Podróż samochodem na Ural

Forum to jest przeznaczone do dyskusji na tematy związane z podróżami i szeroko rozumianą turystyką w Rosji. Tutaj zadajemy pytania o noclegi, transport itp.
Afterek
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 11
Rejestracja: pt 28 paź, 2011 00:55

Podróż samochodem na Ural

Post autor: Afterek »

Witam wszystkich.

Zamierzam się wybrać w połowie grudnia na miesiąc do Niznego Tagila z moją żoną, wobec tego pytam, czy ktoś ma jakieś doświadczenia z jazdy samochodem aż na Ural. Planuję jechać przez Białoruś oczywiście, potem Moskwa (i tutaj pytanie - lepiej gnać w nocy przez centrum Moskwy czy ominąć moskwę po samej południowej jej granicy żeby nie pchać się w korki)?
Jestem ciekaw jak wygląda sprawa z hotelami/motelami po drodze (wiadomo, żeby nie wyzuć się całkiem z kasy na noclegi w 5 gwiazdkowych), oraz oczywiście czy ktoś jechał na Ural o takiej porze roku, jak wyglądają drogi, czy są odśnieżane itp. Jadę osobówką więc będę się starał jechać tylko i wyłącznie głównymi drogami. Będę bardzo wdzięczny za jakieś wskazówki, bo to ostatecznie 3300 km w jedną stronę, trochę mam stracha przyznam szczególnie o tej porze roku. Ciekaw jestem również ile dwóch kierowców jest w stanie przejechać w ciągu 1 doby po rosyjskich drogach? Znam jednego gościa w Tagilu, który co roku jeździ sam na Białoruś do rodziny Wołgą, robi tę trasę w 24-27 godzin z 3 godzinnym snem (jakieś 2300 km, ale nie mam teraz z nim kontaktu niestety żeby wypytać o szczegóły.
Czekam na jakieś cenne wskazówki i dziękuję z góry! :)
Awatar użytkownika
radziun
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 60
Rejestracja: pn 07 cze, 2010 13:57
Lokalizacja: Wejherowo

Post autor: radziun »

Jechałem samochodem do Czelabińska w styczniu, w tym roku - w zasadzie zrobiłem większą część Twojej trasy.

Zaczęliśmy od Obwodu Kaliningradzkiego - gdzie śniegu w zasadzie na drogach nie było. Nie jechaliśmy przez Białoruś, więc nie wiem jak tam w zimie wyglądają drogi - cisnęliśmy przez Litwę i Łotwę (mam wizę wielokrotną na całą Rosję, granica EST-RU w Posinie Zilupe) - na terenie Litwy było spoko - opadów było niewiele,a drogi dobrze sypano solą, na Łotwie nieco gorzej, ale dało radę. Pierwszego dnia dojechaliśmy do granicy z Rosją (~850 km) - zajęło nam to 14 godzin, licząc 2 postoje na granicy z Obwodem. W Posinie spaliśmy na zmianę w kolejce do terminala 6,5 godziny.

Droga na Moskwę (przez Rżew) była znośna - ruch do Wołokołamska był niewielki i śniegu niewiele, więc nie licząc kilkunastokilometrowych gorszych odcinków, jechało się bardzo dobrze. Moskwę mijaliśmy północną częścią MKAD - było bardzo ciężko, ponieważ był popołudniowy szczyt: 40km przejechaliśmy w 4,5 godziny. Śniegu było już więcej, ale droga była czarna.

Dalej jechaliśmy na Niżny Nowgorod, Kazań, Ufę. Do NN było w miarę spokojnie, potem zaczęły się problemy - sporo śniegu padało, a droga (M7) była w fatalnym stanie (nie dość, że była biała to usiana dziurami w asfalcie długości kilku metrów), dużo aut stojących po poboczach. Można było jechać wyłącznie w dzień. Odcinek 1300 km przejechaliśmy w 3 dni. Przed samym Czelabińskiem na poboczu zmierzyliśmy 85 cm śniegu.

