Język rosyjski - jakie książki???

Na tym forum możesz liczyć na pomoc językową. Oprócz rozwiązywania problemów językowych zajmujemy się tu także innymi kwestiami związanymi z językami.
KarolinaZ

Ję™zyk rosyjski - jakie ksiꅿki???

Post autor: KarolinaZ »

Mam pytanko do milosnikow jezyka rosyjskiego :) -----> w jakie ksiazki (do gramatyki,slownictwa,slowniki,
samouczki)
wypadaloby sie zaopatrzyc zaczynajac i kontynuujac nauke rosyjskiego? Z francuskiego takich sztandarowych podrecznikow nie brakuje: "Grammaire/Vocabulaire progressive du francais", "Comprendre,parler,lire" czy slowniki Larousse i Le Petit Robert...a co z rosyjskim?Nie chcialabym kupowac czegos,co okaze sie beznadziejne,dlatego z gory dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam!!

Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Szulik »

niemalże "klasyką" dla osób zaczynających naukę od podstaw jest seria "Kak dieła". Jest to wprawdzie książka dla dzieci, ale i na niejednych studiach jest ona wykorzystywana. Ale książka ta nadaje się wyłącznie dla osób, które uczą się z nauczycielem.

huggobozz
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 106
Rejestracja: pn 22 sie, 2005 15:20
Lokalizacja: Poznań

Post autor: huggobozz »

Mam sporo mamterialow ksiazkowych do nauki ruska. Zawsze cenilem wydania starsze. Moze i sa w nich nudne czytanki , ale bardzo dokladnie i klarownie jest omawiana gramatyka. A bez gramatyki nie ma nauki jezyka. Tekst do czytania mozesz sciagnac z internetu, a z gramatyka fachowo opracowana moze byc problem. Zatem moge na maila wyslac tytuly, ktore mam, a ty zadecydujesz, co warto kserowac. Moge ci wyslac po kosztach na domowy adres. Jesli bedziesz zainteresowana to napisz avz@o2.pl lub gg:3926401

Ojuwkijsjikw
Rzeczywisty Radca Stanu
Rzeczywisty Radca Stanu
Posty: 411
Rejestracja: wt 05 kwie, 2005 19:13
Lokalizacja: Hajnówka

Post autor: Ojuwkijsjikw »

Na przykład każdy ucząc sie niemieckiego wie, że bardzo dobre jest Repetytorium z tego języka Stanisława Bęzy. Takie samo zostało wydane z języka angielskiego, jak i rosyjskiego.
"Nowe repetytorium z języka rosyjskiego" jest naprawdę dobre i co wazne może być używana, zarówno przez poczatkujących, jak i bardzo zaawansowanych. Naprawde książka godna polecenia i bardzo tania. Wydawnictwo: PWN .Ponad 300 stron za niecałe 25 złotych. A znajdziesz tu zarówno opisy gramatyki, ćwiczenia na każde zagadnienie gramatyczne, zachowawcze, odpowiedzi,...
Zresztą sama zobacz, najlepiej zobacz, je w którejś z księgarni.

Link: http://www.gandalf.com.pl/b/nowe-repety ... jskiego-B/

P.S. Tylko proszę nie myśleć, że ja jestem jakoś z tym wyd. związany... po prostu sam sie z niego uczyłem! Zastrzegam też, że jeśli, Ci się nie spodoba albo co, to nie ponoszę odpowiedzialności...

Pozdrawiam.

anett

Post autor: anett »

PODOBNIE JAK SZULIK POLECAM PODRĘCZNIK ''KAK DIELA'' LEKCJE OPRACOWANE CAŁKIEM PRZYZWOICIE, SĄ TEKSTY DO CZYTANIA JAK TEŻ GRAMATYKA OPRACOWANA. NA KOŃCU KSIĄŻKI ZAMIESZCZONO (MOIM ZDANIEM BARDZO PRZYDATNE) TABELE Z ODMIANĄ I PODSTAWOWYMI ZASADAMI JĘZYKA ROSYJSKIEGO

PONAD TO Z KSIĄŻKI MOŻNA DOWIEDZIEĆ SIE O ZWYCZAJACH ROSJAN, KUCHNI CZY PRZECZYTAĆ DOWCIP- TEGO JUŻ NIE ZNAJDZIESZ W KSIĄŻKACH WYDANYCH ..DZIESCIA LAT TEMU A SĄ ONE BARDZO DOBRE POD WZGLĘDEM MERYTORYCZNYM

Szulik
Administrator
Posty: 1886
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Szulik »

Ojuwkijsjikw pisze:Na przykład każdy ucząc sie niemieckiego wie, że bardzo dobre jest Repetytorium z tego języka Stanisława Bęzy. Takie samo zostało wydane z języka angielskiego, jak i rosyjskiego.
"Nowe repetytorium z języka rosyjskiego" jest naprawdę dobre i co wazne może być używana, zarówno przez poczatkujących, jak i bardzo zaawansowanych. Naprawde książka godna polecenia i bardzo tania. Wydawnictwo: PWN .Ponad 300 stron za niecałe 25 złotych. A znajdziesz tu zarówno opisy gramatyki, ćwiczenia na każde zagadnienie gramatyczne, zachowawcze, odpowiedzi,...
Zresztą sama zobacz, najlepiej zobacz, je w którejś z księgarni.

