Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Podróże po Azji Centralnej
wrotka1992
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 4
Rejestracja: pt 26 wrz, 2014 00:23
Lokalizacja: Warszawa

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: wrotka1992 »

Hej wszystkim,

po przejechaniu wzdłuż i wszerz Europy Zachodniej w przyszłym roku planujemy zmianę kierunku i wyjazd do Azji, nie wiadomo jeszcze, czy to będzie Azja Centralna, czy może bardziej Japonia. Zaczynamy się rozglądać, co i jak. Oto kilka pytań, bo forum jest w większości spraw bardzo przydatne, ale funkcja „ szukaj” w tym zakresie nie wyświetliła za wiele odpowiedzi:

1. Po przeglądnięciu stron internetowych wychodzi, że jedynie w przypadku Kazachstanu i Kirgistanu (w przypadku krajów byłego ZSRR) wymaga się dokumentów o przeprowadzeniu testów na HIV. Czy coś przeoczyliśmy? A jak to zrobić, żeby uzyskać dokument w języku rosyjskim - tłumacz przysięgły, czy co? Czy to dotyczy również wiz tranzytowych?

2.Jak wygląda faktycznie zagrożenie malarią w Tadżykistanie? Czy stosowaliście profilaktykę przeciwmalaryczną? Ostatnio w polskim serialu oglądanym w czasie imienin u cioci trafiliśmy na wątek malarii, dlatego nas to zainteresowało :) Nie znaleźliśmy informacji o zagrożeniu tą chorobą w pozostałych krajach.

3.Z innej beczki: Czy można się swobodnie tam poruszać znając biegle angielski, a rosyjski tylko w podstawowym stopniu?

Swoją drogą od znajomej pochodzącej z Odessy studiującej medycynę w Polsce nieźle się można nasłuchać o tamtejszym poziomie zakażeń HIV i narkomanii. Prawie jak Afryce :( Szkoda ludzi :(

Z góry dziękujemy za wszystkie odpowiedzi :-)

Wrotki Dwa.
Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Szulik »

1. Nie słyszałem by do Kirgistanu konieczne były badania na HIV. Zwłaszcza, że nie ma wiz dla Polaków, a takie badania jeśli już bywają (np. do Rosji jeszcze kilka lat temu) to są one jednym z dokumentów do uzyskania wizy.

2. Tematem interesowałem się niedawno bo byłem w czerwcu w Tadżykistanie. Generalnie tereny na północ od Duszanbe są wolne od malarii, zaś na południe od Duszanbe ryzyko takie występuje. W samym Duszanbe przez okres ZSRR komary tępiono chemicznie, przez co nie było tam malarii, w czasie wojny domowej w latach 90-tych zaniedbano tę profilaktykę i zdarzały się zachorowania. Teraz ryzyko malarii w Duszanbe istnieje ale jest stosunkowo niewielkie. Miejscowi nie zwracają na komary uwagi. Brak siatek w oknach, czy innych oznak walki z tymi owadami. Ja osobiście nie widziałem w czerwcu w Duszanbe komarów. Profilaktyki przed wyjazdem nie stosowałem, choć muggę wziąłem ale nie korzystałem.
Podsumowując, jeśli pojedziecie w góry: Fan lub Pamir to malarii tam nie ma. Jeśli pojedziecie w gorące regiony bliżej granicy z Afganistanem to sytuacja jest trochę inna.
Na północy Tadżykistanu, przy granicy z Kirgistanem, tj. w gorących regionach doliny Fergańskiej (również po stronie Kirgiskiej i Uzbeckiej) zdarzają się przypadki zachorowań na malarię.

3. Na pewno jest trudniej bez znajomości rosyjskiego ale jeśli znasz cyrylicę i kilka podstawowych zwrotów + polski dogadasz się zawsze. Angielski przyda się rzadko.

Nie wiem w jaki sposób chcecie podróżować, co jest celem: czy przyroda czy zabytki. Bo jeśli zabytki to z Azj Centralnej zdecydowanie Uzbekistan. Jeśli przyroda to Kirgistan jako najłatwiej dostępny lub Tadżykistan jako totalny odlot. Kazachstan to z kolei mieszanka i zwiedzania i przyrody.
Jeśli masz chwilę to możesz przeczytać relacje z Kirgistanu i Tadżykistanu, które popełniłem jakiś czas temu.
wrotka1992
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 4
Rejestracja: pt 26 wrz, 2014 00:23
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: wrotka1992 »

Dzięki za cenne informacje.

