Jedziesz pierwszy raz samochodem na Krym? Przeczytaj.

Wszystko co związane z podróżami po Krymie
pietek
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 14
Rejestracja: śr 25 mar, 2009 21:34

Jedziesz pierwszy raz samochodem na Krym? Przeczytaj.

Post autor: pietek » sob 18 lip, 2009 20:32

Chciałem się z tymi uwagami podczepić pod jakiś istniejący już temat, ale nie znalazłem odpowiedniego. Kilka dni temu wróciłem wraz z przyjaciółmi trzema samochodami z Krymu. Zrobiliśmy razem dobrze ponad 15 tys. km po Ukrainie (szczególnie po samym Krymie).

Przy planowaniu tej wyprawy wiele tygodni spędziłem na wertowaniu różnych forów i poszukiwaniu informacji dotyczących poruszania się samochodem po tym kraju. Informacji znalazłem sporo (szczególnie tu). Informacje te jednak bardzo rozdrobnione, porozrzucane, często nieaktualne, a nawet sprzeczne. Powiedziałem sobie wtedy, że jak wrócę spróbuję podzielić się swoimi doświadczeniami (i moich współtowarzyszy) z innymi wybierającymi się samochodem, aby poznać ten piękny skrawek Europy jakim bez wątpienia jest Krym.

Tak daleka podróż samochodem wcale nie musi być koszmarem. Jeśli ją podzielimy na 2-3 jednodniowe odcinki, odpowiednio zaplanujemy noclegi, wybierzemy miejsca które chcielibyśmy zobaczyć, to naprawdę może nam to sprawić wiele przyjemności. A jednocześnie umożliwić (choć fragmentaryczne) poznanie tego co Ukraina ma do zaoferowania dla turystów oprócz Krymu. Jakie korzyści daje samochód na samym półwyspie nie trzeba nikomu wyjaśniać.

Po pierwsze zaplanowanie trasy. Najkrótsza i zdecydowanie najpopularniejsza, to droga przez Lwów, Tarnopol, Chmielnicki, Winnicę, Mikołajów. Druga (polecana dla mieszkających w Polsce północno-wschodniej) przez Łuck, Równe, Żytomierz, Kijów, Umań i Mikołajów. Dłuższa od pierwszej, ale o lepszej nawierzchni i wygodniejsza. Od Równego dwupasmowa. Choć obecnie na wielu odcinkach jest kładziona nowa nawierzchnia i ruch odbywa się jednym pasem. Wszystkie miasta (oprócz Równego) mają obwodnice i to w większości naprawdę porządne. Kijów z Odessą łączy bardzo dobra szosa (czy nie najlepsza w całym kraju?), którą gdyby nie skrzyżowania i przejazd przez tereny zabudowane, można by było śmiało nazwać autostradą (obowiązuje tu 110 km/godz.). 40 km za Umaniem skręcamy na Krym. Tym odcinkiem jeżdżą wszyscy jadący z Polski. Droga gorsza niż poprzednie i bardziej zatłoczona. Przebiega też przez kilka mniejszych miast. Największe z nich Mikołajów i Cherson mają obwodnice. Na Krymie w Dżankoj droga rozdziela się do Symferopola i Teodozji (my jechaliśmy tą drugą).

Przed wjazdem na Krym nie ma już znaku „STOP”, o którym w kilku miejscach pisano na forum. Są normalne rogatki ze szlabanami i kilku kręcących się mundurowych. Przejazd w obie strony bezproblemowy (bez jakiejkolwiek kontroli).

Nie wyobrażam sobie podróży bez mapy. Aktualną Ukrainy można kupić w Polsce lub już na Ukrainie w większej stacji benzynowej. Na Krymie dostaniemy bardziej szczegółowe mapy samego półwyspu.

Przydatna może być nawigacja GPS z jakąś w miarę dobrą mapą Ukrainy. Dla nas przydała się szczególnie w miastach (np. Kijowie). Mieliśmy z sobą też CB radia, ale przed przekroczeniem granicy powędrowały do bagażników. Na Ukrainie nie wolno tego sprzętu używać (jak milicjant nie będzie miał się do czego przyczepić, to będzie już miał). Z antenami widziałem tylko kilka samochodów z rosyjską rejestracją. Ciężarówek na polskich numerach jest bardzo mało. Zaś polskich osobówek praktycznie nie było (widzieliśmy tylko raz polskie samochody w Bakczysaraju). Między sobą porozumiewaliśmy się komórkami (w sieci Live rozmawialiśmy z sobą za darmo). To udogodnienie uratowało kilka razy tego jadącego z tyłu przed mandatem.

