"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Forum wyłącznie dla zamieszczania relacji z podróży
anomander
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 70
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: anomander » wt 17 kwie, 2018 16:29

30 grudnia kończyłem 30 lat życia, i stwierdziłem, że zrobię sobie specjalny prezent: szybki wypad na Elbrus pomiędzy
Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Wejście najlepiej 29 albo 30 grudnia :D

Decyzję podjąłem na dwa tygodnie przed sylwestrem - jedyna sensowna finansowo opcja lotu, jaka pozostała (dosłownie
ostatni tani bilet) zakładała przylot do Mineralnych Wód 28 grudnia o 1:30 nad ranem, i wylot 30 grudnia o 21:50 wieczorem.

Tak, wiem, standardowy minimalny czas na wejście na Elbrus to pełny tydzień. Tym bardziej, że nie miałem de facto
aklimatyzacji. Ale stwierdziłem, że spróbuję :) W najgorszym razie bardzo się zmęczę i będę płakał, że nie wszedłem
i że straciłem kasę.

To była najbardziej szalona akcja górska do tej pory w sensie szybkości - były dużo bardziej zwariowane rzeczy w przeszłości
(np. wejście na Mont Blanc bez termosu i z namiotem z Tesco na 19.99 PLN), ale z Elbrusem wyszło zupełnie wariacko z
innej strony. No i udało się zdobyć zimą w wariackim stylu najwyższy szczyt Kaukazu :)

Najpierw jak wyglądał szerszy kontekst :) . 25 grudnia leciałem z Polski do Zurychu wieczorem. W Święta był brak snu (z powodu
przejedzenia oraz "tłuczenia" projektów na uczelnię). 26 grudnia popołudniu szybkie pakowanie, projekty, wieczór z Narzeczoną,
dopakowywanie - i kolejna noc z rzędu, kiedy snu było tyle, co kot napłakał (czyli około 3 godziny - to już trzeci albo czwarty raz
tak z rzędu!).

27 około południa wylot z Zurychu, lot przez Istambuł z przylotem o 1:30 nad ranem do Mineralnych Wód, 3 godziny snu na
ławkach na lotnisku, potem jazda rano "taksówką" pod Elbrus i wyjechanie kolejką na około 3800 metrów, do słynnych "Beczek" :) .

Pod Elbrusem:

Obrazek

Wjazd do "Beczek":

Obrazek

Widok z "Beczek":

Obrazek

"Beczki":

Obrazek

Od razu "wyjazd aklimatyzacyjny" skuterem na około 4200-4300 metrów i podejście na 4500 metrów, powrót w rejon "Beczek" wieczorem
już po zmroku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Planowałem się nareszcie wyspać, ale jakoś mi zeszło odpisywanie na maile, chwila pracy, i takie tam, i niestety (a może stety :) )
koło północy zorientowałem się, że zostały 3-4 godziny snu. Znowu :D :D :D

Pobudka o około 3 nad ranem, wyjazd skuterem na 4000 metrów, i dalej już pieszo. To był jedyny dzień z dobrą pogodą, więc
nie było problemów z widocznością ani wiatrem. :)

Wejście po około 12 godzinach. Do około 4700 metrów szedłem "jak maszyna" (sam byłem zdziwiony, po takim niewyspaniu).
Potem brak aklimatyzacji zadziałał bardzo szybko - w pewnym momencie myślałem, że nie dam rady. Ale bardzo, bardzo
powoli poszedłem dalej, i w potwornie wolnym tempie doczłapałem na szczyt po południu, jakoś około 15-16 ;-)))

Zdjęcie GPS'a (nie wykasowałem statystyk z wcześniejszych przejazdów ani lotów, stąd ta zabawna prędkość :) )

Obrazek

Obrazek

Na szczycie w ukochanym, ciepłym swetrze puchowym Roberts'a :)

Obrazek

Powrót bardzo wolny, byłem zrypany i miałem autentyczne halucynacje z powodu chyba braku snu + wysokości (widziałem na
lodowcach w dolinach jakieś nieistniejące centra handlowe). Od pewnego momentu tak bardzo chciało mi się spać, że
musiałem dość mocno klepać się po twarzy, inaczej położyłbym się w śniegu i usnął na chwilę :) Nie chciałem ryzykować
i stwierdziłem, że sen dopiero w schronisku :)

Obrazek

Potem, w ramach "dodatkowych atrakcji" w ciemnościach zgubiłem się przy zejściu i wlazłem na potrzaskany lodowiec, ale
udało mi się "znaleźć" i dotarłem do zabudowań. Powrót jakoś o 8-9 wieczorem ostatecznie.