Jeśli chodzi o wymogi dotyczące Kirgistanu to taka informacja znajduje się tutaj:

http://www.travelin.pl/panstwo/kirgista ... ieczenstwo

Na stronach travelin w przypadku Kazachstanu jest informacja: przed wjazdem do kraju konieczne jest posiadanie zaświadczenia lekarskiego względem HIV. Jednocześnie w biurach pośredniczących przy załatwianiu wiz do Kazachstanu widnieje informacja, że wspomniane zaświadczenie jest wymagane jedynie przy wizach dla kierowców. Ale np. na stronie

http://www.almaty.msz.gov.pl/pl/informa ... kazachstan

która powinna być najpewniejsza jest napisane:

Jednak władze miejscowe mogą zażądać zaświadczenia potwierdzającego, że nie jest się nosicielem wirusa HIV. Bez tego dokumentu w ciągu 10 dni po przybyciu do Kazachstanu cudzoziemcy muszą poddać się obowiązkowym badaniom.

To oznacza, że warto mieć takowe zaświadczenie, czy takie przypadki są niezwykle rzadkie i jest to bez różnicy?
Zrobić testy to żaden problem, tylko bardziej się zastanawialiśmy, jakim trybem takie wyniki powinny być tłumaczone na rosyjski.
Dracid
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 515
Rejestracja: pn 23 lip, 2012 13:06
Lokalizacja: Polska

Re: Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Dracid »

Zaświadczenia o HIV są potrzebne jedynie do wiz długoterminowych. Do turystycznych nie są wymagane (ani do Kazachstanu, ani do Tadżykistanu, ani do Uzbekistanu, ani tym bardziej do Kirgistanu, gdzie - jak już zostało napisane - nie trzeba wiz, ani do Turkmenistanu, ani do Rosji).
wrotka1992
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 4
Rejestracja: pt 26 wrz, 2014 00:23
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: wrotka1992 »

Dzięki. Rozumiem, że chodzi o wymagania dotyczące wiz. Pytanie dotyczy też tego co napisano na stronach MSZ. Bo może i do kraju wpuszczą, ale jak potem ktoś będzie wymagał i każe się poddać badaniom, to też kiepsko, zwłaszcza, że przy przeszukiwaniu internetu w tym temacie można znaleźć coś takiego:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 37825.html

W takim przypadku lepiej chyba przywieźć takie zaświadczenie z Polski.
pietia
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 3079
Rejestracja: sob 27 cze, 2009 10:02
Lokalizacja: PL/UA/BY

Re: Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: pietia »

Pracując w Kazachstanie, musiałem co pół roku robić badania na HIV, jednak trzeba je było robić na miejscu. Potrzebne były raczej do uzyskania meldunku długoterminowego na miejscu; wizę załatwiałem zawsze w Warszawie i tam żadnych badań nie wymagano
wrotka1992
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 4
Rejestracja: pt 26 wrz, 2014 00:23
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: wrotka1992 »

Czyli nie trzeba się tym martwić. Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
Moryc11
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 8
Rejestracja: czw 06 lis, 2014 17:02

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Moryc11 »

Słyszałem kiedyś, że do "Stanów" nie ma co jechać jak ktoś nie je mięsa. Czy to prawda że tam dieta opiera się jedynie o produkty mięsne i jest niemożliwe żywić sie w knajpach, sklepach czy u miejscowych unikając mięsnych dań? Kilkakrotnie słyszałem/czytałem że tam nie ma mody na warzywa czy nabiał i "trawojadek"jest skazany na śmierć głodową?
Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Szulik »

Gdy byłem w Kirgistanie to jeszcze jadłem mięso ale i tak zwróciłem uwagę na to, że tam nie było praktycznie niczego bezmięsnego do zjedzenia. Baran, baran, czsami wołowina. A nad Songkulem ryby.
W Tadżykistanie byłem już bezmięsny i o dziwno nie było problemu z jedzeniem wegetariańskim. Mają sporo dań, w których pewnie bieda wymusiła brak mięsa, np. kasza z ziemniakami i jajkiem :)
Dwa tygodnie w Tadżykistanie przetrwałem bez mięsa i nie tracąc wiele na wadze :)
kubanek
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 193
Rejestracja: sob 30 sie, 2014 01:01

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: kubanek »