Kolejna sprawa to nawierzchnia szos. Rzeczywiście gorsza niż w Polsce. Nierówna i połatana. Ale wiele odcinków (na drogach międzynarodowych) całkiem przyzwoitych. Na całej trasie na Krym nie spotkaliśmy dziurawych pułapek. Pasy ruchu są oddzielone pomalowanymi liniami (jedynie sporadycznie nie). Podróżowaliśmy dwoma samochodami francuskimi (wiadomo jakie mają zawieszenia) i nowiutkim japońskim. Nikt nie odniósł najmniejszego uszkodzenia, nic się nie zepsuło. Musimy przestrzegać podstawowej zasady: poruszać się wyłącznie po drogach głównych. Boczne to najczęściej masakra. Może zyskamy na kilometrach, ale na pewno nie na czasie. Przy odrobinie dekoncentracji możemy coś łatwo urwać na dziurach, czy też asfaltowych potężnych muldach. Chcąc uniknąć przejazdu przez jedno z miast wybrałem na mapie swoją własną obwodnicę. Wąski i dziurawy asfalt po kilku kilometrach się skończył i zamienił się w drogę gruntową z potężnymi dziurami. Rozszalała się ulewa i tylko pomoc bardzo uczynnej miejscowej ludności umożliwiła mi dalszą jazdę.

Poruszanie się po ukraińskich miastach wymaga dużego skupienia. Ulice główne są najczęściej z nie najgorszą nawierzchnią, ale często bez pomalowanych pasów ruchu. Boczne to głównie slalom między dziurami (często o sporej głębokości). Kierunkowskazy nieliczne i często bardzo słabo widoczne. Wiele razy pozostaje korzystanie z własnej intuicji lub informacji uzyskanych od ukraińskich kierowców. Często słabo widoczne światła na skrzyżowaniach (np. poukrywane za gałęziami). Ukraińscy kierowcy jeżdżą często dosyć „dowolnie” i po prostu trzeba uważać. Nie ma czegoś takiego jak ustępowanie włączającym się do ruchu (autobusom także). Dużo ostrożności na rondach. Najczęściej nie mają pomalowanych pasów, a kierowcy poruszają się na nich tylko według sobie znanych zasad. Podsumowując: jeśli nie musimy koniecznie wjeżdżać do jakiegoś miasta (chodzi głównie o te większe), to nie wjeżdżajmy. Nie ma obowiązku używania świateł w ciągu dnia. Ukraińcy jednak często przedłużają moment ich włączenia do zapadnięcia całkowitych ciemności. Dlatego podróżowanie o zmroku i w okresie słabej widoczności (np. w czasie ulewy) zaleca się tylko w ostateczności.

Na wielu odcinkach utrapieniem mogą być kamyki zalegające powierzchnię asfaltu. Musimy pamiętać o utrzymywaniu odpowiedniej odległości szczególnie za ciężarówkami. Szczególnie niebezpieczne fragmenty są (raczej bywają) oznaczane odpowiednim znakiem ostrzegawczym. Uważać należy na odcinkach o świeżo położonej nawierzchni. Przednia szyba mojego auta została poczęstowana takim kamykiem oblepionym miękką smołą. Na szczęście ocalała a czarna wyschnięta plama na szybie przez cały pobyt na Ukrainie przypominała mi o zachowaniu ostrożności. Poobijaniu przez kamyki są narażone także przednie części maski silnika. Część ukraińskich samochodów jest zaopatrzona w specjalny ochraniacz tej części karoserii.

Kolejna sprawa, to milicja. Jest jej zdecydowanie więcej niż u nas. Ma to na pewno jeden wielki plus: temperuje skutecznie temperament dużej części miejscowych kierowców, i jeden wielki minus: zmusza nas do brania tego faktu pod uwagę. Radiowozy stoją najczęściej na terenie zabudowanym (pamiętajmy o białych tablicach i obowiązującej szybkości 60 km/godz.). Te ograniczenie obowiązuje także na obwodnicach miast. Kierowcy ostrzegają się światłami, lecz jadąc szosą dwupasmową nie zawsze zdążymy to zauważyć. Na szosie Kijów-Odessa spotkałem patrole stojące między pasami ruchu (poza terenem zabudowanym). A nawet czasem jeden za drugim (w odległości 1-2 km).

Dużą sztuką jest przejechanie całej trasy w obie strony bez płacenia „mandatu”. Nikomu z naszej trójki to się nie udało. Jedni płacili dwukrotnie: 50 i 100 hrywien za jazdę o 40-50 więcej na trasie Kijów-Odessa niż dopuszczalne 110 km/godz. Drudzy 100 hrywien za jazdę w terenie zabudowanym o 25 km za szybko. Mi udawało się najdłużej. Jednak w drodze powrotnej (około 50 km od granicy) milicjant fachowo wyłowił mnie (po rejestracji) z innych jadących pojazdów. Nie wiem czemu, ale po spojrzeniu na pana w mundurze od razu się wie, że trzeba będzie zapłacić. Jechałem w terenie zabudowanym przepisowo, ale podobno przeoczyłem jakieś znak ograniczający prędkość. Po standardowym „piszemy do banku, czy dogadamy się?” pada suma 100 zł. Oświadczam, że złotówek mam tylko 30. Krótka rozmowa z kolegą w radiowozie. Niezadowolenie i pytanie o dolary bądź euro. Na dowód, że ich nie posiadam pokazuję wnętrze portfela. Milicjant wprawnym ruchem wyciąga 30 zł i 40 hrywien. Pozostawia mi 60 hrywien, jak to określił na benzynę do granicy. No i niech ktoś mi jeszcze powie, że ukraińscy milicjanci są nieludzcy. Większe banknoty miałem schowane w innym miejscu i tak chyba należy postępować. Trzymać w portfelu tylko tyle ile potrzeba.

