Podsumowanie sezonu 2012

Wszystko co związane z podróżami po Krymie
rudolviv74
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 47
Rejestracja: pt 18 cze, 2010 11:05

Podsumowanie sezonu 2012

Post autor: rudolviv74 »

Bardzo proszę o opinie na temat wakacyjnych wyjazdów. Co was zadziwiło, zaskoczyło, rozczarowało itp., itd. Ja rzucam tezę, że w tym roku, przynajmniej w Sudaku, ludzi było znacznie mniej niż w poprzednich latach. Na deptaku się nie deptało, na plaży, co kiedyś było nie do pomyślenia, widziałem miejsca na ręcznik.

zoon
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 24
Rejestracja: śr 01 sie, 2012 01:48
Lokalizacja: Lublin

Post autor: zoon »

W tym roku byłem po raz drugi na Krymie, tym razem na północ od Teodozji.

Droga przez Kijów była dobrym wyborem ale o tym pisałem już wcześniej w wątku viewtopic.php?t=9167 , jest tam też link do filmu z kamery samochodowej. Ogólnie - główne drogi są remontowane i w coraz lepszym stanie.

Nie wiem czy to problem związany z regionem czy też ogólna podwyżka cen ale mieliśmy większy problem niż rok temu w Eupatorii ze znalezieniem interesującej nas kwatery w rozsądnej cenie.

Pozytywnym zaskoczeniem była dla nas wycieczka do elektrowni atomowej niedaleko Szcziołkina - za 100 UAH mieliśmy z moją lepszą połową ponadgodzinną wycieczkę z "przewodnikiem" w niesamowitych postindustrialnych klimatach. Na myśl przychodził mi "Terminus" Lema. Pewnie już nigdy w życiu nie będę stał w miejscu w którym miał być zamontowany reaktor atomowy...

Na południe od Kazantipu są wspaniałe piaszczyste i pustawe dzikie plaże (np. N45o24'32.83" E35o52'49.17") choć dojazd od Szcziołkina po betonowych płytach może budzić wątpliwości. Morze Azowskie bardzo nam się podobało - ciepłe, czyste, płytkie, piaszczyste i bez glonów (przynajmniej tam gdzie byliśmy). Nad Morzem Czarnym Złota Plaża w Beregowje nas rozczarowała - co prawda w wielu miejscach był piasek (w pozostałych drobno zmielone muszelki) ale wejście do morza paskudne: śliskie kamulce porośnięte glonami. Za to do plaży za miejscowością Primorskij podpłynęły sobie dwa delfiny :-)

Wjazd kolejką linową na Aj Petri był niezły i widoki z góry piękne ale kolejki do kasy spore (w każdą stronę ok. 2h). Dobrze choć, że kolejka zwozi nie do 19:00 a do ostatniego klienta...

Skalne miasto Mangup Kale - podobało się nam jeszcze bardziej (i było bardziej odludne) niż zwiedzone w zeszłym roku Czufut Kale.
--
Suma inteligencji na planecie jest stała. Populacja rośnie.

ewad
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 76
Rejestracja: pn 01 cze, 2009 18:05
Lokalizacja: Lublin

Post autor: ewad »

W tym roku byłam po raz pierwszy z rodzinką na Krymie (a w sumie 4 raz na Ukrainie). Widoki cudne (zwłaszcza step wywarł na nas niesamowite wrażenie).
Ale te ceny (np. parking przy Jaskółczym Gnieździe to porażka 35 hrw), ceny kwater bez niczego.
Piękny to kraj i z jednej strony ma czym się pochwalić i co zaoferować turystom , ale z drugiej strony to niektórzy chcą zarobić nie robiąc nic i nie inwestując w kwatery czy sprzątanie plaży. Te śmieci leżące wszędzie (na plaży też).
Podobało nam się skalne miasto (Mangup Kale), Sewastopol (pływanie po porcie, Muzeum floty czarnomorskiej itp.), a Jałta rozczarowała. Jako, że pojechaliśmy samochodem to stan dróg oczywiście na plus w porównaniu z rokiem poprzednim (ale na Krymie to dopiero biorą się za remonty).
Eupatoria wieczorami ciemna i jakaś taka dziwna(tylko raz wyszliśmy i nie podobało nam się). Mikołajewka żyjąca prawie 24 godziny na dobę dawała nam poczucie bezpieczeństwa, dobre jedzonko (czeburiaki, samsę i pyszną kaszę gryczaną z różnymi sosami oraz szarlotkę, owoce oraz szaszłyki na drewnie winogronowym-pychota).
Mam nadzieję, że tych kilka informacji pomoże komuś w wyjeździe. :)

agar72
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 38
Rejestracja: śr 02 maja, 2012 00:46

