Wyjazd na Krym własnym samochodem

Wszystko co związane z podróżami po Krymie
gathor
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: ndz 18 mar, 2012 18:44
Lokalizacja: Bełchatów

Wyjazd na Krym wł‚asnym samochodem

Post autor: gathor »

Witam
W tym roku planuje wyjazd na Krym własnym samochodem.
Chciałbym sie zapytać czy faktycznie jest problem z dojazdem ze względu na łapówki. Bo tak jak czytam na forach to ludzie odradzają wyjazd własnym samochodem ze względu na milicję. Podobno potrafią nieźle wyczyścić z pieniędzy podczas podróży.
Może ktoś ma fajne namiary na kwatery, pensjonaty itd... Ze względu, że jadę z dziećmi nie chcę jechać "w ciemno".
Ile mniej więcej trwa podróż od granicy do powiedzmy Teodozji.
pozdrawiam

Awatar użytkownika
fijalkowski
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1325
Rejestracja: śr 08 sie, 2007 17:16
Lokalizacja: Sale, Cheshire (United Kingdom)

Post autor: fijalkowski »

gathor pisze:Chciałbym sie zapytać czy faktycznie jest problem z dojazdem ze względu na łapówki
nie

gathor pisze:Może ktoś ma fajne namiary na kwatery, pensjonaty itd...
są na forum poszukaj tematu sektor prywatny/czasnyj sektor na krymie

lub
www.olx.com.ua

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 794
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: PL

Post autor: zeneczek »

samochód?-jak najbardziej choć nie tylko.Jeżeli się zdecydujesz to 60 w terenie zabudowanym i do setki poza zapewni Ci święty spokój od kontaktu z milicją.Uważać trzeba na muldy,dziury i absolutnie nie ścigać się z miejscowymi.Po zmroku możesz napotkać jadące auta na postojowych,rowerzystów bez jakichkolwiek i inne.
Do Feodosii masz od granicy ok 1350km.Czas przejazdu to nie reguła,średnia prędkość może wynieść od 65 do 85km/h,jak doliczysz odpoczynek,kawa i posiłki,ewentualnie hotel i ważne-w okresie letnim w ok. dużych miast natężony ruch to trochę to potrwa.
Ja z obwodnicy lwowskiej startując ok 5-6.00 rano docieram ok północy do Feo,bywa jednak ciut szybciej ale i odwrotnie(droga bez noclegu w hotelu).Czym bliżej Krymu tym drogi lepsze ale czujności nigdy za wiele,niespodzianki się zdarzają więc nie usypiaj,powodzenia

gathor
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: ndz 18 mar, 2012 18:44
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: gathor »

lub
www.olx.com.ua[/quote]
Nie znam rosyjskiego więc za wiele nie poczytam.
Ale i tak dzięki

ewad
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 76
Rejestracja: pn 01 cze, 2009 18:05
Lokalizacja: Lublin

Post autor: ewad »

My 2 razy byliśmy w Odessie i tylko raz zapłaciliśmy mandat z naszej winy w wysokości 100 hrywien. Drogi są różne. My jeździliśmy przez Łuck, Równe, Żytomierz, Vinnicę i było ok. Generalnie trzeba jak wszędzie przestrzegać przepisów i będzie dobrze.
Udanej podróży.

skklub
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 155
Rejestracja: wt 07 paź, 2008 22:18
Lokalizacja: Lubartów

Post autor: skklub »

Witam,

Gathor najczęściej o łapówkach i wymuszaniu pieniędzy piszą ludzie, którzy na Ukrainie nigdy nie byli samochodem, słyszeli lub czytali w necie, że tak się dzieje. Od 7 lub 8 lat jeżdżę na Ukrainę kilka lub kilkanaście razy w roku. Spotkałem się z różnymi sytuacjami, jechałem motocyklem we Lwowie ulicą jednokierunkową pod prąd i nikt za bardzo się temu nie dziwił, wjeżdżałem w niedzielę na aleję Wolności gdzie jest zakaz ruchu, we Włodzimierzu Wołyńskim jeździłem po deptaku, w Kowlu na terenie zabudowanym miałem 86 km/h i wiele innych można mnożyć przykładów i zawsze szło się dogadać z milicją. Raz jeden kiedy na ograniczeniu prędkości (jechałem więcej niż dozwolona), na podwójnej ciągłej (nigdy tak nie robię) wyprzedałem i jeszcze jak mi kuple powiedzieli beszczelnie naprzeciwko milicji (nie zauważyłem ich) wyprzedałem TIR a na dodatek w województwie gdzie Polaków nie za bardzo lubią musiałem zapłacić mandat 80 zł.
Być może jestem urodzony w "czepku" jednak na milicję ukraińską nie mogę powiedzieć złego słowa. Nigdy nie spotkałem się z sytuacją kiedy mnie zatrzymywali a nie popełniłem żadnego wykroczenia, zawsze zatrzymywali mnie za coś a tylko raz zapłaciłem. Był jeden wyjątek w Mołdawii, 2, 3 lata temu kiedy zatrzymali mnie bo chcieli popatrzeć na motocykl i porozmawiać o nim, jednak na samym początku mi powiedzieli jaki jest powód zatrzymania.
Przepisy przekraczałem jadąc motocyklem i samochodem, mandat płaciłem jak jechałem motocyklem.

Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku na Ukrainie

Awatar użytkownika
fijalkowski
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1325
Rejestracja: śr 08 sie, 2007 17:16
Lokalizacja: Sale, Cheshire (United Kingdom)

Post autor: fijalkowski »

skklub pisze:a na dodatek w województwie gdzie Polaków nie za bardzo lubią
które to?

Kar0ol
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 59
Rejestracja: ndz 11 lip, 2010 09:46

Post autor: Kar0ol »

Witam!

Mam prośbę o ocenę trasy która lepsza pod względem jakości dróg i wszystkich czynników które mogą wpłynąć na przyjemności jazdy :

https://maps.google.pl/maps?saddr=Warsz ... ls&t=m&z=6

lub

https://maps.google.pl/maps?saddr=Warsz ... ls&t=m&z=6

Wiem że już było na podobny temat ale nie odzwierciedla aktualnej sytuacji.
Chyba że jeszcze inne propozycje.

Wstępnie planuje noc w Żytomierzu bądź Winnicy w zależności od trasy.

arko
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 814
Rejestracja: śr 07 lut, 2007 10:56
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: arko »

Druga propozycja dobry wariant podróży czyli przez Żytomierz.
Możesz też pomyśleć o jeździe przez Kijów(droga wyremontowa,bardzo dobra)potem z Kijowa dwupasmówką(też bardzo dobra) na Odesse....
http://maps.google.pl/maps?saddr=Warsza ... ls&t=m&z=6

Kar0ol
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 59
Rejestracja: ndz 11 lip, 2010 09:46

Post autor: Kar0ol »

Dzięki arko.

Wczoraj rozmawiałem z znajomym co często jeździ po Ukrainie i mówił właśnie
taj jak ty że trasa przez Kijów jest najlepsza.

martinez
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 55
Rejestracja: ndz 01 lip, 2012 20:18

Post autor: martinez »

2 trasa przez Zytomierz jest dobra--gorsze odcinki (stan na wrzesien 2011)to od Pl granicy do Równego(ale moze teraz wyremontowali bo wtedy robili odcinki tam)Równe-Zytomierz bdb dwupasmówka(jak u nas autostrady ale nawet lepsza nawierzchnia)-uwaga na ograniczenia do 60km/h---pozniej ostatni kiepski odcinek czyli Zytomierz -caly odcinek do expresówki na Odesse(lepiej jechac za dnia,w miejscowosciach spore dziury,poza lepiej-predkość 80-110km/h max.,uwaga na przejazdy kolejowe--mistrzostwo--z niskim zawieszeniem nie do przejechania)po tym odcinku same dobre drogi--jechac można nawet 200km/h(uwazac na DAJów)

Izazach
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 2
Rejestracja: wt 31 lip, 2012 08:56

Post autor: Izazach »