Link: http://www.gandalf.com.pl/b/nowe-repety ... jskiego-B/

P.S. Tylko proszę nie myśleć, że ja jestem jakoś z tym wyd. związany... po prostu sam sie z niego uczyłem! Zastrzegam też, że jeśli, Ci się nie spodoba albo co, to nie ponoszę odpowiedzialności...
Ja z kolei nie chcę zostać posądzony o niechęć do tego wydawnictwa, ALE...
Miałem kiedyś w rękach tę książkę, potrzebowałem kupić coś takiego osobie, ledwo znającej rosyjski. Jednak po przekartkowaniu zauważyłem sporą ilość błędów i książkę odłożyłem na półkę. Być może ukazało sie nowe wydanie, poprawione, może to była podobna książka i mylę się - nie wykluczam.

Ja bym jednak tej książki nie polecił. Jeśli chodzi o gramatykę to są sprawdzone wydania (sprzed 100 lat :) ) i chyba są one najpewniejsze. Gramatyka się tak często nie zmienia, ostatnie oficjalne zmiany zasad w języku rosyjskim przeprowadzono w 1954 roku.

huggobozz
Kolegialny Asesor
Kolegialny Asesor
Posty: 106
Rejestracja: pn 22 sie, 2005 15:20
Lokalizacja: Poznań

Post autor: huggobozz »

Witam. Repetytorium jest kierowanie przede wszystkim dla osob, majacych solidne podstawy i sa na poziomie srenio zaawansowanym w nauce jezyka rosyjskiego. Uwazam, ze Repetyrotium jest bardziej przydatne do szybkiego wyszukiwania odpowiedzi na pytania zwiazane z nauka jezyka rosyjskiego, niz do samodzielnej systematycznej nauki tego jezyka, szczegolnie jesli uczaca sie osoba jest na poziomie poczatkujacym. Jesli chodzi o ksiazke "Kak dela" to , o ile sie nie myle, byla to pierwsza na rynku ksiazka do nauki tego jezyka wydana na wzor ksiazek do nauki jezyka angielskiego. Sporo tam obrazkow, ciekawostek i kolorowych zdjec, ale samodzielnie , bez pomocy korepetytora czy nauczyciela, ciezko jest z niej nauczyc sie tego jezyka. Polecam zaczerpnac z "Kak dela" poszczegolne tematy zajec, a szczegolnie kolejnosc poznawania gramatyki, a nastepnie wg tego planu przerabiac zaganienia gramatyczne ze starszych podrecznikow (wydanych w PRL), uzupelniajac je cwiczeniami i tekstami zaczerpnietymi np. z Internetu

KarolinaZ

Post autor: KarolinaZ »

Wow.Strasznie Wam dziekuje za wszytkie rady.Naprawde mi pomogliscie.Teraz nic tylko zabrac sie za nauke.:)Pozdrawiam wszystkich.:)))))

ves

Post autor: ves »

oprócz "kak dela" polecam osobiscie "novyje bstrieti" rownie dobry.

Gość

Post autor: Gość »

"novyje vstreczi" są przede wszystkim łatwiejsze. Jeśli chodzi o nowe wydania z nowoczesnym podejściem do nauki rosyjskiego, to (moim skromnym zdaniem) mamy poważny deficyt. Jeśli chodzi o gramatykę, to faktycznie stare książki z reguły są świetnie opracowane, na Twom miejscu skorzystałabym z propozycji huggobozza, ale lepiej nie czytaj czytanek, bo jeszcze za bardzo sie wczujesz w klimat ;-)
Z nowszych rzeczy polecam nie tak znowu łatwo osiągalną książeczkę, której (głupia sprawa) autorów nie pamiętam, ale rzuca sie w oczy: pomarańczowa, sztywna okładka, porządny papier, nieprzyjaznej człowiekowi grubości. Niekiedy może się wydawać zawiła,ale wbrew pozorom "rozparcelowanie" materiału sprzyja przyswajaniu. Niestety, trzeba już posiadać pewne umięjętności.
jeśli chodzi o leksykę, sprawy miewają sie nieco gorzej (chyba, że lubisz czytanki o traktorzystce). Jeżeli jesteś na jakimś konkretniejszym poziomie, spróbuj czytać prasę w necie, np.: Arumenty i Fakty mają gazetkę Ja chczu vsio uznat'! raczej lekkie artykuliki na zasadzie ciekawostek i historyjek, nauczyciele dość chętnie wykorzystująą ich fragmenty na lekcjach.
Pozdrawiam
Nikha

KarolinaZ

Post autor: KarolinaZ »

Wydaje mi sie,ze ksiazka do gramatyki,o ktorej mowisz,to "Praktyczna gramatyka jezyka rosyjskiego".Wlasnie myslalam o jej kupnie.Sprawia wrazenie solidnej.
Natomiast co do leksyki-no wlasnie niestety jestem bardzo poczatkujaca,znam zaledwie pare slowek i dlatego szukam ksiazki od samego,samego poczatku.W tym ukladzie artykuly sie nie nadaja.:(

Robert
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 77
Rejestracja: pt 30 wrz, 2005 20:06

Post autor: Robert »

nowyje wstreci sa do bani :] graficznie i tresciowo :] wiem bo moja klasa sie z tego uczy (ja przerabiam co innego na szczescie).