Post autor: agar72 »

ewad pisze: Eupatoria wieczorami ciemna i jakaś taka dziwna(tylko raz wyszliśmy i nie podobało nam się).
A ja odniosłam inne wrażenie. Eupatoria- jedno z bardziej czystych i zadbanych miast na Krymie. Korzystałam z plaży bezpłatnej koło sanatoryjnych. Czysta, bez kamyków.
Nie zdarzyło mi się wracać po ciemku do mieszkania, poza dwoma dniami, gdy mieszkałam w tatarskiej dzielnicy. Wtedy wywaliło korki na całej ulicy.
Spacerowałam z córką 4-letnią, głównie po promenadzie, do późnej nocy i wracałam tramwajem i oświetlonymi ulicami.
Aga

justangel
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 25
Rejestracja: pn 06 cze, 2011 11:17

Post autor: justangel »

Jeśli chodzi o mnie w tym roku byłam na Krymie po raz pierwszy i niestety nieco się rozczarowałam, bo po dotychczasowych wyjazdach na wschód (Lwów, Kijów), spodziewałam się czegoś więcej. Na Krymie spędziliśmy 12 dni, we wrześniu, dojazd autem.

Na plus:
- drogi nie są aż takie złe, da się dojechać własnym autem, niemniej na niektórych odcinkach trzeba mocno uważać, szczególnie nocą
- piękny Bachczysaraj i okolice (Pałac Chana, Czufut Kale, monastyr Uspieński)
- jaskinie Marmurowa i Emine Bair Chosar trzeba zobaczyć koniecznie
- Kara-Dag do obejrzenia obowiązkowo zarówno z łódki jak i do przejścia na pieszo
- Aj-Petri
- pałac Woroncowa
- piękna plaża w Mirnym gdzie trafiliśmy przez przypadek (piaseczek i mało ludzi, szkoda, że daleko)
- tania komunikacja miejska
- dobre owoce i warzywa (arbuzy, pomidory)
- dobre i niedrogie wina
- słońce, słońce, słońce, choć nie przesadnie grzejące. Temperatura i klimat tak w sam raz.

Na minus:
- mimo, że wrzesień, to i tak było mnóstwo ludzi
- trudno o czystą kwaterę w rozsądnej cenie, jeśli się jedzie "w ciemno"
- toalety wołają o pomstę do nieba (brudno), jedynie na niektórych stacjach benzynowych było Ok
- jedzenie w knajpach mnie nie powaliło. W tych typu Stołowaja wszystko odgrzewane w mikrofali = zimne. Ceny nieadekwatne do jakości. Dobrze zjedliśmy w knajpie tylko raz: szaszłyki na Aj-Petri.
- ceny części żywności w sklepach (w marketach) dużo wyższe niż u nas (np. wędlin)
- pałace w Liwadii i Massandrze nie zrobiły na nas wrażenia, Jaskółcze Gniazdo też przereklamowane
- Eupatoria - ani plaże, ani miasto
- Ałuszta wyłącznie jako baza wypadowa, poza tym głośno i bez klimatu.

Generalnie jeśli kiedyś będę się jeszcze wybierać na Krym, to:
1. Załatwię wcześniej noclegi w miejscach polecanych na forum jako czyste
2. Dokładnie przygotuję sobie bazę restauracji polecanych przez innych (bo samemu nie ma co liczyć, że się dobrze trafi)
3. Wezmę więcej ciepłych ubrań:)
4. Pojadę poza sezonem najlepiej w czerwcu, żeby może któreś wodospady obejrzeć.

art72
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 95
Rejestracja: pt 27 sie, 2010 13:44

Post autor: art72 »

Oj "justangel" widzę, że zmanierowana jesteś trochę :) Czego oczekiwałaś? Restauracji jak na Costa Brava, dyskotek i całego tego blichtru? Jedź do Jałty ewentualnie do Koktebel. Nie piszę tego żeby Cię obrażać, ale weź pod uwagę że to jest wschód i należy brać pod uwagę jego specyfikę :)
Pozdrawiam

justangel
Sekretarz Gubernialny
Sekretarz Gubernialny
Posty: 25
Rejestracja: pn 06 cze, 2011 11:17

Post autor: justangel »

Drogi kolego art72, jak zaznaczyłam na początku mojej pierwszej wypowiedzi, na wschodzie miałam okazję być już wcześniej i do tej pory byłam Ukrainą zauroczona. Absolutnie nie oczekiwałam dyskotek, bo takie miejsca i klimaty specjalnie mnie nie kręcą. Miałam natomiast nadzieję, że z knajpkami i dobrym jedzeniem będzie podobnie jak we Lwowie, a nie było.
Pozdrawiam;)

Izydas
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 13
Rejestracja: pn 23 sty, 2012 14:36

Post autor: Izydas »