W sierpniu 2011 roku odbyliśmy chyba najbardziej niezwykłą jak do tej pory podróż w naszym życiu. Wbrew wszystkim znajomym i rodzinie wraz z naszymi dwoma synkami (11 i 7 lat) wybraliśmy się na Krym. Wszyscy, którzy jeszcze tam nie byli, a wydawało im się, że wszystko na ten temat wiedzą, przestrzegali nas przed rzekomym niebezpieczeństwem. Straszono nas, że porwą nam dzieci, ukradną samochód… Na szczęście wszyscy się mylili…
I tak 2 VIII o godz. 4.00 wyjechaliśmy z Wołomina/k Warszawy. W związku z tym, że chcieliśmy po drodze załatwić jeszcze kilka spraw biznesowych, nasz droga nie należała do najkrótszych. Granicę przekroczyliśmy w DROHUCKU. Po wyjechaniu z Polski byliśmy przygotowani na najgorsze drogi, lecz miło się rozczarowaliśmy. Fakt, nie należały one do standardów europejskich, ale podwozia nie zgubiliśmy. Chociaż jechaliśmy kilka razy taki dziurami (głównie na drogach lokalnych), że gdyby nie nasz refleks, to wpadlibyśmy w dziurę na 1,5 m szeroką i głęboką na 30 cm! Trzeba było zjechać aż na przeciwległy pas ruchu, aby taką ominąć. Po drodze naszym marzeniem było odwiedzić nasze wszystkie dawne polskie miasta. Podróż połączona ze zwiedzaniem jest o wiele mniej męcząca, w przypadku gdybyśmy chcieli dojechać do celu bez większych przystanków. I tak już pierwszego dnia zwiedziliśmy Łuck, Zbaraż i Krzemieniec. Warto! Ok. 19.30 zatrzymaliśmy się w bardzo sympatycznym motelu. Za nocleg dla 4 osób zapłaciliśmy tylko 90 zł, zjedliśmy pyszną kolację i rano, wypoczęci, ruszyliśmy w dalszą podróż. Drugiego dnia zwiedziliśmy Międzybórz i Winnicę. Jechaliśmy dalej przez Chmielnicki, Mikołów, aż do Chersonia. Niestety tu nie udało nam się znaleźć żadnych wolnych miejsc noclegowych, a że była już 3 rano, po prostu przenocowaliśmy te kilka godzin w samochodzie (fakt, mamy duży samochód…) tuż za Chersoniem na jakimś dużym parkingu z całonocnym targiem. Trzeciego dnia przez Armiańsk wjechaliśmy w końcu na Półwysep Krymski. Dopiero teraz tak naprawdę zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie dokładnie byśmy chcieli jechać, ponieważ nie rezerwowaliśmy wcześniej żadnych miejsc. Przez całą drogę towarzyszyły nam wspaniałe przewodniki Pascala. Mąż prowadził, a ja wertowałam strony w poszukiwaniu najładniejszych zdjęć i najciekawszych opisów. Postanowiliśmy, że zaczniemy zwiedzanie Krymu od jego wschodniej części. Jadąc przez Dżonkoj zachwycaliśmy się widokami bezkresnych stepów, gdzie oprócz naszej prostej drogi nie było w pobliżu ani jednego drzewa, ani jednego domu, ani jednego słupa elektrycznego! Same trawy. Niesamowite wrażenie wywarł na nas widok rosnących na jedynej w pobliżu stacji benzynowej arbuzów. W końcu ok. godz. 16 trafiliśmy do Teodozji. Wjechaliśmy do miasta łudząc się, że sami znajdziemy jakąś fajną kwaterę. Niestety! To nie to, co np. Chorwacja, do której jeździliśmy w ciemno wcześniej przez wiele lat-nie było żadnych tabliczek o pokojach czy apartamentach. Zawróciliśmy więc do głównej drogi wjazdowej , tam na poboczu stało mnóstwo „naganiaczy”, którzy oferowali różne kwatery. Chcieliśmy znaleźć niedrogi apartament w pobliżu morza. Jeden z naszych rozmówców zaprowadził nas do kwatery przy głównej miejskiej plaży, która, owszem, była piaszczysta, ale tłok i gwar na niej panujący był przerażający. Wytłumaczyliśmy, że chcemy jakieś ustronne miejsce. Pojechaliśmy więc na drugą stronę miasta, na przeciwległy brzeg zatoki. Okazało się, że na terenie średniowiecznej twierdzy genueńskiej (!) jest założona wioska rybacko-turystyczna. Zamieszkaliśmy u Larisy i Aleksandra w bardzo przyjemnym nowym apartamencie z łazienką i balkonem, z wielką kuchnią i jadalnią wspólną dla wszystkich gości, 3 metry od morza! Płaciliśmy 450 hryvien / 4 osoby. Mieliśmy do dyspozycji prywatną plażę z leżakami, choć było to po prostu betonowe wybrzeże. Nasz gospodarz codziennie rano wypływał swoim kutrem na połów ryb i małży, którymi codziennie nas częstował! Podczas naszego pobytu w Teodozji zwiedziliśmy wszystkie najciekawsze pobliskie atrakcje. Jednego dnia wybraliśmy się na emocjonującą 4-godzinną wspinaczkę na wulkan Karadah (wjazd od miejscowości Koktebel) – niesamowite widoki! Stojąc na prawie 600-metrowych skałach mieliśmy widok na całe Morze Czarne! Oczywiście największą atrakcją był widok na wspaniałe Złote Wrota. Wspinaczka (tylko z przewodnikiem) była bardzo męcząca, ale warto było. Dzieciaki sobie świetnie dały radę, choć tempo narzucone przez przewodnika w tym upale było naprawdę wyczerpujące. Kolejnego dnia pojechaliśmy na Mierzeję Rabacką nad Morze Azowskie. Jazda naszym terenowym samochodem Wąskiem na gdzieniegdzie kilkadziesiąt metrów paskiem lądu pomiędzy morzem a zatoką była niesamowita. Po minięciu miejscowości Soljanoje aż po horyzont nie było żywej duszy ani żadnego drzewa. Wspaniała plaża usypana nie ze żwiru, nie z piasku lecz z milionów małych muszelek na zawsze zostanie w naszej pamięci. Morze co prawda jest bardzo brudne, ale ciepłe-swoimi ogromnymi falami przypomina Bałtyk. Spędziliśmy tam wspaniały cały dzień. Następnego dnia wybraliśmy się do twierdzy genueńskiej w SUDAKU, z której rozciągają się przepiękne widoki na morze. Kolejnym punktem naszego pobytu był NOWY-ŚWIAT – chyba najpiękniejsze miejsce na całym Krymie. Po wejściu do rezerwatu idzie się wytyczoną już w średniowieczu ścieżką po wysokim klifie. Prowadzi ona do jaskini zwanej Grotą Galicyna, w której niegdyś przechowywano wino. Po drodze mija się przepiękne zatoczki, każda w innym odcieniu wody, w których oczywiście koniecznie trzeba się wykąpać po tej dość męczącej wspinaczce. Uwaga - pływa tam mnóstwo meduz – choć nie parzą, to jednak pływanie w takiej ilości galarety robi osobliwe wrażenie. Koniecznie trzeba się tam wybrać na cały dzień, zabierając ze sobą prowiant, gdyż w całym rezerwacie nie ma żadnych sklepików.