Moryc11 pisze:Słyszałem kiedyś, że do "Stanów" nie ma co jechać jak ktoś nie je mięsa. Czy to prawda że tam dieta opiera się jedynie o produkty mięsne i jest niemożliwe żywić sie w knajpach, sklepach czy u miejscowych unikając mięsnych dań? Kilkakrotnie słyszałem/czytałem że tam nie ma mody na warzywa czy nabiał i "trawojadek"jest skazany na śmierć głodową?
Stek bzdur, rozsiewanych przez ludzi, którzy ani nie mają pojęcia o jedzeniu albo nigdy nie byli za granicą. Ja w USA nie byłem i póki wiz nie zniosą, nie pojadę, ale kulinarnie to jest raj, porównywalny do takich krajów jak Włochy, Francja, Hiszpania, Turcja, Meksyk, Chiny, Indie czy inne. Tylko, że trzeba wiedzieć to jeść i gdzie jeść.
W bogatych krajach jest mnóstwo wegetarian, więc twierdzenie, że "nie ma tam mody na warzywa lub nabiał" jest absurdalne. Ktoś, kto szuka serów, powinien jechać do Wisconsin, stolicy serowarstwa gdzie znajdują się tyciące małych serowarni. Wszystko można znaleźć w internecie, najłatwiej szukać przez departamenty rolnictwa poszczególnych stanów. Każdy stan specjalizuje się w w jakiejś kategorii, jak ktoś szuka mięsa to niech jedzenie na "dziki zachód", a jak ktoś szuka warzyw i owoców, to na południe. Ryby i owoce morza, w stanach na północy, Maine, New Hampshire, Oregon, Waszyngton.
Podobnie jest z każdym innym krajem na świecie - na jedzenie trzeba patrzeć regionalnie. Tam gdzie jest morze lub jeziora - będą dobre ryby, tam gdzie klimat nie sprzyja owocom i warzywom, nie będzie dobrych warzyw lub będa takie, które akurat się dobrze przyjmują.
Mięso jest powszechne w każdym kraju i twierdzenie, że gdzieś je się tylko mięso lub tylko ryby jest debilne i świadczy o kompletnej ignorancji.
Ja, po zniesieniu wiz do Azji Centralnej, z chęcią się wybiore na przejażdżkę kulinarną po tych krajach, bo mają na pewno bardzo ciekawe, nigdzie nie spotykane potrawy lub produkty. Azja Centralna na pewno bogata w ryby nie będzie, chyba, że lądowe, z rzek, ale to wątpliwe, przede wszystkim bydło, wszelkiego rodzaju, owce, kozy może inne zwierzęta do wypasu. Warzywa z tego co wiem, dobre są w Uzbekistanie, bo jest tam dobry klimat do uprawy.
Każdemu radzę, aby większą rolę poświęcał rolnictwu i kuchnii lokalnej w kraju, który odwiedza. Nie będzie potem takich pytań i niespodzianek.
kubanek
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 193
Rejestracja: sob 30 sie, 2014 01:01

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: kubanek »

Kulinarnie, najciekawszy z Azji Centralnej jest na pewno Kazachstan, bo największy i najbardziej zróżnicowany geograficznie, potem Uzbekistan, potem Turkmenistan. Po Kirgistanie i Tadżykistanie raczej nie spodziewałbym się niczego dobrego, bo raz, że bieda, a 2, że geografia i klimat ciężkie. Tyle, że Kirgistan to kraj górski, a góry sprzyjają róznorodności produktów (paradoksalnie), szczególnie mlecznych. Każdy kto jedzie gdziekolwiek w góry, powinien więc szukać lokalnych serów, ja mięsa specjalnie nie jadam, mogę przeżyć bez mięsa, ale mleko i sery, niezależnie od jakiego zwierzęcia, wcinam do oporu.
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: mazeno »

Moryc11: > Słyszałem kiedyś, że do "Stanów" nie ma co jechać jak ktoś nie je mięsa.
kubanek: > Ja w USA nie byłem i póki wiz nie zniosą, nie pojadę, ale kulinarnie to jest raj
"stanow", nie stanow.
morycowi idzie o azje srodkowa.

> Azja Centralna na pewno bogata w ryby nie będzie
zachodnie wybrzeze balchaszu zawalone jest prymitywnymi "kioskami" z suszonymi rybami.
to samo nad issyk kulem (glownie polnocne wybrzeze, bo tam turysci sa).
nad song kulem tez mozesz dostac ryby - kirgizi robia nawet kotleciki z ryb, smaczne zarowno na cieplo, jak i na zimno.