W tym roku byłam pierwszy raz na Krymie - 2 tygodnie w Sudaku. Noclegi zamówione zostały wcześniej (skorzystałam z namiarów z forum - "Ciastnyj sektor") - pokój trzyosobowy z klimatyzacją, łazienką, ciepłą wodą całodobowo i wi-fi, czyli "ljuks:-).
Samo miasto ciekawe, pełne kontrastów. Krymska przyroda nas urzekła. Oprócz Sudaka byłyśmy w Kokteblu (delfinarium, Kara Dag pieszo i od strony morza), zobaczyłyśmy Nowy Świat ze Ścieżką Golicyna, Bakczysaraj (Czufut - Kale, Pałac Chanów), Aj-Petri, Pałac Woroncowa, Jaskółcze Gniazdo, odrobinę Jałty, Park Lwów "Tajgan" w Biełogorsku. Ponieważ był to lipiec, to ciepełko było dość spore, więc oprócz zwiedzania był jeszcze czas na leżenie na plaży i kąpiel w Morzu Czarnym.
Cała wyprawa sprawiła wiele radości, a podróż pociągiem z Lwowa do Symferopola to przeżycie jedyne w swoim rodzaju;-) Ogólnie same pozytywy, jedynie "Tajgan" nas nieco rozczarował. Wspomnienia i przywiezione zdjęcia "powalają" naszych znajomych, którzy przed wyjazdem mocno obawiali się o szczęśliwy powrót "trzech szalonych kobiet z dzikiego wschodu":-D
Bardzo dziękuję wszystkim za cenne rady, którymi dzielą się na tym forum - okazały się bardzo pomocne w zorganizowaniu wyjazdu. A na Krym na pewno wrócę.

adi_dca
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 52
Rejestracja: sob 16 sty, 2010 13:20
Lokalizacja: Dębica

Post autor: adi_dca »

W tym roku był to mój 3 raz na Krymie, a drugi rok z rzędu przerwa roczna była tylko 2 lata temu i do powiedzenia mam jedynie to, że moje hasło na temat tego miejsca wciąż jest aktualne a brzmi ono I love Krym :)

iosif
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 10
Rejestracja: czw 23 sie, 2012 18:05

Post autor: iosif »

W tym roku na Krymie byłem pierwszy raz.

+ Tarhankut - najpiękniejsze miejsce jakie dotąd tam widziałem. Polecam wszystkim. Za na prawdę śmieszne pieniądze można się dostać taksówką z Olieniеwki (ok. 10 km z centrum). Cisza, spokój, piękna przyroda i czyste morze.

+ Bachczysaraj, Czufut-Kale i Uspienskij Monastyr. Szkoda, że droga na góre dosłownie przez stragany pełne coraz bardziej zachodnich "pamiątek", ale i tak warto.

+ Ałupka. Długo nie byłem, ale wrażenie jak najbardziej pozytywne.

+ Bałakława i Sewastopol. Zaskoczył głównie Sewastopol.

+ Eupatoria. Na prawdę pozytywne zaskoczenie. Miasto duże, betonowe, ale z drugiej strony czyste, i bardzo spokojne. Nie czuć tutaj zupełnie całego tego hałasu i tłoku jaki pamiętam np. z Jałty. Bardzo fajne, bezpłatne plaże w Zaoziornoje, gorąco polecam. Miałem szczęście mieszkać w starej karaimskiej dzielnicy, gdzie mimo nieco tandetnie odnowionych zabytków czuć właściwy Krym.

+ Ludzie, wszyscy miejscowi i niemiejscowi. Otwarci i bardzo ciekawi turystów z poza byłego sojuza. Nawet moich lekko uprzedzonych co do wschodu znajomych urzekło to jak na ulicach jest bezpiecznie pomimo braku jakiejkolwiek milicji.

+ Pyszne krymskie wina... Polecam szczególnie wino Koktiebiel monte ruż (28hr w sklepach) oraz wszechobecny alkohol na ulicach i o dziwo żadnych sytuacji znanych nam z kraju typu. horda pijanych łebków rozbijających butelki, czy przekrzykujących się. Jak to by nie zabrzmiało - kultura picia ogromna :)) To jest u nas w Polsce własnie chore, że nie można usiąść na dworze bez ciągłych problemów i mandatów...

+ Ceny papierosów. Camele 11hr, Marlboro chyba 12, L&M (nie polecam) 9 cos. Wiem wiem, żaden to plus, ale palacze czują tę różnicę w portfelu.

+ Komunikacja. Zarówno telekomunikacja jak i ta miejska. Bardzo tanie połączenia lokalnych operatorów, również niedrogo do Polski. A z tej miejskiej to niezastąpione marszrutki dosłownie co 10 minut do każdego ważniejszego miejsca, autobusy oraz świetny pociąg płackartnyj :)

+Znośna ilość turystów we wrześniu, chociaż też nie było ich mało.

+ Babuszki na stacjach, plażach i wszelkich innych miejscach. Najbardziej w pamięć zapadł mi pan na stacji, który poruszał się bardzo powoli, krokiem dostawnym z ogromnym stojakiem na gazety, oraz sytuacja gdy mijające się panie z pirożkami po pytaniu "po ile dziś masz ?" ustaliły taryfikator :)

oraz jeszcze niezliczona ilość dobrych wspomnień i innych plusów o, których zapomniałem

- Jałta - na prawdę odradzam. Zawiodłem się bardzo.

- Jaskółcze gniazdo - również zawód, dużo lepiej to wszystko wyglądało na zdjęciach. Multum straganów i wszechobecnych panów wsadzających na ramię różnego typu zwierzęta od małp przez orły i szynszyle :D piknikowa atmosfera, piwo, tabun ludzi i wszystko bez atmosfery.