Po tygodniowym pobycie w części wschodniej Krymu, pojechaliśmy na południowy-zachód, również w ciemno, lecz tu już dużo łatwiej było coś znaleźć. Wynajęliśmy sympatyczny apartament w Ałupce (2 pokoje z łazienką, do dyspozycji kuchnia, grill i urocza zacieniona altanka…). Tu również ceny były dość niskie – porównując je chociażby do naszych nadbałtyckich miejscowości – choć już wyższe niż na wschodzie Krymu. Płaciliśmy 450 hr za 4-os. apartament. Plaża może nie należała do najpiękniejszych, ale był to świetny punkt wypadowy do pobliskich atrakcji. I tak wjechaliśmy kolejką górską na górę Aj-Petri (1234 m n.p.m.) – widoki niesamowite, ale koniecznie trzeba wziąć ze sobą coś do ubrania, gdyż na górze okropnie wieje. Na szczycie znajduje się obozowisko Tatarów, gdzie można kupić piękne pamiątki i pysznie zjeść. Niestety wiatr był tak silny, że długo tam nie zabawiliśmy, trzeba było wracać. Uwaga- bilet na kolejkę linową kupuję się tylko w jedną stronę, więc z powrotem trzeba było kupić kolejne, a nie należą do tanich. Zdecydowanie bardziej się opłaca wjechać na samą górę samochodem krętymi serpentynami – tylko dla odważnych i dla osób bez choroby lokomocyjnej!. Drogę tę odkryliśmy kolejnego dnia, jadąc do Wielkiego Kanionu ( 4 km na płd. - wsch. Od Sokolinoje). Wspaniała wędrówka wzdłuż górskiego strumienia kończy się przy Wannie Młodości, w której woda przez cały rok ma zaledwie +9 st. C. Mimo to nasz 7-latek okazał się najodważniejszy i wraz z innymi śmiałkami urządził sobie ekstremalną kąpiel. Widoki przepiękne! Dalej wybraliśmy się do skalnego miasta Mangup Kale – tu też wędrówka pod górę nie należy do łatwych, ale wyryte w skałach domy położone na wysokim płaskowyżu nad samymi przepaściami, zapierają dech w piersiach! Zachód słońca oglądany z jednej ze skalnych półek zrekompensował nam trudy wspinaczki. Schodziliśmy już prawie po ciemku, za to na dole zjedliśmy pyszną kolację w tatarskiej restauracji, siedząc na tradycyjnych ławach, bez butów, po turecku. Ponieważ było już późno, wracaliśmy do Ałupki już nie serpentynami, ale bezpieczną drogą M18. Następnego dnia wybraliśmy się do kolejnego skalnego miasta Czufut-Kale, o których w swoich Sonetach Krymskich rozpisywał się sam A. Mickiewicz. Na nas jednak nie wywarło ono już takiego wrażenie jak Mangup-Kale, choć gdybyśmy przyjechali najpierw tutaj, to przypuszczam, że byśmy się bardziej zachwycili. Miasto to już nie jest takie samotne, jest tu już mnóstwo stoisk z pamiątkami i mnóstwo turystów. Idąc na górę przechodzi się obok pięknego, wykutego w skale Monastyru Uspienskiego. W drodze powrotnej zwiedziliśmy jeszcze wielki Meczet Chański w Bakczysaraju.
Po kilku dniach leniuchowania pojechaliśmy do Sewastopola, gdzie zwiedziliśmy przepiękny Chersonez Taurydzki. Koniecznie trzeba tam wziąć ze sobą stroje kąpielowe, ponieważ na terenie tego starożytnego miasta jest piękna plaża z krystaliczną wodą. Następnie zwiedziliśmy Flotę Czarnomorską, płynąc wzdłuż wybrzeża turystycznym stateczkiem – tylko w ten sposób można obejrzeć wszystkie statki, ponieważ od strony lądu nie ma do nich dostępu. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na obiad w uroczym miasteczku – Bałakławie.
Oczywiście nieodzownym punktem każdej wycieczki na Krym jest zwiedzanie Jaskółczego Gniazda – symbolu Krymu, widniejącego w każdym przewodniku. Z pewnością warto do niego dotrzeć chociażby po to, by przekonać się, jaki w rzeczywistości jest malutki. Zwiedziliśmy również piękny Pałac Ałupkiński, gdzie kręcono kiedyś Akademię Pana Kleksa.
I tak zakończył się nasz trzytygodniowy pobyt na Krymie, choć nie zakończyła się jeszcze nasza podróż. W drodze powrotnej, jadąc przez Odessę, zwiedziliśmy Białogród nad Dniestrem, tam też przenocowaliśmy. Chcąc jechać z Odessy do Polski można wybrać 2 drogi: albo dłuższą przez Ukrainę, albo znacznie krótszą prze Mołdawię. My pokusiliśmy się na tę drugą. Po przejechaniu granicy Ukraińsko-Mołdawskiej okazało się, że najpierw wjeżdża się do Samozwańczej Republiki Naddniestrzańskiej – a tam totalne zaskoczenie. Już na granicy celnik naciągnął nas na pieniądze, oferując pomoc przy wypełnianiu pliku dokumentów w „ichnim” języku – okazało się, że z pewnością dalibyśmy radę wypełnić je sami… Po 2 godzinach nerwówki na granicy, ruszyliśmy w drogę, a tam na każdym skrzyżowaniu stali uzbrojeni żołnierze, wozy bojowe – widoki zatrważające. Na szczęście po ok. 100 km wjechaliśmy już do właściwej Mołdawii. Żałujemy, że nie starczyło nam czasy, żeby ją zwiedzić… Jedynym nieprzyjemnym incydentem było zatrzymanie nas przez milicję mołdawską za nieznaczne przekroczenie prędkości. Ci, widząc, że trafili na zagranicznych turystów, chcieli wyrwać z nas, ile się dało. Okazało się, że mają prawo zabrać nam dowód rejestracyjny i wysłać go do Polski, a samochód zatrzymać na parkingu – trzeba było się zgodzić na ich warunki. Oczywiście musieliśmy dać im pieniądze…
Po wjechaniu z powrotem na Ukrainę zwiedziliśmy przepiękny Kamieniec Podolski, gdzie młody chłopak oprowadził nas dookoła całej twierdzy, niezwykle barwnie opowiadając jej historię po polsku. Następnie zwiedziliśmy Chocim, Skałę Podolską i przez Tarnopol i Lwów dojechaliśmy do Polski. Wszystkim podróżującym polecamy BAR PELAK znajdujący się przy trasie H02, 3 km przed wjazdem na obwodnicę Lwowa- pyszne jedzenie.
Wspomnienia z naszej podróży na Krym na zawsze zostaną w pamięci. Podsumowując: pięknie, bezpiecznie, serdecznie i niezwykle ciekawie. Żaden za zachodnich kurortów w pewnością nie zaoferowałoby takich atrakcji jakich daje nam Krym i cała wiodąca do niego droga!