Obrazek
rybki z issyk kulu.

Obrazek
rybki z song kulu.

> Kulinarnie, najciekawszy z Azji Centralnej jest na pewno Kazachstan
nie na pewno.
byles ty w ogole w tych krajach czy tylko myszka po guglemapie?

pomijamy duze ilosci "ruskiego" (korporacyjnego) zarcia w sklepach - na najwiekszym zadupiu dostaniesz np. 3 rodzaje keczupu oraz... kielbase krakowska (choc z krakowska akurat nie ma wiele wspolnego):

Obrazek

ale mowmy o normalnym zarciu - takim "od baby".
mieso i produkty mleczne - w brod.
szaszlyki - baranie, kozie, drobiowe - na kazdym kroku:

Obrazek

Obrazek

kurut, maslo, jogurt, ajran, kumys.

Obrazek

Obrazek

wedlug mnie kazachstan jest najnudniejszy kulinarnie (oraz dosc drogi), zroznicowany jest glownie na poludniu przy kotlinie ferganskiej. kazachowie np. importuja arbuzy i melony (rowniez "nielegalnie", tzn. "mrowki") z uzbekistanu.
najciekawszy jest uzbekistan - przede wszystkim tanie owoce. melona czy arbuza mozesz kupic za zeta.
kirgistan tez zroznicowany. na bazarze w osz sa nawet maliny - i to nie te gowniane plastikowe, hodowlane, jak u nas - normalne maliny lesne, soczyste i smaczne. i wcale niedrogie - w granicach 6zl za kilo. samych rodzynek maja kilkanascie odmian, orzechy, migdaly, suszki, jablka, gruszki, pomidory, figi (swieze!), papryka slodka, ostra, chili, morele, brzoskwinie, wsio.
na kazdym wiekszym bazarze mozna dostac praktycznie wszystko. w gorach oczywiscie ciut gorzej - ale mnie w murgabie (tjk), zwanym przez niektorych zadupiem swiata, udalo sie kupic nawet kielbase.
poza tym w wielu miejscach jest miod (nawet w gorach).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

miejscowe slodkosci:

Obrazek

maliny z lasu i normalne truskawki "nie-z-biedronki":

Obrazek

miod - nawet z plastrem. ino spadziowego nie maja - pod tym wzgledem my jestesmy najlepsi na swiecie:

Obrazek

pamir darwazki:

Obrazek

tien szan, okolice przeleczy kok art w pasmie ferganskim:

Obrazek

nawet gotowy kogel-mogel mozesz dostac - z niego pozniej robi sie chalwe, taka prawdziwa, a nie to gowno, ktore kupujesz w biedronce.

Obrazek

> Po Kirgistanie i Tadżykistanie raczej nie spodziewałbym się niczego dobrego [...]
> Tyle, że Kirgistan to kraj górski, a góry sprzyjają róznorodności produktów

a tadzykistan nie, no skadze.
Obrazek

ale azja srodkowa to przede wszystkim - przyprawy.
cale tony przypraw:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

azja srodkowa wcale nie jest nudna kulinarnie - przy najglupszej pogawedce stol jest zastawiony chocby minimalnie jakosciowo:

Obrazek

Obrazek

bywa, ze trafisz na obiad z wodeczka:

Obrazek

jak trafisz na proszona uczte, to juz kosmos:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

a nawet najbiedniejsi ludzie zyjacy w czarnej dupie poczestuja cie takimi smakolykami, ktorych jeszcze nie jadles (np. mieszanka jaczego masla z jogurtem):

Obrazek
Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Szulik »

świetne zdjęcia!!!
Mam tylko jedną uwagę: różnorodność jedzenia drastycznie spada wraz z odległością od bazaru. W wioskach z dala od bazaru dostaniesz do jedzenia to co jest pod ręką, czyli z reguły mięcho.
Innym podowem powszechności mięsa jest fakt, iż miejscowi podają gościom mięso jako wyraz uznania. Z jednej strony chcą pokazać, że ich stać, a z drugiej, że jesteś dla nich ważny. Wegetarianizm jest dla nich kosmicznym pojęciem :)

A w Issyk-kulu ryb jest bardzo niewiele (w wodzie). Sowieci próbowali zarybiać przez lata ale bez skutku. POnoć mało wartości odżywczych i ryby nie mają co tam jeść.
Stragany z rybami widziałem w zasadzie tylko na Zachodnich krańcach jeziora i trochę na północy.

