Kultura skłocia :)

Forum to przeznaczone jest na poruszanie problemów dotyczących Rosji, Ukrainy i krajów b. ZSRR, lecz nie mieszczących się w zakresie powyzszych for.
Szulik
Administrator
Posty: 1883
Rejestracja: czw 03 mar, 2005 23:53
Lokalizacja: Kraków

Kultura skłocia :)

Post autor: Szulik » pt 06 mar, 2015 20:30

Od dawna jestem pod wrażeniem swoistego kultu Скотча jaki panuje na Wschodzie. Nie przestają mnie dziwić nowe zastosowania taśmy klejącej w rękach Rosjan, Ukraińców i innych postradzieckich narodów. Trafnie to zjawisko opisał Szczerek w "Przyjdzie Mordor..":
W Kołomyi wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy do wsi o nazwie Ropuszyniec. Trzeba przyznać, że taryfa naprawdę wyglądała imponująco. To był jedyny samochód, jaki widziałem, w którym kuper przyklejono do reszty taśmą klejącą. Skoczem. Poszło na to z kilkadziesiąt rolek i taniej byłoby chyba go po prostu przyspawać, ale taksówkarz – pan Mykoła – wyglądał na człowieka bardzo apatycznego i cała akcja ze spawaniem zapewne go po prostu przerastała. I po najprostszej linii oporu, zamiast do mechanika, poszedł po prostu do papierniczego za rogiem.
Zastosowań skłocia (jak to wymawiają na Wschodzie) widziałem mnóstwo. Ostatnio urzekły mnie dwa kolejne:

1. Supernowoczesny pociąg Sapsan (Moskwa-Piter) - takie nasze Pendolino tylko Siemensa naprawiony taśmą:
rosja_sapsan.jpg
2. Rosyjski skoczek narciarski Wasiljew na MŚ w Fallun pokazujący buta sklejonego taśmą (niestety nie mam zdjęcia, widziałem w TV)

Jeśli macie jakieś dobre przykłady to podzielcie się :)

Niech scotch będzie z wami!

mazeno
Nadworny Radca
Nadworny Radca
Posty: 184
Rejestracja: wt 13 maja, 2014 21:39

Kultura skłocia :)

Post autor: mazeno » sob 07 mar, 2015 00:09

eee, tam takie ceregiele z tym ruskim pendolino.
buda nie jezdzi.
w tamtym wieku, kiedy jeszcze krolowaly gazy i uazy (a nie super-patrole-super), na jednym z przeprawowych rajdow terenowych (tzn. takich, gdzie 100m bagna robi sie przez pol nocy - ale tylko pod warunkiem, ze jedziecie we dwa auta i sobie pomagacie wzajemnie) kumpel na jakichs wykrotach urwal w swoim gaziku przedni most - polamaly sie resory, pogiely i pourywaly sie amortyzatory, most wisial tylko na wieloklinie walu napedowego i opieral sie o rame. pokleilismy cale zawieszenie - moze nie tyle skoczem, co silvertejpem. na koniec dodatkowo dociagnelismy calosc tasma sciagajaca do bagazu.
efekt?
kumpel dojechal na mete na 4-ej pozycji.
niestety zdjec brak - to nie byly czasy, kiedy ganialo sie z cyfrowka.
w zwiazku z powyzszym latanie czegokolwiek silvertejpem w samochodzie uwazam za standardowa procedure naprawcza i stosuje ja dosc czesto.

za to rzadko sie chyba widzi naprawe auta... kamieniem.
w tienszanie urwala mi sie szyna regulujaca naciag paska alternatora (i rownoczesnie wentylatora chlodnicy), najblizszy swarscik - ponad 2000m przewyzszenia nizej, a jazda na reduktorze pod gore po kamieniach bez chlodzenia na wysokosci ok. 4000m npm, gdzie powietrza malo, wiec silnik dodatkow sie przegrzewa niedoaplonymi spalinami... latwo przewidziec szybki jego koniec. ale ja sie latwo nie poddaje - kamien jako klin (na zdjeciu widac tez ta peknieta szyne):

Obrazek

zeby nie byc goloslownym a'propos napraw silvertejpem (choc, jak pisalem, nie uwazam tego za cos nadzwyczajnego) poklejone urwane reflektory dodatkowe i mocowanie liny od wyciagarki (a zamiast recznego - znowu kamien - tym razem pod kolo):

Obrazek

ODPOWIEDZ