oszolom
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 00:03

Pierwszy raz

Post autor: oszolom »

Piękna relacja.
Ja chcę żonie zrobić niespodziankę i zabrać ją i 5-cio letniego synka właśnie na Krym.
W planach była Chorwacja, ale patrząc realnie na budżet Krym chyba jest bardziej w naszym zasięgu....

zoon
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 24
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 01:48
Lokalizacja: Lublin

Post autor: zoon »

W sierpniu zeszłego roku ośmieleni informacjami z tego forum oraz widokami miejscowości z yandexa pojechaliśmy samochodem do Eupatorii.

Na początek trochę statystyk: razem z wycieczkami po Krymie przejechaliśmy 4892 km tankując 515l LPG co kosztowało 1377 PLN (a po dodaniu do tego kosztów parkingów, dotankowania benzyny oraz zasłużonego spotkania z milicją wyniosło razem 1684 PLN).

Jechaliśmy z Lublina trasą sugerowaną przez antarexa w wątku viewtopic.php?t=6853&postdays=0&postord ... a&start=40 z kilkoma modyfikacjami: tuż za Dorohuskiem M07 była zamknięta i milicja kierowała na objazd (strasznej jakości trasa do Ovadne), w drodze powrotnej mieliśmy zamiar jechać przez Zosin lecz przestraszeni długością kolejki pojechaliśmy znów przez Ovadne do Dorohuska.

Stan głównych dróg był całkiem niezły a pozostałych różny (przeważnie zadowalający ale czasem nawet tragiczny). Na szczęście po tym wyjeździe jedynym uszkodzeniem naszego pełnoletniego Passata była spalona żarówka oświetlenia tablicy rejestracyjnej.

Nocowaliśmy po drodze w motelach przy M05: hotel Zagadka 300 UAH za słaby pokój 4 lux+10 parking a z powrotem ładny Borowiczek za 450 UAH+20 parking.

W tym roku zastanawiamy się nad zmianą trasy. Po pierwsze - chyba nie warto omijać Kijowa trasą P18 - jednojezdniowa, ze sporym ruchem ciężarówek i słabą nawierzchnią. Z kolei ostatnie doniesienia o remoncie trasy Lwów-Kijów za Żytomierzem sugerują jazdę do Kijowa trasą M07 - też jednojezdniową ale po remoncie. Proszę o informacje czy warto tamtędy jechać...
--
Suma inteligencji na planecie jest stała. Populacja rośnie.

Kar0ol
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 59
Rejestracja: ndz 11 lip, 2010 09:46

Post autor: Kar0ol »

Szwagier wyjechał na początku lipca i jechał trasą :
trasa przez kijów
Jeszcze nie wrócił więc nie znam dokładnej relacji ale mówił że trasa bardzo dobra
(do zjazdu z trasy na Odessę) Wyjechał o 20 a następnego dnia był na około 16 godz.
z godzinną przerwą w trakcie. Dwie godziny na granicy. W nocy puściutko więc nadganiał.

usurae
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 cze, 2011 00:05
Lokalizacja: Lubin

Post autor: usurae »

Kar0ol zdecydowanie lepiej jest jechać do końca Kijów - Odessa a nie w Wielkich Trojanach zjeżdżać, mam ten temat przerobiony :-) Jechałem już tak jak Ty pokazujesz. A teraz tylko Lwów -> Kijów -> Odessa -> Mikolaev -> Herson. Ta trasa od Wielkich Trojnach to mocne 3+ w skali 10 pkt :-) Ale przejechałem tamtędy Laguną II :-). Wiem że wy z Warszawy przez Lwów nie pojedziecie :-)

kkaśka
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 4
Rejestracja: sob 25 lut, 2012 08:41

Post autor: kkaśka »