A z Songkula ryby sprzedawane są przy drodze kilkadziesiąt kilomentrów od jeziora
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: mazeno »

> różnorodność jedzenia drastycznie spada wraz z odległością od bazaru.
no przecie pisalem, ze w gorach gorzej ;)
zreszta to chyba normalne.
u nas na kasprusiu czy w moku makdonaldem wali, ale w bialej wodzie juz nie - bo nikt tam nie lazi. kwestia ilosci konsumentow.
w takim sary tasz o lepiochy w sklepie trudno, ale tam kazdy se robi sam, wiec nie dziwota. a swiezych pomidorow nie uswiadczysz - co najwyzej keczup. ale jak sie zwala tlumy turystow - to nie tylko swieze pomidorki beda, ale i pizza na telefon. vide: nepal.
dlatego przestalem jezdzic do nepalu, jezdze do azji srodkowej.
ale i tam sie zaczyna: w bucharze juz nie wolno dzieciakom skakac z drzew do basenu na liabi haus, na drzewach poprzybijano odpowiednie tabliczki.

> mięso jako wyraz uznania
co wiecej - nie dziw sie, ze dostajesz najbardziej tluste kawalki. dlaczego - o tym ponizej.

> Wegetarianizm jest dla nich kosmicznym pojęciem
bo sa normalni?
czlowiek jest wszystkozerny odkad istnieje.
wegetarianizm to "choroba umyslu" wspolczesnosci, ot co.
ceregiele bogatego spoleczenstwa.
wymysly z nudow i nadmiaru.
fanaberie z dobrobytu i luksusu.
oraz z braku puszczonych bakow ("unosza sie do mozgu i stad sie biora posrane pomysly") - w duzej czesci azji np. bekanie po jedzeniu jest elementem savoir-vivre'u - znaczy: smakowalo. a my wpieprzamy tony chemii, ktora trzymamy w sobie w postaci tychze bakow z powodu idiotycznej etykiety. no dobra - zarty zartami, ale:
dla bogatego zachodniego swiata jedzenie jest nie tyle nawet oczywistoscia, co czasami wrecz zabawa (juz pomijam, ile zarcia laduje w koszu).
dla wiekszosci swiata to kwestia przezycia.
wyslij wegetarianina na wioske do korei polnocnej (nie na wakacje, ino na rok zycia), to mu sie odechce wegetarianizmu, i nie bedzie marudzil, gdy dostanie od kirgiza kawal tlustej baraniny.

> Stragany z rybami widziałem w zasadzie tylko na Zachodnich krańcach jeziora i trochę na północy
tez pisalem.
a na poludniu nie ma, bo jest bardziej dziko, turystow bardzo malo i prawdopodobnie handel rybkami sie nie opyla.
Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Szulik »

mazeno pisze:co wiecej - nie dziw sie, ze dostajesz najbardziej tluste kawalki.
Tadżycy tłuszcz wpieprzają na męskość i żeby syn się urodził :)
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: mazeno »

> Bez wycieczek osobistych
szulik - mnie to nie przeszkadza, jak trzeba - sie potrafie odgryzc.
Obrazek

--

> Co do Azji Środkowej
tak myslalem.
czcze gadanie i nic poza tym.
zajmij sie polityka - lepiej ci to idzie.

> Miód w górach to nic szczególnego
sa bardzo rozne gory - exemplum: lagodne jak beskid niski i surowe jak karakorum. pamir raczej nalezy do tych drugich.

> wprost z pola od sąsiada.
z trzema tonami pestycydow.
jak chcesz swieze, to dymaj w rzadko odwiedzane miejsca w beskidach - znajdziesz jeszcze prawdziwe maliny i czernice, dopoki nie ich wykarczuja, zeby wyasfaltowac.

> co ciekawego jest u nas
nic o mnie nie wiesz, ale twierdzisz, ze dla mnie polska to biedronka (nota bene biedronka jest portugalska).
nie, nie biedronka - ale niestety "biedronkowieje" (chociaz na szczescie jeszcze mozna kupic mleko "od baby"). prawdziwa polska sie konczy. odchodzi wraz z naszymi babciami i dziadkami - nasze pokolenie to juz nie jest ta polska. to glownie europa (w gorszym tego terminu znaczeniu). przez 45 lat gnoili nas komunizmem, teraz gnoja nas konsumpcjonizmem.