Przez milicję byłem jeszcze zatrzymywany wcześniej dwa razy. Ale zawsze grzecznie. Do kontroli dowód rejestracyjny, prawo jazdy i zielona karta. Krótka rozmowa, dokąd jedziecie i życzenia dobrej drogi. Z naszych obserwacji wynika, że jakby inna milicja była w zachodniej części Ukrainy, a zupełnie inna w środkowej i na Krymie. Ta pierwsza bardziej nastawiona na wyłapywanie obcokrajowców (głównie z Polski) i to w z góry określonym celu. Im dalej od granicy tym lepiej. Kilkakrotnie zauważyłem, że milicjant widział moją tablicę rejestracyjną, a jednak zatrzymywał jadącego obok Ukraińca.

I jeszcze jedna rzecz. Jeśli czarno-biała pałka milicjanta wskaże nasz pojazd, to lepiej postępować jak większość miejscowych kierowców, czyli zjechać na pobocze, wyjść z samochodu i samemu podejść do mundurowego. Jeśli musi on robić to sam, a my siedzimy w samochodzie, to jego nastawienie do nas może stać się bardziej negatywne.

Stacji benzynowych jest dużo na całej trasie. Często występują stadami jedna za drugą. Należą do kilku większych sieci. Ceny zróżnicowane (6,50 – 7,20 hrywny za E85). Panuje zasada, że najpierw płacimy a później tankujemy. Jeśli płacimy kartą (w dużej części stacji jest to możliwe, może być jedynie kłopot z kartą MasterCard), to najpierw zostanie dokonana transakcja a później dystrybutor wyda nam tyle litrów za ile zapłaciliśmy. My tankowaliśmy w wielu stacjach i to tam, gdzie taniej. Nikt z nas nie trafił na paliwo jakiejś szczególnie gorszej jakości. Dobrym pomysłem jest tankowanie tylko części pojemności zbiornika. Na Krymie drożej choć zdarza się trafić taniej (przed wjazdem do Teodozji tankowaliśmy za 6,50).

Noclegi na trasie to kolejny temat. Ja miałem wynotowane namiary na kilka miejsc noclegowych w kilku różnych miejscach (nie widziałem jak daleko danego dnia dotrzemy). Prawdziwą kopalnią wiedzy w tym zakresie jest strona doroga.ua Znajdziemy tam nie tylko namiary na szereg hoteli o najróżniejszym standardzie, ale wiele informacji o ciekawych miejscach wartych zobaczenia. Szukanie noclegu po trasie, gdy już widzimy, że dzień zbliża się ku końcowi, może odnieść różny efekt. Moteli przy drogach jest więcej w zachodniej Ukrainie (szczególnie w okolicach Lwowa). Natomiast czym bliżej Krymu tym gorzej. Często jedynym wyjściem pozostaje wjazd do miasta i tam szukanie noclegu. W każdym nawet niedużym jest ich przynajmniej kilka. Można jednak trafić na tani, ale z reguły obskurny, zarobaczony i często bez bieżącej wody (znajomi nocowali w takim w Umaniu). Jeśli ktoś potrzebuje coś na poziomie i w przyzwoitej cenie (np. w Kijowie), to chętnie podam adresy, gdzie nocowałem (na prv)