Po 2 dniach wracaliśmy drogą M5 - omijając Moskwę - przez Uljanowsk i Briańsk. Śnieg przestał padać więc jedynym problemem były znów głównie dziury. Droga nie była mocno zaśnieżona, tym niemniej biała i było dość mroźno - w nocy sporo poniżej -20 stopni. Powrót zajął nam 2 dni. Rosjanin, mając szczęście na opady, dobrym rosyjskim samochodem przejechałby tę trasę na pewno szybciej - szczególnie nie bojąc się ryzyka jazdy w nocy - może nawet tak jak pisałeś w 24/27 godzin.

Pytałeś o hotele: spaliśmy tam gdzie akurat skończył się nam dzień na trasie.
Pierwszy nocleg w Czeboksarach w hotelu Russia - teoretycznie dwugwiazdkowym - nie mieliśmy ani czasu ani ochoty szukać innego noclegu, za nocleg zapłaciliśmy 2500RUR za pokój z wspólną łazienką (obskurną) na korytarzu.

Drugi nocleg w Nabereznych Chelnach w motelu M7 - mimo tego, że był to tylko motel to standard był dużo wyższy niż w Czeboksarach, zapłaciliśmy za spanie 1200RUR.

Trzeci nocleg w Ufie w hotelu Eroazja - jakość fatalna, na korytarzach nie ma światła, pokoju szuka się po omacku, zimno, toalety w fatalnym stanie, stare łóżka - cena 1400RUR.

Na powrocie spaliśmy w Uljanowsku w hotelu Oktjabrskaja - dość wysoki standard, mimo braku gwiazdek - 4200RUR za pokój dwuosobowy.

Na podstawie własnych doświadczeń nie polecam takiego wyjazdu z żoną (chyba, że Twoja żona to Buba). Koszty przejazdu z noclegami wyniosły 3500 zł - więc żadna oszczędność. Taniej, szybciej i zdecydowanie wygodniej będzie polecieć samolotem. Chyba, że chodzi o przewóz bagaży czy innych miełoczy.
BARTixR
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1854
Rejestracja: pt 23 cze, 2006 01:34
Lokalizacja: Chełm/Moskwa
Kontakt:

Post autor: BARTixR »

24 godziny z Białorusi do Tagila.. latem, znając dobrze drogę.. może i możliwe, ale napewno nie jest to bezpieczne.
Średnią prędkość latem jaką uzyskuję na trasie Moskwa - Ufa.. lub Moskwa - Tyumen to 70-80 km/h i z takiego założenia trzeba wychodzić.

W połowie grudnia do Kazania może nie być opadów (no ale to tylko zagadki).. dalej będą.

Moskwę trzeba "brać" miedzy 22 wieczór i 5 rano w przeciwnym razie sporo stracisz w korkach. Jeśli wyjdzie że trafiasz na godziny szczytu to uciekaj na trasę A107 i jedz przez południe.
Najlepiej utrzymana będzie M7, Moskwa Niżny -Kazań -Ufa.

Przydaje się mocno CB Radio: 15 rosyjski, 13 łotewski, 12 litwini, 28 Polacy - ale tych po NN Polaków mało spotkasz, a nawet jeśłi zobaczysz polską furę to zazwyczaj Białorus za rulem.
Przydaje się też detektor radarów, który zaoszczędzi czasu, stresu i pieniędzy.
(chyba, że Twoja żona to Buba).
:lol:
Afterek
Sekretarz Senacki
Sekretarz Senacki
Posty: 11
Rejestracja: pt 28 paź, 2011 00:55

raport z Tagila

Post autor: Afterek »

