanitarna Zona". Na 20 minut przed wjazdem do miasta i 20 minut po wyjeździe prowadnica zamyka toaletę. krymka, zapraszam waszą rodzinkę na wspólny wyjazd z moją. Już nie będziecie tak zdegustowani .
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
Basia Z.
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 81
Rejestracja: sob 18 lip, 2009 16:57

Post autor: Basia Z. »

Ja myślę, ze wybierając się na Ukrainę trzeba się nastawić na pewną egzotykę, która niektórym odpowiada, niektórym nie.

Mi np. odpowiada bardzo :-)

Wiele razy podróżowałam po Ukrainie, w Karpaty pociągami i autobusami a także autostopem, również z dziećmi (nieco starszymi - ok. 9-13 lat).
Dzieci były po prostu zachwycone tym co tam można zobaczyć, a czego u nas już zobaczyć się nie da.
Czasem czekaliśmy na przystanku po 4 godz. na autobus, ale nie nudziliśmy się, bo ciągle ktoś do nas podchodził, rozmawiał, jakaś pani podarowała nam owoce itd.

Krymka - jak widać z Twoich postów jesteś osobą wymagająca, dotyczy to zarówno przejazdu jak i warunków na miejscu.

Tymczasem ja każdy wyjazd na wschód traktuję w kategorii przygody, nigdy do końca nie wiem co mnie czeka.
Ale w tym właśnie jest cały smak takiego wyjazdu :-)

B.

P.S.
Do utrzymania higieny w pociągu używam chusteczek dla niemowląt.
kosa1964
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 300
Rejestracja: sob 25 kwie, 2009 13:26

Post autor: kosa1964 »

Dokładnie jedni jeżdżą dla przygody, a inni stawiają na wygody.

Krymka myślę, że Ukraina nie jest dla Ciebie. A przynajmniej nie z takim nastawieniem. Lepsze byłyby bardziej popularne turystycznie kierunki (np. Egipt, Tunezja).

Ukraina to lekcja podróżniczego życia. Jak pisze Artur to taki swoisty test. Mojej osobie i moim znajomym mimo podróżowania plackarta 25 godzin, mimo niesamowitych upałów, bardzo się podobało.

Już teraz zaczyna mnie korcić kolej transyberyjska. A na Ukrainie na pewno będę zaglądał minimum raz na rok.

Choćby dla przejażdżki pociągiem :-)
Awatar użytkownika
ARTURINGA
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2592
Rejestracja: wt 31 sty, 2006 21:17

Post autor: ARTURINGA »

Ukraina to lekcja podróżniczego życia
hmmm Tym ktorzy sie wybieraja dalej w nieznane, na Syberię, na Chiny, Mongolię...
doradzam tak: "jedzcie najpierw na Ukrainę, zobaczcie jak tam jest... nie rzucajcie sie na głęboką Wodę bez treningu ;-) "

No i jedni wracają mowia jest GIT to jest To!
Inni eee kicha po co ja tam chcialem jechać?!

Nie wszytko, dla wszystkich... no sorry! nie kazdy umie wytrzymać w dusznych pociągu, śmierdzący i brudny ale... wesoły

krymka...
Mysle ze sie napaliłaś a... Ukraina Cie pokonała. 1:0 dla Ukrainy! :lol:
nie poczytałaś, nie przygotowałaś sie i... o jejku jak strasznie .... bywa!
Nie wszytko, dla wszystkich...
Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

"Mili barankowie" bardzo proszę dajcie spokój "krymce" i zostawcie sobie ocenę. Z tego co pamiętam dokładnie czytała info dostępne na forum. Czasami tak bywa , że coś może nie wypalić przez co cały wyjazd będzie koszmarem. Na Krym jeżdżę i z dziecmi i tylko z żonką. Jest różnica widzialna i słyszalna - w pociągu cisza , spokój , mogę robić to co chcę ...czytam, śpię , kuszam i popijam złotą Bałtikę 5 :). Na wycieczki chodzimy gdzie chcemy i nie patrzymy na pociechy. Co innego wyjazd z dzieciakami. Głośno i wesoło a głowa lata na wszystkie strony. Trzeba się przyzwyczaić i wsio. Jak dotąd dobrze wybieraliśmy bazy pobytowe. Tydzień zwiedzania , a następny cały czasna plaży i w morzu.

ps Niestety większość wagonów nie posiada klimatyzacji. Na tyle podróży tylko dwa razy miałem przyjemność jechać w przedziale z klimą. Raz do Rostowa a drugi " Tawrią"
Ostatnio zmieniony pn 20 lip, 2009 21:44 przez roberT/TANAIS, łącznie zmieniany 1 raz.
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais
ODPOWIEDZ