Jesli chodzi o nowoczesny podrecznik - seria "Uspiech" daje rade. Nie ejst idealna, objasnienia gramatyczne slabe, podrecznik przeznaczony dla tych ktorzy "juz cos umieja", taki bardziej "do mowienia" - jak Partnersprache z niemieckiego.

Hm ja uzywam repetytoriow tematyczno-leksykalnych wydawnictwa Wagros (dawno temu, za gorami za lasami, przerabialem niemieckie i byly calkiem dobre, rosyjskie tez nei sa zle)

Repetytorium, o ktorym wspomina Ojuwkijsjikw tez mam, ale jakos nie przypadlo mi do gustu. Bęza lepszy.

Podreczniki z PRL sa rzeczywiscie porzadne, zachowaly sie jeszcze ksiazki moich rodzicow, czasem sobei przegladam :) Abstrachujac od tekstow przesyconych ideologicznie, naprawde porzadnie wyjasniona gramatyka.
Die Grenzen meiner Sprache, bedeuten die Grenzen meiner Welt

Łukasz Piotrowski
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 167
Rejestracja: sob 24 gru, 2005 22:46
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Łukasz Piotrowski »

No to ja powiem swoje. Nowyje wstrieczi to najlepsza książka z języka jaką miałem w ręku. Dosyć dobrze wytłumaczona gramatyka, dosyć ciekawe teksty, a co najważniejsze - idealny podręcznik dla początkujących. Na marginesach wytłumaczone są wszystkie nowe słówka. Nie wiem, jak to by się nadawało do samodzielnej nauki, gdyż na szczęści nigdy nie miałem do tego okazji.
A co do innych podręczników. Gdzieś tam w szafie zalegają mi stare "Kak dzieła". Mogę je określić jednym słowem: beznadzieja. Autorki strasznie natrudziły się, aby nawet przy pierwszych lekcjach, dla zupełnie zielonych uczniów, nie pojawiły się ŻADNE polskie słówka, ŻADNE objaśnienia po polsku. Podręcznik przypomina mi te "nowoczesne" z angielskiego, z których kompletnie nic a nic nie da się nauczyć. Są o wszystkim i o niczym. Także te mogę stanowczo odradzić.
Są jeszcze takie cuda jak "Ty za ili prociw" oraz "Uspiech", ale te początkujący uczeń może sobie od razu podarować - poprostu nic z nich się nie nauczy. Ja zaczynam się w nie teraz bawić bo Nowyje wstrieczi to już trochę za mało jak dla mnie, ale wrażenia mam niestety nienajlepsze. Nie ma porządnych tekstow do czytania, jakieś urywki, kawałki... czyli beznadziejne metody znane dobrze z lekcji języka angielskiego.
Muszę przyznać, że rosyjski umiem dobrze (przynajmniej jak na poziom liceum), ale to zasługa moich nauczycielek, które uczyły nas starymi, dobrymi i sprawdzonymi metodami nauczania, według dobrego i sprawdzonego podręcznika Nowyje Wstrieczi, napisanego przez starego, dobrego i doświadczonego autora :D A tak przy okazji to warto spytać, w jaki sposób nasi rodzice uczyli się języków obcych i co z tego pamiętają po 20-30 latach. Na pewno więcej niż pokolenie uczone "nowoczesnymi" metodami, które po 8 latach nauki angielskiego ledwie umie ułożyć kilka zdań, jeszcze z błędami, a po 3 latach nauki niemieckiego umie powiedzieć jak się nazywa...

zawulon
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 56
Rejestracja: pt 23 gru, 2005 12:19
Lokalizacja: Mrok

Post autor: zawulon »

Mam pytanie, czy istniej jakaś ksiażka do rosyjskiego zawerająca jedynie czasowniki i ich odmianę w różnych czasach?
Pozdrawiam
Moja Św. Trójca:
Fiodor Dostojewski, Sergei Bodrov jr, Nikita Michalkov

Robert
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 77
Rejestracja: pt 30 wrz, 2005 20:06

Post autor: Robert »

ja sie z Lukaszem nie zgodze :> Pokolenie uczone starymi metodami = moi rodzice i ich znajomi, nie umie nic :P tzn moi akurat mowia po niemiecku ale dlatego ze mieszkali w Niemczech a nie dlatego ze sie go nauczyli w szkole :P Ja, uczyny nowymi metodami jezyka rosyjskiego (i to na dodatek czesciowo w Niemczech gdzie pani rusycystka neimiecka miala dziiiwny akcent) mowie po 3 latach nauki lepiej niz oni po tyyyyyylu latach swojej edukacji :P

Bo jak wygladala nauka jezyka obcego w PRL?