Witam
Wyjazd Kraków-Krym już za 3 dni.
Bardzo proszę o informacje które przejście graniczne wybrać. (Korczowa, Medyka)
Jest to nasz pierwszy wyjazd na Ukrainę.
Wyjazd o 2 - 3 w nocy, tak aby na granicy być rano.
1 dzień to spacer po Lwowie i nocleg.
2 dzień pobudka i w drogę na Krym (nocleg w trasie), nie mamy jeszcze ustalonego miejsca docelowego, ale za radą forumowiczów, znajdziemy jak dojedziemy.
Jeśli ma ktoś jakieś aktualne informacje o remontach i objazdach będę wdzięczna za info.
Pozdrawiam
K

oszolom
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 00:03

my też

Post autor: oszolom »

My też jedziemy w ciemno za 2 dni....
Kombinuję tylko jak dojechać na Krym tak aby być w południe a nie pod wieczór.
Bo jak jazda będzie w dzień, to dojedziemy wieczorem i wtedy znaleźć cokolwiek to może być problem.

artur9500
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: wt 31 lip, 2012 21:43

Post autor: artur9500 »

Witam.
Najlepiej tam byc nad ranem o godzinie 5-6. My zawsze tak robimy
????????Bo jak jazda będzie w dzień????????

oszolom
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 00:03

Post autor: oszolom »

artur9500 pisze:Witam.
Najlepiej tam byc nad ranem o godzinie 5-6. My zawsze tak robimy
????????Bo jak jazda będzie w dzień????????
A co mam w nocy jechać 1-szy raz przez Ukrainę? z dzieckiem?.
Nie wiem jakbym był sa to by nie było problemu, jednak z rodziną to chcę spokojnie dojechać do celu, nie śpiesząc się i chociaż z 1 dniowym przystankiem coś zwiedzić.

Awatar użytkownika
antarex
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 282
Rejestracja: czw 13 lip, 2006 16:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: antarex »

UWAGA! Jazda w nocy wiąże się na Ukrainie ze sporym dodatkowym ryzykiem. Mnóstwo jest nieoświetlonych pojazdów (nie tylko furmanki, lecz także samochody osobowe i ciężarówki) oraz niebezpieczenstwo niedojrzenia na czas dziur w jezdni.

Wymaga to jazdy ze wzmożoną ostrożnością. Np. gdy jeżdżę na Ukrainie w nocy to wyprzedzając wlączam długie światła i wpatruję się w noc czy aby z przeciwka nie nadjeżdża na zderzenie czołowe nieoświetlony pojazd.

gathor
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: ndz 18 mar, 2012 18:44
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: gathor »

antarex pisze:UWAGA! Jazda w nocy wiąże się na Ukrainie ze sporym dodatkowym ryzykiem. Mnóstwo jest nieoświetlonych pojazdów (nie tylko furmanki, lecz także samochody osobowe i ciężarówki) oraz niebezpieczenstwo niedojrzenia na czas dziur w jezdni.

Wymaga to jazdy ze wzmożoną ostrożnością. Np. gdy jeżdżę na Ukrainie w nocy to wyprzedzając wlączam długie światła i wpatruję się w noc czy aby z przeciwka nie nadjeżdża na zderzenie czołowe nieoświetlony pojazd.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jazda w nocy po Ukrainie wiąże się z dużym ryzykiem (wszędzie jazda w nocy jest większym ryzykiem niż w dzień). Przejechaliśmy na Krym w nocy i nie wdzieliśmy jakiś szczególnych ubocznych środków niż podczas jazdy w dzień. Plusem jazdy w nocy jest niewielki ruch (chociaż w dzień też niewiele samochodów jeździ) i mniejsze prawdopodobieństwo spotkania milicji. Jadąc w ciemno lepiej jest dojechać z rana na Krym i szukać kwater ze względu na fakt, że bardzo długo trwaja rozmowy z Ukraińcami, którzy oferują noclegi (kwestia dogadania się, każdy z nich chce pokazać kwaterę itd ....). My dojechaliśmy rano w godzinach 9 - 10 i nie znależliśmy nic przejeżdzając od Ałupki do Feodozji. Dopiero na kolejny dzień rano znależliśmy kwatere o odpowiednim standardzie i w pięniadzach do zaakceptowania o Ordzonkidze koło Feodozji.
To prawda, że w nocy brak oświetlenia na drogach i trzeba wzmożyć czujność, aby kogos nie rozjechać i nie wpaść w dziurę, ale i tak polecam jazdę w nocy.

artur9500
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: wt 31 lip, 2012 21:43

Post autor: artur9500 »

200-250 km przed celem(Armiansk,Krasnoperekopsk...) zrób postój , jak juz będzie ciemno. O 3-ej juz widno i prawe nie ma policji(milicja)..... . W ciągu dnia na miejscu latwo znalezc kwatery bez pośredników (TAXI......) , tak zapłacisz 15-20% taniej.....

oszolom
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 00:03

Ale to już był‚o....