No i jeszcze na koniec. Jeżdżenie po samym Krymie. Drogi lepsze niż w innych częściach kraju, choć oczywiście nawierzchnia nierówna i połatana. Nawet te boczne były dość ok. Milicji mniej. W miejscowościach nadmorskich może być problem z zaparkowaniem. Są parkingi strzeżone. My parkowaliśmy, gdzie się tylko dało wcisnąć samochód. Nie wydaje mi się, aby pozostawione w takich miejscach samochody były bardziej narażone na kradzież niż w naszym kraju. Nikomu z nas nic z auta nie wyparowało. Przy obiektach atrakcyjnych turystycznie zawsze są płatne parkingi. Stawki różne np. Nowy Świat 5 hrywien godz., Bakczysaraj 20 hrywien, dolna stacja kolejki na Aj-Petri 20-40 hrywien. Aby zaoszczędzić trochę kasy warto poszukać wcześniej jakiegoś niepłatnego miejsca. Tym bardziej, że te „płatne”, to nie zawsze „strzeżone”. Zmorą są „zapraszający” do zaparkowania na ich placu. Wyskakują przed maskę samochodu i używając najróżniejszych argumentów (najczęściej, że dalej nie ma już parkingu) „proszą” o zaparkowanie właśnie tutaj. Przy wjeździe do starego Bakczysaraju jest namalowany na murze znak „Zakaz wjazdu”. Najprawdopodobniej wykonany przez właścicieli znajdującego się obok placu parkingowego. Jeśli się na to nabierzemy, to do pałacu chanów mamy 0,5 km, ale już do parkingu przed Uspienskim Monastyrem i skalnym miastem Czufut-Kale 3 km. Zaparkowanie i samo poruszanie się w okolicach Jałty, to ze względu na tłok pojazdów, prawdziwy koszmar. Lepiej ten rejon mijać (przynajmniej w sezonie) szerokim łukiem. Jeśli nie posiadamy odpowiednich umiejętności i dużej ilości zimnej krwi, odpuśćmy sobie też drogę z Jałty na szczyt Aj-Petri (choć droga unikalna na skalę europejską). Przejeżdżając przez Symferopol (z Teodozji do Sewastopola i z powrotem) kierujmy się najkrótszą trasą przez centrum. Znaki (jeśli je w ogóle zauważymy) pokierują nas takimi uliczkami, że zmarnujemy ponad godzinę na przejazd przez miasto. No chyba, że chcemy się koniecznie przekonać o złym stanie bocznych ulic w miastach ukraińskich.

Dobre odcinki dróg to Teodozja-Symferopol, Symferopol-Ałuszta-Jałta-Ałupka (chyba najlepsza na Krymie), Teodozja-Kercz, Teodozja-Sudak-Ałuszta (bardzo kręta, ale niezmiernie malownicza), Sudak-Nowy Świat (króciutka, ale piękna). Niezłe są też drogi dojazdowe z Armiańska do Symferopola i Teodozji. Jeśli chcemy zwiedzić jaskinie na Czatyrdahu (Marmurową i Emine-Bair-Chosar), to na wierzchowinę góry i parking możemy wjechać szutrową (7 km) dobrze utrzymaną drogą (boczna od szosy Symferopol-Ałuszta).

Dysponując na Krymie samochodem i chcąc poznać jak najwięcej z tego co ten półwysep oferuje turystom, należałoby mieć dwa miejsca noclegowe np. na wschodnim wybrzeżu (Sudak, Teodozja, Kercz) i południowym (Sewastopol, Bałakława). Tylko wtedy w czasie jednodniowych wypadów dotrzemy wszędzie. No chyba, że wybierzemy sobie miejsce w środku Krymu np. w Symferopolu (osobiście nie wyobrażam sobie spędzanie urlopu w tym mieście).

Podsumowując. Miałem zamiar napisać tylko parę uwag, a wyszło właśnie to co wyszło, czyli wielgaśny elaborat. Jeśli jednak komukolwiek coś z tej mojej pisaniny się przyda, to nie zmarnowałem swojego czasu. Na Ukrainie byłem kilkakrotnie, ale zawsze podróże odbywałem różnej klasy pociągami, autobusami, marszrutami, autostopem. Pierwszy raz własnym samochodem. Następna moja podróż do tego niezmiernie ciekawego kraju, będzie też tym właśnie środkiem transportu.
Ostatnio zmieniony wt 31 maja, 2011 18:13 przez pietek, łącznie zmieniany 4 razy.

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 786
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » sob 18 lip, 2009 21:07

nic dodać,nic ująć,szara rzeczywistość Ukrainy.
Rozjazd Symferopol-Feodosia jest w Krasnoperekopsku a nie w Dżankoju,ale to przeoczenie to pewnie ze zmęczenia.
A w Symferopolu rzeczywiście przejazd przez centrum szybszy i o lepszej nawierzchni tylko częste patrole lotne lub na rondach,z których wyjazd na centrum stoi znakiem zakazu wjazdu w określonych godzinach(brak odpowiednika w PL),pozdrawiam wyjeżdzających na Krym,powyższa lektura obowiązkowa

data
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 20
Rejestracja: pn 03 gru, 2007 17:23

Post autor: data » sob 18 lip, 2009 22:38

pietek pisze:Wszystkie miasta (oprócz Równego) mają obwodnice i to w większości naprawdę porządne
Również Równe ma taką obwodnicę, jeździłem nią w ubiegłym roku. Kilka kilometrów przed Równem Trzeba skręcić w prawo. Jest ona dość dobrze zrobiona i znacznie skraca czasowo przejazd. Przejazd przez samo Równe jest niestety długotrwały.
Dzięki za bardzo cenne uwagi zebrane w jednym miejscu. Sam wybieram się w tym roku trasą przez Kijów na Krym i będę wracał przez Lwów. Mam kilka pytań i napiszę je na pw.

pietek
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 14
Rejestracja: śr 25 mar, 2009 21:34

