Strona 3 z 3

: czw 16 lip, 2009 22:00
autor: jubus83
A o czym ten film 7/11 bo nie oglądałem, czyżby prequel 9/11 :D
Tak na poważnie to przecież nic szczególnego się nie wydarzyło, przecież to standard że ludzie krytykujący KADYROWA, który stoi zarówno za tym zabójstwem jak i poprzednimi giną ot tak po prostu. Władzom federalnym nie chcę się nic w tej sprawie robić bo więcej mogą stracić niż zyskać, już wystarczająco mają dużo problemów w Inguszetii(gdzie zastrzelono, choć nie śmiertelnie jej prezydenta), Dagestanie itd. To że niby zakończono tam działania wojenne to tylko propaganda żeby uspokoić sytuację.
Kadyrow wcale się nie różni od poprzedników, łącznie z Dudajewem, Maschadowem i całą resztą,różni się tylko tym że potulnie siedzi jak mysz pod miotłą wobec Kremla, a że kradnie, morduje itd, nikogo to nie obchodzi, poza tymi co giną potem od kul.

: pt 30 paź, 2009 09:44
autor: abacil
Władze samorządowe Tbilisi postanowiły nazwać jedną z ulic imieniem śp. Anny Politkowskiej.
Źródło : w tym miejscu.
Wypada tylko pogratulować odwagi braciom Gruzinom, że po raz kolejny zagrali Kremlowi na nosie. Jak widać, prozachodnio myślący ludzie nadal rządzą Gruzją.

: wt 10 lis, 2009 10:10
autor: alainen
czyli demokracja po ichniejszemu

: wt 10 lis, 2009 17:24
autor: jubus83
Jaka demokracja, przecież każdy głupi wie że na Zakaukaziu nie ma i długo nie będzie demokracji ani wolności owszem będą rządzić przydupasy Waszyngtonu opłacani przez CIA tak jak Saakaszwili czy "ropni" dyktatorzy jak Alijew którzy będą prowadzić antyrosyjską politykę co nie znaczy że są oni "prozachodni". Te wymysł z ulicą jest równie debilny jak pomysł z rondem czy ulicą Dudajewa w Warszawie, ten sam poziom pomysłodawców.
Tak gwoli ścisłości - jeśli Gruzini to nasi bracia, to Marsjanie są naszymi ojcami - nazwanie ulicy Politkowskiej to nie wynik odwagi tylko zwykłego warcholstwa i zawadiactwa z którego to Gruzini oraz ich etniczni bracia - Czeczenii i Ingusze są znani wszędzie gdzie tylko się pojawią.

: śr 11 lis, 2009 10:17
autor: abacil
Ojciec, miotasz się w swoich poglądach jak żyd po pustym sklepie.
Rozumiem, że nazwanie ulicy imieniem śp. A. Politkowskiej jest debilne, warcholskie i zawadiackie. Szczególnie w małym państwie, którego istnienie w pewnym stopniu zależy od widzimisię Kremla. Oczywistym jest, że nie jest to akt odwagi - aktem odwagi (?) byłoby nazwanie ulicy jej imieniem np. w naftowej wiosce w stanie Teksas.
Rozumiem też, że nazwanie na przykład placu czy czegoś tam - imieniem Putina, Dzierżyńskiego, Stalina czy innego Jagody - byłoby wporzo, jak mawia młodzież. Natomiast takie politkowskie, litwinienki, gordijewskie i inne sacharowy - to popłuczyny.
Tak ?
Za czasów mojej wczesnej młodości, a zbliżam się do 40tki, kryteria poprawności były inne. Może dlatego nie umiem pojąć mentalności pryszczatych, dla których największym złem są "przydupasy Waszyngtonu". Może dlatego, że dzieciarnia nie pamięta tego co było.
Aha - nie pisałem, że Gruzini są twoimi braćmi. Wg tego, co piszesz, to szukaj swych braci pośród "Słowian" z Kremla.

: śr 11 lis, 2009 13:21
autor: jubus83
Szanowny kolega mnie nie zrozumiał, dla mnie nazwanie ulicy powinno mieć jakiś sens i ta osoba czy grupa osób, ewentualnie instytucja która nadaje nazwę ulicy, placu, ronda itp. powinna mieć czyste intencje i czyste sumienie. Rozumiem i w pełni popierałbym żeby takie rondo Dudajewa - terrorysty zostało zmienione w rondo Politkowskiej czy tej drugiej dziennikarki. Gruzini którzy jak wiadomo sami wysłali czołgi o 3 czy 4 nad ranem na swoich jak by nie było obywateli(jeśli faktycznie uznają Osetię płd. w dalszym ciągu za swój kraj), którzy aktywnie wspierali i być może wspierają swoich etnicznych ale także i mentalnych braci Czeczenów w ich mordach, porwaniach, strzelaniu do dzieci itp. nie mają żadnego prawa nadawać nazw swoich ulic po kimś kto z takimi czynami jakie oni popełnili walczyli. Nie od dziś wiadomo że obydwie dziennikarki zginęły z rąk mieszkańców Kaukazu, jakoś tam związanych z oficjalnymi władzami Czeczenii. Gruzja, szczególnie pod rządami Saakaszwilego utożsamia wszystko to z czym walczyły obydwie dziennikarki. Tak naprawdę obecna władza na Kremlu czy w Białym Domu(tym moskwiewskim rzecz jasna) niczym się nie różni w swoich metodach czy działaniach od tej na czele której stoi największy przyjaciel naszego prezydenta.
W przypadku tego ronda o którym wspomniałem w Warszawie- proponowano aby rondo to nazwać imieniem Dzieci Biesłanu, ale jak wiadomo ówczesnemu prezydentowi miasta, obecnemu przyjacielowi Saakszwilego i jego pociotków z rady miejskiej było to nie w smak. Warchoł i pieniacz zawsze będzie warchołem i pieniaczem, niezależnie od stanowiska jakie piastuje.