Naucz sie regulki gramatycznej, wierszyka na pamiec, odklep, bardzo dobry

Nie wiem Lukasz w jakiej szkole jestes, u mnie co prawda nie ejst rozowo, ale calkeim przyzwoicie. Poza tym jezyka trzeba uczyc sie samodzielnie, wkladac w to wlasna prace, lekcje w szkole moga tylko pomoc, nakierowac.
Die Grenzen meiner Sprache, bedeuten die Grenzen meiner Welt

Łukasz Piotrowski
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 167
Rejestracja: sob 24 gru, 2005 22:46
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Łukasz Piotrowski »

Robert pisze:ja sie z Lukaszem nie zgodze :> Pokolenie uczone starymi metodami = moi rodzice i ich znajomi, nie umie nic :P tzn moi
Umie :twisted:
Nie udowodnię tego, bo niestety nie mam jak, trzeba poprostu uwierzyć ;) I u mnie w rodzinie wszyscy to potwierdzają. Chyba, że na Pomorzu jakieś lepsze szkoły mieliśmy :P
Robert pisze:akurat mowia po niemiecku ale dlatego ze mieszkali w Niemczech a nie dlatego ze sie go nauczyli w szkole :P Ja, uczyny nowymi metodami jezyka rosyjskiego (i to na dodatek czesciowo w Niemczech gdzie pani rusycystka neimiecka miala dziiiwny akcent) mowie po 3 latach nauki lepiej niz oni po tyyyyyylu latach swojej edukacji :P

Bo jak wygladala nauka jezyka obcego w PRL?

Naucz sie regulki gramatycznej, wierszyka na pamiec, odklep, bardzo dobry
Nie... tzn pewnie zależy gdzie. Moja mama była pierwszym rocznikiem po wojnie, uczonym niemieckiego (LO w Wąbrzeźnie). I nauczycielka naprawdę bardzo angażowała się w to co robiła, żadnych regułek gramatycznych się nie uczyło - bo to do niczego nie prowadzi. Były konkrety - dialogi, opowiadania... a nie bezsensowne sprawdziany ze słówek albo układanie zdań z poszatkowanych fragmentów, jak to ja robiłem na angielskim. Bo z układania kawałków zdań gadać się nie nauczę, a nauka starymi, sprawdzonymi metodami skutkuje nawet po 30 latach od zakończenia nauki języka (mowa o wcześniej wspomnianym niemieckim). Chyba wszyscy moi nauczyciele uczyli się rosyjskiego. I nauczeni byli tak, że nieraz nawet po 40 latach od zdania matury nadal mogą swobodnie rzucić nam jakimś tekstem pa-russki. A młode pokolenie - np. w rodzinie? No cóż, uczyli się tego niemieckiego czy angielskiego przez podstawówkę i liceum, nie pamiętają z tego nic albo prawie nic.