Post autor: pietek » ndz 19 lip, 2009 11:20

"data" z obwodnicą Równego masz rację. Oplata ona miasto od strony południowej i idealnie nadaje się dla jadących trasą Lwów-Kijów. Wydawała mi się jednak mniej przydatna jadąc z Kijówa na Łuck. I to był błąd. Powinienem wracając skorzystać z niej lub jechać przez centrum (jak jechałem poprzednio). Wyszukałem sobie na mapie objazd miasta od strony północnej. Miasto ominąłem, ale straciłem mnóstwo czasu i nerwów.

hendryks
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 40
Rejestracja: pt 23 sty, 2009 17:37
Lokalizacja: Toruń

Post autor: hendryks » ndz 28 mar, 2010 12:21

Witam!
Wybieram się w tym roku w lipcu samochodem na Krym. Będę jechał z Torunia i chciałbym prosić o informacje dotyczące noclegów po drodze. Chodzi mi o jakieś sprawdzone miejsca o przyzwoitym standardzie i odpowiedniej cenie. Zamierzam jechać spokojnie, myślę że dwa noclegi w trasie wystarczą.
Pozdrawiam
P.S. Piękny opis wyjazdu, oby takich wiele było na tym forum.

medor
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 26
Rejestracja: ndz 25 paź, 2009 11:16

Post autor: medor » ndz 28 mar, 2010 13:06

My ruszamy 9 lipca z wielkopolski

Pierwszy nocleg Lwow
• Retro Hostel Shevchenko
• Adres: 16, Shevchenko Ave., Lviv.
• Telefon: +380 93 3998825

Drugi nocleg Odesa

• Zirka Hotel
• 70 Uspenskaya St, Odessa.
• +380 487 222 343
Miejsce pobytu Teodozja docieramy tam 12 lipca
Juz mamy dokonane rezerwacje :-) Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku

pietek
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 14
Rejestracja: śr 25 mar, 2009 21:34

Post autor: pietek » ndz 28 mar, 2010 21:14

Zapraszam do przejrzenia tematu z innego forum. Podałem tam też trochę przydatnych linków dotyczących noclegów. Życzę miłego pobytu na Krymie.
Zdradzona Chorwacja. Krym 2009.

Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS » pn 29 mar, 2010 09:34

hendryks, odnośnie noclegów po drodze na Krym założony został oddzielny temat gdzie poszczególni forumowicze wpisywali swoje namiary. Poza tym nawet nie napisałeś którędy planujesz jechać : przez Odessę, Kijów a może Di-pi - Zaporoże itd ? Daj znać
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais

Zaczynam
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: czw 18 mar, 2010 16:31

Post autor: Zaczynam » pn 29 mar, 2010 16:37

Witam,
Planujemy podobną wycieczkę samochodami - pragnę zadać parę niedyskretnych pytań:
- W ile osób podróżowaliście?
- Jakie byłby całkowite koszty wyprawy?
- Jak długo wam zajęła wycieczka ( albo to przeoczyłem, albo w tekście nie było o tym mowy).

Pozdrawiam :wink:

pietek
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 14
Rejestracja: śr 25 mar, 2009 21:34

Post autor: pietek » pn 29 mar, 2010 21:34

Pytania wcale nie są niedyskretne.
Na Krym jechaliśmy 3 samochodami, po dwie osoby w każdym. Noclegi (12 dni) mieliśmy wcześniej zarezerwowane w Ordżonikidze. Trasę przez Ukrainę każdy odbywał swoim rytmem i według swoich upodobań. Ja jechałem przez Kijów. W tamtą stronę dwa noclegi (Łuck i Kijów), a z powrotem 2 noce w Kijowie (miasto bezwzględnie warte zobaczenia). Pozostali jechali przez Lwów i w jedną stronę także przez Odessę.
Naprawdę warto jadąc na Krym nie spieszyć się i tak zaplanować trasę, aby i ta część pobytu na Ukrainie dała jak najwięcej przyjemności i możliwości zobaczenia jak najwięcej.
Nasz całkowity koszt (2 osoby) zamknął się kwotą ok. 3 500 PLN. Prawie codziennie jeździliśmy po ciekawszych miejscach półwyspu. Jadaliśmy w knajpkach i barach. Na piwko (doskonałe) też sobie nie żałowaliśmy. W tym roku (ze względu na słabnący kurs waluty) będzie najprawdopodobniej taniej.

Zaczynam
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: czw 18 mar, 2010 16:31

Post autor: Zaczynam » pn 29 mar, 2010 22:37

Wielkie dzięki za informację - bardzo mi się przydadzą :D

kurnaflak
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 1
Rejestracja: pn 05 kwie, 2010 15:58

Post autor: kurnaflak » pn 05 kwie, 2010 15:59

Ciekawe informacje, ja się wybieram również w lipcu: Lwów-Humań-Odessa i Krym.

Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS » wt 31 maja, 2011 12:26

ODSWIEŻAM TEMAT
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais

Piotr500
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 13
Rejestracja: ndz 10 kwie, 2011 21:06

Post autor: Piotr500 » śr 01 cze, 2011 15:28

Przez dwa lata ceny nieco wzrosły paliwo około 10 HR za litr 95, a "mandaty płacone na miejscu" x kilka.