- Restauracje - byłem w przeróżnych (od stołówki CCCP, gdzie doslownie kobieta nakladala jedzenie rekami, az do swietnych tatarskich restauracji). Ceny niestety lekko nieadekwatne do ilości, porcje małe i to bardzo. Jedzenie za to bardzo smaczne. Spotykalismy sie ze znajomymi z różnymi praktykami doliczania "napiwku". Ot ciekawostki, np. w Eupatorii bodajże 6 hr od osoby za ogłuszającą dosłownie muzykę w tatarskiej restauracji, az do korzystania z tatarskich kanap (rowniez 6hr od osoby) dodam tylko, ze czesto liczone na paragonie razem z obsługą (!).

- Ceny - zupełnie abstrakcyjne ceny za wszelki nabiał, sery czy wędlinę. Zapadł mi w pamięć mały jogurt, który w Polsce kosztuję około 1zl, za 9hr. Z drugiej strony, bardzo fajne było to, że ceny w sklepach przy samej plaży nie różniły się od tych sklepowych i na prawdę niczego nie brakowało.

- Benzyna - niby tańsza, ale całe nic. Ceny porównywalne jak u nas.

- Wyścig u kogo głośniej gra muzyka. Straszne, drażni w Polsce jak i za granicą.

- Simferopol. W zasadzie nie rozczarowałem się, ale miasto mi się zupełnie nie podobało.

- Cerkiew. Sam jestem prawosławny, świątyń krymskich troche widziałem, trochę też rozmawiałem i zdziwiła mnie niechęć (dosłownie) niektórych ludzi do Polaków / Katolików. Ortodoksyjność - tak, ale nie skrajna z jaką tam się czasem spotykałem. Widzieliśmy się np. z człowiekiem, który miał cały pokój ikon i krzyży a na honorowym miejscu ogromnego Stalina...

Niestety nie zobaczyłem Sudaka i Koktiebiela, czyli tego o czym głównie marzyłem, ale na pewno wrócę i nadrobię za rok. Byłem w różnych miejscach na świecie i Krym jest z pewnością w czołówce. Myślę, że każdy kto był w pełni się zgodzi.

Awatar użytkownika
khan.tengri
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 278
Rejestracja: pn 20 lis, 2006 14:03
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: khan.tengri »

iosif pisze: - Jaskółcze gniazdo - również zawód, dużo lepiej to wszystko wyglądało na zdjęciach. Multum straganów i wszechobecnych panów wsadzających na ramię różnego typu zwierzęta od małp przez orły i szynszyle :D piknikowa atmosfera, piwo, tabun ludzi i wszystko bez atmosfery.
Gdyby prawo na to pozwalało, to bym tych sk... od zwierząt wszystkich pozrzucał ze skały do morza. Dwa razy byłem na Jaskółczym i dwa razy mnie qrwica brała od ich natręctwa.

art72
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 95
Rejestracja: pt 27 sie, 2010 13:44

Post autor: art72 »

Natręctwo i s...yny jak ich nazwałeś to nic w porównaniu z tym co jest u nas. Jednak wolę to od katowania na śmierć koni przez naszych górali, którzy wygodnickich klientów wożą na Morskie Oko. Jak nazwał byś naszych górali?

Awatar użytkownika
khan.tengri
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 278
Rejestracja: pn 20 lis, 2006 14:03
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: khan.tengri »

Oj drogę na Morskie Oko to ja z daleka omijam, tak samo jak Krupówki, pomijając że już dawno latem w Tatrach nie byłem. Natomiast pamiętam scenkę rodzajową, gdzie para turystów chciała w połowie drogi wsiąść (nie pamiętam już czy jechali w dół czy w górę) i mimo że góral jechał na pusto, to ani myślał obniżyć cenę przejazdu. Ludzie oczywiście nie pojechali, a dumny góral zamiast paru zł w kieszeni pojechał dalej bez zarobku.
Także może być jak piszesz.

iosif
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 10
Rejestracja: czw 23 sie, 2012 18:05

Post autor: iosif »

Wiesz co, jeździłem kiedyś nad polskie morze co roku, byłem też kilka razy w górach i takiego zwyrodnialstwa u nas nie widziałem (może jest to jakoś określone prawnie, przynajmniej mam taką nadzieję). Natomiast zatrzymaliśmy się ze znajomymi na postój w zajeździe pod Sewastopolem i dosłownie zajazd był pusty, brak żywej duszy. Weszliśmy na taras widokowy i otoczyło nas z 5 kolesi z różnymi ptakami (najczęściej to były orły, ale był też np. zwykły gawron) i to w jaki sposób oni traktowali te ptaki... Koleżka podnosił orła który siedział na ziemi za linę przywiązaną do nogi z całej siły. Poprosił mnie potem o papierosa i chwile gadaliśmy i był zupełnie zaskoczony, że mnie to razi i mam jakieś obiekcje "moje zwierzę i moja sprawa co z nim robię". Smutek.