A więc wracając do mnie. Angielskiego uczę się od 5 klasy podstawówki. Pierwsze 2 lata - uczeni byliśmy z cudownego, nowoczesnego podręcznika pt. "Go for Poland". Takim sposobem przez 2 lata nie nauczyliśmy się nic konkretnego. Trochę sprawdzianów z bezsensownych słówek, jakieś tam coś tam z gramatyki.
Gimnazjum - przez 3 lata jechaliśmy na jednym podręczniku pt. "Open doors" czy jakoś tak. W sumie nie wiem, jakimi metodami uczył nas pan profesor, nie były to z pewnością te stare i sprawdzone tylko takie... no nie wiem. Podręcznik, jak zwykle o wszystkim i o niczym, składanie zdań z dziur i inne takie bajki. Zero rzeczywistości.
Liceum klasa 1 i 2 - 2 lata uczenia się niemal wyłącznie gramatyki. Pani nauczycielka "objaśniając" w 2 zdaniach gramatykę gadała po angielsku, połowa klasy nic nie zrozumiała i fajnie. Składanie zdań z kawałków i uzupełnianie. Zero rzeczywistości.
Liceum klasa 3 - poważny problem - nowa klasa, nowy pan profesor, który stara się uczyć sprawdzonymi metodami. Gramatykę tłumaczy po polsku. Opowiadamy, gadamy... I co się okazuje? Ano okazuje się, że nie umiem ułożyć poprawnie zdania, nie umiem wypowiedzieć się na jakiś temat. Bolesne...
Robert pisze: Nie wiem Lukasz w jakiej szkole jestes,
Wszystko jest napisane :twisted:, szczegóły można na PW albo na gg :P
Robert pisze: u mnie co prawda nie ejst rozowo, ale calkeim przyzwoicie. Poza tym jezyka trzeba uczyc sie samodzielnie, wkladac w to wlasna prace, lekcje w szkole moga tylko pomoc, nakierowac.
Samodzielnie się języka nie nauczę. To, co osiągnąłem to zasługa moich nauczycielek. Z doświadczeniem 30 lat, znających się na rzeczy. Do tego jeszcze dobry podręcznik (ciągle w kółko to powtarzam, w mojej grupie z ruska Nowyje wstrieczi normalnie rządzą), dobry autor (pewnie starszawy już jest). No i na lekcji uczymy się konkretów: o rodzinie, o szkole, o pociągach, o samolotach, o hotelu, o Moskwie itd... do tego dobrane tematycznie słówka, przy okazji coś z gramatyki. Nie spotkałem się jeszcze z takim sposobem uczenia jak na angielskim. I dzięki temu przez 3 lata nauczyłem się duuuuuuuuuużo więcej niż z angielskiego przez... 8 lat. Wszyscy mi się dziwią, jak to możliwe, wielu z nich, uczonych niemieckiego z nowoczesnych "Alles klar" ledwie umie powiedzieć jak się nazywa a taki ja piszę maturę na 98% i w olimpiadzie startuję. Możliwe - wszystko zależy od nauczyciela. Aha, mały wyjątek. Kiedyś jedną z lekcji rosyjskiego przeprowadziła studentka. Chciała być nowoczesna, więc rozdała nam jakieś tam kawałki karteczek, cośtam do poskładania, układania... oczywiście wszystko samodzielnie. Niestety - w parze z urodą nie szła inteligencja, lekcja poszła na straty i musiałem ją nadrabiać na korkach. I jeszcze co do samodzielnej nauki - do teraz nie mogę się zabrać za imiesłowy z ruska. Ktoś musi mi to po ludzku wytłumaczyć, samo przeczytanie z książki nie wystarczy...
Jak w przyszłości zostanę nauczycielem (русского языка, конечно), będę uczyć również starymi, sprawdzonymi metodami, jakie przekazano mi w latach 2003-2006 w sali 14 pewnego niezwykłego liceum. I za to jestem pewnym osobom wdzięczny. Za zarażenie mnie pasją do tego języka, co nie udało się wcześniej żadnemu angliście ;)
Dziękuję za przemowę... uffff... ale się nagadałem :twisted:

Robert
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 77
Rejestracja: pt 30 wrz, 2005 20:06

Post autor: Robert »

Umie

Tippfehler :P

Nie udowodnię tego, bo niestety nie mam jak
znaesz, kak nazywaetsja teorema, kotoruju ne nado dokazywat'? aksiomat :> Pust i budet, szto Twoja teorema eto aksiomat ;)

I nauczycielka naprawdę bardzo angażowała się w to co robiła, żadnych regułek gramatycznych się nie uczyło - bo to do niczego nie prowadzi. Były konkrety - dialogi, opowiadania...
pozazdroscic nauczycielki:P Na und, ist die Mutti des Deutschen voellig maechtig, oder? ;)

A młode pokolenie - np. w rodzinie? No cóż, uczyli się tego niemieckiego czy angielskiego przez podstawówkę i liceum, nie pamiętają z tego nic albo prawie nic.
wypraszam sobie :P Ja jestem mlode pokolenie, niemeicki znam, angielski tak sobie, rosyjski niedawno zaczalem, ale dogadac sie potrafie, sprawdzone w praktyce (w tym momencie pozdro dla mojego najlepszego kolegi z klasy z Niemiec, bardzo fajnego Ukrainca ;))

Samodzielnie się języka nie nauczę. To, co osiągnąłem to zasługa moich nauczycielek
A ja wszystko co umiem zawdzieczam jedynie sobie :] Taka prawda :P

Zreszta co do nauczycieli i nowych metod to moja postawa nei jest znowu taka kompletnie pozytywna. W ogole jesli o Polske chodzi, to jeszcze duuuuuzo brakuje nam do technik nauczania w ogole, nie tylko w kwestii jezykow obcych, do krajow Europy Zachodniej. I mowie tutaj o Niemczech, bo ten system dobrze znam, doswiadczylem an sobie. Nie mam pojecia jak wygladaja lekcje w poczatkowych latach nauki, ale po calej 11 klasie niemieckiego Gymnasium moge stwierdzic tak:

Jesli chodzi o angielski - mistrzostwo swiata. Przychodzi koles, ani slowa po niemiecku, caly czas leci angielski. Uczniowie rozmawiaja na temat tekstu, wczesniej danego przez nauczyciela i przygotowanego w domu. Wszyscy biora bardzo aktywny udzial w lekcji, gramatyki nei ma juz praktycznie wcale, jest tylko dyskusja. Tez o wiesciach ze swiata (jak ja bylem w Niemczech, to "na czasie" byla olimpiada, potem Bieslana, wybory w Ameryce etc). Dlatego tez Niemcy ogolnie duzo lepiej mowia po angielsku niz Polacy. Wlasciwie wiekszosc tego, co umiem po angielsku, umiem stamtad....