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 786
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » śr 01 cze, 2011 20:44

rzeczywiście trzeba się napocić aby wytargować niewygórowany "mandat" płacony na miejscu,szczególnie w zach. Ukrainie,ceny benzyny dla Ukraińca wzrosły,dla Polaka pozostały prawie takie same,w zeszłym roku 8hrv za 95 ale cena hrywny zdecydowanie mniej korzystna,na chwilę obecną średnio 10hrv mnożyć na 0,35-0,36 to aż morda się śmieje na stacji,w PL wciąż koszmar

pako
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 23
Rejestracja: sob 28 maja, 2011 17:24

Post autor: pako » czw 02 cze, 2011 09:25

A ile trzeba dac za niewygórowany "mandat". Już po wytargowaniu się.

usurae
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 cze, 2011 00:05
Lokalizacja: Lubin

Post autor: usurae » czw 02 cze, 2011 14:27

Powiem tak, my w zeszłym roku płaciliśmy 2 mandaty. Jeden w zachodniej Ukrainie w drodze na Krym 10 euro, za to że niby nie do końca zatrzymaliśmy się na stopie, na którym de facto się zatrzymaliśmy. A drugi w drodze powrotnej zaraz za Kijowem za przekroczenie prędkości, którą faktycznie przekroczyliśmy 50 euro, faktem jest że te 50 euro to nasza wina bo było to na autostradzie ( to chyba autostrada) relacji Kijów -> Lwów na posterunku DIA. Coś nam tłumaczył milicjant że był znak ( którego nikt z nas nie widział) Mówiliśmy mu że nie mamy pieniędzy itd. Nie chciał słuchać. Kazał czekać do rana jakieś 6h i jechać do bankomatu, tłumaczyliśmy że nie mamy kart ( nie skutkowało). Więc znaleźliśmy te 50 euro. W żadnym z dwóch wypadków nie dostaliśmy mandatu w wersji papierowej.

W tym roku też jedziemy i doszły nas słuchy ( nie wiem na ile prawdziwe) że DAI nie może trzymać mieszkańca UE dłużej jak 3h. Słyszeliśmy też że pomaga nabranie ich na dzwonienie do Ambasady Polski ale nie wiemy ile w tym prawdy...

Pozdrawiam

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 786
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » czw 02 cze, 2011 15:57

no właśnie przez takie osoby co to niby się zatrzymali ale może jednak NIE,niby przekroczyli prędkość,niby nie mają kasy ale jednak potem nastawienie DAI jest takie a nie inne-KASA KASA KASA.
Panie-Panowie kierowcy,również obcokrajowiec może otrzymać blankiet bankowy do zapłaty mandatu,wciskanie bzdur o doprowadzeniu do sądu,więzieniu,trzymaniu przez kilka-naście godzin jest po prostu łamaniem prawa,zaraz dzwonię do Konsulatu,Naczelnika DAI lub po prostu mam ZAWSZE przygotowane dwie pięćdziesiątki hrv i najpierw jedna,w najgorszym wypadku druga.Jakie euro,dolary??????,przyzwyczajacie ich do dziadostwa a potem ja jadę i muszę wszystko prostować(to oczywiście żart).W zeszłym roku 4 razy jechałem na Krym robiąc ze dwie dychy w kilometrach i w tym roku z piątkę,nie byłem bez grzechu na drodze i nie zapłaciłem ani kopiejki będąc zatrzymywany,a "dziadzi" w Kijowie nie mam.
Rozsądek,opanowanie,przestrzeganie prawa i ZAWSZE ciut drobnych w kieszeni uchroni większość z WAS przed przykrymi wspomnieniami,powodzenia

KOma
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 36
Rejestracja: czw 22 kwie, 2010 13:27

Post autor: KOma » czw 02 cze, 2011 19:41

Od pewnego czasu czytam te posty i .....w zasadzie nie rozumię o czym można tyle pisać :wink:

Zasada jest prosta :
w jakimkolwiek kraju eurpejskim PRZEKROCZYSZ przepisy ruchu drogowego i zatrzyma cię policja - MUSISZ zapłacić mandat i to b. konkretny - bez dyskusji.
Na Ukrainie jest ten komfort / oczywiście dla nas, turystów zmotoryzowanych przekraczających przepisy ruchu drogowego jakie OBOWIĄZUJĄ w tym kraju/ że możemy "dać w łapę" jak nas złapią a tym samym trochę "utargować".....
I do mnie to od razu dotarło jak jechałam pierwszy raz na Krym.
Przekroczyłam 2 razy OBOWIĄZUJĄCĄ prędkość / w momencie kiedy oczywiście byłam namierzana na rogatkach / ,zatrzymali mnie i ...BEZ SZEMRANIA I STAWIANIA
SIĘ CZY JAKICHŚ ZBĘDNYCH DYSKUSJI "dałam w łapę" po 100 hrv szczęśliwa że nie muszę płacić kwoty jaką wymierzono by mi "w majestacie prawa".