Rano jazda na lotnisko, po drodze jeszcze odwiedziłem cerkiew:

Obrazek

Wylot wieczorem 30 grudnia, lot z przesiadką w nocy w Moskwie (w Moskwie (Domodiedowo) ławki są BARDZO niewygodne
(kto był ten wie :) ), więc akurat nawet 3 godzin nie pospałem). Przylot koło południa w Sylwestra :) Szybkie rozpakowanie,
chwila pracy, no i Sylwester! :D

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2241
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: buba » wt 17 kwie, 2018 22:56

O masakra! Poczulam sie zmeczona czytajac ;) To ile razem nocy nie spales jakby zliczyc wszystko do kupy?

A w tych "beczkach" to sie nocuje? Na Elbrus wlazic by mi sie nie chcialo ale spanie w blaszanej beczce z ladnym widokiem by mnie calkiem pociagalo!
anomander pisze:
wt 17 kwie, 2018 16:29
30 grudnia kończyłem 30 lat życia, i stwierdziłem, że zrobię sobie specjalny prezent: szybki wypad na Elbrus pomiędzy
Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Wejście najlepiej 29 albo 30 grudnia

Decyzję podjąłem na dwa tygodnie przed sylwestrem
i zdazyles wize tak szybko wyrobic?



Wiesz, bardzo mi sie podoba ta twoja relacja. Gdziekolwiek w necie trafialam na opisy wejscia na takie Elbrusy to zaraz byla jakas napinka i lans, "Misje", "Ekspedycje", "Operacje", "Czelendże" - a u ciebie wreszcie inaczej, po prostu ot spacerek w wolny dzien :mrgreen: Widac wszystko jest wzgledne - i inaczej wyglada Elbrus z perspektywy kanapy a inaczej z perspektywy zagubionych dzikich gor gdzies w Arktyce.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

anomander
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 70
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: anomander » śr 18 kwie, 2018 12:19

Muszę w ogóle podzielić się jeszcze jedną informacją - wyleciało mi z głowy powyżej, bo akurat to się nie udało
(i może i dobrze, biorąc pod uwagę stromiznę i długość stoku oraz fakt, że kończy się w lodowcu pełnym szczelin :) )

Generalnie jednym z głównym motywów było to, żeby nie tyle co tylko wejść na Elbrus, ale... we własne urodziny
zjechać ze szczytu na dupolocie ("jabłku") :D :D :D o, tak:

Obrazek
Wiesz, bardzo mi sie podoba ta twoja relacja. Gdziekolwiek w necie trafialam na opisy wejscia na takie Elbrusy to zaraz byla jakas napinka i lans, "Misje", "Ekspedycje", "Operacje", "Czelendże" - a u ciebie wreszcie inaczej, po prostu ot spacerek w wolny dzien :mrgreen: Widac wszystko jest wzgledne - i inaczej wyglada Elbrus z perspektywy kanapy a inaczej z perspektywy zagubionych dzikich gor gdzies w Arktyce.
"Każdy ma swój Everest". Logistycznie, to była raczej wycieczka, w porównaniu z logistyką pewnych rejonów Syberii. Z drugiej
strony, miałem gigantyczną ilość szczęścia - ale i tak zajęło mi to trochę czasu. Są ludzie, którzy na Elbrus wbiegają (z podstawy
góry!) w 4 godziny :)

Generalnie, ważne chyba myślę, żeby patrzeć obiektywnie na swoje projekty - jak się wymyśli coś nowego, to można
(a nawet powinno się!) o tym pisać jako czymś nowatorskim (zwłaszcza, jak ktoś z tego żyje). Z drugiej strony, dla mnie
osobiście Elbrus nie jest wyzwaniem logistycznym - przecież na stokach tej góry są wyciągi narciarskie... Dlatego z
logistycznego punktu widzenia, nie ma wyzwania, ale jeśli ktoś wymyśli coś oryginalnego, to wtedy jak najbardziej!!
Akurat ja ten wyjazd potraktowałem jako "wejście na wariata" :) - tak też to zaplanowałem (2.5 dnia, potencjalny
dupolot, itp.). :)

Z ciekawostek - czytałem w Internecie, że na szczyt Elbrusa ponoć ktoś kiedyś wjechał konno :D Także różne są pomysły :D
Ciekawe tylko, gdzie konia aklimatyzowali :D
A w tych "beczkach" to sie nocuje? Na Elbrus wlazic by mi sie nie chcialo ale spanie w blaszanej beczce z ladnym widokiem by mnie calkiem pociagalo!
Tak, w beczkach się nocuje i mieszka (ja akurat nocowałem tuż obok beczek). Poszukaj w Google
hasła "Elbrus beczki" :) Jakbyś jechała w lato to trzeba trochę wcześniej rezerwować miejsce - sporo ludzi. Jakbyście
mieli wycieczkę w Kaukaz kiedyś, to można podjechać Skodusią pod Elbrus, wyjechać kolejką, przespać się, i na nartach
pojeździć, jakby szczytu nie było w planie :)