Awatar użytkownika
pepson
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 220
Rejestracja: pn 19 cze, 2006 18:52
Lokalizacja: wlodawa.net

Post autor: pepson »

rok 2o12

Minusy

Ukraina schodzi na psy!!
ceny takie jak na Malcie, a serwis jak w Mogadiszu :) tak to wyglada! nic tam sie nie zmienia oprocz zwyzki cen - niechaj robia tak dalej to bedzie bUl

nie warto!! smigam na Ukraine odkad Gorbaczowa zamkneli na Krymie lub nawet kilka lat wczesniej, ale ostatnie 10 lat to porazka tego kraju - tu widac ze to neokolonia, tu nic do przodu a bardziej do tylu.


Plusy
przejechalem pociagiem w zimie z Murmanska do Derbent'u w Dagestanie fajnie bylo, to zaliczam na plus :)

Awatar użytkownika
pepson
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 220
Rejestracja: pn 19 cze, 2006 18:52
Lokalizacja: wlodawa.net

Post autor: pepson »

ps. jesli dotyczy zwierzakow, w lipcu jechalem droga M9 w strone Moskwy kolesie sprzedawali wypchane male niedzwiedzie

Awatar użytkownika
Yakin
Radca Stanu
Radca Stanu
Posty: 315
Rejestracja: pn 02 kwie, 2012 22:37

Post autor: Yakin »

justangel pisze:
Na minus:
- trudno o czystą kwaterę w rozsądnej cenie, jeśli się jedzie "w ciemno"
- toalety wołają o pomstę do nieba (brudno), jedynie na niektórych stacjach benzynowych było Ok
Szczerze przyznam, że jestem tymi dwoma punktami mocno zdziwiony. Byliśmy w sierpniu z żoną prawie 3 tygodnie na Krymie i mimo, że pojechaliśmy w ciemno naprawdę nie mieliśmy problemu ze znalezieniem czystych kwater za rozsądną cenę 50-55 hr/os. (wyjątek Jałta 90 hr, ale gdybyśmy byli we czwórkę, to nawet tam wyszłoby nam po 60-65 hr/os za mieszkanie pod klucz). Jeśli chodzi o toalety wrażenia nasze były kompletnie odwrotne. Poza dwoma wyjątkami w Eupatorii (toaleta przy publicznej plaży w centrum) i Olieniewce (ale też dotyczyło to jednej kabiny i jak zgłosiliśmy, to natychmiast ktoś się wziął za sprzątanie) było bardzo czysto. Toalety publiczne w większości polskich miast wg mnie nie mają się co równać (a porównanie mam, bo z racji zajęcia przez 10 miesięcy jeżdżę po całym kraju i czasem muszę korzystać).

pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3057
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

Post autor: pietia »

Co do tych zwierząt i ptaków na uwięzi, to najwyraźniej jest to takie wschodni zwyczaj. w Mongolii i Kazachstanie też sporo uwięzionych orłów, sokołów czy wielbłądów widzialem, w iejscach dwiedzanych przez turystów. A w końcu na Krymie orientalne wpływy są dość spore. Z kolei nie przypominam sobie podobnych "ofert" np. w ukraińskich Karpatach, czy np. w Petersburgu i okolicach

aki-ma
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 8
Rejestracja: wt 23 sie, 2011 16:49
Lokalizacja: Poznań

Krym ? Na razie podzię™kuję™ .

Post autor: aki-ma »