I tu zgadzam się w 100% z Zeneczkiem -
zeneczek pisze:no właśnie przez takie osoby co to niby się zatrzymali ale może jednak NIE,niby przekroczyli prędkość,niby nie mają kasy ale jednak potem nastawienie DAI jest takie a nie inne-K
Powtórzę również za nim : jakie euro, dolary???????

Moja rozmowa zawsze była krótka : mam tylko resztę hrv bo już wracamy do Polski i ze "łzami w oczach" mówiłam że mogę dać tylko 100 hrv / DAI krzyknął 500 hrv/ i tyle zawsze miałam w portfelu + troszkę drobniaków/
A to że milicji na Ukrainie /szczególnie przy wjazdach i wyjazdach do miast jest b. dużo to już zupełnie inna bajka.......
Po prostu "tak mają" i ŁAPIĄ NIE TYLKO OBCOKRAJOWCÓW - przemierzyłam już "troszkę" kilometrów nie tylko po Krymie więc WIEM co piszę.......
Jadąc na Ukrainę po prostu trzeba "zapomnieć" że "nasza maszyna" ma całą stajnię koni pod maską i STARAĆ SIĘ nie przekraczać przepisów .

W Polsce NAGMINNIE kierowcy przekraczają prędkość I JESTEŚMY DO TEGO WRĘCZ PRZYZWYCZAJENI a kogoś kto na polskich drogach przestrzega ograniczeń prędkości traktujemy JAK ZAWALIDROGI - PRAWDA??
No i nie ma u nas tyle patroli - a szkoda.........

Szerokiej drogi :wink:

Zygmunt_39
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 3
Rejestracja: sob 04 cze, 2011 01:25
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Zygmunt_39 » sob 04 cze, 2011 03:21

Pierwszy raz na tym forum. Przeczytałem wszystko w tym temacie, bo za dwa tygodnie jadę (1 samochód, 2 osoby - bardzo stare emeryty, w planie Lwow, Krzemieniec, Szumsk - 1 do 2 tygodni, część noclegów zarezerwowana). Jestem Wam (wszystkim powyżej) niezmiernie wdzięczny, bo kilka lat nie byłem, wiele się zmieniło i mam od Was wiele aktualnej wiedzy. Może to głupie pytanie, ale może mnie kto oświeci: jakie macie doswiadczenia z finansami, gdzie wymieniać (bank czy kantor?, u nas, np. Przemyśl czy tam, np. Lwów?) a może jechać na bankomatach? Jaka jest gęstość bankomatów? Jaka jest opłacalność (oczywiście wiem, że opłata 3% nie mniej niż 10 zł, czyli ok 35 Hr) ale może jeszcze są jakieś istotne wiadomości?
Będę wdzięczny za każdą rzeczową uwagę. :lol:
Zygmunt_39

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2261
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Post autor: buba » pn 06 cze, 2011 11:16

Zygmunt_39 pisze:Może to głupie pytanie, ale może mnie kto oświeci: jakie macie doswiadczenia z finansami, gdzie wymieniać (bank czy kantor?, u nas, np. Przemyśl czy tam, np. Lwów?) a może jechać na bankomatach?
my zawsze wyciagamy kase z bankomatu we lwowie. Dostac hrywny w kantorach w zachodniej polsce to graniczy prawie z cudem.. we lwowie tez czesto jestesmy w dziwnych godzinach wiec nie chce nam sie latac za kantorami. W wiekszych miastach bankomaty zwykle sa.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

Zygmunt_39
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 3
Rejestracja: sob 04 cze, 2011 01:25
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Zygmunt_39 » pn 06 cze, 2011 11:31

Bardzo Ci dziękuję Buba!!! :D
Kliknąłem na "pomogła" ale nic sie nie stało. Pewnie czegoś nie doczytałem :cry:
Zygmunt_39

Shinzon
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 169
Rejestracja: śr 23 sty, 2008 09:40
Lokalizacja: Katowice

Post autor: Shinzon » pn 06 cze, 2011 12:31

Zygmunt_39 pisze:Może to głupie pytanie, ale może mnie kto oświeci: jakie macie doswiadczenia z finansami, gdzie wymieniać (bank czy kantor?, u nas, np. Przemyśl czy tam, np. Lwów?) a może jechać na bankomatach? Jaka jest gęstość bankomatów? Jaka jest opłacalność (oczywiście wiem, że opłata 3% nie mniej niż 10 zł, czyli ok 35 Hr) ale może jeszcze są jakieś istotne wiadomości?
Będę wdzięczny za każdą rzeczową uwagę. :lol:
Witam,

Wróciłem z Odessy w sobotę. Ja wyciągałem pieniądze z bankomatów. We Lwowie jest ich pod dostatkiem. W Odessie tak samo na samym dworcu jest ich trzy. Najlepiej mieć kartę w której nie ma opłat z wypłatę z bankomatów za granicą. Mam kartę w mBanku 300 UHA bank przeliczył na 105.03 PLN. Natomiast jeżeli chodzi i płacenie kartą to w drogich sklepach i centrach handlowych nie ma problemu. W mniejszych sklepach też można ale trzeba liczyć się z tym że obsługa nie będzie umiała wykonać płatności kartą.