Z innych Elbrusowych ciekawostek: obok schroniska nieco wyżej znajduje się "the worst toilet in the world" :D :D :D
Poczytaj tutaj:

https://www.adventurealternative.com/ad ... nt-elbrus/
O masakra! Poczulam sie zmeczona czytajac ;) To ile razem nocy nie spales jakby zliczyc wszystko do kupy?
6-7 dni ze snem po 3 godziny średnio rzecz biorąc.
i zdazyles wize tak szybko wyrobic?
W przewidywaniu kilku wypraw do Rosji w 2018 trochę wcześniej zaaplikowałem już o wizę dwuletnią wielokrotnego
wjazdu :) Na kilka dni przed wylotem dostałem paszport (niestety tylko jednoroczną dali, ale za rok już pewnie 2-letnią
dostanę :) )

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2241
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: buba » śr 18 kwie, 2018 16:14

Dobry pomysl z tym jabłuszkiem! :lol: :lol: :lol: Tylko jakies hamulce by sie przydały!
anomander pisze:
śr 18 kwie, 2018 12:19
Generalnie, ważne chyba myślę, żeby patrzeć obiektywnie na swoje projekty - jak się wymyśli coś nowego, to można
(a nawet powinno się!) o tym pisać jako czymś nowatorskim (zwłaszcza, jak ktoś z tego żyje). Z drugiej strony, dla mnie
osobiście Elbrus nie jest wyzwaniem logistycznym - przecież na stokach tej góry są wyciągi narciarskie... Dlatego z
logistycznego punktu widzenia, nie ma wyzwania, ale jeśli ktoś wymyśli coś oryginalnego, to wtedy jak najbardziej!!
Oczywiscie fajnie jak ktos opisuje swoje zwariowane przygody i sama bym byla zachwycona jakbym mogla przeczytac relacje o wjezdzie na Elbrus na koniu :D Jedynie napinki nie lubie i robienia z igły widły - jak ktos idzie na dwa dni do lasu przy domu i nazywa to "Wielka operacja surwiwalowa" to nie wiem czy smiac sie czy płakac, a ostatnio takie akcje sa niestety modne.. Co nie znaczy, ze wycieczka do pobliskiego lasu nie moze byc miła- moze byc super fajna!
anomander pisze:
śr 18 kwie, 2018 12:19
Z ciekawostek - czytałem w Internecie, że na szczyt Elbrusa ponoć ktoś kiedyś wjechał konno Także różne są pomysły
To moze i skodusia wjedzie? :P Albo ją wciągnac na linie.... Ale by rozni alpinisci mieli miny- wchodzą na szczyt a tam skodusia! I w razie złej pogody byloby sie gdzies schowac :P

anomander pisze:
śr 18 kwie, 2018 12:19
Z innych Elbrusowych ciekawostek: obok schroniska nieco wyżej znajduje się "the worst toilet in the world"
Poczytaj tutaj:

https://www.adventurealternative.com/ad ... nt-elbrus/
Juz sam tytul brzmi jak cos dla mnie! :D
anomander pisze:
śr 18 kwie, 2018 12:19
W przewidywaniu kilku wypraw do Rosji w 2018 trochę wcześniej zaaplikowałem już o wizę dwuletnią wielokrotnego
wjazdu Na kilka dni przed wylotem dostałem paszport (niestety tylko jednoroczną dali, ale za rok już pewnie 2-letnią
dostanę )
Przez biuro? czy samemu? Trzeba spelniac jakies specjalne warunki? Ile takowa kosztuje? Ja tez taka chce!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

msvklr
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 69
Rejestracja: śr 06 sty, 2010 14:02
Lokalizacja: Pabianice

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: msvklr » śr 18 kwie, 2018 22:53

Kozak jak zawsze! I też chcę 2 letnią wizę :D
http://okrokdalej.pl

anomander
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 70
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: anomander » czw 19 kwie, 2018 13:02

Do wszystkich, którzy się pytają o dwuletnią wizę - napisałem w poście, że:
W przewidywaniu kilku wypraw do Rosji w 2018 trochę wcześniej zaaplikowałem już o wizę dwuletnią wielokrotnego
wjazdu :) Na kilka dni przed wylotem dostałem paszport (niestety tylko jednoroczną dali, ale za rok już pewnie 2-letnią
dostanę
:) )
:)
Tylko jakies hamulce by sie przydały!
Tak, myślę sobie, że jabłko z hamulcami by dało radę. Jakbym miał kiedyś dzieci,
to zrobimy takie dupoloty z hamulcami i zrobi się powtórkę! Samemu już drugi
raz nie chce mi się jechać po to samo :)
To moze i skodusia wjedzie? :P Albo ją wciągnac na linie.... Ale by rozni alpinisci mieli miny- wchodzą na szczyt a tam skodusia! I w razie złej pogody byloby sie gdzies schowac :P
Zobacz te linki:

http://www.mounteverest.net/story/stori ... 2004.shtml
http://mountelbrus.blogspot.ch/2012/05/ ... it-of.html
Przez biuro? czy samemu? Trzeba spelniac jakies specjalne warunki? Ile takowa kosztuje? Ja tez taka chce!
Ja od 2013 roku robię wizy przez tę samą firmę, bornpower gmbh. Jak dostać? Z tego, co kojarzę, 1-roczną
wielokrotną dostaje się, jeśli miało się wcześniej w okresie do pół roku (albo do roku) wydaną inną wizę, chyba
(chyba!) minimum 3-miesięczną, i na niej było się w Rosji.

Awatar użytkownika
buba
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 2241
Rejestracja: wt 03 lip, 2007 18:41
Lokalizacja: Oława

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: buba » czw 19 kwie, 2018 17:11

Aaa czyli wizy trzeba stopniowo wydluzac w kolejnych latach? A to sa wizy turystyczne czy jakies inne?

Rozumiem, ze przez tą firme co podajesz to np. ja bym nie mogla zalatwiac (widze w opisie ze nie mieszkasz w Polsce...)
To widze ze nie tylko ja mam takie glupie pomysly! :mrgreen:
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..

http://jabolowaballada.blogspot.com/

anomander
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 70
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: anomander » czw 19 kwie, 2018 18:08

Aaa czyli wizy trzeba stopniowo wydluzac w kolejnych latach? A to sa wizy turystyczne czy jakies inne?
Trochę tak - tzn. na pewno, żeby dostać wizę na 1 rok, trzeba mieć w ciągu poprzedniego 1 roku (bodajże)
wizę na 3 miesiące (z tego, co pamiętam). Myślę, że pomaga fakt, że ma się tych wiz więcej.

Sprawdź na stronie:

https://visaworld.ch/en/visa-in-lucerne ... d-lucerne/
Rozumiem, ze przez tą firme co podajesz to np. ja bym nie mogla zalatwiac (widze w opisie ze nie mieszkasz w Polsce...)
Jesteś pewna, że w Polsce nie ma takiej firmy, która by to zrobiła?

Jeśli nie, to napisałbym maila do bornpower z pytaniem, czy dali by radę to załatwić - oni mają biura
też w innych krajach.
To widze ze nie tylko ja mam takie glupie pomysly! :mrgreen:
Nie głupie, bardzo fajne! :D

Dracid
Rzeczywisty Radca Stanu
Rzeczywisty Radca Stanu
Posty: 460
Rejestracja: pn 23 lip, 2012 13:06
Lokalizacja: Polska

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: Dracid » czw 19 kwie, 2018 22:11

http://vfsglobal.com/russia/poland/Business.html

Prawie wszystko jest tutaj.

Prawie, bo trzeba dodać, że biznesową roczną wydaje się w przypadku, gdy w przeciągu roku wykorzystało się wizę jedno- albo dwukrotną (może to być wiza turystyczna).

Wizy dwuletnie wydaje się, gdy miało się dwie wizy roczne (i z nich korzystało aktywnie). Choć nawet wtedy nie zawsze konsul wizę dwuletnią daje. W teorii przynajmniej jedna z tych rocznych powinna być wydana na podstawie zaproszenia od tej samej firmy, która dała zaproszenie do dwuletniej. W praktyce anomander nie dostał dwuletniej, choć miał wcześniejsze wizy od tej samej firmy, a ja dostałem dwuletnią, choć dwie roczne miałem od dwóch różnych firm.

Jak ktoś chce roczną wizę, to wystarczy pójść do biura pośredniczącego i zapłacić za zaproszenie. Pod warunkiem, że ma się choć jedną wizę wykorzystaną w ciągu roku.

anomander
Kolegialny Sekretarz
Kolegialny Sekretarz
Posty: 70
Rejestracja: wt 16 lut, 2010 20:18
Lokalizacja: Zurych

"Na wariata": Elbrus samotnie zimą w 2.5 dnia

Post autor: anomander » pt 20 kwie, 2018 08:47

W praktyce anomander nie dostał dwuletniej, choć miał wcześniejsze wizy od tej samej firmy, a ja dostałem dwuletnią, choć dwie roczne miałem od dwóch różnych firm.
Dzięki za wyjaśnienie!
Wizy dwuletnie wydaje się, gdy miało się dwie wizy roczne (i z nich korzystało aktywnie).
Szkoda, czyli jeszcze jeden rok wypraw na 1-rocznej :(

Swoją drogą, są nawet 5-letnie wizy :)

ODPOWIEDZ