W tym roku po raz drugi pojechaliśmy z narzeczoną na Krym.Miała być to taka podróż "przedślubna" :) . Postanowiliśmy trochę zobaczyć ale też i wypocząć .Trasa zaplanowana W-wa Odessa-Symferopol a później coś wymyślimy. I tak po prawdzie tylko ten etap przebiegł bez większych zakłóceń. Pomylenie pociągu w Odessie ( okazało się,że jadą dwa o tej samej nazwie i numerze w dodatku w odstępie chyba 20 minut za to w przeciwnych kierunkach składam na karb naszego gapiostwa) . Gdybym był czepliwy to może bym jeszcze wspomniał o odeskiej poczekalni dworcowej .Są a jakże .Nawet trzy. W tym dwie na parterze dla tzw. VIP-ów.Tyle,że płatne . Poczekalnia dla plebsu mieści się na pierwszym ( bardzo wysokim piętrze).Wciągnięcie tam walizki przekracza możliwości przeciętnego obywatela , no może poza sportowcami z byłej NRD . Tak więc plebs siedzi sobie na schodach prowadzących do w/w poczekalni.Niestety ,ponieważ psuje estetykę dworca do akcji wkraczają bardzo często funkcjonariusze jakiejś ze służb i elementy nieestetyczne usuwają. Ok,przepraszam za dygresję.
Podróz przespaliśmy ( dało się otworzyć okno więc było czym oddychać) i rankiem wylądowaliśmy w Symferopolu. Po przedarciu się przez tłum kierowców pseudo-taxi oferujących w sposób rzekłbym mało delikatny swe usługi dotarliśmy do kasy i okazało się,że najbliższym autobusem odjeżdzającym jest pojazd w kierunku Teodozja. Decyzja zapadła . Jedziemy. Co by nie mówić autobusik był nawet niczego sobie,miał bagażnik więc bagazy nie musieliśmy trzymać na kolanach.Nadmieniam o tym bo później szczęście się skończyło i dalsze podróże musieliśmy odbywać w warunkach w jakich w innych krajach nie przewozi się nawet bydła.
I tu dygresja. O ile w zeszłym roku kierowcy nie obcyndalali się i brali łebków od razu na dworcu to w tym roku zaszły pewne zmiany.W autobusie nie może być pasażerów stojących Tak więc autobusik odjeżdza z dworca kulturalnie zabierając tylko pasażerów z biletami.
Za to natychmiast za szlabanem staje i ładuje łebków do granic pojemności .Efekt - smród ,duchota, i pijaczek usilnie starający usiąść ci na kolanach.
Natomiast bezcenny jest widok owych łebków wykonujących klasyczne padnij w momencie kiedy kierowca zostanie ostrzeżony o patrolu milicji.
Dotarliśmy do Teodozji , a ponieważ przez pierwsze dni chcieliśmy trochę odpocząć w spokoju stwierdziliśmy,że miasto tak ale później.Teraz jedziemy gdzieś gdzie jest spokój
i nie ma tłumów.Wybór padł na Primorskoje , małe miasteczko chyba 10 km od Teodozji.
Skorzystaliśmy z usług pseudo-taxi ( tzn takiego pana,który raz jest a raz nie jest taxi) i za cenę umowną :) dotarliśmy do w/w miejscowości. Pan był na tyle "uprzejmy" ,że pomógł nam w znalezieniu kwatery .Cóż po odrzuceniu jego oferty wynajmu pokoju w Teodozji za 400 hr jego uprzejmość nie była zbyt duża więc załatwił nam kwaterę praktycznie w altance ogrodowej.Cena 60 hr za łba nie wydała się nam duża więc zapadła decyzja - zostajemy .Dusz jest, kuchnia jest , wc tez więc damy radę .To tylko kilka dni. Niestety zapewne z powodu koszmarnego zmęczenia i otumanienia podróżą nie "pomacaliśmy" tych udogodnień ,uwierzyliśmy na słowo.Cóż , prysznic był, a jakże .Tylko tzw.letni.( przez kilka dni było wręcz koszmarnie zimno więc woda nie była nawet letnia.Była lodowata. ) Wc niby też było. Tzw sławojka , trochę śmierdząca z okropnie trzeszczącymi deskami.Za każdym razem kiedy z niej korzystałem miałem wrażenie ,że to może być mój ostatni raz.
Kuchnia była ok,działało wszystko tylko wody bieżącej jakoś nie było.Choć w gospodarstwie właścicielki była to dla gości wyszło taniej ustawić beczkę z wiaderkiem. Co kraj to obyczaj.. .
Żeby nie było,że malkontent ze mnie .Plaże piękne.Długa ,szeroka,piaszczysta.W miarę czysta tzn.piasek nie brudził.Niestety pogoda nie sprzyjała więc z plaży były tzw.nici.
Może załatwię hurtem sprawę cen. Generalnie koszmar.Pomijam ceny mięsa , wędlin itp.Nie muszę wciąż żreć szynki ! Ale mleko za 4 w przeliczeniu złote? Generalnie 95 % cen porównywalnych do polskich.Tanie papierosy i wódka. Piwo podobnie , czasami droższe .
Szokowały mnie za to ceny owoców. No bo jeśli w kraju w ,którym rosną brzoskwinie na podwórkach domostw za ich kg żąda się ok 18 hr czyli ok 8 zł ? Winogrona podobnie. Za to tzw UFO czyli brzoskwinki w trochę innym kształcie za 30 hr powaliły mnie na kolana . Przed wyjazdem kupowałem podobne na rynku za ok 5 zł .
Ponieważ pogoda była do kitu pojechaliśmy na wycieczkę do Koktobela.Szczęśliwym trafem w tym roku przyspieszono trochę Jazz Festival więc mieliśmy nadzieję załapać się choć na jeden koncert na plaży tak jak w zeszłym roku. Udało się . Fajny klimat,fajna muzyka. Po zakończeniu koncertu udaliśmy się trochę poplażować na plaży dla golasów.Nadal nic do zarzucenia,no może oprócz transa na sąsiednim ręczniku.Ale,że był/a nienachalny/a nie powiem złego słowa.