Zygmunt_39
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 3
Rejestracja: sob 04 cze, 2011 01:25
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Zygmunt_39 » pn 06 cze, 2011 13:00

Dzięki Shinzon, z kartą mBanku wychodzi 1hr=0,35 zł. Choć kurs zmienia się stale, to też jest istotna informacja. Ja mam konto (i karty) w PKO BP, będę uważać :shock:
Po powrocie i doświadczeniach dam znać. :)
Zygmunt_39

jozia79
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 1
Rejestracja: śr 08 cze, 2011 10:44

Post autor: jozia79 » śr 08 cze, 2011 10:52

Wybieram się rodzinnie na Krym końcem lipca na 2 tygodnie, dlatego wszystkie informacje są dla mnie bardzo cenne.
Szczególnie interesuje mnie kwestia przyczepy kempingowej, bo z taką właśnie planujemy wyruszyć, czy ktoś ma jakies doświadczenia w tym temacie?
Jakieś kempingi na Krymie czy raczej u ludzi w ogrodzie?
Z góry dziękuję za wszystkie rady.

dezerter
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: ndz 19 cze, 2011 18:17

Post autor: dezerter » ndz 19 cze, 2011 19:06

Witam wszystkich!

Chciałem zapytać ile zajmuje Wam podróż np z Lwowa do Teodezji samochodem. Wyjazd planujemy na mniej więcej 9-10 dni więc chcieliśmy jak najmniej czasu przeznaczyć na przejazd.
Jest dwóch kierowców - moglibyśmy jechać praktycznie non stop z krótkimi postojami.
Doświadczonych proszę o propozycję ewentualnej trasy z dobrą nawierzchnią.

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 786
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » ndz 19 cze, 2011 19:52

od granicy masz ok 1350km do Feo,najczęściej z obwodnicy lwowskiej przy zjeździe na Tarnopol ruszam ok godz 4.30-5.00 czasu UA,przestoje na tankowanie,krótką kawkę i posiłek,oczywiście rozsądek na drodze a dotrzecie przed północą najpóźniej.
W innym poście pisałem o tegorocznym stanie dróg do Feodosii(stan z maja 2011),tam gdzie jest źle z nawierzchnią pręd. minimalna,pozostałe można ciut na gaz nacisnąć najlepiej jadąc za samochodem ukraińskim,patroli sporo a będzie więcej w lato,powodzenia

dezerter
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: ndz 19 cze, 2011 18:17

Post autor: dezerter » ndz 19 cze, 2011 20:25

zeneczek pisze:od granicy masz ok 1350km do Feo,najczęściej z obwodnicy lwowskiej przy zjeździe na Tarnopol ruszam ok godz 4.30-5.00 czasu UA,przestoje na tankowanie,krótką kawkę i posiłek,oczywiście rozsądek na drodze a dotrzecie przed północą najpóźniej.
W innym poście pisałem o tegorocznym stanie dróg do Feodosii(stan z maja 2011),tam gdzie jest źle z nawierzchnią pręd. minimalna,pozostałe można ciut na gaz nacisnąć najlepiej jadąc za samochodem ukraińskim,patroli sporo a będzie więcej w lato,powodzenia
Dzięki za info, możesz jeszcze podać przykładową trasę, jaką się kierowałeś. Chodzi mi głównie o odcinek od trasy E95(M05) i dalej w stronę Krymu.

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 786
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: Katowice

Post autor: zeneczek » ndz 19 cze, 2011 20:52

Tarnopol,Chmielnickij,Winnica,Uman,ok 40km drogą ekspresową i skręt na Mikolaiw,po drodze przez Perwomajsk,Woznesiensk,obwodnica wspomnianego M.,Cherson,Armiansk,Krasnoperekops i tutaj masz rozjazd,kierujesz się na Feo,Dżankoj,Wladyslawowka i zostało 20km,powodzenia

piotr6
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 58
Rejestracja: sob 26 gru, 2009 13:36

Post autor: piotr6 » ndz 19 cze, 2011 21:31

U mnie mała (nagła) zmiana planów. Ruszam na wschodni Krym 23.06, jadę w rejon Koktebel, obiecuję jak tylko dojadę do miejsca docelowego napisać szybką relację z drogi. (ceny paliwa, jakość dróg,resto po drodze itd)
Jadę tak: Kraków-Zosin- Łuck-Równe-Zytomierz-przed Kijowem na Białą Cerkiew- dalej Odessa-Mikołaiv- Dzankoj-Koktebel.
Na miejscu chcę być docelowo 24.06.Napiszę i wrzucę fotki z dróg jak tylko dojadę.
Pozdrawiam wszystkich


ODPOWIEDZ