marcin sawicki - sciema jakich malo

Dyskusje o kulturze, a w szczególności o muzyce, filmie, literaturze, religii. Tutaj możesz spytać o tekst piosenki, czy np. podzielić się uwagami na temat książki.
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 247
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

marcin sawicki - sciema jakich malo

Post autor: mazeno »

pare lat temu kupilem "morze swiatla. opowiesci tadzyckie" marcina sawickiego.
teraz pojawila sie druga pozycja tegoz autora - "tadzykistan. opowiesci z gor".
no wiec rowiez kupilem, bo jak wiecie - temat mi bliski.
i co sie okazuje?
TO JEST DOKLADNIE TA SAMA KSIAZKA POD DWOMA ROZNYMI TYTULAMI.
zwykle naciaganie czytelnika na kase.
no zesz k@^#@!
nie kupujcie ksiazek oszusta.
Szulik
Administrator
Posty: 1898
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

marcin sawicki - sciema jakich malo

Post autor: Szulik »

hehe, czyli autoplagiat level hard :)
ja po "morzu światła" straciłem zainteresowanie tym autorem. Według mnie to książka napisana po jednym, krótkim wyjeździe do TJK uzupełniona o to co autor wyczytał na Wikipedii. zdecydowanie nie polecam.
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 247
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

marcin sawicki - sciema jakich malo

Post autor: mazeno »

tez mialem takie wrazenie po "morzu...", ale ostatnio lykam niemal wszystko, co o azji srodkowej(*).
w tym przypadku jednak sfrajerowalem sie podwojnie, i to dosc mocno.
w dodatku za prawie dwa razy wyzsza cene, wiec mozna rzec - potrojnie.
taki numer - to juz w ogole przekret typowo dziennikarski typu klikbajty.
zenada, panie sawicki, ze-na-da.


z drugiej strony wlasnie skonczylem "obloki fergany" przemyslawa chwaly - calkiem znosne, choc pisane z pozycji kolesia wizytujacego kirgistan raczej miejski, a nie gorsko-wiejski (glownie kirgistan, bo jest ciut o uzbeku tez). czyli cos, co mocno zaweza obraz kazdego "dzikiego" kraju - dlatego nikt mnie nie zmusi do jezdzenia po takich krajach autobusami, marszrutkami, koleja, samolotem - wlasny srodek lokomocji to mozliwosc dotracia, gdzie wiekszosc nie dociera, w tym - do prawdziwego wnetrza, a nie turystyczno-socjologicznej elewacji, choc autor dosc sporo czasu spedzil w kzg i dosc interesujaco "wniknal" w miejscowych. ale to student antropologii (wowczas), wiec jestem sklonny mu to (patrzenie przez pryzmat miastowych) laskawie wybaczyc - w koncu na prowincji zbyt wielu ludzi nie ma ;)
ino podpisy pod zdjeciami popieprzyl (autor albo redakcja), bo polowa zdjec chiwa-buchara jest pomylona (np. "chiwa. kopuly i mozaiki..." to medresa mir-i-arab w bucharze, "iczhan kala" to bucharski meczet kaljan, "mury obronne chiwy" to bucharski ark, "chiwanska ceramika" to scenka z ulicy chodzy nuroboboda w bucharze, "mozaika jednej z chiwanskich medres" to iwan meczetu kaljan, "jedna z medres w chiwie" to bucharska mir-i-arab, "chiwa, widok z minaretu" to dach meczetu kaljan, "buchara, widok z minaretu na miasto" to widok z arku chiwanskiego na pln-wsch czesc miasta, i takie tam inne) - z jednej strony do wybaczenia, bo koles zajawiony glownie na kirgistan, a w uzbeku widac, ze byl ino chwile i prawdopodobnie przypadkiem (na wycieczce), ale z drugiej, no kurde, jak na kogos, kto chyba siedzi w sprawach azji srodkowej dosc mocno... to takie prywitywne niemal bledy, to co najmniej dziwne.
dodatkowo ewidentny blad rekacji na mapce - altaj zamiast alaj. ale to sie dosc czesto zdarza - nawet w "pamir. kelandarium polskich wypraw aplinistycznych 1960-2015" sobola - wydane przez kw warszawa (sic!) jest ten sam blad - pamiro-altaj. jak widac, slabo obecnie z ludzmi od skladu czy korekty. jak to mowi moj znajomek - wyksztalcenie wyzsze jest, podstawowego brak.
ale ogolne wrazenie z knigi - ujdzie, mozna kupic i lyknac w dwa wieczory.

---
* - czlowiek musi jakos odreagowac te pieprzona plandemie i brak mozliwosci wyjazdu na wschod. nie mowcie mi, ze lataja samoloty, patrzec wyzej!
wiec rzeczywiscie ostatnio biore jak leci i czytam troche wspolczesnego srodkowoazjatyckiego reportazu ("na odtrutke" od powazniejszych tematow, ale chyba juz wroce do tych "powaznych" knig - na tapecie kolejny raz bedzie rozwadowski albo ranow, ale to autorzy z cyklu "dla zboczencow" hehehe). i pytanie przy okazji - "moze morze wroci" sabeli? jesli to tylko pitolenie o ekologi, to dla mnie strata czasu (pan sabela - inni madrale w temacie zreszta tez - by poczytal np. muszkietowa czy siewiercowa, to wiedzialby, ze aral - jako czesc paratetydy - wysycha od wiekow, w polowie XIXw - z predkoscia 7cm glebokosci na rok), ale jesli jest co wiecej w tej knidze wartosciowego, to moze sie skusze. brac?
mazeno
Radca Kolegialny
Radca Kolegialny
Posty: 247
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

marcin sawicki - sciema jakich malo

Post autor: mazeno »

no dobra, wzialem tego sabele za 9 zyla (uzywke)
tyle to jeszcze dam w ciemno

ale a'propos cen
niech mi to ktos wytlumaczy
slugocki "od wisly do rzeki perlowej" na alledrogo nie schodzi ponizej 250, a jest i za ponad 3,5 stowy
inne jego ksiazki to jakies grosze
a z tej samej serii (podroze retro, wyd. zysk i ska)
np
"wyprawa do chiwy" burnaby'ego mozna lyknac za kilkanascie zlociszy
"podroze" grabczewskiego podobnie (jako ciekawostka: jest tez i prawie za 2,5 kola, ino nie wspolczesny, a komplet gebertnera)
"dersu uzala" arseniewa takoz
"okrazmy swiat..." perkitnego podobnie
i to wszystko z jednego wydawnictwa
gdzie tu haczyk jaki?
niski naklad tego slugockiego czy jak?
ODPOWIEDZ