Post autor: oszolom »

artur9500 pisze:200-250 km przed celem(Armiansk,Krasnoperekopsk...) zrób postój , jak juz będzie ciemno. O 3-ej juz widno i prawe nie ma policji(milicja)..... . W ciągu dnia na miejscu latwo znalezc kwatery bez pośredników (TAXI......) , tak zapłacisz 15-20% taniej.....
Dzięki za porady.
Nie rozumiem tego (TAXI....) o co chodzi?.
Właściwie to mam parę pytań. Spróbuję je podzielić na grupy tematyczne:
1. NOCLEG - koleżanka która była 2 lata temu, twierdzi że jak nie znam w ogóle rosyjskiego (a prawie nie znam - bądź bardziej nie pamiętam bo w podstawówce jeszcze był) to nie mam szans na dogadanie się z "tubylcami" nawet kaleczonym polskim. Prawda to?, bo jak mówicie że długo trwają negocjacje....no to mogę mieć problem.
Być może to wyda się głupie, ale ja idę z duchem czasu. Nocleg nie musi być jakiś wypas byle by była łazienka, ciepła woda, lodówka, kuchnia do ewentualnej dyspozycji i....no właśnie Wi-Fi (jak to po ichniemu powiedzieć?). Czy tam są już kwatery gdzie taki "luksus" jest dostępny?.
Ostatnie odnośnie noclegu - czy mamy brac ze sobą śpiwory (czy na kwaterach jest pościel), i takie podstawowe rzeczy jak talerze, sztućce i kubki do picia?.

2. KASA
To muszę przygotować jutro. Plan mam taki: z 200-400 HR i ze 200-300$. Z tego co czytałem to paliwo kartą bo na stacjach można, w ogóle płacić kartą ale większość hoteli tylko "żywymi". Od razu rozmieniać $ na HR po przejechaniu granicy czy zostawić i opłacić nocleg na Krymie tymi $. Rozumiem, że bankomaty na Krymie są, więc jak trzeba będzie dołożyć to nie powinno być problemu (nie chcę nosić całego budżetu przy sobie).

3. MIEJSCE
Nie mogę się zdecydować....
Mój synek należy do tych co potrafią grzebać w piasku godzinami na plaży, nie chciałbym mu tego odbierać. Dlatego na początku pierwszym wyborem były okolice lub sama EUPATORIA.
Jednakże nigdy nie byliśmy na kamyczkowej czy też żwirkowej plaży, a oglądając zdjęcia okolice KOKTEBELU, SUDAKA (właściwie całe południowe wybrzeże).
Myślę jeszcze o THEODOZJI bo tam z tego co wyczytałem na tym forum są plaże piaszczyste i żwirkowe.
Ogólnie jak znam życie z autopsji to wytrzymamy na plaży ze 2-3 dni i pojedziemy coś zwiedzać.
Nie mówię tutaj o całodziennym zwiedzaniu zabytków, bo mój synek nie wytrzyma. Ale np:
W jeden dzień na preno Aquapark (uwielbiamy), więc jak będzie EUPATORIA to tam, jak południowe wybrzeże to KOKTEBEL.
W inny dzień : delfinarium.
W następny: Safari.
Kolejny: Chersonez, jaskółcze gniazdo, Nowy świat itp.

Ma ktoś pomysł na optymalne miejsce?.

Na razie tyle, z góry dzięki za podpowiedzi.

artur9500
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: wt 31 lip, 2012 21:43

Post autor: artur9500 »

Jak chcesz. zadzwon odpowiem na pytanie skype armen9500

oszolom
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 9
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 00:03

jescze jedno

Post autor: oszolom »

BEZPIECZEŃSTWO
Czytałem że jest bardzo bezpiecznie. Jednakże jadę samochodem służbowym i zobowiązałem się u pracodawcy, który musiał wyrazić zgodę i upoważnienie do użytku, że będę parkował na parkingach strzeżonych. Tak naprawdę jak będę chciał "pokręcić" się po Krymie to pewnie tego warunku spełniał nie będę, bo parkingi będą ogólne. I tutaj pytanie....jak z kradzieżami aut, w szczególności tymi lepszymi i "prawie nowymi"?.

gathor
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 6
Rejestracja: ndz 18 mar, 2012 18:44
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Ale to już był‚o....

Post autor: gathor »