Podobnie rzecz by sie miala z rosyjskim, gdyby pani rusycystka z Niemiec nie byla taka cienka z rosyjskiego :] Wtedy bylem po zaledwie roku nauki rosyjskiego i czasem lapalem ja na bledach.... Ogolnie kobieta byla troche nienormalna, ale w kazdym kraju sa madrzy i glupi ludzie...

Wracajac na nasze podworko - polski system nauczania jest chory z zalozenia. Szkoda tylko, ze my jestesmy ofiarami......
Co powiedzialem, tego trzymac sie bede - moja osobista nauka jezykow obcych polega wylacznie niemal na pracy samodzielnej. Czytam oryginalna prase, szukam sobie na necie Muttersprachlerow, ogladam tv obcojezyczne... tak sie wlasnie rozwijam

Ukladanie zdan z rozsypanek to NIE jest dla mnie nowoczesna metoda nauki jezyka, chyba zle sie zrozumielismy. Dla mnie nowoczesna metoda nauki jest ta najstarsza i najprostsza - podobna do nabywania umiejetnosci poslugiwania sie wlasnym, pierwszym jezykiem - obcowanie z nim.
Die Grenzen meiner Sprache, bedeuten die Grenzen meiner Welt

Goshula
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 33
Rejestracja: pt 30 gru, 2005 01:15
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Goshula »

Robert napisał:
:> Pokolenie uczone starymi metodami = moi rodzice i ich znajomi, nie umie nic

pozwolisz ale nie zgodze się z Tobą... podejrzewam, że do Twoich rodziców wiekiem mi jeszcze daleko, ale ja też podstawy języka zdobywałam w PRL-u jeszcze... byłam ostatnim rocznikiem, który uczył się rosyjskiego obowiązkowo - za czasów PRL-u... i żeby wszyscy tak umieli rosyjski jak ja i moi rówieśnicy! tego sobie życzmy... bo cóż, to nie kwestia metod nauki (starych czy nowych) tylko podejścia do nauki - i to w dodatku podejścia obu stron. Jeśli uczysz się, bo musisz i to jeszcze w dodatku języka wroga (to nie moja opinia bynajmniej), to żeby metoda była najdoskonalsza, to efekt zawsze będzie bliski zeru. Z drugiej strony, jeśli rosyjskiego uczyła nauczycielka od plastyki albo pan od WF-u, traktując to jako ratunek etatu, bo plastykę akurat obcięli albo mozna było sobie drugi etat dorobić.. to cudów też nie osiągneli. Zresztą uważam, że do dziś polska edukacja ma z tym problem - mało u nas nativów, bo za ekspertów od języka uważają się przyuczeni za zsrr pedagodzy poloniści, plastycy i inni im podobni, którzy jeszcze "nie wymarli", a 3 lata przed emeryturą żal ich zwolnić...
a skoro juz robimy uwagi na temat starych i nowych metod nauczania, to powiem jedno: studenci ekonomii (wychowani na starych metodach PRL-owskich) uczący się rosyjskiego w trybie 2x45 minut w tygodniu przez 2 lata władają językiem MILION RAZY LEPIEJ niz studenci po II roku filologii rosyjskiej (wprawdzie młodsi, uczący się języka krócej, ale za to wychowani na nowych metodach nauki, w dodatku na filologii!)... i niech nikt nie mówi, że stare metody były złe:)

Goshula
Okręgowy Sekretarz
Okręgowy Sekretarz
Posty: 33
Rejestracja: pt 30 gru, 2005 01:15
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Goshula »

Zawulon, a do czego ta książka o czasownikach Ci potrzebna? ma być po rosyjsku czy po polsku? mam jedną taką "Czasowniki rosyjskie" Mikołaja Czyrko, ale jest dość biedna, tzn. obejmuje czasowniki o odmiennej rekcji (czyli te które łączą się z innym przypadkiem niż po polsku). Jeśli potrzebujesz info stricte o odmianie to tej pozycji nie polecam.

ana_82
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 14
Rejestracja: sob 08 kwie, 2006 17:22

Post autor: ana_82 »

Ja dość dobrze znam angielki nauczyłam się podstaw sama tak jakoś spontanicznie z piosenek potem już "nowoczesnymi metodami" jakoś szło teraz tak samo zaczynam z rosyjskim, ale jeszcze mi się nie udało nauczyć jakiegoś języka tylko z książek a próbowałam sama z francuskim i rosyjskim a z niemieckim w szkole. Języka trzeba się najpierw moim zdaniem poprostu nawąchać nawet jak się mało rozumie a dopiero potem można się formalnie uczyć. Jak narazie z rosyjskim jestem na takim poziomie że niźle rozumiem mówiony i pisany drukowanymi literami jak się skupię, ale pisane litery to ciągle problem i nie mówię prawie nic. Piosenki są lepsze od innych podobnych źródeł bo się "czepiają" i zostają z nich całe zwroty, których potem w którymś momencie zacznie się używać na początku pewnie nie całkiem dokładnie. Powtarzam z angielsim mi się sprawdziło.