> skusze, nie wiem tylko po co
ktos, kto z zalozenia tak "traktuje" inny kraj (kraj, nie: panstwo), o swoim rowniez musi miec niewiele pojecia.

o azji srodkowej wiesz tyle, co z gugla, a sie dosc autorytatywnie wypowiadasz. zabolalo, probujesz sie odgryzac moja "niepolskoscia". kula w plot. zlazlem i przejechalem nasz kraj wte i we wte. nie wszedzie bylem, ale na pewno w wielu miejscach, o ktorych ty prawdopodobnie nie masz pojecia, a ja nie bardzo chce je upubliczniac. sypialem zarowno na murach starego krakowa, jak i na pustyni bledowskiej czy w tatrzanskich scianach. zarlem biedronkowe, ale i prawdziwy oscypek (nie ten, ktory mozesz kupic na krupowkach czy przy zakopiance, tylko ten robiony lata temu przez witowskich bacow w dolinie chocholowskiej - i bynajmniej go nie kupowalem). lazilem po niedostepnych poddaszach wawelu i zjezdzalem do jaskini. tluklem z goralami "warszawiakow", pilem wodke z kaszubami. topilem sie w jeziorze, wisialem na masztach 300m nad ziemia. nieobce mi zarowno stary prokocim "wioska cudow", jak i dawne lodzkie baluty czy zakazane podworka piotrkowskiej.
wiec cos tam polske - oraz azje - ciut liznalem.
w kazdym razie ruszylem dupe z miejsca.
co daje mi prawo do porownan.
twoja nieznajomosc azji na razie takiego prawa ci nie daje.
wiec rusz dupe, a nie jojc, ze wizy, albo ze nie ma po co.
a jak nie ma po co - to i nie ma o czym gadac. proste, nie?

to jest moja polska, ktorej juz prawie nie ma:

Obrazek

a to ta, ktorej juz nie ma wcale:

Obrazek

wyglada jak biedronka?
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: mazeno »

> Tadżycy tłuszcz wpieprzają na męskość i żeby syn się urodził
to mlodzi.
a starzy?
Obrazek
Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: Szulik »

mazeno pisze:a starzy?
Dawaj bo nie wiem!
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: mazeno »

> Dawaj bo nie wiem!
zapomnialem.
starcza skleroza...
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 210
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: mazeno »

> Skoro piszecie o Kirgistanie, to czemu nie o Afganistanie, Iranie czy Pakistanie?
bo kgz to kraj pod wpywami rosji, afganistan zas z reguly byl niezalezny (choc rosjanie w nim siedzieli, ale go nie ujarzmili), a persja i indie (w tym wspolczesny pakistan) w granicach wplywow brytolskich?

> Iran, mogę zrozumieć, wielka cywilizacja, historia, ale stepy Eurazji, jakoś mnie nie ciągną w ogóle.

Obrazek

czlowieku - to ze tam przez ostatni wiek siedzialy sowiety, nie znaczy, ze na tym historia azji srodkowej zaczyna sie i konczy (powyzsze pochodzi z okresu saszki macedonskiego).

i w ten oto sposob z kwestii zdrowotnych poprzez zarcie dotarlismy do archeologii.
przez zoladek do serca. uwielbiam takie dyskusje.
Obrazek
Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2335
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

Kwestie zdrowotne w Azji Centralnej

Post autor: buba »

Mazeno - po twoim poscie na temat jedzenia tak zglodnialam ze chyba polkne jezyk! A przede wszystkim te ryby... Acz mi nimi pachnie z monitora..
mazeno pisze: to jest moja polska, ktorej juz prawie nie ma:
mamy chyba podobna Polske....
kubanek pisze: Dlatego po raz ostatni apelują, rozszerzcie tematykę forum, tak aby była ona spójna, a nie posklejana z byle czego, niewiadomo jak. Precz z komuną, Sowiety to trup i niech tam pozostanie na zawsze.
Wielu osobom tematyka forum odpowiada i dlatego tu zagladaja. Nie widze powodu zeby cos zmieniac bo jakis jeden kubanek ma manie przesladowcze i obsesje na temat Sowietow...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/
ODPOWIEDZ