Kirgistan - Na skraju stepu i gór
- LSz
- Poprawiono: 13 maj 2014
- Utworzono: 18 kwiecień 2014
Kanion Ała-Arcza
Aby się dostać do popularnego miejsca wypoczynku dla mieszkańców stolicy musieliśmy najpierw dotrzeć busem do Biszkeku. Po drodze widzieliśmy nawet zbłądzonego busika z napisem "Kraków-Skała 5zł". No cóż, los polskich busików jest taki, że na emeryturę jadą na stepu Kirgizji...
Z Biszkeku pojechaliśmy taksówką do Parku Narodowego Ała-Arcza. Wjeżdża się przez bramę, w której pobierana jest opłata i następnie jedzie się jeszcze kilkanaście kilometrów do alp-łagiera, czyli post-komunistycznego hotelu. W okolicy hotelu i na parkingu da się odczuć atmosferę uczęszczanego miejsca, jednak odchodząc kilkaset metrów dalej ludzie nikną i widać głownie konie.

Sama dolina jest bardzo ładna, otoczona przez wysokie góry. Poprowadzono nawet kilka ścieżek turystycznych. Jedną z nich, do wodospadu, poszliśmy zaraz po przyjeździe. Samego wodospadu w sumie nie znalazłem, ponoć minęliśmy go z boku. Doszliśmy jednak dość wysoko, ponownie w okolice 3000m npm., skąd widać było zwisające jęzory lodowca. Ponoć kilkaset metrów wyżej było schronisko. Ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero później.



Wracać musieliśmy niestety tą samą drogą, ale dzięki takim widokom była to czysta przyjemność:
Kolejnego dnia poszliśmy w górę rzeki Ała-Arcza.
W sumie nic nowego ale i tak z każdej strony widoki były imponujące:




Nasze małe pożegnanie z kirgiskimi końmi, które towarzyszyły nam codziennie przez dwa tygodnie podróży:

Później był już tylko powrót...
Zobacz także:
Pomóż nam ulepszyć stronę!
- Widzisz nieaktualne dane na stronie?
- Możesz uzupełnić treść artykułów?
- Chcesz opublikować własny artykuł?
- Najnowsze
- Popularne