Witam wszystkich!
Własnie jestem na gorąco po podróży do Niżnego Tagila samochodem, wobec tego chcę się podzielić z wami doświadczeniami.
Jechałem z żoną w ciąży i 3 letnim dzieckiem zwykłym samochodem osobowym. Wyjechaliśmy o 9 rano w sobotę. O 12 byliśmy na przejściu w Terespolu no i tutaj niestety straciliśmy 7 godzin, 2 na polskiej stronie, 5 na białoruskiej, co zepsuło nasze czasowe plany, czego wynikiem był fakt, iż jechaliśmy całą drogę praktycznie w nocy. Na granicy standardowo meldunek, wriemiennyj wwoz samochodu i uwaga celniczki, że powinniśmy zdemontować antenę CB ponieważ u nich trzeba mieć specjalne zezwolenie. Poza tym w porządku, mimo uwag jednego białorusina, że mi się samochód rozleci jak pojadę nim na Ural :D :D
Po wyjechaniu na M1 byłem pozytywnie zaskoczony, bardzo ładna droga, opłaty - 4 bramki po 4 dolary na każdej. w niecałe 6 godzin byliśmy na granicy rosyjskiej, która jest otwarta całkowicie - bez zatrzymywania.
Nocowaliśmy od 5 rano w motelu w miejscowości Kamensk - 30 km przed Jarcewem. 1200 RUB za pokój średniej klasy, bez wygód ale dało się przespać (również bez karaluchów) ;) Śniadanie za to bardzo drogie, 600 RUB za praktycznie 2 porcje.
O 14 następnego dnia wyjechaliśmy w kierunku Moskwy. Droga dobra, ale 60 km przed Moskwą dwa pługi jadące obok siebie zablokowały drogę i stworzyły 3 km korek. I tak przez 40 km, 40 na godzinę. Przez MKAD południową przelecieliśmy migiem, niecałą godzinę to zajęło, chyba przez to, że to była niedziela i godzina około 19. Potem zjazd na Niżny Nowogród. Paskudna pogoda, około 0 stopni, błoto pośniegowe na szybach i reflektorach. Widoczność bardzo marna - dopóki były wymalowane pasy dało się jechać, potem trzeba było znaleźć prowadzącego żeby w ogóle jechać po właściwym pasie jezdni ;) 5 litrów spryskiwacza na 100km.
Po przejechaniu NN M7 zmieniła się w wąską, krętą dróżkę, 30 km za ciężarówką bez możliwości wyprzedzenia. Widoczność ciągle bardzo zła, postoje co 50 km żeby oczyścić szyby i światła. O 7 rano dojechaliśmy do Kugesi, 100 km przed Kazaniem. Nocleg w pokoju wcześniej zarezerwowanym przez telefon. 1200 RUB, bardzo miła obsługa, specjalnie dla nas odśnieżony parking w 10 minut. Pokój bardzo komfortowy jak na motel - dwa łóżka, kanapa, wielka łazienka. Śniadanie dla 3 osób - świeżutkie pielmienije robione przez nich i naleśniki - niecałe 200 rubli. Porcje dla 2 osób. Bezpłatne WIFI w motelu.
Ostatniego dnia wyjechaliśmy znów o 14 z motelu w kierunku Kazania. Do Kazania luzik, a tam nagle zniknęły pasy i już się prawie nie pojawiały. Nocą droga ciemna i nie pozwalała na szybką jazdę. Do Iżewska jako tako, potem wedle drogowskazów na Perm, jednakże dłuższą drogą - obwodnicą dla ciężarówek. Jakieś 300 km przed Permem się zaczęło - 10 km można jechać 120/h, następne 10 - 40/h. I tak do 100 km przed Permem. Po drodze Minęliśmy tylko 3 samochody, dwa łosie na drodze oglądające sobie spokojnie nasz samochód i jednego zabitego na poboczu. Naprawdę trzeba uważać, jeżeli jest znak "uwaga dzikie zwierzęta na drodze". Przez Perm bardzo ładny przejazd, potem znów cuda na drodze do Ekaterinburga - dziury, Rosjan jadących 160 na godzinę i tzw "gwiazdorów" - bardzo męczące samochody jadące z naprzeciwka, obwieszone reflektorami ksenonowymi. Czasem 4, czasem nawet 8 świecące w oczy i zmuszające do zwalniania nawet do 30km/h. Kilka razy również spotkałem zupełnie nie oświetlone ciężarówki, które dostrzegłem na 20 m przede mną. Dopiero od Ekaterinburga do Tagiła - 130 km na godzinę ciągle. Ostatniego dnia jechaliśmy 22 godziny ciągle za kółkiem.
Tyle z opisu trasy teraz moje spostrzeżenia innego typu:

DPS - boją się zatrzymywać samochody na obcych tablicach - parokrotnie mi się zdarzyło że już mnie chciał zatrzymywać i po spostrzeżeniu numeru rej. zaczął udawać że poprawia czapkę ;) - na całym odcinku ani razu mnie nie zatrzymali, choć stali ze 30 razy. Ale i tak podobno w nocy ich jest mniej.
Stacje paliw - jechałem CAŁĄ drogę na gazie LPG. Nie ma problemu z tankowaniem, trzeba tylko zwracać uwagę i na zbiorniku 35 litrów zawsze się jest w zasięgu stacji LPG. Natomiast na Białorusi straszne lenie - 2 razy nam odmówili tankowania - raz z powodu wydumanej "przerwy", o której nic nie było napisane na stacji że jest taka przerwa - po prostu babce się nie chciało wyjść. Na drugiej stacji babka powiedziała że jak sobie zatankujemy sami to możemy tankować. A jak nie to szukajmy innej stacji ;) W Rosji już dużo lepiej, choć zdarzały się przypadki nocą że byli pijani lub opryskliwi że im "przeszkadzam w pracy" ;) ale nikt nie wymyślał jakichś "przerw". Gaz im dalej na wschód tym tańszy. Zaczęliśmy od 16 RUB za litr na Białorusi, 17 koło Moskwy, 14 NN i 11! Perm.
Nawigacje - tutaj zostałem bardzo zaskoczony. Mam na telefonie zainstalowane TOM TOM, Automapę, Ndrive, Co-Pilot i Sygic.
Automapa padła jeszcze przed Moskwą. Oprócz linii M7 nie widziała NIC, żadnej drogi bocznej, hotelu, stacji paliw. TOM TOM nie potrafił wyliczyć odległości między miastami. Wyłączyłem po 2 minutach. Copilot nie pokazywał żadnych punktów POI, często rozjeżdżał się z faktycznym położeniem.
Natomiast Sygic Aura najnowsza wersja sprawiła się wyśmienicie. 80% stacji było na mapie, niektóre hotele, objazdy, inne drogi. Nawet po zjechaniu z trasy bezproblemowo wytyczał objazd. Żadnych problemów z trasą, fotoradarami, ograniczeniami prędkości (90% prawidłowo). Tak że na jadąc na Ural - polecam Sygica. Nie miał tylko jednej drogi, łączącej drogę przed Ekaterinburgiem z Tagilem - odcinka 10 km. Ale to jedyny błąd mapy.
Podsumowując - DA SIĘ ;) bez większych problemów w 3 dni dojechać na Ural, nie polecam jazdy w okolicach Permu. Chyba lepiej jechać dołem przez Ufę. Mimo wszystko więcej cywilizacji :D spróbuję z powrotem. Można na gazie, można na bezynie. 3280 km w trzy dni, jadąc przeciętnie 16 godzin dziennie. Koszt - 11 baków gazu (około 5000 RUB), 2400 motele, 1000 RUB na zakupy na stacjach, 1000 rub wyżywienie w motelach. Czyli można się zmieścić w 10000 RUB w jedną stronę. Po Polsce tak tanio się nie pojeździ ;) A poza tym... zobaczyć niedźwiedzia pilnującego motelu przy drodze to TYLKO Rosja ;) Pozdrawiam wszystkich i polecam - świetna przygoda, naprawdę ;)
BARTixR
Rzeczywisty Tajny Radca
Rzeczywisty Tajny Radca
Posty: 1854
Rejestracja: pt 23 cze, 2006 01:34
Lokalizacja: Chełm/Moskwa
Kontakt:

Post autor: BARTixR »

Gratuluje bezawaryjnej podróży, bo rozumiem, że nie było większych przygód ..

Jasne, że przez Ufę trzeba było jechać. To główny szlak, tym bardziej w zimowe warunki - bo rozumiem że gdzieś teraz jeździliście ?

żadnych przygód z DPS, zero łapówkarstwa na drogach, rozbojów, mafii.

Trochę was napompowali na kasę w Jarcewie za to śniadanie, no ale - powiem tak, daliście się:)
Ja bym poprosił oficjalny cennik z podpisem dyrektora i przeliczenie ceny z posiłek.
ODPOWIEDZ