Łukasz Piotrowski
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 167
Rejestracja: sob 24 gru, 2005 22:46
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Łukasz Piotrowski »

Ja rosyjskiego zacząłem się uczyć od mówienia. Najpierw umiałem mówić, potem pisać. I chwała za to, ponieważ teraz nie mam problemu z gadaniem. Chyba, że nie wiem, co powiedzieć no to wiadomo :twisted:
Metody jak najbardziej konwencjonalne, najpierw kto eta, szto eta. I tak właśnie wspominam pierwsze lekcje rosyjskiego. Szto eta? Eta akno. A ty kto? Ja uczienik. A kak ciebia zawut? itd... Potem jak już zdobyliśmy większą wiedzę, od razu uczyliśmy się opowiadać. Z literkami jeszcze mieliśmy kłopoty, z drukowanymi konkretnie, ale o szkole, rodzinie, zwierzaku czy co tam w 1 klasie się uczy, opowiedzieć umieliśmy. I teraz, po 3 latach nauki, chyba każda osoba z mojej grupy zapytana czy dogadałaby się z Rosjaninem - odpowiada, że oczywiście!
Natomiast stanowoczo potępiam to, jak uczono mnie angielskiego. NIKT nie uczył nas mówienia. Od razu zaczęło się zakuwanie słówek, potem bzdurne ćwiczenia. A żeby to użyć, wykorzystać - niestety. Ludzie po mojej podstawówce / gimnazjum w następnych szkołach mieli problem z angielskim. Ja do teraz nie znam poprawnej wymowy :shock:
No i podobnie w moim liceum jest z niemieckim, którego ja na szczęście nie mam. Ciągle długie słupki ze słówkami, jakieś ćwiczeniaz gramatyki... A na pytanie, żeby kolega/koleżanka coś po niemiecku opowiedział pojawia się problem NIE do przełamania. Nie da się...

Robert
Tytularny Radca
Tytularny Radca
Posty: 77
Rejestracja: pt 30 wrz, 2005 20:06

Post autor: Robert »

ja z rosyjskim tak samo zaczynalem jak Lukasz, od mowienia. Tyle ze samotnie, na korkach, bo w szkole my nie robili nic :P (to sie wytnie).

U mnie akurat efekt jest taki ze znam rosyjski najgorzej z tych jezykow, ktorych sie ucze. Kwestia chyba tego, ze najkrocej. No i najmneij intensywnie, zawsze preferowalem niemiecki, ktorym mowie praktycznei od dziecka, angielskiego tez zawsze jakos wiecej bylo.....
Die Grenzen meiner Sprache, bedeuten die Grenzen meiner Welt

karollcia
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 61
Rejestracja: śr 01 mar, 2006 18:40
Lokalizacja: Berlin

Post autor: karollcia »

a ja się uczyłam konwencjonalnie- od literek. I tylko w szkole, jednak mam wspaniałą p.prof., kóra potrafiła mną pokierować, poświęcać czas, cierpliwość 8) Potrafiła na tyle, żebym wylądowała na olimpiadzie i skończyła z całkiem niezłym wynikiem. Nie nauczyłabym się tego sama. :)
Не жалею, не зову, не плачу...

Łukasz Piotrowski
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 167
Rejestracja: sob 24 gru, 2005 22:46
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Łukasz Piotrowski »

No ja też tak raczej od literek, ale wiadomo. Nie wszystko od razu. W czasie, kiedy z trudem oswajaliśmy się z tymi dziwnymi symbolami, już ćwiczona była nasza wymowa i akcent. Powtarzaliśmy tak długo, każdy po kolei, aż powiedzieliśmy perfekcyjnie. Ile razy język się zaplątał, ile śmiechu przy tym było :D Także najpierw poprawnie umieliśmy powiedzieć, napisać troszkę później. No i oczywiście był dobry start, trafiliśmy na bardzo dobrą nauczycielkę. Wszystko wiedzieliśmy z lekcji, prowadzonej z pasją i zaangażowaniem. Dużą wagę przywiązywała właśnie do mówienia, czytania, poprawnego akcentu i wymowy (swoją drogą dzięki temu w naszej grupie nie ma takich kwiatków w wymowie typu "jeśćo", "płośćać" - do bólu powtarzaliśmy np. literę щ w różnych kombinacjach) Nie trzeba się nawet było uczyć w domu. A teraz mam trzecią z kolei nauczycielkę. Co roku ktoś inny. Gdyby nie korepetycje nie udało by mi się z pewnością to, co mi się udało ;) Bo jakby nie patrzeć 2 godziny tygodniowo to nie jest dużo. Na maturę podstawową może wystarczyć, na rozszerzoną z pewnością nie, nie mówiąc już o jakiś olimpijskich umiejętnościach.