Za to w drodze powrotnej szok. Mamy wyliczony czas do odjazdu autobusu , a to okazuje się,że organizator festiwalu w związku z płatnym już koncertem ,który miał zacząć się na plaży zamknął przejście przez nią (!) . Przedarliśmy się , nadkładając sporo drogi przez jakieś wysypisko śmieci ( zresztą nie wiem , może to była łąka) i udało nam się zdążyć na autobus. Koktebel generalnie fajny.Niesmak pozostał tylko po przedzieraniu się przez śmieci.
Czas w drogę.Jedziemy do Sudaka.Planujemy zatrzymać się w pensjonacie , w którym byliśmy w zeszłym roku więc nie powinno być niespodzianek.Otóż są.Ceny.Wyższe i to dużo niż w zeszłym roku.Nie dostaliśmy też pokoju na parterze lecz na pierwszym piętrze .Piętro ma tzw. zewnętrzną klatkę schodową ,na której ustawiono stoliki dla gości . Efekt taki,że intymności jakiejkolwiek brak , sąsiedzi chodzą ci po głowie a koszmarny ,wrzeszczący synek sąsiadów skutecznie obrzydzał nam powrót do pensjonatu.
Łazienka jedna na 10 pokoi.
I tu znów dygresja. W łazience wielka kartka z instrukcjami dotyczącymi korzystania z takowej. I co widzimy ? Zabrania się wyrzucania odpadków kuchennych do umywalki !
Należy spłukiwać po sobie wodę w toalecie. Itp,itd.
Hmm,cywilizacja XXI wieku ?
Plaża w Sudaku jest dość specyficzna. Wąska,krótka i makabrycznie brudna.Mimo,że wrzesień tłumy były takie,że moja pani musiała czekać chyba z pół godziny na jakieś miejsce na położenie ręcznika.
Wieczorem zaczyna sie koszmar muzyczny .Każda knajpa zaczyna bombardować przechodniów kakofonią dzwięków .A ,że knajpa przy knajpie można oszaleć.Tak więc z wieczornych spacerów przy morzu też niewiele wychodziło.
Przy okazji odkryłem jaką dodatkową funkcję spełniają przebieralnie na płaży.Takie blaszane pudełka.Otóż są to toalety! Jeśli ktoś lubi brodzić w moczu to polecam.
A`propos .Ktoś tu zachwycał się stanem toalet na Krymie .Otóż polecam mu odwiedziny w takiej przyrestauracyjnej w pobliżu aquaparku w Sudaku.Cóż , do tej pory sni mi się w charakterze sennego koszmaru.Obes...e było wszystko,łącznie z sufitem.
Aha.I jest postęp.Ściek ,którym w zeszłym roku gówienka z pensjonatów przybrzeżnych płynęły prosto przez plażę do morza został zlikwidowany. Teraz Ścieki płyną całą szerokością ulicy Wschodniej i gdzieś giną.Gdzie nie sprawdzałem.
Z ulgą opuszczamy Sudak i jedziemy do Eupatorii. O podrożach już pisałem, nie będę się powtarzał.
W Eupatorii szok. Jesteśmy bliżej cywilizacji.Czyściej.Jakoś tak przyjemniej.Piękne plaże ( oczywiście nie te w mieście tylko trochę dalej) normalne sklepy,tylko jakoś tak dużo bezdomnych i żebraków.Trudno są wszędzie , nie narzekajmy.
Cena za pokój też do przyjęcia , może nie najniższa ale mamy klimę , wc i łazienkę w pokoju.Zwiedzamy, a jest co,moja pani byczy się za wszystkie czasy na plaży.Jest fajnie.
Oprócz drobnego zgrzytu z właścicielką pensjonatu,która jak się okazało wizytowała pokoje gości pod ich nieobecność ,Eupatorii nie mam nic do zarzucenia.
Kupujemy nawet wycieczkę stateczkiem do Sewastopola a 200 hr od łba.Moim marżeniem było zobaczyć bazę okrętów w Bałakławie.Krótko - udało się (choć kosztowało to dużo wysiłku i kasy) , dla wielbiciela militariów gratka nie z tej ziemi.
O Sewastopolu niewiele mogę powiedzieć ,byliśmy tylko 5 godzin. Z okien taksówki miasto sprawia fajne wrażenie.
Bałakława piękna ,szczególnie zatoka z tymi jachcikami po kilka mln dolarów sztuka :)
Żeby nie było tak pięknie. Ostrzegam wszystkich przed tzw.Akwariami,delfinariami itp.
W tym sezonie każde miasteczko dorobiło się ich jako atrakcji dla turystów.
Akwarium w Eupatorii.60 hr za bilet i totalne rozczarowanie.Rybki jakie można zobaczyć w każdym prawie domowym akwarium w Polsce.No może trochę większe.
Natomiast delfinaria to skandal.W basenikach zakupionych chyba w jakiejś ichnej castoramie męczy się definy.To dodatek do wątku o dzikich ptakach trzymanych ku uciesze gawiedzi.
Zbliża się koniec wakacji czas wracać.
Jedziemy do Symferopola a później do Odessy.Ładujemy się do pociągu , jest koszmarnie gorąco.Po długich poszukiwaniach znajduję okno,która acz z wysiłkiem dało się trochę uchylić.Niestety radośc nie trwała długo , okazała , a jakże prowadniczka z wrzaskiem wymusiła zamknięcie okna twierdząc ,że wagon jest klimatyzowany.O tym,że owa klima nie działa już nie wspomniała.Rezultat taki ,że w przedziale było 34 stopnie.
Kolejna dygresja. Otóż społeczeństwo w tym kraju zostało tak zindoktrynowane,że każdy cieć jest władzą.A władza ma zawsze rację i z nią się nie dyskutuje. Tak więc zdychamy w upale przy zamkniętym oknie bo władza rzekła ,że nie lzia okna otwierać.
Docieramy do Odessy o 5 rano.Zimno,pada deszcz.Po 4 godzinach pojawiają się przed dworcem pierwsi pośrednicy,udaje się nam wynająć kawalerkę, za cenę wysoką ale do przyjęcia.Główna zaleta , znajduje sie się ona praktycznie w centrum , 15 min spaceru od schodów patiomkinowskich.
Zwiedzamy wszystko co jest do zwiedzenia,kupujemy pamiątki i po dwóch dniach meldujemy się na lotnisku.
Wrażenia z Odessy bardzo pozytywne.Czysto,miło,przytulnie.Klimatyczne knajpki ,ogródki kawiarniane ,itp . Może dlatego,że nie pchaliśmy się nigdzie poza centrum.