Właściwie to mam parę pytań. Spróbuję je podzielić na grupy tematyczne:
1. NOCLEG - koleżanka która była 2 lata temu, twierdzi że jak nie znam w ogóle rosyjskiego (a prawie nie znam - bądź bardziej nie pamiętam bo w podstawówce jeszcze był) to nie mam szans na dogadanie się z "tubylcami" nawet kaleczonym polskim. Prawda to?, bo jak mówicie że długo trwają negocjacje....no to mogę mieć problem.
Problemu z dogadaniem nie powinno być, ale oni mówią po Ukraińsku, a to inny język niż rosyjski. Polskiego nie znają w ogóle więc nie rób sobie nadziei.
Być może to wyda się głupie, ale ja idę z duchem czasu. Nocleg nie musi być jakiś wypas byle by była łazienka, ciepła woda, lodówka, kuchnia do ewentualnej dyspozycji i....no właśnie Wi-Fi (jak to po ichniemu powiedzieć?). Czy tam są już kwatery gdzie taki "luksus" jest dostępny?.
Ostatnie odnośnie noclegu - czy mamy brac ze sobą śpiwory (czy na kwaterach jest pościel), i takie podstawowe rzeczy jak talerze, sztućce i kubki do picia?.
Wszystko to co powyżej mieliśmy - za 12 nocy zapłaciliśmy 650 dolarów pokój 4 osobowy 5 minut do morza. Ponadto grill, miejsce do posiedzenia, dla dzieci koszykówka, piłkarzyki etc...
2. KASA
To muszę przygotować jutro. Plan mam taki: z 200-400 HR i ze 200-300$. Z tego co czytałem to paliwo kartą bo na stacjach można, w ogóle płacić kartą ale większość hoteli tylko "żywymi". Od razu rozmieniać $ na HR po przejechaniu granicy czy zostawić i opłacić nocleg na Krymie tymi $. Rozumiem, że bankomaty na Krymie są, więc jak trzeba będzie dołożyć to nie powinno być problemu (nie chcę nosić całego budżetu przy sobie).
My mieliśmy po 1000 hrw i po 800 zielonych - reszte w bankomatach (najlepszy kurs). Dolary zachowaj, aby zapłącić kwaterę (1$ = 8 hrw), złotówek nie bierz, bo nie chcą wymieniać i jest problem. My tankowaliśmy za gotówkę (najpierw trzeba pokazać kasę , że się ma dopiero potem Pan Ci zatankuje).
3. MIEJSCE
Nie mogę się zdecydować....
Mój synek należy do tych co potrafią grzebać w piasku godzinami na plaży, nie chciałbym mu tego odbierać. Dlatego na początku pierwszym wyborem były okolice lub sama EUPATORIA.
Jednakże nigdy nie byliśmy na kamyczkowej czy też żwirkowej plaży, a oglądając zdjęcia okolice KOKTEBELU, SUDAKA (właściwie całe południowe wybrzeże).
Myślę jeszcze o THEODOZJI bo tam z tego co wyczytałem na tym forum są plaże piaszczyste i żwirkowe.
Ogólnie jak znam życie z autopsji to wytrzymamy na plaży ze 2-3 dni i pojedziemy coś zwiedzać.
Nie mówię tutaj o całodziennym zwiedzaniu zabytków, bo mój synek nie wytrzyma. Ale np:
W jeden dzień na preno Aquapark (uwielbiamy), więc jak będzie EUPATORIA to tam, jak południowe wybrzeże to KOKTEBEL.
W inny dzień : delfinarium.
W następny: Safari.
Kolejny: Chersonez, jaskółcze gniazdo, Nowy świat itp.

Ma ktoś pomysł na optymalne miejsce?.

Na razie tyle, z góry dzięki za podpowiedzi.
Najlepsze plaże Feodozja - piasek. Sudak, Koktebel kamienie. Jak jedziesz z dziećmi jedz w okolice Feodozji super plaże i ciągną się kilometrami.
Ponadto możesz przejechać się nad morze Azowskie na jeden dzień - plaże z muszelek też ekstra. Woda w morzu Azowskim cieplejsza niż w Czarnym - nie czuć różnicy pomiędzy temp. powietrza, a wody.
Delfinarium jest w Feodozji 100 hrw wstęp. Dzieci do 5 albo 6 lat bezpłatnie. Warto zobaczyć.

zeneczek
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 794
Rejestracja: pn 22 cze, 2009 22:12
Lokalizacja: PL

Post autor: zeneczek »

<oszolom>,spotkać Cię może wszędzie i wszystko a pora przejazdu nie ma znaczenia.To Ty musisz czuć się na siłach aby bezpiecznie dowieź rodzinę na miejsce.Dopiero co przejechałem trasę,też z małym dzieckiem,i w nocy,uważam że tylko od mojego poczucia bezpieczeństwa dla siebie i rodziny wybieram sposób przejazdu.
Jak potrzebujesz pomocy a zdecydujesz się na Feodosie zapraszam,podam na PW nr tel,powodzenia

zoon
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 24
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 01:48
Lokalizacja: Lublin

Post autor: zoon »

zoon pisze: Nocowaliśmy po drodze w motelach przy M05: hotel Zagadka 300 UAH za słaby pokój 4 lux+10 parking a z powrotem ładny Borowiczek za 450 UAH+20 parking.
Znalazłem namiar na Borowiczka - może sie komus przyda: N49 17'15.57" E 30 03'46.66" Tichij Chutir, Stawiszczenskij Rajon
--
Suma inteligencji na planecie jest stała. Populacja rośnie.

zoon
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 24
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 01:48
Lokalizacja: Lublin

Post autor: zoon »

zoon pisze:
zoon pisze: Nocowaliśmy po drodze w motelach przy M05: hotel Zagadka 300 UAH za słaby pokój 4 lux+10 parking a z powrotem ładny Borowiczek za 450 UAH+20 parking.
Znalazłem namiar na Borowiczka - może sie komus przyda: N49 17'15.57" E 30 03'46.66" Tichij Chutir, Stawiszczenskij Rajon
Mam też namiar na Zagadkę: N48 31'33.02" E 30 13'38.63" Gorodnicja, Umań. Cena ani standard nie uległy zmianie - nadal jest to najtańszy bezpieczny nocleg przy M05 na odcinku 20 km przed zjazdem z M05 na Pierwomajsk.
--
Suma inteligencji na planecie jest stała. Populacja rośnie.

ODPOWIEDZ