Awatar użytkownika
Jedi
Tajny Radca
Tajny Radca
Posty: 523
Rejestracja: pt 13 sty, 2006 00:26
Lokalizacja: Moskwa

Post autor: Jedi »

Sorry za odgrzewanie tematu, ale czytając go (wyszukując informacji o najlepszym podręczniku) nareszcie otworzyły mi się oczy i teraz wiem, że to nie tylko w mojej klasie po wspaniałym alles klar nikt nic nie umie poza przedstawieniem się 8) oraz, iż to nie tylko moja klasa takie głąby są, że uczą się angielskiego n-lat i stoją w miejscu. No, bo rzeczywiście jak tu czegoś się nauczyć jak sprawdzian polega na wstawieniu słowa w brakujące lukę...
Ale też na pewno wszystkim rosyjski idzie lepiej, bo to słowiański naród, gramatyka podobna, czasy takie same.
A tak propos też się uczyłem z PRL-owskich książek i jednak trochę głupio przez to mi było w Rosji na wykładach np. omawiając wieś na pytanie co można robić we wsi odpowiedałem wg. tego co się nauczyłęm - pomagać kołochoźnikom :lol:

Łukasz Piotrowski
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 167
Rejestracja: sob 24 gru, 2005 22:46
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Łukasz Piotrowski »

Jedi pisze:Sorry za odgrzewanie tematu, ale czytając go (wyszukując informacji o najlepszym podręczniku) nareszcie otworzyły mi się oczy i teraz wiem, że to nie tylko w mojej klasie po wspaniałym alles klar nikt nic nie umie poza przedstawieniem się 8) oraz, iż to nie tylko moja klasa takie głąby są, że uczą się angielskiego n-lat i stoją w miejscu. No, bo rzeczywiście jak tu czegoś się nauczyć jak sprawdzian polega na wstawieniu słowa w brakujące lukę...
Co tu dużo gadać... święte słowa! :D
Teraz na studiach zacząłem uczyć się czeskiego i jest mały problem z podręcznikiem... bo właściwie ilość polskich podręczników do tego języka waha się wokół zera, polecono nam więc angielski podręcznik do czeskiego. Sam nie wiem, co o tym myśleć... :P

Betka
Kolegialny Registrator
Kolegialny Registrator
Posty: 5
Rejestracja: czw 16 mar, 2006 13:25
Lokalizacja: Czechy

Post autor: Betka »

Hej Łukasz, ja mam właśnie ten sam problem co Ty. Znaczy odwrotny:) Jestem z Czech i uczę się polskiego, tylko nie na studiach, ale sama w domu. I też mam wielki problem z znalezieniem jakiegoś odpowieniego podręcznika. Z tego, co wiem jest tylko jeden czeski podręcznik do polskiego i jeden polski do czeskiego. Ale są zupelnie od podstaw, więc ja potrzebuję coś trochę innego..
RCL, nie jest wielka różnica, ja np. nauczyłam się polskiego tylko z czytania książek i bycia w Polsce czasami. Ale czasami jest trzeba zagladnąć do jakiegoś podręczniku, żeby wszystko poprawnie napisać...
Ja mówię po czesku, uczę się polskiego i rosyjskiego i mogę powiedzieć, że to, że tę języki są tak bardzo do siebie podobne, to czasami jest oczywiście wielką pomocą, ale czasami też trochę mi to się miesza..., powiem coś tam po rosyjsku, coś po polsku, czasami dorzucę jakieś słowo po czesku, po słowacku... no i mówię sobie tak po słowiańsku...:)
Pewnie w tym poscie, też coś nie tak napisałam...:)

Łukasz Piotrowski
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 167
Rejestracja: sob 24 gru, 2005 22:46
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Łukasz Piotrowski »

Tak, polski tak różni się od czeskiego, że jest potrzebny podręcznik... 8) Możnaby tak samo powiedzieć, że do rosyjskiego też nie będzie potrzebny ;)
Nam nauczycielka... hmmm... na studiach to chyba się tak nie nazywa, ale mniejsza z tym, podała jakiś angielski podręcznik do czeskiego, ale czarno to widzę - przecież będzie on dostosowany pod potrzeby anglików, którzy nie mają pojęcia o słowiańskich językach ;) Do tego trzeba innego podejścia... doszukałem się wczoraj w Internecie polskiego podręcznika do czeskiego. 75 złotych... :? I teraz się zastanawiam, czy warto zainwestować... w końcu czeski mamy mieć przez 3 lata :P Ale więcej już nie powiem, bo mnie z Forum wyrzucą za odstępstwa od tematu :P

nikha
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 60
Rejestracja: pn 10 paź, 2005 22:37
Lokalizacja: Łódź

Post autor: nikha »

ja ostatnio zaczęłam na korkach używać start.ru. Myślę, że nienajgorszy i unika się bablania o typowo szkolnych tamatach

sushi
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 218
Rejestracja: wt 22 lis, 2005 23:15
Lokalizacja: na walizkach

Post autor: sushi »

Łukasz Piotrowski, a jednak istnieje w Polsce podręcznik do nauki języka czeskiego :). W Poznaniu na polonistyce wykłada czeski pani Lenka Vitova, która wydała swój własny podręcznik pod tytułem "Cesky jazyk nejen pro filology", wydany jest przez uczelniane wydawnictwo, ale można go kupić również w księgarniach internetowych. To ponoć jedyny polski podręcznik do czeskiego.

ODPOWIEDZ