Reasumując : proszę nie piszcie,że jestem francuskim pieskiem ,któremu źle będzie nawet w luksusowych apartamentach na Majorce.Polubiłem Ukrainę i Krym w zeszłym roku.
Dlatego też zdecydowaliśmy się spędzić tam wakacje i teraz. Ale już wystarczy.

Awatar użytkownika
pepson
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 220
Rejestracja: pn 19 cze, 2006 18:52
Lokalizacja: wlodawa.net

Post autor: pepson »

pietia pisze:Co do tych zwierząt i ptaków na uwięzi, to najwyraźniej jest to takie wschodni zwyczaj. w Mongolii i Kazachstanie też sporo uwięzionych orłów, sokołów czy wielbłądów widzialem, w iejscach dwiedzanych przez turystów. A w końcu na Krymie orientalne wpływy są dość spore. Z kolei nie przypominam sobie podobnych "ofert" np. w ukraińskich Karpatach, czy np. w Petersburgu i okolicach

Ja w Pitrze widzialem chlopa z malpkami, wiec sa

Kar0ol
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 59
Rejestracja: ndz 11 lip, 2010 09:46

Re: Krym ? Na razie podzię™kuję™ .

Post autor: Kar0ol »

aki-ma - po przeczytaniu twojej relacji zastanawiam się czy czytałeś posty o cenach
żywności, kwater, o miejscowościach bardziej "rozrywkowych" i "spokojniejszych?,
o toaletach też już było pisane:)
Niestety ceny rosną co roku - u nas w Polsce też. Ale i tak Krym jest
atrakcyjniejszy cenowo od większości krajów oferujących taką temperaturę wody,
różnorodność przyrody i widoków, historię, dziewczyny, piwo itd.
Fakt że oblężenie w niektórych miejscowościach spowodowało większy popyt niż podaż.

A tak z innej strony - do Polaków zaczyna być na Krymie przyklejana łatka ciągle
narzekających i sknerów. A może po prostu znamy wartość ciężko zarobionych pieniędzy? A może mają rację że tacy jesteśmy?

sivom
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 10
Rejestracja: pt 25 mar, 2011 15:09
Lokalizacja: holandia

Post autor: sivom »

Jestem bardzo zadowolona. Ponad 2 tyg byliśmy na krymie (4os rodzina), coprawda nie na wszystko bylo nas stać (no ale cóż znaleźliśmy inne atrakcje jako zamienniki). Najdłużej byliśmy w miejscowości Popovka - i chyba tam morze było najczystrze i najfajniejsze na całym Krymie.

rudolviv74
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 47
Rejestracja: pt 18 cze, 2010 11:05

Post autor: rudolviv74 »

Podróz przespaliśmy ( dało się otworzyć okno więc było czym oddychać) i rankiem wylądowaliśmy w Symferopolu. Po przedarciu się przez tłum kierowców pseudo-taxi oferujących w sposób rzekłbym mało delikatny swe usługi dotarliśmy do kasy i okazało się,że najbliższym autobusem odjeżdzającym jest pojazd w kierunku Teodozja. Decyzja zapadła .

Awatar użytkownika
roberT/TANAIS
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2953
Rejestracja: ndz 30 wrz, 2007 21:54
Lokalizacja: TANAIS -Rosja

Post autor: roberT/TANAIS »

Mam nadzieję że nikt nie pomyśli o ten co znowu się wymądrza. Ale mogę powiedzieć a nie mówiłem. Jadąc na wschód na sposób " studencki " nie trzeba się o nic martwić. Ale jeżeli wybiaramy się z rodziną i chcemy odpocząc to zalecałem zawsze wcześniej załatwić sobie kwaterę . Temat : Czastnyj sektor na Krymie działa cuda. A dobre miejsca można znaleść zawsze.

- Łepki na marszrutkach za szlabanem to wieloletnia tradycja.

- Zamknięte okna to specyfika wschodu trzeba się przyzwyczaić .
Nalyvajmo, brattia Kryshtalevi chashi, Shchob shabli ne braly, Shchob kuli mynaly Golivon'ky nashi!
pozdrawiam robert

SKYPE: robert.tanais

ODPOWIEDZ